misiek441
21.06.03, 17:16
niedawno się sprowadziłęm do wawy dla dziewczyny
ale po tragedii jaka ją spotkała wybrała poprzedniego
faceta. spaliłem za sobą mosty , jestem tu obcy i nie
znam praktycznie nikogo...zacząłęm brać prozac ale
niewiele pomaga , chyba że jestem między ludzmi ale
to zdaża sie tylko w pracy... jedynie alkohol przynosi
mi ulgę, do roboty też muszę się napić ale ile tak
można ? tylko ją w swoim życiu kochałem a teraz ona
nie chce mi udzielić nawet wsparcia na odległość , zresztą to chyba nie jej wina... co mam teraz tutaj
ze sobą zrobić ? w zasadzie chyba tylko co dzień tyrać
po 15 godzin aż do takiego wyczerpania żebym zapomniał.
ale na trzezwo ciężko mi się zmusic do czegokolwiek nie
mówiąc już o pójsciu do pracy... podobno czas leczy rany tylko że nie mam przed sobą już żadnego celu w zyciu , wszystko planowałem i robiłem z myślą że będziemy zawsze razem a teraz nie zostało nic...przegrałem całe swoje życie, nic nie udało mi się osiągnąć... czy ktos może mi pomóc , wesprzeć mnie ?