jak myslicie

16.05.03, 14:18
a oto mojka opowiesc, stwierdzilem ze jak to napisze to moze bedzie mi lżej,
lepiej inaczej.

od jakis 3 lat nie pracuje a tylko a tylko wylacznie studiuje, wczesniej
tyralem przez 3 lata po 7 dni w tygodniu, 5 dni robota dwa szkola i tak przez
caly rok! w koncu koncow oblalem rok i stwierdzilem ze skoncze studia a potem
zajme sie pracą (teraz jestem na 5-tym toku!), w miedzyczasie zachorowala na
nieuleczalna aczkowliek niesmiertelna w krotkim okresie czasu chorobę moja
mamuska i od tych trzech zaczela zabijac swoim zachowaniem mnie i ojca! moja
mamuska dostala maksymalnej deprechy co zreszta ja rozumiem! jednak odbija
sie to na mnie i na ojcu! nabralem takiej niecheci do mojej matki ze jak ja
widze to zaczyna mnie trzaść, nie rozmawiam z nia bo nie potrafie, cokolwiek
powie traktuje to jako powietrze! mniej wiecej raz czasami nawet kilka razy w
miesiacu moja szanowna mamusia rozbi zadyme na maxa tzn doslownie jej odwala,
potrafi wyklinac mnie od najgorszych za nic, dostaje tez moj ojciec za to ze
cos zrobił np ugotowal obiad (ona z racji choroby nie moze tego juz robic),
jak gdzies wyjezdzam to matka robi mi awantury ze nie siedze z nia! ogolnie
sytuacja jest nienajlepsza, ona zatruwa cała rodzine!! mamuska bierze jakies
piguly na te depreche ale jak widac to nie pomaga! ale ja zaczynam martwic
sie o siebie, ostatnio musze wiecej siedziec nad ksiazkami z racji obrony a
ja nie moge sie na niczym skoncentrowac! patrze w ksiazke i nie potrafie sie
skupic, patrze a nie czytam, ogladam televizje a widze obraz a nie wiem co
mowią, czytam gazete i koncentruje sie na co drugiej linijce, slucham mojej
kolezanki(co ma slowotok) po drugim jej zdaniu mam ochote zeby przestala
[pluc sklowami bo mnie meczy!!!wstaje rano i mam niechec do wszystkiego, ide
spac o 1 lub 2 w nocy bo nie moge zasnac. myslicie ze to moze byc deprecha,
nie wspomne juz o ojcu despocie, milosnym zawodzie i braku perspektywy? jak
sobie pomoc>?

sorka ze potraktowalem forum jak wizyte u psychologa;-))

pozdrawiam
jarek444
    • kobbieta Re: jak myslicie 17.05.03, 02:16
      Mam dobra dla Ciebie wiadomosc! To Ni jest depresja. Sytuacja w ktorej sie
      znajdujesz kazdego by zdolowala. A brak snu to pierwszy krok do czucia sie jak
      w depresji. Musisz miec w glowie ze glownym celem Twoim jest nauka bo to da
      Tobie droga z tego piekla. Sprobuj byc jak najwiacej poza domem. Moze
      biblioteka. Ale unikaj tej sytuacji. Moze w czasie nauki zaloz na uszy
      sluchawki zeby sie kompletnie odizolowac. Pamietaj: Nr 1 jest skonczenie
      studiow!
    • jarek441 Re: jak myslicie 17.05.03, 11:29
      heh dzis ciag dalszy.. ! mamusia wstala lewą nogą!!! wlasnie zostałem nazwany
      idiotą, a ojciec świnią! pal to licho ale w koncu kiedys ktorys z nas nie
      wytrzyma! ja sam kiedys juz raz bylem zmuszony powstrzymac ojca bo z gruntu
      spokojny facet chcial mamusie uszkodzic! co ciekawe jakies dwa miesiace temu
      sam nie wytrzymalem i sprzedałem jej kopa!

      staje sie czlowiekiem nieczułym, nie potrafie z nikim o tym rozmawiac. jak
      wracam do domu od rana wrecz dygocze ze strachu czy dzis byla "lewa czy prawa
      noga podczas wstawania"!! czasami nienawidze mamuske jak cholera, czasami kiedy
      na nia patrze widze naprawde biedna osobe, jakze pokrzywdzona przez los!

      jakis miesiac temu ta depresyjka mamuske zlapala na okres circa tygodnia, po
      tym szalonym tygodniu psychicznie bylem bliski dna. polazlem do swojego pokoju
      i łzy same wycisnely mi sie z oczu!

