dzidecka
19.05.03, 12:26
No właśnie, mąż ma od kilku lat nerwice lękową. Tak orzekł psychiatra. Teraz
mąż chodzi do przychodni do swojej lekarki, która przepisuje mu Tranxene.
Mąz nie zażywa jej regularnie tylko wtedy jak źle się poczuje. Dziś
skończyły mu się tabletki, a do lerza nie ma szans się dostać i cały jest
kłębkiem nerwów. czy to normalne? Czy on się nie uzależnił? Nie bardzo się
znam ale uważam, że problem tkwi w głwie bo tak naprawde te tabletki aż
takiego działania nie mają. Wystarczy, że wie iż je mam, lub połknie i od
razu jest jak nowo narodzony. Dziwi mnie, że psychiatra polecił chodzić do
lekarza rodzinnego po recepty. Przecież internista nie zna się na takich
przypadkach. Mąż kiedyś chodził na terapię grupową ale go wyrzucono za złe
zachowanie. Czy on nie powienien iść do dobrego psychiatry? Czy całe życie
ma brać leki? Przecież on się boi iść ze mną do hipermarketu. Proszę o pomoc.
Ania