Dodaj do ulubionych

Pytanie do ludzi z depresją.

26.04.07, 19:19
Pewno zatem do większości uczestników tego forum. Nie traktujcie tego pytania
jak złośliwości. Pytam, bo jestem ciekawa, czy pamiętacie jeszcze jak to było
przed depresją, jak się czuliście, jak porafiliście żyć i cieszyć się życiem,
bez zastanawiania się czy kolejna tabletka pomoże czy też nie?
Proszę nie doszukujcie się w tym pytaniu złośliwości. To czysta ciekawość.
Kiedyś miałam epizod depresyjny i na szczęście chęć do walki o normalność
była silniejsza, niż lęk przed wyjściem z domu i strach przed ludźmi.
Poczułam, że jeśli nie wezmę sie w garść, nie będzie w moim otoczeniu nikogo,
kto mnie z tego wyciągnie. Nie mówię, że udało się od razu ale powoli,
powoli, bez leków wykaraskałam się z tego.
Obserwuj wątek
    • koala1212 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 26.04.07, 19:37
      > Pewno zatem do większości uczestników tego forum. Nie traktujcie tego pytania
      > jak złośliwości. Pytam, bo jestem ciekawa, czy pamiętacie jeszcze jak to było
      > przed depresją, jak się czuliście, jak porafiliście żyć i cieszyć się życiem,
      > bez zastanawiania się czy kolejna tabletka pomoże czy też nie?

      Pamietam, az takiej sklerozy nie mam, zeby nie pamietac jak bylo w moim zyciu
      przez cale zycie 8 lat temu.


      > Kiedyś miałam epizod depresyjny i na szczęście chęć do walki o normalność
      > była silniejsza, niż lęk przed wyjściem z domu i strach przed ludźmi.
      Tylko nie myslj, ze ludzie cierpiacy na depresja maja slba chec do walki o
      normalnosc i dlatego ja maja. Prawdziwa depresja to cholernie ciezka choroba i
      w zadnym razie nie da sie wtedy wziac w garsc. Cos mi sie wydaje, ze Ty nie
      mialas prawdziwej depresji skoro tak latwo z niej wyszlas.
      A osoby cierpiace na deprsje nie biora tabletek po to zeby sie cieszyc zyciem
      ale po to zeby w ogole przezyc
          • figa543 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 26.04.07, 21:44
            ja półtora roku byłam w silnej depresji: leżałam, nie spałam, prawie się nie
            myłam, myślałam o samobójstwie. Teraz widzę już jej końcówkę i powiem, że
            bardziej cieszę się życiem niż zanim w nią wpadłam. Zaczyna mnie cieszyć po
            prostu wszystko. Odzyskuję powoli życie. Ale niestety myśli do złych chwil
            wracają...no cóż...boję się podświadomie jej powrotu. Ale póki co zamierzam w
            miarę moich obecnych sił cieszyć się
            f.
            -----
            nie miałam nigdy idola
            • koalaa8 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 26.04.07, 22:01
              U mnie jest podobnie jak u figi, odkąd pamiętam od dzieciństwa miałam depresję.
              Od pół roku odzyskuję siebie, moje życie nabiera kolorów, mogę się z niego
              cieszyć. Czasami bywa różnie, jest lepiej jak było. Nawrotów się nie boję, kiedy
              jestem pozytywna, nie ma we mnie strachu, lęku, muszę za wszelką cenę utrzymać
              tą pozytywność, wówczas mój krytyk wewnętrzny nie ma szans.
              pozdrawiam
    • zoltanek Re: Pytanie do ludzi z depresją. 26.04.07, 22:45
      prawda jest taka, że tak potępiane na FD stwierdzenie "weź się w garść" jest
      jedynym skutecznym wyjściem z choroby. wygodnie jest stwierdzić, że na chorobe
      nie ma mocnych.

      nie znam życia bez depresji, byłem wtedy zbyt młody i nie umiem się już
      identyfikować z tym moim małym pierwowzorem
      w ciągu tych 5 lat były jednak też dobre chwile, fantactyczne czasy i zajebiste
      momenty. wiem co to szczęście :D
      • lucyna_n Re: Pytanie do ludzi z depresją. 27.04.07, 09:59
        to prawda że w ktorymś momencie trzeba się wziąć w garść bo inaczej się z żadnej choroby nie
        wyjdzie, ale chodzi raczej o to że porady tego typu nie dość że nic nie dają to jeszcze dobijają. Co
        zrobić to tak po prawdzie każdy wie lub przeczuwa instynktownie, tylko najczęściej nie wie jak lub nie
        ma na to siły.
        Zresztą moim zdaniem rola rodziny w wyjściu z depresji jest niestety dużo mniej skuteczna niż rola
        rodziny we wpędzaniu w nią. czasem mam wyrzuy sumienia widząc jak nikłe efekty dają ogromne
        codzienne cierpliwe starania mojego męża, jest to dla mnie nieustannie powodem do poczucia winy.
          • lusi65 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 27.04.07, 14:45
            Witam.Choruję na depresję od 2003, raz jest lepiej ,raz gorzej,ale staram się z
            nią walczyć.Chodzę do pracy na siłę , w domu robie wszystko na siłę albo wcale
            nic nie robię i wiem napewno ze trzeba wysiłku też fizycznego, np jazda na
            rowerze-intensywna( przynajmniej dla mnie).Trzeba oprócz leków sammu sobie
            pomóc, bo nikt Cię nie zrozumie jeśli sam nie przeszedł przez to. Pozdrawiam
        • baja39 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 27.04.07, 12:43
          A mnie w depresje wpędziła matka. Zawsze mnie hamowała, zamiast aktywizować: nie
          ruszaj, uważaj ,ostrożnie, nie dotykaj bo..., nie oddalaj się, nie biegaj,bądź
          grzeczna, nie obcinaj grzywki, ty nie musisz depilować nóg, bo masz cienki
          włoski itp, itd.Sama krytycznie nastawiona do życia- dostrzegała we wszystkim
          najpierw błędy i niedociągnięcia- potem dopiero pozytywy.Ale dla małego dziecka
          liczyło się pierwsze zdanie i opinia. Krytyk siedzi we mnie do dziś.I jeszcze ta
          troska, bym czasem nie wyrosła na egoistkę, samoluba, zawsze mówiła prawdę i nie
          sprawiała innym kłopotu, by kogoś nie urazić, narazić się- pomagać każdemu, kto
          poprosi, jeśli prosić o pomoc, to najgrzeczniej, jak umiem, broń Boże nie
          domagać się czegoś -mówiła, "co ty chcesz, to jest mało ważne". Tresura niezła.
          I byłam taka posłuszna i grzeczna i b. dobrze wychowana, nie sprawiałam żadnych
          kłopotów <powód do dumy> I odpowiedzialnie ciągle się przejmowałam wszystkim,
          byleniepowodzeniem i wracałam ze szkoły załamana, bo nauczyciel lub koleżanka
          krzywo na mnie spojrzeli lub dostałam tróję. A matka od progu witała mnie
          słowami: powiedz, co ci się nie udało. Więc wałkowałam wszystkie niepowodzenia,
          by usłyszeć: Nie martw się. Najgorsze, że ja myślałam, że to jest OK. To moje
          "Wyposażenie" na resztę życia, z którym walczę do dziś.
        • tristezza Re: Pytanie do ludzi z depresją. 27.04.07, 13:42
          lucyna_n napisała:

          rola rodziny w wyjściu z depresji jest niestety dużo mniej
          > skuteczna niż rola
          > rodziny we wpędzaniu w nią.

          wyszedl Ci bardzo zgrabny aforyzm, Lucy :-)

          dokladnie tak jest. tyle ze do depresji trzeba miec jednak predyspozycje, a w
          wypadku endogennej rodzina czesto tylko naciska spust.

          w moim wypadku pomoc w wychodzeniu niemal zawsze powoduje poczucie winy i nic
          poza tym. zostalam np. setki razy wyciagnieta przez meza do kina, a pamietam
          tylko jedna sytuacje, kiedy udalo mi sie skupic na filmie i nie zalowalam, ze
          dalam sie namowic
      • mbwj88 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 27.04.07, 21:01
        wiecie to jednak jest wspaniałe że zmiast " weź się w garść" od trzech lekarzy
        usłyszałam " niech pani pozwoli sobie pomóc"
        nie potrafię wytłumaczyć dlaczego mówiąc jak się czuję płakałam ale myśle że to
        było wołanie o pomoc chociaż to jeszcze nie depresja
    • tristezza Re: Pytanie do ludzi z depresją. 27.04.07, 14:08
      honeybeam napisała:

      Poczułam, że jeśli nie wezmę sie w garść, nie będzie w moim otoczeniu nikogo,
      kto mnie z tego wyciągnie. Nie mówię, że udało się od razu ale powoli,
      powoli, bez leków wykaraskałam się z tego.

      a na czym to Twoje wziecie sie w garsc polegalo?

      nie bede powtarzala oczywistosci jak szerokie spektrum zaburzen nastroju bywa
      okreslane depresja i jak czesto jest to okreslenie naduzywane.
      osobiscie jestem lekooporna, ale na szczescie miewam calkiem niekiedy dlugie
      remisje. jak mi depresja mija, to uwazam ze po prostu minela, podobnie jak
      najdluzsza zmija. rozumiem, ze optymisci nie spodziewaja sie nawrotow i daj im
      boze zdrowie. zawsze jednak zastanawia mnie, dlaczego ktos uwaza, ze koniec
      depresji to jego osobista zasluga i wygrana.
      • demole Re: Pytanie do ludzi z depresją. 27.04.07, 15:14
        dzieki Tristezza za noszenie za taszczenie takiej ciezkiej i karkolomnej
        sygnaturki, dzieki takim ludzom jak Ty mozna nie martwic sie o nic,a
        mózg staje się niepotrzebny

        --
        nikt nie będzie jadł z ciebie owocu
      • koala1212 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 27.04.07, 15:42
        zawsze jednak zastanawia mnie, dlaczego ktos uwaza, ze koniec
        > depresji to jego osobista zasluga i wygrana.

