Pierwsza wizyta...

11.05.03, 12:47
Witam wszystkich bardzo serdecznie!

Pisze na to forum pierwszy raz i od razu przejde do sedna sprawy. Od kilku
miesiecy mam (tak mi sie przynajmniej wydaje) stany depresyjne (a wlasciwie
jeden dlugi z przerwami na dobre samopoczucie) a mianowicie: ciagly strach,
leki ze nic mi sie nie uda, ciagle zaspanie mimo tego ze spie po 7-8 godzin
na dobe, boje sie nawet odbierac telefony czy to w pracy czy komorke. Mam
rewelacyjna prace (ktora bardzo lubie) i dziewczyne ktora kocham ponad
wszystko na swiecie. I tu jest kolejny problem. Kiedy sie klocimy to ja
rzucam sluchawka, krzycze na nia, obrazam. Bardzo nie chce tego robic ale
jak jestem zly to nie panuje nad tym co mowie. Wiem ze latwo tak powiedziec
ale nie potrafie tego inaczej wytlumaczyc. Ostatnio bylo nawet dobrze juz
myslalem ze wszystko minelo ale tylko sie mylilem. Wrocilo. Ze zdwojona
sila. Jeszcze silniejsze. Za pierwszym razem chcialem isc do
psychologa/psychiatry (nie bardzo wiem do ktorego udac sie z takimi
problemami). Ale mialem drobna operacje nogi, odpoczalem i wydawalo sie ze
wszystko jest dobrze i zrezygnowalem z wizyty. Ale teraz (a wlasciwie
dzisiaj po przeczytaniu kilkunastu postow na waszym forum) postanowilem isc
jeszcze raz. Tym razem jak najszybciej bo jest naprawde zle od kilku dni. A
teraz sedno: jak wyglada taka pierwsza wizyta u psychologa/psychiatry? Boje
sie ze jak spotkam sie z lekarzem to on zapyta "Co panu dolega?" a ja nie
bede potrafil powiedziec co tak naprawde sie ze mna dzieje. A moze inaczej?
Bardzo chce przestac ranic moja dziewczyne i bardzo chce wyzbyc sie tych
lekow. Nie wiem czy udalo mi sie spisac to co naprawde czuje i co sie ze mna
dzieje. Blagam o pomoc i dziekuje serdecznie za kazda porade.

Pozdrawiam bardzo serdecznie
mgregor
    • izzabell Re: Pierwsza wizyta... 13.05.03, 12:03
      hmmm... wlasnie jak idziesz pierwszy raz, to tak dziwnie jest, tym bardziej
      jak ktos nie jest zbyt otwarty w opowiadaniu o sobie.
      Ja na przyklad jak szlam 1szy raz do psychiatry, wogule przed wizyta,mialam
      totalna pustke w glowie, nie wiedzialam co mam mowic itp.
      Myslalam ze tam wejde i bede siedziala, i nie wiedziala co powiedziec.
      i zeczywiscie weszlam... kobieta (bardzo mila zreszta) sie na mnie spojzala..
      ..i tak jakby czekala az zaczne mowic. No to zaczelam jej opowiadac co mi
      dolega itp. jak juz poczatek powiedzialam, ona o kolejne rzeczy sie juz sama
      dopytywala. TYlko ze psychiatre to tez chyba bardziej interesuja fizyczne
      objawy itp. a na przyklad jak poszlam do psychologa, tez musialam zaczac
      opowieadac (bo na poaczatku jak on niewie z czym przyszlam niewie jakie
      pytania pewnie zadawac) ale jak juz co nieco sie dowie, to sam zadaje pytania
      i tak sie toczy rozmowa :)
Pełna wersja