To nie depresja, to realizm

26.05.03, 02:07
Jestem osobą pozytywnie myslaca. Mowie wiecej niz mysle, smieje sie pewnie
wiecej niz mowie.
Ale odkad pamietam potwornie nie chce mi sie zyc. Moze i to brzmi
paradoksalnie, ale tak wlasnie jest. Uwazam, ze swiat nie jest warty calego
tego wysilku, jaki musimy wlozyc w przezycie kazdego kolejnego dnia. Od
poczatku liceum nie mam juz takich sklonnosci autodestrukcyjnych,ale w KAZDYM
momencie zycia, gdy zadam sobie pytanie czy wole istniec czy nie istniec
opowiadam sie za niebytem. W moim zyciu jest mnostwo wspanialych momentow,
odnosze sukcesy zawodowe mam grupke bliskich przyjaciol. Ale kiedy wieczorem
bezskutecznie probuje zasnac ( tak jak dzis ) wszystko to wydaje sie takie
odlegle, bez znaczenia...Wtedy mysle o tym ile dookola jest cierpienia, ze
swiat jest z natury swej zly poniewaz ludzie sa zli. Jak nieuchronne jest to,
ze ludzie beda probowali zrobic mi krzywde i ze niektorym to sie uda. Ze sama
tez nie uchronie sie od bledow, od niezamierzonego robienia innym krzywdy. Ze
mimo wszystkich swoich sukcesow nie reprezentuje soba wiele, z kazdym rokiem,
ktory dzieli mnie od matury-coraz mniej. I jest mi zle.
Nie mam depresji. Wszystko to jest myslenie realistyczne, tyle, ze malo teraz
modne. Teraz trzeba "myslec pozytywnie". Tylko czym jest to "pozytywne
myslenie" jeśli nie oszukiwaniem siebie?
pzdr
quar
    • kwiotek78 Re: To nie depresja, to realizm 26.05.03, 10:10
      a po co ci ten realizm?

      • quarquar Re: To nie depresja, to realizm 26.05.03, 10:51
        oto jest pytanie...moze dlatego,ze nie chce zyc w swiecie zlozonym w calosci z
        iluzji? Tylko, ze "realny" tez mi sie nie podoba...
        q
        • demi_c Re: To nie depresja, to realizm 26.05.03, 13:46
          quarquar napisała:

          > oto jest pytanie...moze dlatego,ze nie chce zyc w swiecie zlozonym w calosci
          z
          > iluzji? Tylko, ze "realny" tez mi sie nie podoba...
          > q



          Ale czy ty naprawde znasz swiat realny poza iluzja?!?
        • martyna14 Re: To nie depresja, to realizm 26.05.03, 19:29
          quarquar napisała:

          > oto jest pytanie...moze dlatego,ze nie chce zyc w swiecie zlozonym w calosci
          z
          > iluzji? Tylko, ze "realny" tez mi sie nie podoba...
          > q


          My sami tworzymy nasza realnosc. Nasza percepcja swiata tworzy wlasnie ta
          realnosc. Nikt nie ma monopolu i nie zna prawdy ostatecznej. Nikt do konca nie
          wie co jest a co nie jest iluzja.

          Ja wierze jednak , ze my wszyscy zyjemy w systemie sprzecznosci. Mamy nasza
          rzeczywistosc jednoczesnie wiedzac, ze istnieje ta przwdziwa stworzona przez
          Boga.

          Nasz byt na tej ziemii jest lekcja , szkola min po to aby nauczyc sie kochac .
        • rumiankowa Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 16:23
          quarquar napisała:

          > oto jest pytanie...moze dlatego,ze nie chce zyc w swiecie zlozonym w calosci
          z
          > iluzji?