        Dlatego, ze nie doswiadczyl glebokiej depresji i po prostu nie wie o czym mowi.

        Jedyna moja zasluga jest to, ze jak mnie po dwoch latach potwor wypuscil ze
        swoich lap, to poszlam na terapie, zeby przy pomocy terapeutki lagodzic lagodna
        depresje i z tej lagodnej depresji wyjsc i to naprawde dziala. Na gelboka
        depresje tylko depresja moze cos poradzic.
      • honeybeam Re: Pytanie do ludzi z depresją. 27.04.07, 16:45
        tristezza napisała:

        > a na czym to Twoje wziecie sie w garsc polegalo?

        Na tym, że nie czekając na dalszy rozwój zdarzeń, typu: nie wstawanie z łóżka
        do pracy, choć szczerze miałam ochotę, poszłam do pscyhologa po pomoc i
        otrzymałam ją i w dodatku zadziałało.


        > nie bede powtarzala oczywistosci jak szerokie spektrum zaburzen nastroju bywa
        > okreslane depresja i jak czesto jest to okreslenie naduzywane.
        > osobiscie jestem lekooporna, ale na szczescie miewam calkiem niekiedy dlugie
        > remisje. jak mi depresja mija, to uwazam ze po prostu minela, podobnie jak
        > najdluzsza zmija. rozumiem, ze optymisci nie spodziewaja sie nawrotow i daj
        im
        > boze zdrowie. zawsze jednak zastanawia mnie, dlaczego ktos uwaza, ze koniec
        > depresji to jego osobista zasluga i wygrana.

        Bo można leżeć i czekać, aż samo przejdzie i można też zrobić cokolwiek żeby
        sobie pomóc.
        Co do objawów depresji zapewniam Cię, że nie mylę ich z innymi zaburzeniami
        nastroju. W moim przypadku była to zdecydowanie depresja z klasycznymi
        objawami. Tyle tylko, że wywołana była określonymi okolicznościami (czy.
        egzogenna) i zapewne łatwiej się z taką uporać. Nie mniej jednak nie dałam się
        czarnemu ludowi i nie spodziewam się w związku z tym nawrotów.
        • koala1212 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 27.04.07, 23:16
          >
          > > a na czym to Twoje wziecie sie w garsc polegalo?
          >
          > Na tym, że nie czekając na dalszy rozwój zdarzeń, typu: nie wstawanie z łóżka
          > do pracy, choć szczerze miałam ochotę, poszłam do pscyhologa po pomoc i
          > otrzymałam ją i w dodatku zadziałało.
          >
          >

          >
          > Bo można leżeć i czekać, aż samo przejdzie i można też zrobić cokolwiek żeby
          > sobie pomóc.
          > Co do objawów depresji zapewniam Cię, że nie mylę ich z innymi zaburzeniami
          > nastroju. W moim przypadku była to zdecydowanie depresja z klasycznymi
          > objawami. Tyle tylko, że wywołana była określonymi okolicznościami (czy.
          > egzogenna) i zapewne łatwiej się z taką uporać. Nie mniej jednak nie dałam
          się
          > czarnemu ludowi i nie spodziewam się w związku z tym nawrotów.
          >

          Taki opis swiadczy o tym, ze mialas lagodna depresje i dobrze by bylo, gdybys
          zrozumiala, ze nie wiesz jak czuja sie ludzie, ktorzy sa w glebokiej depresji.
          Nie o to chodzi, ze chce Ci cos udowodnic, ale o to, zebys przestala wypisywac
          takie rzeczy, bo mozesz trafic na kogos, komu zrobisz krzywde.
          Uwierz mi na slowo, ze osoby z glegoka depresja kazdego dnia podejmuja straszny
          wysilek zeby w ogole przezyc, nieporownywaly z tym wysilkiem, jaki podejmuje
          ktos w lagodnym dole, zeby pojsc do psychologa.
          I naprawde ludzie w prawdziwej depresji nie leza w lozku i nie czekaja az im
          samo przejdzie, bo tak sie zachowuja wydelikacone panienki i rozpieszczone
          maminsynki. Jezeli czlowiek w glebokiej depresji lezy w lozku, to nie dlatego,
          ze czeka az mu przejdzie, ale dlatego ze nie moze sie podniesc.
          Nie bede sie z Toba spierac, ale zastanowc zanim znou tu cos napiszesz, bo
          mozesz zorbic komus krzywde.
            • koala1212 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 17:45
              > nie przesadzaj Koala z ta krzywda. jak ktos przechodzi powazne stany
              > depresyjne, to widzi przeciez, ze Honeybeam jest z innej bajki.

              Nie wiem czy kazdy widzi, ale wiem, ze ja 8 lat temu kiedy mnie depresja
              dopadla na 100% nie widzialabym i jestem pewna, ze wiezialbym sobie te slowa do
              serca i nie wiem co wtedy by sie stalo. Moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze Ty
              nie czujesz sie winna, ze chorujesz. Ja od samego pocztaku mam glebokie
              poczucie winy i przekonanie, ze jestem chora, bo sie nad soba uzalam. Teraz
              jakos nad na tym panuje, ale na pocztaku bardzo mnie takie slowa krzywdzily.
              Nie przesadzam, takie slowa ludzi, ktorzy odbieraja te choroba tak jak ja,
              krzywdza.
    • mskaiq Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 00:57
      Pamietam czas kiedy na tym forum gdy ktos wspomial o tym ze trzeba wziac sie w
      garsc wywolywalo potezny atak na osobe ktora o tym mowila. Na szczescie coraz
      wiecej ludzi rozumie ze trzeba sie wziac w garsc, coraz mniej ludzi jest
      przeciwko temu.
      Co innego pozostaje? Polozyc sie, poddac, pozwolic aby depresja zabila, ona
      potrafi to zrobic i my jej w tym czesto pomagamy.
      Trzeba sie wziac w garsc, trzeba dbac o diete, trzeba cwiczyc fizycznie i to
      regularnie. Nie mozna pozwolic sobie na bezczynnosc. Trzeba wybierac
      pozytywnosc, depresja jest negatywnoscia ktora probuje wywolac niechec do
      pozotywnosci. Bardzo czesto sie jej udaje.
      Zeby pokonac depresje, trzeba udowadniac sobie ze moge, ze poradze sobie z
      kazdym problemem, ze nie jestem glupi, ze poradze sobie ze strachem.
      Kazda depresja nawet ta najbardziej zaawanowana jest do pokonania, warunek jest
      jeden, trzeba w to uwierzyc. Trzeba kazdej negatywnosci ktora przynosi depresja
      przeciwstawiac pozytywnosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • honeybeam Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 09:43
        mskaiq napisał:

        > Pamietam czas kiedy na tym forum gdy ktos wspomial o tym ze trzeba wziac sie
        w
        > garsc wywolywalo potezny atak na osobe ktora o tym mowila. Na szczescie coraz
        > wiecej ludzi rozumie ze trzeba sie wziac w garsc, coraz mniej ludzi jest
        > przeciwko temu.
        > Co innego pozostaje? Polozyc sie, poddac, pozwolic aby depresja zabila, ona
        > potrafi to zrobic i my jej w tym czesto pomagamy.
        > Trzeba sie wziac w garsc, trzeba dbac o diete, trzeba cwiczyc fizycznie i to
        > regularnie. Nie mozna pozwolic sobie na bezczynnosc. Trzeba wybierac
        > pozytywnosc, depresja jest negatywnoscia ktora probuje wywolac niechec do
        > pozotywnosci. Bardzo czesto sie jej udaje.
        > Zeby pokonac depresje, trzeba udowadniac sobie ze moge, ze poradze sobie z
        > kazdym problemem, ze nie jestem glupi, ze poradze sobie ze strachem.
        > Kazda depresja nawet ta najbardziej zaawanowana jest do pokonania, warunek
        jest
        >
        > jeden, trzeba w to uwierzyc. Trzeba kazdej negatywnosci ktora przynosi
        depresja
        >
        > przeciwstawiac pozytywnosc.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        To wygląda na to, że Ci którym udało się zwalczyć depresję - poprostu jej nigdy
        nie mieli. Bo Ci którzy ją mają są poprostu zdani do końca życia na zwałę i
        dzielenie sie informacjami o skuteczności lub nieskuteczności kolejnych prochów.
        Zdaniem niektórych tutaj widać najlepiej rzeczywiście poprostu położyć się i
        czekać, może samo przejdzie - skoro nic nie działa i nikt tego nie rozumie.
        Pławcie się dalej w swojej niedoli - Wy nawet nie bardzo chcecie uwierzyć w to,
        że można z tego wyjść.
        • mskaiq Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 10:13
          Honeybeam napisala
          > Bo Ci którzy ją mają są poprostu zdani do końca życia na zwałę i
          > dzielenie sie informacjami o skuteczności lub nieskuteczności kolejnych
          prochów.
          > Zdaniem niektórych tutaj widać najlepiej rzeczywiście poprostu położyć się i
          > czekać, może samo przejdzie - skoro nic nie działa i nikt tego nie rozumie.
          > Pławcie się dalej w swojej niedoli - Wy nawet nie bardzo chcecie uwierzyć

          To nie jest prawda co napisalas Honeybeam. Osoby ktore biora leki trwaja dzieki
          nim. Bez nich nie istnialaby zadna nadzieja a wtedy trudno poradzic sobie z
          depresja. Ludzie szukaja lekow ktore pomagaja, ucza sie tego co pomaga a co
          nie. Sa ludzie ktorzy wyszli z depresji bez lekow, sa ktorzy wyszli z niej
          biorac leki. Leki daja czas aby zmienic siebie, odnalesc co jest wazne co za
          nia stoi.
          To bardzo normalne ze ludzie klada sie kiedy czuja sie fatalnie. Robia to
          ludzioe z depresja i bez. Z czasem osoba z depresja zaczyna rozumiec ze lezenie
          poglebia depresje i zaczyna zmieniac to. Nie mozna nigdy potepiac osoby z
          depresja, trzeba jej pomoc bo samemu bardzo trudno ja pokonac.
          Mylisz sie piszac ze ludzie plawia sie tutaj w niedoli. Oni szukaja rozwiazania
          i pomocy, pisza o Swoim bolu.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • honeybeam Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 10:48
            mskaiq napisał:
            > To nie jest prawda co napisalas Honeybeam. Osoby ktore biora leki trwaja
            dzieki
            >
            > nim. Bez nich nie istnialaby zadna nadzieja a wtedy trudno poradzic sobie z
            > depresja. Ludzie szukaja lekow ktore pomagaja, ucza sie tego co pomaga a co
            > nie. Sa ludzie ktorzy wyszli z depresji bez lekow, sa ktorzy wyszli z niej
            > biorac leki. Leki daja czas aby zmienic siebie, odnalesc co jest wazne co za
            > nia stoi.
            > To bardzo normalne ze ludzie klada sie kiedy czuja sie fatalnie. Robia to
            > ludzioe z depresja i bez. Z czasem osoba z depresja zaczyna rozumiec ze
            lezenie
            >
            > poglebia depresje i zaczyna zmieniac to. Nie mozna nigdy potepiac osoby z
            > depresja, trzeba jej pomoc bo samemu bardzo trudno ja pokonac.
            > Mylisz sie piszac ze ludzie plawia sie tutaj w niedoli. Oni szukaja
            rozwiazania
            >
            > i pomocy, pisza o Swoim bolu.
            > Serdeczne pozdrowienia.