      moze to i doł tylko ze ja kiedys bylem naprawde wesolym gostkiem i nie chce
      udawac smiesznego jak sie to ostatnio dzieje!

      i znow potraktowalem Was jako domoroslych psychologów, zreszta nikomu tego bym
      nie powiedzial

      cdn...
      • sunrise1 Re: jak myslicie 17.05.03, 12:20

        Skądze ? Ja Cię rozumiem.... to jest tak, bo walczą w Tobie te dobre
        i złe strony, w takich sytuacjach widać to bardziej niż w zwykłym ,szarym
        dniu. Walczy w Tobie uczucie do matki i zniechęcenie tą sytuacją, codzienny
        lęk " co przyniesie ten dzień ?".
        Pogubiłeś się w tym, ale myślę że kazdy by tak mógł..
        Musisz to przezwyciężyć. Zawsze najwazniejsze jest to, ze jeszcze widzisz
        i czujesz..

        pozdrawiam, z
    • jarek441 Re: jak myslicie 17.05.03, 15:24
      jest godzina 15:15 juuz pol dnia szanowna mamusia sie izoluje, my z ojcem
      zrobilismy zakupy i posprzatalismy;-)) dobre z nas chlopaki, moj stary to fajny
      kumpel!! probujemy przelamac jej blokade ale nic z tego dodatkowo nie chce
      wziac procha na uspokojenie! mysle ze dla niej i dla nas byloby lepiej zeby
      dostala zawalu, wylewu albo cokolwiek i odejszla sobie w pokoju;-( chyba mi
      odwala ze pisze takie rzeczy. w tym momencie jej nienawidze bo jej nie moge
      zrozumiec, w przeciagu roku cofnela sie strasznie, niczym sie nie interesuje,
      nic jej sie niechce. kiedys jeszcze cokowiek robila a teraz siedzi w foteliku i
      oglada tv!

      cdn...
      • kkx Re: jak myslicie 17.05.03, 15:48
        a ja ci zycze, abys skonczyl jak "mamuska" i zebys tez nie mial ani jednej
        osoby na swiecie, ktora bedzie sie starala ciebie zrozumiec
        (chyba, ze otworzysz oczy i sprobujesz pojac to, co sie dzieje)

        zaskakuje mnie to, bo sam piszesz, ze mama jest chora, nazywasz to depresja,
        ale zachowujesz sie zalosnie egoistycznie
        poczytaj to forum i siegnij do materialow na temat depresji

        Twoja mama ma powazny problem i z soba, i z rodzina, co pogarsza jej stan
        nic dziwnego, ze nie chce "brac prochow", skoro i ty, i ojciec jestescie tak
        zle do niej nastawieni
        obwiniacie ja za chorobe
        • kohanek Re: jak myslicie 17.05.03, 15:57
          kkx napisała:

          > a ja ci zycze, abys skonczyl jak "mamuska" i zebys tez nie mial ani jednej
          > osoby na swiecie, ktora bedzie sie starala ciebie zrozumiec
          > (chyba, ze otworzysz oczy i sprobujesz pojac to, co sie dzieje)

          A ja Ci zycze bys skonczyla jak autor. Obys zakosztowal/a tej sytuacji, wtedy
          wydasz opinie arogancka istoto.


          > Twoja mama ma powazny problem i z soba, i z rodzina, co pogarsza jej stan
          > nic dziwnego, ze nie chce "brac prochow", skoro i ty, i ojciec jestescie tak
          > zle do niej nastawieni
          > obwiniacie ja za chorobe

          Gdzie jest napisane ze ja obwiniaja?? Staraja sie chodzic kolo niej na
          paluszkach. A ona powinna byc w psychiatryku.
          • kkx Re: jak myslicie 17.05.03, 16:17
            nie podoba mi sie taki stosunek do matki, zwlaszcza chorej
            juz samo nazywanie jej "mamuska", a takze:
            "zaczela zabijac swoim zachowaniem mnie i ojca!"- brzmi jak oskarzenie
            "nie rozmawiam z nia bo nie potrafie, cokolwiek
            powie traktuje to jako powietrze!" - brak zrozumienia istoty choroby
            w ciezkiej depresji wszystko "traktuje sie jak powietrze"
            dlatego potrzeba sporych umiejetnosci, by dotrzec do chorej osoby
            "szanowna mamusia rozbi zadyme na maxa tzn doslownie jej odwala" - w ten sposob
            o matce??? w dodatku chorej?