          Ty tez tworzysz iluzje. Twoj sposob bycia (wiecej smiechu niz slow, wiecej slow
          niz namyslu) to KREACJA, iluzja Ciebie "bezproblemowej i wesolutkiej". A
          przeciez taka nie jestes - jak tu piszesz. Wiec moze dlatego masz tutaj
          problem, bo najwieksza kreacją i iluzja w Twoim zyciu jest Twoj sposob bycia
          wsrod ludzi. To męczące byc tak odmienna z ludzmi i tak inną, gdy jestes sama.

          Oczywiscie, to tylko moja jakas tam refleksja, byc moze nieprawdziwa. Ale moze
          o tym pomyslec.

          Pozdrawiam :)
          Ruminakowa
          • midm Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 17:06
            > Ruminakowa
            Przepraszam, ze odbiegam od tematu, ale czesc Rumiankowa, co u Ciebie?
    • martyna14 Re: To nie depresja, to realizm 26.05.03, 19:39
      quarquar napisała:

      > Jestem osobą pozytywnie myslaca. Mowie wiecej niz mysle, smieje sie pewnie
      > wiecej niz mowie.
      > Ale odkad pamietam potwornie nie chce mi sie zyc. Moze i to brzmi
      > paradoksalnie, ale tak wlasnie jest. Uwazam, ze swiat nie jest warty calego
      > tego wysilku, jaki musimy wlozyc w przezycie kazdego kolejnego dnia. Od
      > poczatku liceum nie mam juz takich sklonnosci autodestrukcyjnych,ale w KAZDYM
      > momencie zycia, gdy zadam sobie pytanie czy wole istniec czy nie istniec
      > opowiadam sie za niebytem. W moim zyciu jest mnostwo wspanialych momentow,
      > odnosze sukcesy zawodowe mam grupke bliskich przyjaciol. Ale kiedy wieczorem
      > bezskutecznie probuje zasnac ( tak jak dzis ) wszystko to wydaje sie takie
      > odlegle, bez znaczenia...

      To jedank dla mnie wyglada jak depresja.



      Wtedy mysle o tym ile dookola jest cierpienia, ze
      > swiat jest z natury swej zly poniewaz ludzie sa zli.

      Ale nie wszyscy ludzie sa zli popatrz dookola ilu jest dobrych ludzi: Matka
      Teresa co prawda juz nie zyje, Nelson Mandela i wiecej.


      Jak nieuchronne jest to,
      > ze ludzie beda probowali zrobic mi krzywde i ze niektorym to sie uda. Ze sama
      > tez nie uchronie sie od bledow, od niezamierzonego robienia innym krzywdy. Ze
      > mimo wszystkich swoich sukcesow nie reprezentuje soba wiele, z kazdym rokiem,
      > ktory dzieli mnie od matury-coraz mniej. I jest mi zle.

      Co tzn , ze nie reprezentujesz soba zbyt wiele? Jestes unikalna na tym
      swiecie. Nie jestes stworzona przez jakijs wypadek .Jestes specjalna kombinacja
      dla specjalnego celu. Nigdy nie wierz, ze nie masz nic do zaoferowania.
      sWIAT jest niewypelniony i miejscami pusty i tylko Ty mozesz wypelnic te
      malutkie miejsce , ktore jest Twoje nikt inny.
      Nic nie dzieje sie bez powodu .
      Zostalas stworzona wlasnie dlatego.



      > Nie mam depresji. Wszystko to jest myslenie realistyczne, tyle, ze malo teraz
      > modne. Teraz trzeba "myslec pozytywnie". Tylko czym jest to "pozytywne
      > myslenie" jeśli nie oszukiwaniem siebie?
      > pzdr
      > quar
    • midm Re: To nie depresja, to realizm 26.05.03, 19:54
      Mysle, ze najprawdopodobniej przechodzisz kryzys wieku mlodzienczego, moze
      nieco dotkliwiej niz inni, mam nadzieje, ze to minie i zaakceptujesz swiat.
      (Choc oczywiscie szkoda, ze jest jaki jest.)
      • quarquar Re: To nie depresja, to realizm 26.05.03, 21:47
        midm napisała:

        > Mysle, ze najprawdopodobniej przechodzisz kryzys wieku mlodzienczego, moze
        > nieco dotkliwiej niz inni, mam nadzieje, ze to minie i zaakceptujesz swiat.
        > (Choc oczywiscie szkoda, ze jest jaki jest.)