            Ok przyznaję Ci rację, w dużej ilości przypadków leki są rzeczywiście
            niezbędne. Natomiast poczytaj sobie posty ludzi tutaj i zważ proporcje między
            wymianą doświadczeń o lekach a wymianą doświadczeń wychodzenia z choroby. Bo
            chyba zgodzisz się ze mną, że leki nawet dla tych którzy bezwględnie muszą je
            brać są tylko częścia terapii wychodzenia z choroby. Tu trzeba walczyć o zmianę
            schematów myślowych, o zmianę priorytetów, często trzeba poprostu zweryfikować
            cały swój sposób pojmowania świata i myślenia. Natomiast znakomite gros ludzi
            wierzy w to, że to czy wyjdą z tego paskudztwa zależy tylko od tego jakie i w
            jakich ilościach leki przyjmą. I powoli ich całe życie zaczyna koncetrować się
            na tym czy zadziała, jak zadziała i czy na długo...nie uważasz, że to nie
            wystarczy do tego aby pokonać depresję. Pomijam już fakt, że osoby które mają
            czelność twierdzić że im się udało, są dyskredytowane i wprost mówi się im, że
            skoro im się udało, to nie mieli doczynienia z depresją, utwierdzając tym samym
            siebie i innych w przekonaniu, ze jedynym wyjściem jest bierna kontestacja
            choroby, czy jako to nazwałeś ładniej "dzielenie się bólem". Nie uważasz, że w
            ten sposób utrwala się tylko mechanizm bezwoli?
            • mskaiq Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 12:01
              Czlowiek uczy sie powoli Honeybeam. Sa rozne okresy w zaleznosci od tego jak
              sie czuje czlowiek. Sa okresy kiedy wierzy sie tylko w leki. Czesto leki nie
              pomagaja wtedy wymieniane sa informacje o lekach, ludzi probuja innych albo
              inne dawki.
              Zgadzam sie ze depresja to sprawa psychologiczna ale zdania sa podzielone.
              Lekarze przepisuja leki i tego trzyma sie wiekszosc osob. Czy dziwisz sie ze
              sluchaja lekarzy ?
              Kiedys zrozumialem ze leki nie przeszkadzaja w zmianach ktore sa potrzebne aby
              pozbyc sie depresji. Trzeba mowic o koniecznosci zmian, o tym ze trzeba pozbyc
              sie negatywizmu, krytyki, pokonywac strach, ze mozna pokonac depresje.
              Serdeczne pozdrowienia.

              sa momenty kiedy od nich odchodzi i probuje psychoterapi. Moze potem zow
              wrocic do lekow.
              Czxesto
              • patrix29 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 26.04.13, 18:08
                Witam skad ten syf sie wogóle bierze, chyba ludzie musza miec jakies predyspozycje, musi istniec jakis gen ktory odpowiada za depresje, ja sam nie wiem jak w nia wpadlem
                mialem sporo problemów i bardzo duzo stresu ale jakos nigdy wczesniej nic mi sie nie dzialo,
                rozstalem sie z dziewczyna pozniej cos we mnie peklo, nie przypuszczalem ze depresja to taka straszna rzecz, codziennie mysle czy nie zejsc z tego swiata, co do leków to niby jest teoria ze to biochemia mózgu za to odpowiada a mi sie wydaje ze to sa bzdury, co ma serotonina do stresu nic, juz predzej chormon stresu ma tu znaczenie czyli kortyzol, a leki nic nie lecza tylka lagodza objawy,depresja z czasem sama mija.
        • koala1212 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 17:54
          > To wygląda na to, że Ci którym udało się zwalczyć depresję - poprostu jej
          nigdy
          >
          > nie mieli. Bo Ci którzy ją mają są poprostu zdani do końca życia na zwałę i
          > dzielenie sie informacjami o skuteczności lub nieskuteczności kolejnych
          prochów
          > .
          > Zdaniem niektórych tutaj widać najlepiej rzeczywiście poprostu położyć się i
          > czekać, może samo przejdzie - skoro nic nie działa i nikt tego nie rozumie.
          > Pławcie się dalej w swojej niedoli - Wy nawet nie bardzo chcecie uwierzyć w
          to,
          >
          > że można z tego wyjść.

          A dlaczego Ty te chorobe jakos tak dziwnie widzisz, ze albo sie chce i sie
          wyjdzie albo sie nie chce i sie nie wyjdzie. A dlaczego w ogole myslisz, ze
          zeby z tego wyjsc trzeba chciec?
          Przeciez to choroba jak kazda inna, z niej sie wychodzi kiedy sie wychodzi i
          koniec.
          Jak Ci zrobie przeszczep nerki, to ona Ci sie przyjmie albo nie przyjmie,
          niewazne czy bedziesz chciala czy nie bedziesz chciala. Tak samo jest z
          depresja. Mozna sobie pomoc, mozna ja lekko zlagodzic, mozna jak juz przejdzie
          najgorsze isc na terapie, ale jak Cie trzyma to trzyma i naprawde Twoje chcenie
          czy nie, nic tu nie ma do rzeczy.
          >
      • dolor Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 11:23
        > Pamietam czas kiedy na tym forum gdy ktos wspomial o tym ze trzeba wziac sie w
        > garsc wywolywalo potezny atak na osobe ktora o tym mowila.

        Faktycznie, coraz mniej Syzyfów, zresztą po co się powtarzać, skoro wystarczy
        zrobić tak:
        www.google.pl/search?q=depresja+we%C5%BC+si%C4%99+w+gar%C5%9B%C4%87&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a
        • honeybeam Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 11:32
          dolor napisał(a):

          > > Pamietam czas kiedy na tym forum gdy ktos wspomial o tym ze trzeba wziac
          > sie w
          > > garsc wywolywalo potezny atak na osobe ktora o tym mowila.
          >
          > Faktycznie, coraz mniej Syzyfów, zresztą po co się powtarzać, skoro wystarczy
          > zrobić tak:
          > www.google.pl/search?q=depresja+we%C5%BC+si%C4%99+w+gar%C5%9B%C4%87&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a


          Nie bardzo wiem o co Ci chodzi? Może mogłabyś sprecyzować?
          • dolor Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 12:12
            Mógłbym. Należy wpisać w wyszukiwarce "deprsja weź się w garść" i przeczytać
            część z piętnastu tysięcy odpowiedzi.

            A poważniej, parafrazując Tołstoja: Wszystkie szczęśliwe osoby są do siebie
            podobne, każda nieszczęśliwa osoba jest nieszczęśliwa na swój sposób. Moje
            doświadczenia są zupełnie inne niż Twoje, ale nie staram się przekonywać
            każdego, że ma robić to co ja. Udzielanie porad ogółowi (czy jak robi to Mask,
            pisanie każdemu z osobna tego samego) nie tylko mija się z celem, ale może
            zaszkodzić (był moment, kiedy rady "musisz się wziąć za siebie" omal nie
            potraktowałem poważnie, tylko nie byłem w stanie doczołgać się do narzędzi
            niezbędnych by to dokończyć). A przez depresję, tu się powtarzam, rozumiem
            zespół objawów różnych chorób, na dodatek bardzo słabo poznanych (rewelacje o
            nowych wynikach badań nad przyczynami, diagnostyką i niezwykle skutecznymi
            metodami leczenia pojawiają się kilka razy w miesiącu).
        • mskaiq Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 12:10
          Nie jest tak zle Dolor, coraz wiecej ludzi rozumie potrzebe wziecia sie w garsc
          bo nie ma innej alternatywy. To wziecie sie w garasc oznacza przeciez pojscie
          do lekarza, wstanie z lozka, zjedzenie sniadania czy obiadu, umycie sie, itp.
          Mysle ze te stwierdzenia ze nie mozna mowic czlowiekowi z depresja zeby sie
          wzial w garsc dotycza tylko slow, nie dotycza tresci tych slow.
          Serdeczne pozdrowienia.
            • mskaiq Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 13:45
              Wszystkie te slowa Dolor znacza jedno, pomoz Sobie.
              Musisz wstac aby isc do lekarza, zrobic sobie jedzenie, itp. Musisz sie myc bo
              inaczej pojawia sie inne choroby. Jesli bedziesz bezczynny bedzie pojawialo sie
              dziesiatki negatywnych mysli. Jesli chcesz sie tego pozbyc musisz byc aktywny.
              To samo dotyczy cwiczen fizycznych. Potrzebujesz ich. Jest dziesiatki czynnosci
              ktore musisz wykonywac aby zyc. Jesli ich nie wykonujesz to musisz sie wziac w
              garsc, musisz je wykonywac. Trzeba sie przelamac, tego nie dokona za Ciebie
              nikt i nic.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • honeybeam Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 15:06
                mskaiq napisał:

                > Wszystkie te slowa Dolor znacza jedno, pomoz Sobie.
                > Musisz wstac aby isc do lekarza, zrobic sobie jedzenie, itp. Musisz sie myc
                bo
                > inaczej pojawia sie inne choroby. Jesli bedziesz bezczynny bedzie pojawialo
                sie
                >
                > dziesiatki negatywnych mysli. Jesli chcesz sie tego pozbyc musisz byc
                aktywny.
                > To samo dotyczy cwiczen fizycznych. Potrzebujesz ich. Jest dziesiatki
                czynnosci
                >
                > ktore musisz wykonywac aby zyc. Jesli ich nie wykonujesz to musisz sie wziac
                w
                > garsc, musisz je wykonywac. Trzeba sie przelamac, tego nie dokona za Ciebie
                > nikt i nic.
                > Serdeczne pozdrowienia.


