Dodaj do ulubionych

zaburzenia obsesyjno-kompulsywne u dziecka

14.03.07, 00:35
Witam,
Obawiam się że moja 6 letnia córka cierpi na zaburzenia obsesyjno-
kompulsywne. Ostatnimi czasy wymyśla
różnego rodzaju "problemy" które wieczorami omawiamy a ja spokojnie słucham i
podpowiadam jak je rozwiązać i tu zaczyna się nasz problem; problemy córki
są że tak ujmę to "wymyślone" i obsesyjne a to ma katar i zapewne nosem
dotknęła i niby pobrudziła kogoś lub coś ( nigdy nie jest pewna czy
rzeczywiście zajście miało miejsce) (pilnuję aby miała ze sobą chusteczki);
innym razem płacze bo jak sie modli to nie myśli o modlitwie; znowu następnym
razem płacze bo jak wyobraża sobie cos przed snem to sa to myśli związane z
sexem ( córka nie ogląda filmów i nie miała sposobności w domu oglądać
jakichkolwiek scen związanych z sexem). Często pyta zadaje pytanie czy ma
czyste ręce chociaż kilka minut wcześniej myła się lub kąpała; bardzo boi
sie czy jej zachowanie będzie zaakceptowane. Próbuję jej pomóc, pocieszać,
tłumaczyć ale nic nie daje rezultatu. Byłam w moim mieście rodzinnym u
psychologa, który poradził mi przeczytać książkę "Jak mówić żeby dzieci
słuchały, jak słuchać żeby dzieci mówiły"- co też uczyniłam. Po kilku
tygodniach mojej "terapii" sytuacja sie nieco polepszyła, niestety moja
radość była przedwczesna. Wprawdzie córka znacznie rzadziej pyta czy ma
czyste ręce i nie mówi już o brudnym akcie seksualnym ale za to, co kilka
minut skarży sie na ból brzucha, oczu, zęba, głowy itd. Przebadałam ją i jest
zdrowa.Ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. Często tez mówize mysli o
mnie lub ojcu zle, ze braza nas lub wyobraza w akcie seksualnym.
Jestem bardzo zmęczona tą sytuacją. W zasadzie nie mam chwili czasu dla
siebie bo wszystkie takie momenty córka odbiera jako karę czy też brak
miłości a ja po prostu potrzebuję chwilkę dla siebie. Córka najlepiej czuje
się kiedy razem robimy place plastyczne, pływamy itd. Nadmienię ,że mój mąż
pracuje w innym mieście i jest w domu tylko w weekendy wtedy tez stara się
poświęcić córce jak najwięcej uwagi.
Proszę o pomoc bo sama nie wiem już jak jej pomóc

Obserwuj wątek
    • ha-neul Re: zaburzenia obsesyjno-kompulsywne u dziecka 16.03.07, 18:08
      Witam,
      sama miałam niemal identyczne obsesje i kompulsje. W przeciwieństwie do Pani
      córki, nigdy nie zwierzałam się rodzicom, ponieważ moje życie zdominował wstyd.
      Zaczęłam się leczyć już jako dorosła osoba. Wiem, że nie można zlekceważyć tych
      objawów i widzę, że Pani tego nie robi. Muszę powiedzieć, że jest to niezwykle
      ważne, bo córka miała oparcie w rodzicach...

      Ale w końcu może zacznę o konkretach. Zwróciłam uwagę na to, że pilnuje Pani,
      żeby córka miała zawsze chusteczki... skąd ja to znam! Jest to w pewnym sensie
      zaspokajanie lęku córki (proszę pamiętać, że nie jestem lekarzem, więc moje
      opinie mogą być niesłuszne. Piszę jedynie o moim własnym doświadczeniu). Nie
      mówię, że należy z tym skończyć, ale chcę zwrócić uwagę, że będą dalsze
      potrzeby. Ja sama na początku zaczęłam myć bardzo dokładnie ręce po przyjściu do
      domu. Potem myłam dłużej, następnie po np. wzięciu książki, odłożeniu i wzięciu
      nowej, dotknięcia długopisu, poczułam, że wpadłam w błędne koło. Następnie nie
      wycierałam rąk w ręcznik (była zima...), bo to przecież skład bakterii! Proszę
      pamiętać, że nerwica żąda coraz więcej. Zaczyna się od chusteczek, później
      będzie Pani patrzyła na to, jak córka myje ręce alkoholem (ja tak robiłam), a
      następnie środkami odkażającymi. Właściwie chcę podkreślić jeszcze raz potrzebę
      leczenia.

      Jestem pełna podziwu dla Pani jako terapeutki dla swojej córki. To niesamowite.
      Sama Pani zauważyła, że pewne obsesje się powoli wyciszają. Niestety, przechodzą
      w następne... Terapia pozwala na wyciszenie emocji...

      A propos myśli seksualnych.... Też to mam. Mogę dać radę, która mnie pomogła,
      ale jest to rada dla odważnych... :) Proszę pozwolić córce na to, żeby nie
      tłumiła tych myśli. To oczywiste, że czuje wyrzuty sumienia, to świadczy o
      wrażliwości i o "normalności". To, że jej się "myśli" nie jest z jej winy. Ma
      prawo pozwolić na "myślenie", ponieważ to coś jest w niej obce. To nie ona
      myśli. To nerwica myśli w jej mózgu. Ale jak podkreślam, to jest piekielnie
      trudne, mnie nie zawsze się udaje.

