karina10
12.06.03, 10:16
Problem jest powazny i sama juz nie umiem sobie z nim poradzić.Trudno jest
pisac na forum.Wiem ,ze jeśli nie uwolnię sie z obłedu w którym siedze to
dojdzie do tragedii i albo sama się zabiję , albo jego i pójdę siedziec a mam
dwoje dzieci dla których jestem wszystkim.Nie umiem się z nim rozstac mimo
konkretnych argumentów , mimo słów jakie usłyszałam , szarpania sie z
nim.Jestesmy ze soba sześć lat.Ja sie rozwiodłam , on natomiast nie.Mamy
synka razem. On tam jest zameldowany trzyma rzeczy ze mną śpi , je jeździ ,
robi zakupy .Tam jeździ na dwie godziny codziennie.Jest to typ pana i
władcy.Liczy sie to co on chce w danym momencie.Juz nie potrafie go
zrozumiec.Z tego co wiem kocha samego siebie.Podstawową moją wina jest to ,ze
sie z nim zwiazałam mimo ,ze mial zone.Na dzień dzisiejszy wiem wszystko ,
nie moge zrozumiec jednego dlaczego nie zamkne przed nim drzwi.Dlaczego w
mojej głowie musi być on i tylko on dlaczego nie umiem sie od niego
uwolnic.Chciałabym żeby przestał w niej istnieć i w moim zyciu ale jak sie
uwolnic od niego , cos mnie wewnatrz blokuje.Mam 32 lata i podobno dużo
atutów by móc normalnie zyć.Moim pragnieniem zawsze była miłosc io prawdziwy
dom , partnerstwo , szacunek Itd. Jesli ktos umie mi pomóc to prosze o to ,
moze istnieja jakies terapie.Może ktos zapobiegnie tragedii która sie zbliza
wielkimi krokami coraz czesciej mysle o smierci o tym ,ze miałabym spokój , a
dzieci . teraz mi na nich zalezy , ale w pewnych momentach kiedy mnie dołuje
, kiedy chce uzyskac swoje ja wysiadam i przychodza mysli samobójcze , albo
agresja w stosunku do niego i cheć by cierpiał tak jak ja w danej chwili.To
tak w skrucie o tym co jest moją tragedia.Prosze o pomoc , moze dzieki Wam
odzyskam sama siebie , godnosc , chonor i bedę jeszcze szcęśliwa i
usmiechnieta , a ten okres nawet nie bedę pamietała.Tego bym chciała , ale
czy mi sie uda , czy zdażę ?