                Sama lepiej tego bym nie określiła :). Dokładnie o to mi chodzi. A ponieważ
                część ludzi uważa zwrot "wziąć się w graść" za strsznie deprymujący, możemy
                zastąpić go, nie wiem, słowem jakimkolwiek ale prowadzi do jednego do tego, aby
                w każdy możliwy sposób zmusić się do jakiegokolwiek działania. A czy nazwiemy
                to wzięciem się w graść, czy ogórkiem, ma drugorzędne znaczenie. Nie ma innego
                wyjścia. Myślę, że dlatego też jest tyle nawrotów depresji, bo ludzie myslą, że
                leki załatwiają problem. Natomiast one niewelują tylko objaw, nie dotykają
                nawet przyczyny.
                Tym bardziej dziwi mnie komentarz osoby znającej depresję, że pójście po pomoc,
                nie jest wyczynem. Otóż w wielu przypadkach, jesli nie w większości, jest
                ogromnym wyczynem i krokiem do przodu, jakby na to nie patrzeć.

                Pozdrawiam Cię :)
                • demole Re: Pytanie do ludzi z depresją. 28.04.07, 18:23
                  zmoczyć w proszku, zostawić i pójść, "samo sie wypierze"

                  jednak ,nie zawsze jest aż tak żle
                  "antydepresanty klasyczne odwracają kataleptyczne działanie rezerpiny w testach"
                  czyli usuwają przyczyne ,od samego dna
                • tristezza Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 00:04
                  honeybeam napisała:

                  > Tym bardziej dziwi mnie komentarz osoby znającej depresję, że pójście po
                  pomoc,
                  >
                  > nie jest wyczynem. Otóż w wielu przypadkach, jesli nie w większości, jest
                  > ogromnym wyczynem i krokiem do przodu, jakby na to nie patrzeć

                  a mnie dziwi Twoje poczucie wyjatkowosci. czyzbys nie rozumiala, ze taki wyczyn
                  wszyscy tutaj (albo prawie wszyscy) maja za soba?
                • dolor Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 12:39
                  >Myślę, że dlatego też jest tyle nawrotów depresji, bo ludzie myslą, że
                  >leki załatwiają problem. Natomiast one niewelują tylko objaw, nie dotykają
                  > nawet przyczyny.

                  Więc przeczytaj np. to:
                  www.przychodnia.pl/psychiatria/index9.php3?s=3&d=24&t=9
                  Tyle jeśli chodzi o rzetelne podejście do problemu.
                  Nie należałoby też zapominać, że człowiek nie jest jedynym gatunkiem na depresję
                  podatnym, ani jedynym, u którego stosuje się antydepresanty. Choć większość
                  badań wydaje się usiłować wyjaśnić, jak i dlaczego one działają. (np.
                  "...sugeruje się, że cytokiny mogą być odbierane przez organizm jako stresory, a
                  układ immunologiczny może w pewnym sensie pełnić rolę narządu czucia. Wspólnym
                  efektem działania stresu oraz chorób przebiegających ze stanem zapalnym jest
                  zwiększona produkcja cytokin prozapalnych, które wywierają szkodliwy wpływ nie
                  tylko na elementy układu odpornościowego, ale także na wyższe ośrodki nerwowe
                  odpowiedzialne za nastrój i zachowanie." itp.
                  Ponoć "wszystko ma swoje proste wytłumaczenie, najczęściej błędne".
              • dolor Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 11:54
                > Wszystkie te slowa Dolor znacza jedno, pomoz Sobie.
                > Musisz wstac aby isc do lekarza, zrobic sobie jedzenie, itp. Musisz sie myc bo
                > inaczej pojawia sie inne choroby.

                Cóż, osoba przygnieciona ścianą w zawalonym budynku też musi się myć czy jeść.
                Tylko że jeśli przypadkiem skończyła 4 lata, świetnie o tym wie. Jakoś przy
                zapaleniu płuc, chorobie nerek czy wypadku komunikacyjnym komunikat: potrzebna
                ci pomoc lekarska, jest formułowany inaczej niż weź się w garść. Może to mój
                brak wyobraźni, ale ja ten komunikat odczytuję: czujesz się źle, bo za mało się
                starałeś. Chcesz się czuć jak wszyscy - staraj się bardziej. Przy czym jeśli
                trafi to do osoby, która trzyma się resztkami sił i zastanawia, czy przetrzyma
                kolejną godzinę, to mogą być ostatnie skierowane do niej słowa.

                >Jesli bedziesz bezczynny bedzie pojawialo sie dziesiatki negatywnych mysli.
                >Jesli chcesz sie tego pozbyc musisz byc aktywn To samo dotyczy cwiczen
                >fizycznych. Potrzebujesz ich. Jest dziesiatki czynnosci ktore musisz wykonywac
                >aby zyc.

                Czym więc wytłumaczyć, że znam żyjących ludzi, którzy o ćwiczeniach fizycznych
                coś tam pamiętają ze szkoły podstawowej, okresowa bezczynność jest dla nich
                przyjemna, posługują się całą gamą uczuć, łącznie ze strachem, żalem i gniewem,
                a depresję uważają za dziwaczną fanaberię?
                • lucyna_n Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 12:07
                  otóż to
                  wszyscy zdrowi psychicznie jakich znam nie robią doslownie nic żeby być w dobrej formie, wręcz robią
                  wszystko co powinno ich natychmiast wpędzić w jakieś straszliwe choroby, od jedzenia, przez palenie,
                  picie , zarywanie nocek, i totalnie leniwy, bezsportowy , siedzący tryb życia i morze kawy.
                  Śpią smacznie, pracują z werwą, bawią sie i czują się świetnie w swojej skórze. Kwestie pracy nad
                  swoim wnętrzem, kontrolowaniem emocji i takie tam to dla nich abstrakcja. Przejmują się czymś co ja
                  mogę określić tylko jako "pozytywne problemy które miloby było mieć". O depresji nie chce im się
                  nawet myśleć bo to przecież wymowka dla leniwych. Owszem często miewają depresje, straaszne,
                  czasem nawet cały wieczór bylo im baardzo smutno i mieli mega doła.
                  O stanach lękowych nie wiedzą nic, fobia kojarzy im się z lękiem wysokości i nie wydaje się niczym
                  strasznym.
                  ja nie wiem dlaczego tak jest i dlaczego to nie działa, ale wiem z doświadczenia że naśladownictwo
                  "zdrowych" jest nieskuteczne. Jakkolwiek bycie w stadzie chociaż często bywa bardziej bolesne niż
                  samotność pomaga, mimo wszystko.
                  • mskaiq Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 12:42
                    To nie jest prawda co piszesz o zdrowych ludziach. Czesto musza sie przelamywac
                    zeby wstac, czesto musza zmusic sie do pojscia do pracy. Pracuje z takimi
                    ludzmi, czesto slysze jak trudno sie im przelamac.
                    Czesto pija kawe czy maja bardzo zla diete. Organizm bardzo szybko daje znac o
                    sobie. Jesli nie zmienia niczego to wszystko sie poglebia.
                    Sen, nawet nie wiesz ile zdrowych ludzi skarzy sie na brak snu. Nie moga spac,
                    czesto przychodza do pracy zmeczeni zli, wbuchaja z byle powodu. Piszesz o
                    pracy z werwa. Ten kto prowadzi zly tryb zycia nie ma sily na prace, jest
                    zmeczony, nie moze sie skupic.
                    Piszesz ze ludzie zdrowi nie maja pojecia o leku. Praca tworzy nieustanny lek,
                    o pozycje, o to ze mozna stracic prace, pojawiaja sie rowniez nieustanne tarcia
                    pomiedzy ludzmi. Jest tam wiecej leku niz myslisz.
                    Ci ludzie ktorzy nie wytrzymuja napiecia, strachu, stresu, przestaja byc
                    zdrowi, pojawia sie u nich depresja.
                    Owszem, sa ludzie ktorzy sa pelni werwy, nie maja stresu, ale Ci sa pozytywni,
                    biegaja cwicza, dbaja o diete. Umieja rowniez unikac strachu, rozwiazuja
                    problemy zanim zamienia sie one w strach. Umieja rowniez unikac negatywnosci,
                    szukaja radosci. Zamiast siedziec w domu wybieraja aktywnosc, w ten sposob
                    unikaja negatywnych mysli. Mam wrazenie ze masz bardzo nieprawdziwa wizje
                    swiata ludzi zdrowych Lucynko.
                    Serdeczne pozdrowienia.

                    • dolor Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 12:54
                      Brawo Mask. Starasz się napisać, że ludzie, którzy uważają się za zdrowych nie
                      są zdrowi, bo nie pasują do Twojej wizji świata. To jest jakaś metoda, ale
                      gdybyś na pół minuty dopuścił do głosu wewnętrznego krytyka, suchej nitki by na
                      tobie za to nie zostawił. Te wybryki natury, którymi się nie zajmujesz, a którzy
                      sobie świetnie radzą, mimo że przez chwilę są zrozpaczeni czy wściekli,
                      istnieją, nawet w mojej rodzinie.

