w124
15.05.03, 19:43
Czytając te wszystkie wątki zastanawia mnie problem tego świata i ludzi na
nich żyjących. Nie jestem osbą, która przeżyła straszliwe historie i być może
nie rozumiem wielu historii tu opisanych (bo przecież najlepiej wie o tym
człowiek, który znalazł się w takiej sytuacji jak wy). Chociaż czasem życie
nie szczędziło mi kopniaków w życiu i bywało raz pod góre raz z góry, to
zawsze jak traciłam wiarę to wiedziałam, że zapaliła się czerwona lampka i
trzeba coś zrobić, aby się nie wykończyć, nie zgasnąć, nie umrzeć......
Dziś chciałabym Wam wszystkim życzyć samych promyczków w życiu, żeby
nieszczęścia Was omijały. Spróbujcie odnaleść ten promyk nadzieji, wiarę w
siebie i chęć pomocy drugiej osobie.
Ja mam bliskiego przyjaciela, który znalazł się w wiezięniu (został wrbiony),
próbował się otruć, 3 razy popełniaj samobójstwo i bez skutku.....pocieszyłam
go, pomogłam mu...usłyszał...znalazł wiarę i potrafi żyć......A ja się
cieszę , że chociaż jednemu przywróciłam uśmiech na twarzy....
Trzymajcie się .......nei jesteście sami ;-)