            "spokojny facet chcial mamusie uszkodzic! co ciekawe jakies dwa miesiace temu
            sam nie wytrzymalem i sprzedałem jej kopa!"

            "szanowna mamusia sie izoluje" - jw. - brak zrozumienia istoty choroby
            itp.

            rozumiem, ze ta ciezka sytuacja w domu nie pomaga nikomu, a wrecz pogarsza stan
            wszystkich 3 osob
            wg mnie, matka, by wyzdrowiec potrzebuje nie tylko "prochow" i "psychiatryka",
            ale tez opieki - i to troskliwej i wyrozumialej osoby, panujacej nad wlasnymi
            emocjami, ktorej bedzie mogla zaufac.... niestety
            ja trzeba w pelni zaakceptowac, chociaz zapewne wydaje sie to niemozliwe,
            a takze ustalic jakas strategie terapii


      • kobbieta Re: jak myslicie 17.05.03, 15:51
        Wspaniale ze masz taki dobry raport z ojcem. Co do matki to jedyne pocieszenie
        ze to nie jest prawdziwa ona, ale choroba robi z niej potwora. Ze jej symptomy
        nie sa spowodowane brakiem milosci do Ciebie. Mojej kolezanki matka aniol
        dostala nowotwora mozgu. Stala sie okrutna nie do pomyslenia. Ten wrzod
        naciskal na pewne czesci mozgu wyzwalajac w ten sposob jej agresje.

        ale rozumiem! Ja tez czasem "nienawidze" ktoregos z rodzicow, zycze im nawet
        smierci. To sa normalne uczucia, pod wplywem zlosci i zranienia.

        POgadaj z kims profesjonalnym, potrzebujesz wsparcia. To jest za duzo na Twoje
        mlode ramiona. Pozdrawiam cieplo. I Twojego kumpla-ojca tez!
        • kobbieta Re: jak myslicie 18.05.03, 03:39
          do kxx:

          Acha, swietnie! to mamusi agresywne zachowanie mozna wybaczyc bo jest CHORA.
          A nie pomyslales ze syn i ojciec sa pod duzym stresem i w zwiazku z tym tez
          przez nich przemawiaja uczucia podyktowane STRESEM???

          Dla matki jest usprawiedliwienie, a dla mlodego chlopaka, ktory ma tyle na
          glowie i zycie sie wali nie ma dobrego slowa???

          A czy ty wiesz ze w innych krajach, ludzie opiekujacy sie chorymi(rodzina itd)
          maja oplacane od rzadu prywatne konsulatcje z psychologami, bo wlasnie ustalono
          ze "opiekunowie" cierpia i czesto sami wysiadaja.

          I jeszcze jedno. Nie badz taki swiety. Normalny czlowiek ma najgorsze mysli pod
          adresem najblizszych. Wiesz jaka jest roznica miedzy Toba i Jarkiem? Ze on
          uczciwie mowi co czuje, a Ty hipokrytycznie swoim zaprzeczasz w zyciu.
          Nie sadz za nim nie znajdziesz sie w Jego sytuacji!!!
          • kkx Re: jak myslicie 18.05.03, 09:14
            kobbieta napisała:

            > do kxx:
            >
            > Acha, swietnie! to mamusi agresywne zachowanie mozna wybaczyc bo jest CHORA.
            > A nie pomyslales ze syn i ojciec sa pod duzym stresem i w zwiazku z tym tez
            > przez nich przemawiaja uczucia podyktowane STRESEM???

            wyzej: " rozumiem, ze ta ciezka sytuacja w domu nie pomaga nikomu, a wrecz
            pogarsza stan wszystkich 3 osob"

            chcialam tylko zwrocic uwage na drugi problem, ze matka niestety nie jest w
            pelni odpowiedzialna za swoje zachowanie i nie mozna jej za to winic
            w wypowiedzi Jarka nie znalazlam ani slowa zrozumienia...


            >
            > Dla matki jest usprawiedliwienie, a dla mlodego chlopaka, ktory ma tyle na
            > glowie i zycie sie wali nie ma dobrego slowa???
            >
            > A czy ty wiesz ze w innych krajach, ludzie opiekujacy sie chorymi(rodzina
            itd) maja oplacane od rzadu prywatne konsulatcje z psychologami, bo wlasnie
            ustalono ze "opiekunowie" cierpia i czesto sami wysiadaja.

            wiem tez, ze to bardzo duze obciazenie
            ale w tym kraju nikt sie tym tak bardzo nie przejmuje, niestety

            nie wiem, w jaki sposob matka jest i byla leczona, jaka ma opieke, dlatego
            trudno cos zaproponowac ani tez nie znam sytuacji rodziny, na co mozna sobie
            pozwolic, z czyjej pomocy skorzystac...