                      Idę pospacerować, to świetna, przyjemna rzecz, jak się jest w dobrej formie, bo
                      ze zmuszania się do tego jeszcze nigdy nic dobrego u mnie nie wniknęło.
                      Pozdrowienia najserdeczniejsze z możliwych.
                    • lucyna_n Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 13:12
                      Masku, wbrew pozorom nie żyję na pustyni,
                      zanim dopadlo mnie na dobre bylam istotą niezwykle społeczną, miałam problemy z psychiką ale
                      jeszcze wtedy nie uniemożliwiało to w miarę normalnego funkcjonowania, a i potem w okresach
                      remisji pracowalam w różnych firmach, i z bardzo różnymi ludźmi się stykałam.
                      Ja Ci powiadam że większość nie robi nic z tych rzeczy ktore Ty uważasz za niezbędne do dobrego
                      samopoczucia a subiektywnie czują się zupełnie zdrowi. ja nie twierdzę że na nic nie chorują i nie mają
                      problemow, mają ale jak inaczej wygląda ich życie, jak inne są ich "granice", jak moja choroba jest dla
                      nich niezrozumiała. To po co ja muszę soię wspinać na palcach oni mają na wyciągnięcie ręki i jeszcze
                      tej ręki nei chce im się wyciągać i czekają aż samo im spadnie.
                      Ta różnica bije po oczach.
                    • koala1212 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 14:24
                      > To nie jest prawda co piszesz o zdrowych ludziach. Czesto musza sie
                      przelamywac
                      >
                      > zeby wstac, czesto musza zmusic sie do pojscia do pracy. Pracuje z takimi
                      > ludzmi, czesto slysze jak trudno sie im przelamac.

                      Jest przelamywanie i przelamywanie. To, ze sie komus nie chce wstac rano to nie
                      znaczy, ze ten ktos czuje to samo, co ktos chory, kto nie moze wstac.


                      > Piszesz ze ludzie zdrowi nie maja pojecia o leku. Praca tworzy nieustanny
                      lek,
                      > o pozycje, o to ze mozna stracic prace, pojawiaja sie rowniez nieustanne
                      tarcia
                      >
                      > pomiedzy ludzmi. Jest tam wiecej leku niz myslisz.
                      Znowu to samo. Jest lęk i lęk. Osoba, ktora stoi pod sala i czeka na egzamin
                      tez czuje lęk, ale przeciez nikt nie powie, ze ona ma pojecie o zaburzeniach
                      lękowych.


                      > Owszem, sa ludzie ktorzy sa pelni werwy, nie maja stresu, ale Ci sa
                      pozytywni,
                      > biegaja cwicza, dbaja o diete. Umieja rowniez unikac strachu, rozwiazuja
                      > problemy zanim zamienia sie one w strach. Zamiast siedziec w domu wybieraja
                      aktywnosc

                      Nieprawda! Moj maz jest bardzo pozytywny, odnosci same sukcesy, a cwiczyl
                      ostatnio w liceum na wfie, ma powazna prace, ale radzi sobie z nia bez zadnego
                      wysilku, a je to na co ma ochote, wcale nie dba szczegolnie o diete. I nie musi
                      sie strasznie starac, zeby unikac negatywnych mysli. I jak tylko ma wolne, to
                      oglada filmy albo robi cos do jedzenia i siedzi w domu.
                      Tylko mi prosze nie wkrecac, ze w nim sie koltuja negatywne mysli, ktore kiedys
                      wybuchna albo ze umrze na zawal w wieku 40 lat. To ja z nim mieszkam, to ja
                      znam jego rodzicow, jego dziadkow, to ja widze ze sa to zdrowi, zadowoleni z
                      zycia ludzie, ktorym psychiatra, cwiczenia, terapia, szczegolna aktywnosc nie
                      sa potrzbne do zdrowego zycia i to ja mam racje.
                  • abasia471 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 13:03
                    Dawno mnie tu nie było, bo życie znowu mnie przeczołgało i dało w kość, ale jak
                    widzę na forum niewiele się zmieniło, optymistyczne podejście do choroby dalej
                    jest "fo pa". Starzy bywalcy twierdzą, że jeżeli ktoś wyszedł z depresji, to
                    widocznie to nie była taka prawdziwa depresja na jaką cierpią oni. Ja od lat
                    zmagam się z depresją endogenną, a że życie mnie nie oszczędza, więc mam też
                    inne powody do przygnębienia. Ostatnie dwa miesiące spędziłam w łóżku zdana na
                    opiekę innych. Ból fizyczny, strach przed śmiercią, poczucie bezradności nie
                    sprzyjają pozytywnemu myśleniu, ale ja wychodziłam wprost ze skóry żeby
                    odganiać czarne myśli. Strasznie się bałam, że jeżeli pozwolę sobie na rozpacz,
                    rezygnację, rozczulanie się nad sobą, to zapadnę się znowu w czarną dziurę.
                    Niczego na świecie nie boję się tak bardzo jak klinicznej depresji. Jest to tak
                    straszny ból, że na samą myśl o jej powrocie wpadam w panikę. Z tego właśnie
                    powodu co dzień pazurami trzymam się normalności i robię wszystko, żeby o
                    siebie dbać najlepiej jak umiem. Mogę tylko zazdrościć ludziom zdrowym
                    psychicznie, że im żyje się łatwiej i nie muszą walczyć o każdy dzień, ja
                    muszę. Wiem, że jeżeli sobie odpuszczę, to otwieram drzwi przez które może
                    wejść ostra depresja, a na to nie mogę sobie pozwolić. Dlatego popieram każdego
                    kto ma aktywny stosunek do choroby i walczy z nią. Czuję się odpowiedzialna za
                    swoje życie i staram się żeby mimo choroby umieć się nim cieszyć. Nie jest to
                    łatwe, ale alternatywą jest pogrążanie się w marazmie, a na to mnie nie stać.
                    Wkurzają mnie ludzie którzy oczekują, że piguły załatwią za nich problem, bo
                    jeżeli nie, to trudno będą chorzy. Trzeba się pogodzić, że życie czasem boli i
                    wymaga dużo wysiłku. Po sobie wiem, że praca nad sobą, dobrze dobrane leki mogą
                    pomóc w tej chorobie, a cirpiętnictwo i biadolenie, to strzelanie sobie
                    samobója. Depresja, to zaburzenia bio-chemiczne, ale także choroba duszy i od
                    tego trzeba zacząć. Siły trzeba szukać w sobie. Mi pomaga modlitwa i inni
                    ludzie. Nauczyłam się pokory i cierpliwości, ale nauczyłam się też śmiać i
                    kochać życie mimo bólu jaki ze sobą niesie. Ja mam depresję, ale ona nie ma
                    mnie i tego będę się trzymać. Wszystkim depresyjnym życzę pogody ducha.
                    • lucyna_n Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 13:29
                      Cześć Basiu
                      widzisz tak to jest, że depresyjny w obliczu realnej choroby, realnego cierpienia dostaje "kopa" i bywa
                      najcierpliwszym pacjentem, z uporem maniaka czepiającym się każdej szansy, co więcej wspierającym
                      połowę ludzi na szpitalnej sali.
                      Za jakiś czas, adrenalina opada, instynkt przetrwania słabszym glosem woła i wszystko wraca do
                      "normy".
                      Strach że jak sobie odpuszczę to się rozsypię jest w sumie typowo nerwicowym objawem, ludzie którzy
                      mieli to szczęście nie załapać się na nerwicę wogóle tego nie rozpatrują. Ten aspekt w ich życiu nie
                      istnieje. Jak im się chce biadolić to biadolą na całego, rozczulają sie nad takimi pie..mi że szok, co
                      nie przeszkadza im uczyć się, kończyć studia, pracować, rodzić dzieci, budować domy.....itd
                      Depresyjny może udawać że wszystko jest ok, i słowa skargi nie wypowie, a życie wygląda jak coraz
                      bardziej chwiejna, sypiąca się ruina, a każdy dzień to wysiłek ponad siły.
                      No tak już jest, można to sobie teoretycznie porozpatrywać, co oczywiście niczego nie zmieni, ja
                      muszę się wysilać żeby oddychać i każdy spokojny, normalnie przeżyty dzień traktuję jak dar od losu,
                      inni latają w kosmos żeby poczuć jakiś dreszczyk emocji bo im się zwykłe życie nie wydaje niczym
                      szczególnym.
                      a inni z kolei umierają teraz na raka, i moje życie jest dla nich jak marzenie.
                      • abasia471 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 30.04.07, 22:55
                        Cześć Lucyna. Zgadzam się z Tobą i smutno mi, że masz tak samo prz...ane jak
                        ja. Uważam, że w ostrym epizodzie depresyjnym człowiek jest zupełnie bezbronny
                        i cały jest cierpieniem, więc pogaduchy o braniu się w garść to brednie. Kiedy
                        jednak deprecha trochę zelżeje, najczęściej po odpowiednich lekach, to trzeba
                        aktywnie się włączyć w proces zdrowienia. Trzeba stawać na rzęsach żeby
                        utrzymać pion, bo inaczej ta cholera szybko wraca. Niestety chory na depresję
                        ma ciągle pod górkę. Tak jak mówisz, to co dla innych jest oczywistym prawem on
                        musi sobie wypracować. Ostatnio przeżyłam gehennę w szpitalu, bo po nieudanej
                        operacji byłam na granicy. Kiedy leżałam taka obolała i ledwie ciepła
                        zastanawiałam się nad swoim strachem o życie. Pomyślałam sobie, że żyje mi się
                        ciężko i w bólu, więc nad czym się tak trzęsę. Wtedy wpadła mi myśl, że mimo
                        wszystko moje życie ma sens. Moi bliscy potrzebują mojej miłości i obecności, a
                        ja chcę jeszcze patrzeć na świat i cieszyć się nawet najmniejszymi rzeczami.
                        Dlatego już nigdy nie powiem, że niechce mi się żyć. Nie naśladuję Maska i nie
                        wypieram negatywnych emocji, ale z całych sił pracuję nad optymistycznym
                        widzeniem świata. Nie jest mi lekko, tym bardziej, że po ostatnich przejściach
                        moja kondycja psychiczna jest zła. Znowu wróciły napady lęku i paniki, a z
                        lekami muszę ostrożnie, bo mój stan ogólny jest kiepski. Postanowiłam jednak,
                        że dalej będę pazurami trzymać się życia i jeszcze chcę mieć z tego jakąś
                        radość. W maju czeka mnie kolejna operacja, która ma pomóc mi wyjść z g...a w
                        którym teraz siedzę, więc muszę mieć siłę. Wiem, że robię wszystko na co mnie
                        stać, żeby sobie pomóc i to daje mi poczucie kierowania swoim życiem. Strasznie
                        się rozpisałam, bo jestem zamotana i trudno mi wyrażać się zwięźle, ale chodzi
                        mi o to, że w każdej sytuacji można zrobić coś żeby sobie poprawić jakość
                        życia. Szczególnie trzeba dbać o siebie kiedy ma się to nieszczęście bycia
                        chorym na depresję. Wierzę, że dopóki się nie poddaję mam szansę na względnie
                        dobre życie mimo depresji. Pozdrawiam i życzę dużo siły i uśmiechu.
                    • koala1212 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 14:44

