DEPRESJA PRZEDPORODOWA???

31.05.03, 21:37
Witam!
Od jakiegos czasu, czuje, ze zycie przecieka mi przez palce..czuje sie
niepotrzebna i w gruncie rzeczy nie mam co robic - doslownie. Siedze calymi
dniami w domu, sama i gapie sie w sufit albo przewaznie nie robie nic. Sesja
zaliczona wiec szkole mam z glowy. mimo to dostaje powoli swira i coraz
bardziej nic mi sie nie chce. Bo coz niby mam do roboty?? Jestem w 35 tyg.
ciazy, upaly na dworze strasznie wiec wyjsc gdzies odpada ( te kobiety co sa
w ciazy - lub byly to wiedza o co chodzi:-)Brzuch wielki, spuchniete nogi itp.
Rodzice calymi dniami w pracy, maz skoszarowany wiec widzimy sie srednio raz
na tydzien. Praktycznie nie mam towarzystwa. Znajomi maja teraz sesje i tona
z nosami w ksiazkach. Zreszta ja sie i tak teraz do imprezek i spotkan nie
nadaje..
pozostaje tylko bezczynnosc i tepe patrzenie sie w zegarek z nadzieje,by czas
uplywal coraz szybciej..
pomozcie..poradzcie..ja juz nie wyrabiam..
co robic??
    • martynka10 Re: DEPRESJA PRZEDPORODOWA??? 03.06.03, 16:42
      Pewnie się zdziwisz, ale ja Ci zazdroszczę. Tak, tak. Czasem zapominamy o tym,
      że niektórzy mają gorzej. Studiujesz, ja bym chciała, ale na razie mnie na to
      nie stać. Ale najbardziej Ci zazdroszczę tego, że niedługo urodzisz ślicznego,
      kochanego dzidziusia. Ja rok temu poroniłam i na razie nie mogę zajść w ciążę z
      powodu mojej choroby. A strasznie o tym marzę. Męża nie ma przy Tobie? Mojego
      też nie ma, bo jest na delegacji i widzimy się raz na tydzień. Też siedzę sama
      w domu. Masz dużo czasu wolnego, powinnaś się tym cieszyć, odpoczywać. W
      księgarni jest tyle dobrych książek na temat ciąży, porodu i opiekowania się
      niemowlętami. Na Twoim miejscu przeczytałabym ile się tylko da, żeby dobrze się
      przygotować do roli mamy. Polecam "W oczekiwaniu na dziecko", "Macierzyństwo".
      Powiedz sobie, że Twoj stan jest przejściowy. Pomyśl jak bardzo Twoje życie się
      zmieni. Będziesz odpowiedzialna za malutkiego, bezbronnego człowieczka. Mąż
      też w końcu wróci i wiele rzeczy się zmieni. Życzę powodzenia i zdrowego
      dzidziusia.
Pełna wersja