            dobrym rozwiazaniem moglby byc np. oddzial dzienny dla matki = codziennie pare
            godzin poza domem, czyli ulga dla wszystkich i moze terapia przynioslaby jakis
            efekt, ale to lekarz wie, czy sa ku temu wskazania

            wkrotce wakacje- skoncza sie obowiazki i stres zwiazane ze studiami, powinno
            byc lepiej...
            trudno pocieszac kogos przez internet tak, zeby nie zabrzmialo to jak puste
            slowa
            podobnie z udzielaniem rad- "sluchaj, Jarek, wez rodzicow i pojedzcie na jakies
            fajne wakacje, gdzie kazdy bedzie mial ciekawe zajecia, zadnych obowiazkow, po
            prostu sobie odetchniecie, albo wyslij ich samych, a ty sobie odpocznij w tym
            czasie w jakim innym miejscu"
            lub: "proponuje skorzystanie z pomocy swietnego psychologa, np. psychoterapia
            rodzinna to byloby niezle rozwiazanie, najlepiej pare tygodni w jakims osrodku
            wsrod przyrody"
            albo: "daj sobie Jarek spokoj, dla rodziny zrobiles juz wszystko, co mogles,
            teraz pomysl o sobie. Wkrotce skonczysz studia, znajdziesz prace, bedziesz sie
            mogl wyprowadzic i zaczac zyc dla siebie."


            >
            > I jeszcze jedno. Nie badz taki swiety. Normalny czlowiek ma najgorsze mysli
            pod adresem najblizszych. Wiesz jaka jest roznica miedzy Toba i Jarkiem? Ze on
            > uczciwie mowi co czuje, a Ty hipokrytycznie swoim zaprzeczasz w zyciu.
            > Nie sadz za nim nie znajdziesz sie w Jego sytuacji!!!

            hmm... nie bede rozwijac kwestii "normalnosci"...

            nie chce nikogo bezpodstawnie osadzac- ani potepiac, ani przyznawac racji

            nie znam Jarka, by ocenic, czy to, co pisze i sposob, w jaki pisze jest proba
            odreagowania, wynikiem stresu i poczucia bezsilnosci, czy tez w pelni oddaje
            sposob jego postepowania, myslenia i stosunek do bliskich
            daltego nie pocieszalam, czekajac na jego kolejne wypowiedzi...

            ok, juz nie bede sie wypowiadac w tej sprawie



            • kohanek Re: jak myslicie 18.05.03, 14:48
              kkx napisała:

              > ok, juz nie bede sie wypowiadac w tej sprawie

              DZIEKI. Juz bedzie mniej stresu dla jarka
    • jarek441 Re: jak myslicie 17.05.03, 23:21
      prosto jest powiedziec, skrytykowac. jestem ciekawy czy ktos przezył kiedys
      akcje ze matka nagle dostaje humoru i wyzywa go od najgorszych, ty wiesz ze
      nic nie zrobiles ze wlasciwie to musisz traktowac to przymruzeniem oka ale
      słuchu sie nagle nie pozbawisz. wiec slucha sie ów inwektyw i denerwuje a za 10
      minut szanowna mamusia wchodzi do pokoju z usmiechem jakby nigdy nic. ona wie
      ze zle zrobila ale pomija to. i co myslicie ze czlowiek moze przejsc do
      porzadku dziennego nad tym? obawiam sie ze moze po 10 takich numerach jeszcze
      tak ale jakbyscie od swojej matki slyszeli od 3 lat tyle wyzwisk co ja to
      niekoniecznie!!! zreszta czy mozna normalnie egzystowac po tak milo spedzonym
      dniu?

      a propos tego milego mądrali co mi pozyczyl zlego konca to powiem Ci tak!!---->
      dla mnie cos co wydarzylo sie mojej matce jest takim wyrokiem ze nikogo nie
      narazilbym na opiekowanie sie mną,skonczylbym to szybko i chyba najlepiej w
      sencie dlugofallowym dla wszystkich! mozesz mnie oskarzac o wszystko o to ze
      mowie na matke "mamuska" (robie to od momentu kiedy pamietam) ale nie zarzucaj
      mi i mojemu ojcu tego ze sie kims nie opiekujemy ze nie ma w nas wsparcia!!
      jestem ciekaw ile czasu spedzasz ze swoja matka rozmawiajac, ile razy
      ugotowales obiad, zrobiles jej sniadanie, pranie, prasowanie, odkurzyles,
      z,yles naczynia, zakupy, kupiles podpasski. a widziales swoja matke powoli
      umierajaca ?? io tego wlasnie nikomu nie zycze!!!!!