        Myslalam,ze juz go przeszlam jak mialam 15 lat?
        Przeczytalam moj wczorajszy post i zabrzmial on dla mnie moze nieco
        melodramatycznie. W zasadzie chodzilo o to, ze na codzien jestem osoba na
        prawde pelna energii zyciowej,pracuje, zalatwiam sprawy od rana do wieczora i
        daje mi to co robie daje mi pewna doze doraznej satysfakcji. Jednak gdy na
        chwile zatrzymam sie, zaczynam myslec o tym co robie,o swiecie, ktory mnie
        otacza, prowadzi to nieuchronnie do bardzo negatywnych wnioskow, czesto wrecz
        fizycznie to odchorowywuje. Czy wniosek z tego jest taki,ze mam starac sie NIE
        MYSLEC? To chyba nie ma sensu, ale chyba nadmiar refleksji na prawde paralizuje
        zdolnosc dzialania.
        pzdr
        q
        • fredt Re: To nie depresja, to realizm 26.05.03, 23:05
          Możesz mieć depresję.
          Też tak myślałem, tak postrzegałem świat, jak ty teraz. Odkąd się leczę jest
          naprawdę lepiej. Nie twierdzę, że nagle ogarnęło mnie jakieś niewyobrażalne
          szczęście, lecz świat wydaje mi się całkiem, całkiem... I cieszę się, że będzie
          lato. A jeszcze rok temu nic mnie nie cieszyło. A jakiekolwiek 'jutro'
          przerażało.
          Spróbuj.
          • kwiotek78 Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 10:35
            fredt napisał:

            > Możesz mieć depresję.
            > Też tak myślałem, tak postrzegałem świat, jak ty teraz. Odkąd się leczę
            jest
            > naprawdę lepiej. Nie twierdzę, że nagle ogarnęło mnie jakieś niewyobrażalne
            > szczęście, lecz świat wydaje mi się całkiem, całkiem... I cieszę się, że
            będzie
            >
            > lato. A jeszcze rok temu nic mnie nie cieszyło. A jakiekolwiek 'jutro'
            > przerażało.
            > Spróbuj.

            Mam do ciebie dwa pytania.
            Jak ty zdefiniowałbyś depresję?
            I na czym polegało leczenie. Co ci najbardziej pomogło?
            Co sprawiło, że jasniej patrzysz na świat?

            pozdrawiam

            >
            • fredt Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 21:07
              Od wielu lat męczyło mnie życie. Wiedziałem, że coś jest nie tak. Brakowało mi
              tej siły napędowej, która karze innym żyć, napędza ich. Potem była długo
              odkładana pierwsza wizyta u psychiatry, tabletki. Potem raz lepiej, raz gorzej.
              W końcu kryzys i pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Leczenie farmakologiczne i
              psychoterapia. Od pół roku jest naprawdę lepiej. Są oczywiście gorsze dni, lecz
              pamiętam o tych dobrych i jestem zawsze pewien, że one wrócą. I wracają.
              Powinienem był poddać się leczeniu , gdy miałem 16 / 17 lat. Lecz któż wtedy
              wiedział, mówił o depresji. Nikt. Teraz mam 40 lat i te minione 20 - to czas
              jednego wielkiego cierpienia. Ciągła myśl o samobójstwie i strach, tchórzostwo,
              które sprawiło, że tego nie uczyniłem.
              A teraz jest naprawdę lepiej.
        • midm Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 08:15
          > Myslalam,ze juz go przeszlam jak mialam 15 lat?
          Moze jeszcze sie cos tam ciagnie.