                      > widzę na forum niewiele się zmieniło, optymistyczne podejście do choroby
                      dalej
                      > jest "fo pa". Starzy bywalcy twierdzą, że jeżeli ktoś wyszedł z depresji, to
                      > widocznie to nie była taka prawdziwa depresja na jaką cierpią oni.

                      ja z glebokiej depesji wyszlam. Jestem w takiej bardzo lajtowej, ktora sie
                      czasem na jakis czas zmienia w troche glebsza. A z tej glebokiej nie tyle ja
                      wyszlam, co depresja mi odpuscila. Podczas glebokiej depresji robilam wszystko
                      co mozna nazwac aktywnym i optymistycznym podejsciem do choroby (na miare
                      swoich mozliwosci, czyli czasem tak malo, ze prawie nic), a ona i tak bardzo
                      dlugo nie chciala odejsc. Ja bym to rozdzielila. Na depresje gleboka zadna
                      garsc nie pomoze, na zadna aktywnosc nie ma po postu szans i gleboka depresja
                      sama musi odejsci. Na lagodniejsza pomaga terapia, cwiczenia, nie ogladanie tv
                      i wczesne wstawanie (tv i dlugie spanie u mnie zawsze konczy sie dolem). Takie
                      zabiegi, takie aktywne dzialanie, to tylko przy depresji lagodnej. To wziecie
                      sie w garsc dziala tylko jak sie nie ma glebokiej depresji i jestem na 100%
                      pewna, ze na gleboka depresje nic nie pomoze poza tym, ze ona sama musi odejsc.
                      • sneeper_1 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 29.04.07, 16:16
                        musi odejść niczym nowoczesne płyty główne i procesory,dla których zmiana
                        napięcia rzędu 0.1 V , to zabójstwo.
                        Przyjdzie kryzys ekonomiczny /może już jest/
                        i jedyne co sie będzie liczyć to prymitywne radio na fale srednie i długie,
                        trzeszczące ,charczące, zamokłe w plecaku , ale grające


                        a że pozegnamy się z informatyką - sami sie o to prosilismy
                        acha, i jeszcze pomodlić sie o rowerek z prądnicą, żeby mieć prąd do tego radyjka
                        • demole info 29.04.07, 16:49
                          tak sneeeper_1 to moje alter ego
                          zewby nie mowić prawa ręka ;)


                          --
                          kachaa !!
                          coo !!
                          komórka nie chce się palić !!
    • j215 Dwa światy. 29.04.07, 22:01
      Po tym wątku widać kto jest kto i co sobą reprezentuje.Wystarczy porównać Maska
      z dolorem, czy też Elżbietę 007(występuje w wątku obok) z Lucynką.Dwa światy.
    • mskaiq Re: Pytanie do ludzi z depresją. 30.04.07, 14:11
      Nie ma depresji kiedy jestesmy pozytywni, kiedy jest w nas wiele radosci,
      milosc. Kiedy ktos odnosi sukcesy to oznacza ze jest pozytywny radosny, wtedy
      nie ma depresji, nie trzeba wtedy cwiczyc bo posiada naturalna radosc, bardzo
      malo strachu, zalu.
      Zycie potrafi zmienic ten balans, pojawia sie strach, zal, nieudana milosc,
      zdrada, niepowodzenia w pracy, choroba, smierc kogos bliskiego, nienawisc, itp.
      Wtedy odzywa sie negatywnosc, pojawia sie strach, zal, zlosc. Kiedy nasza
      negatywnosc jest coraz czestsza znika radosc, milosc, pojawia sie depresja.
      Najzdrowszy czlowiek pod wplywem okolicznosci z ktorymi nie potrafi sobie
      poradzic popada w depresje.
      Kiedy pojawia sie depresja trzeba wrocic do radosci, milosci, do tego aby
      odnajdowac sens we wszystkim co jest wokol.
      Pozbycie sie depresji to walka o milosc, pozbycie sie negatywnych mysli,
      krytyki, braku sensu, nienawisci i zlosci.
      Negatywnosc nie chce odejsc sama. Jesli uda sie nam jej pozbyc wtedy nie ma
      depresji, wraca dawna radosc, chce do dzialania, entuzjazm.
      Zeby wrocic do radosci i milosci trzeba te wartosci doceniac i trzeba o nie
      walczyc. Bardzo czesto powrot pozytywnych wartosci jest blokowana przez
      negatwnosc, strach lub zlosc.
      Zeby pokonac depresje potrzebny jest dzialanie ktore kazdej negatywnosci ktora
      sie pojawia przeciwstawiac pozytywnosc. Nie trzeba sily potrzebne jest
      rozumienie ze nie wolno ulegac negatywnosci ze trzeba ja wymieniac na
      pozytywnosc, radosc, uprzejmosc, szacunek.
      Na koncu pare slow o cwiczeniach fizycznych, pomagaja one kontrolowac nasze
      cialo. Nasze cialo przynosi wiele odczuc somatycznych ktore potrafia byc nie do
      zniesienia kiedy cialo jest zaniedbane.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • demole Re: niektore kobiety 30.04.07, 14:26
        zabijaja tych ktorzy nie powinni umierac...
        a pozwalaja zyc ludziom ktorzy zasluzyli na kare

        a to wszystko dla garsci kaszy i kromki chleba

        smutno stracic kromke chleba
        ale jeszcze smutniej wyladowac dozywotnio na galerach albo w kopalni



        • demole Re: niektore kobiety 30.04.07, 14:37
          znajdą sie faceci którzy obrzucają tynkiem mur ,
          do którego ręki nie przyłozyli i nie połozyli nań ani jednej cegły