      • jollka Re: jak myslicie 17.05.03, 23:56
        jarek441 napisał:

        > prosto jest powiedziec, skrytykowac. jestem ciekawy czy ktos przezył kiedys
        > akcje ze matka nagle dostaje humoru i wyzywa go od najgorszych, ty wiesz ze
        > nic nie zrobiles ze wlasciwie to musisz traktowac to przymruzeniem oka ale
        > słuchu sie nagle nie pozbawisz. wiec slucha sie ów inwektyw i denerwuje a za 1
        > minut szanowna mamusia wchodzi do pokoju z usmiechem jakby nigdy nic. ona wie
        > ze zle zrobila ale pomija to. i co myslicie ze czlowiek moze przejsc do
        > porzadku dziennego nad tym? obawiam sie ze moze po 10 takich numerach jeszcze
        > tak ale jakbyscie od swojej matki slyszeli od 3 lat tyle wyzwisk co ja to
        > niekoniecznie!!! zreszta czy mozna normalnie egzystowac po tak milo
        spedzonym dniu?


        > a propos tego milego mądrali co mi pozyczyl zlego konca to powiem Ci tak!!----
        &
        > #62
        > dla mnie cos co wydarzylo sie mojej matce jest takim wyrokiem ze nikogo nie
        > narazilbym na opiekowanie sie mną,skonczylbym to szybko i chyba najlepiej w
        > sencie dlugofallowym dla wszystkich! mozesz mnie oskarzac o wszystko o to ze
        > mowie na matke "mamuska" (robie to od momentu kiedy pamietam) ale nie
        zarzucaj
        > mi i mojemu ojcu tego ze sie kims nie opiekujemy ze nie ma w nas wsparcia!!
        > jestem ciekaw ile czasu spedzasz ze swoja matka rozmawiajac, ile razy
        > ugotowales obiad, zrobiles jej sniadanie, pranie, prasowanie, odkurzyles,
        > z,yles naczynia, zakupy, kupiles podpasski. a widziales swoja matke powoli
        > umierajaca ?? io tego wlasnie nikomu nie zycze!!!!!
        >

        Jesteś na pewno fantastycznym chłopakiem. Trzeba miec nadzieje, że mama
        jeszcze wyzdrowieje.
        Myslę, że najlepszym wyjściem byłoby , gdyby mama na jakiś czas poddała się
        leczeniu w szpitalu. Może to jest nie tylko depresja.
        Czy tam gdzie mieszkasz jest szpital psychiatryczny? Są przeciez oddziały tzw.
        dziennego pobytu. Chory przebywa tam przedpołudniem, np. do godz.15 - tej
        Jest w kręgu osób mających te same problemy, przechodzi odpowiednią terapię,
        jest pod obserwacją.
        Jest to bardzo dobre wyjście , ponieważ chory nie czuje sie odizolowany, ma
        kontakt codzienny z rodziną, a jest leczony.
        Wam tez od życia się coś należy, nie możecie (zwłaszcza Ty) zupełnie się
        podporządkowac chorobie mamy.

        pozdrawiam Cie bardzo serdecznie.
    • jarek441 Re: jak myslicie 18.05.03, 18:45
      dzieki zaa wszystko co mowicie, niezaleznie od tego czy jest to dobre czy złe,
      ja sam juz widze po sobie ze reaguje na niektóre rzeczy zbyt ostro, pewnie do
      neiba to ja nie pojde ale coz ja sie juz chyba nie zmienie. wszystko jakby mnie
      powoli zaczelo przerastac, coraz trudniej mi godzic to co "normalne" z tym co
      mam czasami w domu, zachowania irracjonalne z byciem w "normalnym"
      spoleczenstwie! dzis jest drugi dzien zlosci "mamuśki" na wszystko i za nic,
      niewiem o co jej chodzi, nie widze sensu tego co mowi. wiem jednak z czego to
      wynika. ona sama nie moze juz duzo zrobic, wiec jak juz wczesniej wspomnialem
      wszystko robimy z ojcem, czuje sie obslugiwana a ma wszystko co chce i to
      wlasnie jej nie pasuje. jest podlamana tym ze jest juz ze tak powiem "nie
      przydatna", ale czy ktokolwiek jest temu winien? jezeli juz to moze sam Pan Bóg!
Pełna wersja