          > Czy wniosek z tego jest taki,ze mam starac sie NIE
          > MYSLEC?
          Nie, dlaczego. Natomiast proponowalabym poczytanie wiecej z filozofii,
          teologii.

          To chyba nie ma sensu, ale chyba nadmiar refleksji na prawde paralizuje
          >
          > zdolnosc dzialania.
          Tak... to wlasnie dlatego zdrowy czlowiek jest zbyt optymistyczny, a np. zeby
          machnac sie na cos takiego jak zalozenie rodziny trzeba sie az zakochac.
          • midm Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 08:18
            A w razie czego gdybys w tym utnkela i zaczelo to rzutowac na twoja dzialalnosc
            to zglos sie oczywiscie do lekarza.
            • kredo0 Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 09:32
              midm napisała:

              > A w razie czego gdybys w tym utnkela i zaczelo to rzutowac na twoja
              dzialalnosc
              >
              > to zglos sie oczywiscie do lekarza.

              Troche list Twoj wydal mi sie nieprzyzwoity. Masz przyjaciol, dobra prace,
              energie w ciagu dnia. Masz luksus czasu na myslenie. A co maja powiedziec osoby
              ktore snie maja pracy? maja choroby, itd.

              • quarquar Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 16:11
                kredo0 napisał:

                > Troche list Twoj wydal mi sie nieprzyzwoity. Masz przyjaciol, dobra prace,
                > energie w ciagu dnia. Masz luksus czasu na myslenie. A co maja powiedziec
                osoby ktore snie maja pracy? maja choroby, itd.

                Nieprzyzwoity powiadasz?Wiem,ze sa osoby, ktore maja gorzej ode mnie, sa osoby
                na prawde chore. nie zamierzalam sie licytowac.
                Ja nie uwazam, ze mam zle zycie, ale mimo to zle sie w nim czuje. Napisalam
                wlasnie dlatego,ze moje kompletne niezadowolenie z zycia nie jest racjonalne,
                nie jest do konca uzasadnione. I otrzymalam kilka odpowiedzi, ktore - tak mi
                sie wydaje - pomogly. To,ze ludzie, ktorzy maja prawdziwe, wlasne problemy
                (gdyby ich nie mieli nie trafiliby pewnie do tego forum) okazali zyczliwosc,
                chec pomocy i dziela sie ze mna swoim doswiadczeniem troszeczke przywraca mi
                wiare w ludzi.Wielkie dzieki za to!
                quar
                • midm Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 17:19
                  > To,ze ludzie, ktorzy maja prawdziwe, wlasne problemy
                  Twoje problemy sa takze jak najbardziej prawdziwe.
    • kwiotek78 Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 09:47
      Być może żyjemy w iluzji na to może wskazywac sam fakt, że umieramy, fakt, że
      wraz z upośledzeniem naszych zmysłów tracimy "część iluzji".
      Patrząć w dal... co tam jest...,jest...moja i twoja śmierć,...więć...po co to
      wszytsko....? Nic pewnego na tym świecie...
      Troszkę ci współczuję, że aż tak bardzo to wszytsko odczuwasz, że patrzysz aż
      w taką dal i głebie(jeśli tak jest).
      Ja wole o tym nie myśleć. Po co mi to??? Żeby odnaleźć sens być może
      musiałabym wtedy zaangażować "siły wyższe". Póki co zyję bez nich i jest mi
      dobrze...
      Ale ty byc może będziesz się musiała "zatrzymać" żeby coś odnaleźć...bo w
      pewnym momencie depresja może dopaść cię na całego.
      pozdrawiam...powodzonka

    • nastazja2 Re: To nie depresja, to realizm 27.05.03, 22:37
      No cóż , mam to samo od urodzenia ....
      Chyba nic się nie da z tym zrobić...
Pełna wersja