          z takich samych pobudek
          dla zysku

          nie z glupoty i łakomstwa nawet
          dlatego bardziej zasługują na kare bo przestępstwa dokonują rozumnie
      • j215 Aktorzy i statyści. 30.04.07, 18:30
        Mask, twoje słowa są zrozumiałe dla ludzi,którzy zmienili już swoje życie,lub
        je zmieniają,lub też chcą je zmienić.Aktorzy,którzy wyznaczają sobie trudne
        lub bardzo trudne role życiowe.Natomiast od dawna nie rozumieją i przez to
        ciebie cały czas krytykują tzw.statyści życiowi.Im większy statysta, tym
        więcej krytykuje.Nie będę ich tu wymieniał,bo po co.Widać to w tym wątku.
        • mskaiq Re: Aktorzy i statyści. 01.05.07, 11:21
          Mysle ze moje slowa sa zrozumiale dla wszystkich, tylko nie wszyscy sie z nimi
          zgadzaja. Potrzeba jest wiele czasu, wielu drog i wybrow. Ja tez szedlem
          roznymi drogami, czasem byly falszywe, przynosily bol, depresje. Uczylem sie co
          jest wazne, gdzie popelniam bledy a gdzie odnosze sukcesy.
          Kiedy cierpie, jest we mnie wiele bolu i strachu to wiem ze ide zla droga,
          kiedy pojawia sie radosc, chec dzialania, znika obojetnosc, stres, zlosc to
          wiem ze jestem na dobrej drodze.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • dolor Re: Aktorzy i statyści. 02.05.07, 10:52
            Istotnie, między rozumieniem a zgodą jest poważna różnica. Jako że mamy tu
            jednak do czynienia z pewnym nieortodoksyjnym wyznawcą techniki serdecznego
            pozdrawiania, chciałbym jednak przy okazji zadać małe pytanie, znam Twój
            stosunek do herbaty, kawy, alkoholu czy czekolady. Co natomiast
            sądzisz o uleczaniu przy pomocy tabletki ekstazy?
      • dolor Re: Pytanie do ludzi z depresją. 02.05.07, 10:42
        Właśnie. Dochodzimy do sedna, zdrowy człowiek nie musi tego wszystkiego
        wykonywać, do wystąpienia depresji potrzebny jest jakiś dodatkowy czynnik. Może
        nim być traumatyczne wydarzenie, hipoteza, że każdy w pewnych okolicznościach
        może zapaść na depresję jest dość przekonująca (choć na niektórych bardzo dużo
        trzeba), a twoja metoda wydaje się przydatna dla ludzi cierpiących z powodu
        smutku czy gniewu, także w lekkiej, czy nawet średniej depresji egzogennej,
        pewnie też w rekonwalescencji przy cięższej. Ale dlaczego upieram się, przy
        traktowaniu depresji jako zespołu objawów różnych chorób? Bo mówimy wciąż tylko
        o tzw. depresji egzogennej, wywołanej czynnikami psychologicznymi, a ujmując
        rzecz w skrócie, depresja może, ale nie musi być problemem psychologicznym (choć
        właściwie każdy problem człowieka po części nim jest). Twoja metoda nie pomoże
        np. w takich przypadkach:
        "Są również tzw. czynniki fizjologiczne wywołujące depresję. Np. słabe
        wydzielanie hormonu tarczycy (niedoczynność tarczycy) powodujące zły nastrój i
        brak energii. Kolejną dolegliwością jest anemia, związana głównie z brakiem
        żelaza i hemoglobiny we krwi. Rzadszymi przyczynami są: guz mózgu, rak trzustki,
        stwardnienie rozsiane, udar, grypa, zapalenie mózgu, a nawet zwykłe
        przeziębienie, które może obniżyć nastrój człowieka, ponieważ zachwiane są
        procesy chemiczne w mózgu.
        Wiadomo też, że stosowanie niektórych leków może spowodować działanie uboczne,
        jakim jest depresja. Są to np. Valium, tabletki nasenne oraz środki
        uspokajające. Powodują one to zaburzenie zazwyczaj przy długim stosowaniu. Znane
        są także przypadki depresji po stosowaniu Aldometu - leku na nadciśnienie
        tętnicze."
        A istnieje jeszcze depresja poporodowa, no i ta najciekawsza, endogenna, o
        fenomenalnej definicji: "której innych przyczyn nie zdołano ustalić", a o której
        wiadomo jedynie, że bywa dziedziczona, a jeśli wierzyć tekstowi cytowanemu tu
        kiedyś przez Tristezzę, mająca coś wspólnego z wadliwym genem związanym z
        hipokampem.
        Reasumując, to co piszesz, jest słuszne tylko dla pewnej części zaburzeń
        określanych wspólnym mianem depresji, a nie jest sposobem uniwersalnym. Jeśli
        coś pomaga jednej osobie, nie oznacza to jeszcze, że pomaga każdemu, zaś jeśli
        jednej osobie nie pomaga, oznacza, że pomaga nie każdemu.
        Co do odczuć związanych z ciałem, nie mają one większego znaczenia jeśli
        odczuwasz głównie nadludzkie zmęczenie. Wreszcie, może się mylę, ale wzbudzanie
        w depresyjnych poczucia winy przypomina mi trochę gaszenie pożaru benzyną.
        • mskaiq Re: Pytanie do ludzi z depresją. 02.05.07, 15:21
          Czesto spotykam ludzi dla ktorych depresja to choroba ktorej nie mozna pokonac.
          Znam dziesiatki argumentow, kazdy z argumentow podkresla ze tego nie mozna
          pokonac ze trzeba z tym zyc. Kiedy ktos mowi ze udalo mu sie pokonal depresje
          wtedy czesto pojawia sie stwierdzenie ze to nie byla depresja albo taka inna
          depresja, lzejsza, slabsza.
          Kazda depresja jest wywolana czynnikami psychologicznym.
          Pracuje duzo z ludzmi ktorzy maja powazne uszkodzenia mozgu, pisze o ludziach z
          cerbral palsy. Wiekszosc z nich nie ma depresji a Ci ktorzy ja maja to nie
          bierze sie ona z czynnikow fizjologicznych.
          Niejednokrotnie zmienialem stan depresyjne u ludzi z fizycznymi uszkodzeniami
          mozgu na pozytywny, daleki od depresji. Ten stan pozytywny trwal pare godzin,
          tak dlugo jak dlugo osoba byla w stanie bronic sie przed negatywnoscia,
          strachem, zalem, zloscia, ogolnie negatywnymi emocjami.
          Jesli mozna zmienic stan depresyjny na pozytywny to mozna sie pozbyc depresji.
          Spotykalem sie rowniez z depresja kliniczna, czesto idaca w parze ze
          schizofrenia.
          Wtedy osoba zwykle nie mowi wcale, czesto odmawia jedzenia i picia. Takiej
          osobie tez mozna pomoc. Pracuje z taka osoba od paru miesiecy. Potrafi juz
          powiedziec pare slow, ma dni kiedy sama chce jesc.
          Sa dni kiedy jest w letargu, sa dni kiedy jest pod silnym wplywem glosow wtedy
          atakuje siebie, rozdrapuje twarz. Nie mniej wygrywa coraz wiecej tych dni
          dobrych. Jej zycie zalezy od milosci innych ludzi od ich cierpliwosci.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • pero-lotniarz-jakich.malo Re: Pytanie do ludzi z depresją. 02.05.07, 15:29
            > Kazda depresja jest wywolana czynnikami psychologicznym.

            powiedz mi na jakiej podstawie tak sadziesz? przeciez takie zdanie jest
            irracjonalne. skad mozesz wiedziec o kazdej depresji. a moze to co nie jest
            wywolane czynnikami psychologicznymi to z definicji nie jest depresja?



            Ten stan pozytywny trwal pare godzin,
            > tak dlugo jak dlugo osoba byla w stanie bronic sie przed negatywnoscia,
            > strachem, zalem, zloscia, ogolnie negatywnymi emocjami.

            a moze jakbys zrozumial, ze chodzi o cos innego niz obrone przed czyms, ze nie
            chodzi o walke, to stan pozytywny bylby trwaly.
              • pero-lotniarz-jakich.malo Re: Pytanie do ludzi z depresją. 02.05.07, 15:58
                j215 napisał:

                > Mask pomógł sobie,pomógł innym ludziom,ja pomogłem sobie,pomogłem innym
                > ludziom.Pytam komu ty pomogłeś? Nawet sobie nie potrafisz pomóc,tylko cały czas
                >
                > schizofrenicznie dyskutujesz.


                nie wiem czy mask pomogl czy niepomogl, ty nie wiesz czy ja pomoglem czy nie
                pomoglem. to jest nijak wazne dla rozmowy na forum, aczkolwiek pewnie jest wazne
                dla ciebie. pewnie potrzebujesz obrazu mojej osoby w celu dramatycznej obrony
                nie wiem przed czym.
                  • demole Re: Pytanie do ludzi z depresją. 02.05.07, 16:50
                    czekolada z orzechami napisała:
                    < poddaję sie edukacji, nie poddaję sie tresurze

                    a szkoda, tresure wiele daje, ale zawsze musisz pamiętac, że możesz się z
                    tresury wyłamac, czyli masz moralne prawo, wyłamać się

                    ale jesli jestes cały czas wyłamana z tresury
                    to itak jestes wczyis rękach
                        • demole Re: Pytanie do ludzi z depresją. 02.05.07, 19:53
                          co myslisz o nowoczesnych szpitalach
                          za szybą na intensywnej sali jest w sumie starodawna psychiatria
                          jeden pacjent siedzi, dwóch lezy,
                          wyglądają całkiem normalnie, ale są posępni i smutni,
                          a ten który spaceruje po korytarzu ma kłopoty z zespołem parkinsonowym...

                          przechodze koło tej szyby na intensywnej, spoglądam na aparat do ekg,
                          obraz dzieli mi w głowie na kwadraty, niczym raster,
                          tak bywa w zespołach drgawkowych w czasie aury,

                          widze tych samych pacjentów ,ale mam wrażenie jakby tam było biedniej,
                          cos jak kryzys lat 20- tych w USA, ale blizej Kanady, dlatego że wygląda jakby
                          zamarzali,

                          ten nieprzyjemny stan jest realistyczny i raczej nudny,
                          jakby ktos na to patrzył, wystawiałoby to jego cierpliwośc na próbę,
                          trwa to nawet do 2 3 minut a potem mija,
                          wzrok sie poprawia i znów widze dobrze te sale z wlotami na tlen, azot, próżnie,
                          gniazdkami na aparature, łykam leki i wychodze z kolejki,
                          własnie ten czas sie odwraca w aurze, i nie wiem czy najpierw łyknałem leki, czy
                          na końcu,

                          drugi raz powtórzyło sie to gdy stałem przed gabinetem lekarza ,
                          a stałem też długo, chciałem zmiany tych leków,

                          to czasem sie wplata, te zaburzenie przytomności
                    • abasia471 Re: Pytanie do ludzi z depresją - dolor. 02.05.07, 22:36
                      > Sądząc z ilości "....hehe...." najwyższy czas byś wziął zimny prysznic i
                      > przebiegł 5 km.

                      Świetna rada, ale jokuś 215 raczej jej nie zrozumie, bo ma przerost ambicji nad
                      rozumem. W swoim mniemaniu jest aktorem, bo nie zauważył, że robi za błazna.
                      Twoje wpisy są ciekawe, warte uwagi i w wielu miejscach mam podobne zdanie.
                        • abasia471 Re: Pytanie do ludzi z depresją - j215 03.05.07, 15:51
                          Jokuś nie wysilaj się na sarkazm, bo ci nie wychodzi ponieważ do tego potrzebna
                          jest inteligencja a ciebie stać jedynie na małpie he, he he... O moją głowę
                          możesz być spokojny, ale rozumiem, że twoim małym rozumkiem trudno ci to pojąć.
                          Ty raczej nie kwalifikujesz się do żadnej operacji, bo tego co masz za uszami,
                          to nawet najlepszy neurochirurg nie wyprostuje. Biedna z ciebie chłopczyna, ale
                          wybacz nie będę ci współczuć.
                            • abasia471 Re: Pytanie do ludzi z depresją - j215 03.05.07, 21:24
                              j215 napisał:

                              > Baśka,ciebie za twoją tępotę i prostactwo olewają tu wszyscy, dobitnie w tym
                              > wątku zrobiła to nawet gruba i ślepa Lucynka....hehe....

                              Jokuś, odpowiedź jak zwykle w twoim stylu czyli po chamsku i bez odrobiny
                              polotu, ale za to z fałszywymi wnioskami i przeniesieniem. Rozumiem, że nie
                              można od ciebie dużo wymagać, ale patrzenie jak się plujesz bardzo mnie śmieszy
                              i tylko dlatego odpowiadam na twoje kretyńskie wpisy. Teraz już mi się
                              znudziłeś więc heeehaj się do woli, bo na nic innego cię nie stać.
                • izyrider Re: slodka- idiotka. 27.04.13, 12:09
                  zycie przed depresja bylo troszke zbyt nerwowe,zbyt szaro-bure,zbyt bez sensu,zbyt stresowe i zadna niespodzianka ze jedyna rozrywka dla tej podobnej do budyniu masy w czaszce byly pojedynki z wlasnym psem ,,na zeby,,zamiast wyprowadzic go na spacer..az budyn ze swoimi 1000 000 000 000 celami nerwow sie usamodzielnil i robil psikusy..kazdemu jego wlasne wiadomo..to jest bez znaczenia i niewarte wzmianki poniewaz zycie to monolit , bez podzialu na przed i po ..jest sie bogatszym o nieprawdopodobne doswiadczenie i to robi happy day..
          • dolor Re: Pytanie do ludzi z depresją. 02.05.07, 15:43
            mskaiq napisał:

            > Czesto spotykam ludzi dla ktorych depresja to choroba ktorej nie mozna pokonac.

            Niekiedy to może być prawda, ale nigdy nie wiesz, czy to Twój przypadek. Tylko
            tyle można im odpowiedzieć. W porównaniu z resztą medycyny psychiatria jest
            jeszcze na poziomie przystawiania pijawek i wsadzania na trzy zdrowaśki do pieca.

            > Kazda depresja jest wywolana czynnikami psychologicznym.

            Równie dobrze możesz się upierać, że Ziemia jest płaska. Akurat to, że nie
            każda, już udowodniono. I racz zauważyć, że mózg jest najbardziej skomplikowanym
            wynalazkiem natury i nie można o nim pisać tak, jakbyś pisał czy uszkodzony
            palec pozwala czy nie pozwala grać na skrzypcach. Umysł to tylko funkcja mózgu.
            • demole Re: bywało i tak 02.05.07, 15:53
              przeczytało mie sie :
              "czy uszkodzony- piec -pozwala,czy nie pozwala grac na skrzypcach"


              bywało i tak :
              cierpisz na depresje ze skłonnościami samobójczymi
              prawdopodobnie ktos krzywdził cię w dzieciństwie,
              albo zostałeś odłączony od matki, a potem
              społeczeństwo nie bardzo cie rozumiało
              stosowane leki tylko częściowo,widzę,ci pomagają

              ale tak na prawdę to mósimy cię udupić
                  • demole Re: żle okresliłeś poziom rozwoju psychiatrii 02.05.07, 16:15
                    właśnie mam wrażenie takiego wirtualnego serwera,
                    w którym rozmawiam ze siwą, która i tak dyżuruje,
                    a co bardziej niewygodne posty, widze tylko na swoim ekraniku

                    czy ktos to czyta ?
                    czy może mam problemy z inteligencją i rozumieniem czyis aluzji, problemy z
                    empatia i wczuwaniem sie w czyjś stan umysłu

                    a może jest tak jak w szpitalu
                    że więkrzosc pacjentów jest tak najumamna lekami,
                    że nie jest juz w stanie sensownie ze sobą rozmawiać

                    i o ot własnie tam ,w szpitalu chodzio
                      • demole Re: żle okresliłeś poziom rozwoju psychiatrii 02.05.07, 16:30
                        ja miałem taki pomysł, najblizsza osoba zeżre takie prochy, i wtedy będzie w
                        stanie wniknąć w mój stan umysłu, ale ta osoba nie ucieszyła się ;(

                        oglądalismy razemjeux nnfants,
                        ale i to nie skłoniło ją do opuszczenia się na dno tej studni
                        zakończenie miało byc inne niz w jeux enfants
                        zostałaby wyciągnięta
    • mskaiq Re: Pytanie do ludzi z depresją. 03.05.07, 11:05
      Dolor napisal
      > Czesto spotykam ludzi dla ktorych depresja to choroba ktorej nie mozna
      pokonac.

      Niekiedy to może być prawda, ale nigdy nie wiesz, czy to Twój przypadek. Tylko
      tyle można im odpowiedzieć. W porównaniu z resztą medycyny psychiatria jest
      jeszcze na poziomie przystawiania pijawek i wsadzania na trzy zdrowaśki do
      pieca.

      > Kazda depresja jest wywolana czynnikami psychologicznym.

      Równie dobrze możesz się upierać, że Ziemia jest płaska. Akurat to, że nie
      każda, już udowodniono. I racz zauważyć, że mózg jest najbardziej skomplikowanym
      wynalazkiem natury i nie można o nim pisać tak, jakbyś pisał czy uszkodzony
      palec pozwala czy nie pozwala grać na skrzypcach. Umysł to tylko funkcja mózgu.
      • demole Re: Pytanie do ludzi z depresją. 03.05.07, 11:18
        czyli mozna przełamac sie psychologicznie,
        i normalnie zyć,
        ale depresja pozostanie, tylko będziesz funkcjonować, pomimo niedomogów
        biologicznych.../ uważam ,ze nie jest to jednak reguła

        podobnie, człowiek niewidomy może nauzcyc poruszac,
        i nikt nie domysli sie , kalectwa, jesli wzrok uszkodzony jest ześciowo

        ma to swoje konsekwencje pozytywne
        - życie z ostrym zespołem urojeniowym, ale wykorzystanie tego zaburzenia dla
        własnej korzysci, w taki sposób aby nie było widoczne dla innych

        Bardzo smutne
        gdyz innym raczej pasuje / pasozytuje...
        twoja obozona inteligencja,

      • pero-lotniarz-jakich.malo Re: Pytanie do ludzi z depresją. 03.05.07, 11:45
        >Piszesz ze rownie dobrze moge sie upierac sie ze ziemia jest plaska. Nie bede
        >sie upieral ze ziemia jest plaska ale bede sie upieral ze depresja to problem
        >psychologiczny.

        ale napisz jaki problem psychologiczny. piszesz o psychologii, negujac
        jakakolwiek psychologie. po prostu piszesz, zeby walczyc z depresja, walczyc o
        dobre mysli itd...gdzie tu problem? nie interesuje cie dlaczego ktos nie moze
        sie wziasc w garsc. piszesz tylko zeby sie wzial. czytajac cie mozna odniesc
        wrazenie ze depresja to raczej problem etyczny.
        • mskaiq Re: Pytanie do ludzi z depresją. 03.05.07, 14:11
          Depresja znika Demole, wiekszosc niedomogow biologicznych rowniez. Razem ze
          zniknieciem depresji znikaja wszystkie problemy ktore ja wywoluja. Jesli
          pozostana problemy depresja nie znika bo ciagle istnieje przyczyna jej
          powstawania.
          Zwykle po pozbyciu sie depresji rozumiesz znacznie lepiej swiat wokol Siebie,
          potrafisz sie nim cieszyc, jestes optymistyczny, otwarty na ludzi, przestajesz
          krytykowac. Powraca rowniez pamiec, inteligencja.

          Pero-lotniarzu-jakich-malo
          Wiem co to znaczy kiedy nie mozna sie wziac w garsc bo przez dlugi czas nie
          moglem sie wziac w garsc rowniez.
          Napisze o trzech podstawowych emocjach i ich wplywie na nas. Zaczne od zalu.
          Pojawia sie krzywda ktora wywoluje zal, on rozrasta w nas az do utraty kontroli
          nad soba. Wtedy pojawia sie obojetnosc, zlosc, chec dzialania przeciwko sobie i
          bol, w przypadkach ekstremalnych moze pojawic sie proba samobojcza.
          To samo dotyczy strachu, pojawia sie panika a to oznacza utrate kontroli nad
          soba. Podobny mechanizm zwiazany jest ze zloscia.
          Kazda utrata kontroli nad soba prowadzi do depresji bo przynosi bol, odbiera
          poczucie wartosci i sensu, odbiera nam wole dzialania. Emocje powoduja ze
          zaczynamy uciekac przed zyciem, zamykamy sie w domu, czesto spedzamy czas w
          lozku.
          Nasz sposob myslenia potrafi dzialac przeciwko nam rowniez. Jesli nieustannie
          krytykujemy to wszystko traci wartosc, w taki sposob pozbawiamy sie sensu
          zycia. Odbieramy go sobie sami.
          Nasze dzialanie prowadzi do tego ze nie mozemy sie wziac w garsc, bo nie
          kontrolujemy siebie. Decduja za nas negatywne emocje i negatywne mysli.
          Kiedy zaczynamy je kontrolowac problem wziecia sie w garsc zaczyna znikac,
          odzyskujemy kontrole nad soba.
          Serdeczne pozdrowienia.


            • koalaa8 Re: Pytanie do ludzi z depresją. 03.05.07, 16:34
              Depresja jest sprawą psychologiczną dlatego że polega na kontrolowaniu emocji,
              których nie umiesz opanować np. żal, strach, poczucie krzywdy, bóle, lęki.
              Jedyna droga to ignorowanie ich, trzeba żyć jakby ich nie było. Lęk, strach, żal
              są to odczucia somatycznie które sama tworzysz i sama możesz się ich pozbyć.
              Może na przykładzie kiedy pojawia się lęk, nie możesz myśleć że się boisz, idź
              na spacer, pobiegaj, basen, rower, jakakolwiek aktywność, wówczas odwrócisz
              uwagę i nie będziesz myślała o lęku. Tak samo jest z cierpieniem w depresji, ból
              przychodzi i się nakręca poprzez bezczynność, wówczas trzeba odwrócić uwagę
              poprzez radość, miłość, rozmowę z kimś, przytuleniem, wówczas cierpienie
              przechodzi, zapominamy o nim, bo jesteśmy pozytywnie nastawieni.
              pozdrawiam
      • dolor Re: Pytanie do ludzi z depresją. 04.05.07, 11:53
        mskaiq napisał:
        >Piszesz ze rownie dobrze moge sie upierac sie ze ziemia jest plaska. Nie bede
        >sie upieral ze ziemia jest plaska ale bede sie upieral ze depresja to problem
        >psychologiczny.

        A większość, jeśli nie wszyscy specjaliści, będą twierdzić inaczej, zarówno co
        do Ziemi, jak i depresji.

        >Jesli depresja bylaby sprawa fizjologiczna to wyjscie z depresji bez zmiany
        >mozgu na zdrowy byloby sprawa niemozliwa a temu przeczy statystyka.

        Czemu niby miałaby tu przeczyć statystyka? Większość "fizjologicznych" chorób
        udaje się opanować bez konieczności transplantacji, choć niektóre wymagają
        dożywotniego leczenia, inne są nieuleczalne. Statystyka podaje odsetek
        wyleczonych przez lekarzy, mówi o przypadkach samowyleczenia (np. dla
        schizofrenii to ok. 20%), dalej o tych, którym pomóc się nie udało i o
        samobójcach. Podaje też odsetek ludzi z jednym epizodem oraz z nawrotami. Na
        podstawie tych danych nie sposób udowodnić nie tylko że każda ,ale nawet że
        jakakolwiek depresja ma podłoże psychologiczne.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka