gaga0
06.06.07, 11:14
Wydaje mi się, że mam deprasja poporodowa...obecnie syn ma już 6 miesięcy i
wydawało mi się, ze depresja dopada matki tuż po porodzie...
Mieszkam w Poznaniu od 5 miesięcy, przyjechałam tu do męża. Zostawiałm swoje
miasto, rodzinę, znajomych...swoje aktywne, bogate zycie i nagle znalaałam
się w obcym miejscu, całymi dniami sama, odzywam sie tylko do dziecka lub
sprzedawczyni w sklepie, te same czynnosci, rutyna, monotonia...
Jednego dnia tryskam enerią, by za moment popaśc w otchłań tak wielką, ze
nawet krzyki mojego dziecka nie sa w stanie mnie z niej wydobyć...wręcz
przeciwnie wzbudzaja we mnie gniew, agresję...chciałabym krzywdzić, sprawiać
ból, zniszczyć wszystko co wpadnie mi w ręce. Do szału mnie doprowadza krzyk
mojego dziecka, byłbym w stanie nawet oddać go komukolwiek, by tylko go juz
nie słyszeć..potem mam wyrzuty sumienia, załamanie, płacz,
otępienie...tabletki na uspokojenie nie działają..czuję jak życie przepływa
mniędzy moimi palcami...a ja nic z tym nie robię...mąż się stara bardzo bym
nie czuła się samotna, ale pracuje do późna, pól soboty spędza z córką z
poprzedniego związku i pozostaje nam niedziela, podczas której ja wypowiadam
może trzy zdania...
Nie wiem co mam zrobić, czy wizyta u psychiatry mogłaby mi pomóc...czasami
wręcz boję się sama siebie...
czekam na Wasze wsparcie