adekwat
08.04.07, 18:31
Sa swieta a ja pracuje, cale swieta- pracuje fizycznie- sprzatam hale
produkcujne- sama polnoc Irlandii i jestem zly. W glowie caly czas hucza mi
slowa mojej matki jakie powiedziala wiele razy w dziecinstwie: jeszcze
poznasz smak ciezkiej pracy- bo zawsze twierdzila ze jestem leniem. przez
polityke mojej matki mimo ze bylem dobrym uczniem nie skonczylem zadnych
studiow. dzis nie mam kwalifikacji i musialem emigrowac rok temu za praca po
poszukiwaniu bez skutku rok w polsce. juz rok siedze za granica, samotnosc i
inne doskwieraja ale najgorzej mnie boli mysl ze tak nisko wyladowalem, jako
szary robotnik od roku ta sama hala produkcyjna, ciezka fizyczna robota po 10
godzin dziennie w swiatek i piatek, jak dzis. a gdby rodzice posluchali sie
nauczycieli i puscili mnie na studia- ale nie, oni mieli swoj pomysl, ze ja
musze szybko isc do pracy i na siebei zaczac zarabiac bo niby jestem leniem.
dzis zadzwonli do mnie rodzice i ostro ponarzekalem, swiadomie psujac im
nastroj w swieta. mam taka wewnetrzna potrzebe nie wiem- zemsty, odplaty za
to ze tu tyram- wedlug mnie duzo przez nich- i mam jakies pragnienie zemsty.
le zarazem szkoda mi ch i mam wyrzuty sumienia ze jestem takim wrednym
wyrodnym synem.