      Życzę zdrowia i siły w dalszej walce...
      Ania
      • nell135 Re: zaburzenia obsesyjno-kompulsywne u dziecka 17.03.07, 00:01
        Dziękuję za podpowiedz. Jestem umówiona z psychologiem i terapeutą ale chłone
        wszelkie podpowiedzi związane z podobnymi przejściami. Ja ostatnio pod wpływem
        emocji i bezsilności rozebrałam się i przytulałam jej ciałko pokazując ze
        nagośc to nic złego. Na razie działa nie wiem jak długo. Czasami jeszcze kiedy
        męczą ja myśli zwiazane z sexem pyta sie mnie czy to ok. Najtrudniejszym moment
        jest kiedy wyobraza sobie sex uprawiany przez Boga i innych swiętych, wtedy
        nie wiem co mam odpowiedziec aby nie załamac jej wiary w Boga. Córka bardzo
        duzo mówi o Bogu i duzo się modli znacznie wiecej niz ja z mezem razem; mysle
        ze w ten sposób poszukuje pomocy.Pytała się mnie czy jak mysli o kims cos złego
        to czy pójdzie za to do piekła. Opowiadałam o duzych i małych grzechach a potem
        o swoich przygodach z dzieciństwa; pomogło. Za dnia jest wesołą i zywa
        dziewczynka i nikt nie domysla się ze ma problemy;- czasami sama sie
        zastanawiam czy ja nie przesadzam i nie wymyslam czegoś co nie istnieje. Innym
        razem widze jak bardzo walczy ze swoimi myslami i nie wiem jak jej pomóc.
        • ha-neul Re: zaburzenia obsesyjno-kompulsywne u dziecka 17.03.07, 06:29
          Odpowiadam na pytania związane z poczuciem grzechu. Tak się składa, że czytałam
          świetną książkę: Conrad W. Baars, Anna A. Terruwe, "Integracja psychiczna".
          Autorzy są psychiatrami i wychodzą z chrześcijańskiej koncepcji człowieka. Piszą
          wprost, że nie ma grzechu w myślach natrętnych. Mnie pomaga zadawane sobie
          pytanie: czy gdybym miała wybór, to czy bym pozwoliła na te myśli? Odpowiedź
          brzmi: Nie. Tak więc nie ma grzechu tam, gdzie zdarzenia są niezależne ode mnie...
          Sama walczę od lat z poczuciem, że pójdę do piekła. To jest okropne. Wiem, jak boli.

          Podoba mi się Pani podejście do nerwicy u córki. Intuicja podpowiada Pani
          terapię behawioralną. Niesamowita odwaga z Pani strony, w pozytywnym znaczeniu.
          Podam prosty przykład: na pierwszej terapii moja lekarka podała mi rękę. Dla
          osoby z bakteriofobią to było niesamowite przeżycie. Tak mną wstrząsnęło, że nie
          mogłam się uspokoić przez cały dzień. Następnego dnia, przestałam myć obsesyjnie
          ręce... Nie pomogło na długo, ale systematyczna terapia pomogła mi z tym walczyć
          i już ponad pół roku nie myję rąk :) oczywiście obsesyjnie...

          Wracając do spraw seksu. Popieram tłumaczenie, wyjaśnianie. Sama w tym wieku nie
          umiałam rozgraniczać, co jest dobre, a co złe. Najważniejsze, żeby córka nie
          myślała, że to co się dzieje w jej mózgu, jest grzeszne, złe. Najgorsze są myśli
          w kościele... Człowiek myśli, że obraża miejsce święte i samego Boga. A to
          nieprawda. Nie mamy kontroli nad myślami, więc nie są one grzeszne...

          Tak to jest, że czasem wydaje się, że wymyślamy sobie problemy i jesteśmy
          nadwrażliwi. Dla mnie te objawy są jednoznaczne. Myślę, że Pani już jej pomaga.
          i to bardzo.
          Teraz terapia. Oczywiście, nie od razu przyniesie efekty, ale wierzę, że będzie
          dobrze.
          Pozdrawiam
          • kot9912 Re: zaburzenia obsesyjno-kompulsywne u dziecka 22.03.07, 02:35
            Droga Pani

            Historie córeczki przeczytałam ze smutkiem, skłaniam sie ku opinii
            wcześniejszej osoby, aby zaprowadzić małą do psychiatry, który postawi
            diagnozę. Rozumiem Twoje zmęczenie tą sytuacją, to musi być cieżkie nie umieć
            pomóc swojemu dziecku, bo miłośćią NN nie wyleczymy, ale miłość jest
            najważniejsza. Twoje podejście do problemu jesy godne podziwu. Szacunek.Także
            zalecałabym terapie behawioralną jak ktoś wypowiadający się przede mną. Myślę,
            że przy pracy małej z psychologiem, pracą w domu nad NN, objawy będą z biegiem
            czasu słabły...

            Serdecznie pozdrawiam

            Marta

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka