jezu jak mi smutno ... pomóżcie...

21.06.03, 17:16
niedawno się sprowadziłęm do wawy dla dziewczyny
ale po tragedii jaka ją spotkała wybrała poprzedniego
faceta. spaliłem za sobą mosty , jestem tu obcy i nie
znam praktycznie nikogo...zacząłęm brać prozac ale
niewiele pomaga , chyba że jestem między ludzmi ale
to zdaża sie tylko w pracy... jedynie alkohol przynosi
mi ulgę, do roboty też muszę się napić ale ile tak
można ? tylko ją w swoim życiu kochałem a teraz ona
nie chce mi udzielić nawet wsparcia na odległość , zresztą to chyba nie jej wina... co mam teraz tutaj
ze sobą zrobić ? w zasadzie chyba tylko co dzień tyrać
po 15 godzin aż do takiego wyczerpania żebym zapomniał.
ale na trzezwo ciężko mi się zmusic do czegokolwiek nie
mówiąc już o pójsciu do pracy... podobno czas leczy rany tylko że nie mam przed sobą już żadnego celu w zyciu , wszystko planowałem i robiłem z myślą że będziemy zawsze razem a teraz nie zostało nic...przegrałem całe swoje życie, nic nie udało mi się osiągnąć... czy ktos może mi pomóc , wesprzeć mnie ?
    • de_presja Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 17:19
      Wpadnij na czat GW, tam jest troche ludzi z Warszawy. Na pewno kogos poznasz.
    • te_sa Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 18:06
      Chłopie, ile Ty masz lat?
      • misiek441 Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 19:59
        te_sa napisała:

        > Chłopie, ile Ty masz lat?
        niestety ale wiek nie ma w tych sprawach wiele do rzeczy . mam 26 lat
        • new.yorker Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 20:46
          misiek441 napisał:

          > te_sa napisała:
          >
          > > Chłopie, ile Ty masz lat?
          > niestety ale wiek nie ma w tych sprawach wiele do rzeczy . mam 26 lat


          Nie zwracaj uwagi na Te_sa. On/a najwyrazniej ma z 15 lat.
          pzdr
    • new.yorker Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 18:30
      przestan z tym piciem i lekarstwami. To co teraz czujesz jest tylko tymczasowe
      ale picie i lekarstwa zmarnuja CALE twoje zycie. Chyba kazdy stracil kogos
      kiedys w zyciu, kogos kogo kochal, ale z perspektywy czasu to byla tylko lekcja
      zycia. Na pewno spotkasz znowu dziewczyne i to co teraz doswiadczas bedzie
      wtedy tylko niewyraznym wspomnieniem. Wez sie w garsc zanim bedzie za pozno!
      pzdr
      NY



      misiek441 napisał:

      > niedawno się sprowadziłęm do wawy dla dziewczyny
      > ale po tragedii jaka ją spotkała wybrała poprzedniego
      > faceta. spaliłem za sobą mosty , jestem tu obcy i nie
      > znam praktycznie nikogo...zacząłęm brać prozac ale
      > niewiele pomaga , chyba że jestem między ludzmi ale
      > to zdaża sie tylko w pracy... jedynie alkohol przynosi
      > mi ulgę, do roboty też muszę się napić ale ile tak
      > można ? tylko ją w swoim życiu kochałem a teraz ona
      > nie chce mi udzielić nawet wsparcia na odległość , zresztą to chyba nie jej
      win
      > a... co mam teraz tutaj
      > ze sobą zrobić ? w zasadzie chyba tylko co dzień tyrać
      > po 15 godzin aż do takiego wyczerpania żebym zapomniał.
      > ale na trzezwo ciężko mi się zmusic do czegokolwiek nie
      > mówiąc już o pójsciu do pracy... podobno czas leczy rany tylko że nie mam
      przed
      > sobą już żadnego celu w zyciu , wszystko planowałem i robiłem z myślą że
      będzi
      > emy zawsze razem a teraz nie zostało nic...przegrałem całe swoje życie, nic
      nie
      > udało mi się osiągnąć... czy ktos może mi pomóc , wesprzeć mnie ?
      • misiek441 Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 20:53
        uff znowu jestem pijany... masz racje.
        to mi przejdzie jak sie krwawo zemszcze
        i utopie to we krwi i cierpieniu ich
        obojga
        • new.yorker Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 21:19
          misiek441 napisał:

          > uff znowu jestem pijany... masz racje.
          > to mi przejdzie jak sie krwawo zemszcze
          > i utopie to we krwi i cierpieniu ich
          > obojga


          A czemu miałbyś się mścić? Co ona czy on ci zrobił? Miłość to jest uczucie,
          albo jest albo go nie ma. Czy to jest jej wina ze ona strąciła do ciebie
          uczucie miłości? Nie, w tym nikt nie ma winy. A co chcesz od niego? Czy to jego
          wina ze się w niej zakochał? Przecież ty tez ja kochasz czyli musisz to
          rozumieć.

          Zajmij się sobą a im daj spokój. Piszesz ze jestes nowy w Warszawie, czyli na
          pewno nie wiele osób znasz i z nikim nie możesz porozmawiać. Może byłoby
          rozsądne powrócenie do domu gdzie znasz na pewno dużo ludzi, gdzie poczujesz
          się mniej samotny. Jesteś za młody żeby sobie życie tak zmarnować alkoholem i
          narkotykami.

          • misiek441 Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 21:26
            no właśnie że ja nie mam tam do czego i kogo wracać.
            a narkotyków nie biorę tylko prozac.
            zaś mścić się oczywiście że nie ma za co ale kiedy
            człowiek wie że jest skończony i nic mu sie w życiu nie udało to wtedy lepiej wyzwolić w sobie zło bo tak
            jest wiele łatwiej i łatwo ze sobą skończyć.
            • new.yorker Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 21:38
              misiek441 napisał:

              > no właśnie że ja nie mam tam do czego i kogo wracać.

              Na pewno masz. Znajdziesz się w otoczeniu które znałeś od lat i jeśli nawet
              spaliłeś za sobą parę mostów poczujesz się w domu. Może osoby które stały na
              tym moście przepadły ale w mieście w którym się urodziłeś i przez tyle lat
              mieszkałeś na pewno znałeś wiele osób. Musisz wyjść z domu, na imprezę, do
              klubu, knajpki itd. W domu będzie to łatwiejsze i w domu na pewno spotkasz
              swoich starych znajomych.






              > a narkotyków nie biorę tylko prozac.
              > zaś mścić się oczywiście że nie ma za co ale kiedy
              > człowiek wie że jest skończony


              BZDURA!

              Nie jesteś skończony. Wszystko przed tobą. W tym króciutkim momencie twojego
              życia tak ci się na chwile wydaje ale zapewniam cię ze jest to tylko bardzo
              tymczasowa sytuacja. Sam to kiedyś przeżyłem i wiem co przezywasz ale zapewniam
              cię ze to ci przejdzie i z tego powodu nie możesz się teraz poddać. Szkoda
              marnować życie z powodu czegoś co jest tak strasznie tymczasowe.
              Pzdr





              i nic mu sie w życiu nie udało to wtedy lepiej w
              > yzwolić w sobie zło bo tak
              > jest wiele łatwiej i łatwo ze sobą skończyć.
              • misiek441 Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 21:52
                niestety mylisz się stary... nie mam tam naprawdę
                nikogo. całe życie byłem samotny. mam jednego
                jedynego przyjaciela ale to nic nie zmienia,
                zresztą on mieszka w innym mieście...naprawdę
                powrót NIE WCHODZI w rachubę.
                ale dziękuję że się tak mną przejmujesz
                • new.yorker Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 21.06.03, 22:03
                  misiek441 napisał:

                  > niestety mylisz się stary... nie mam tam naprawdę
                  > nikogo. całe życie byłem samotny. mam jednego
                  > jedynego przyjaciela ale to nic nie zmienia,
                  > zresztą on mieszka w innym mieście...naprawdę
                  > powrót NIE WCHODZI w rachubę.
                  > ale dziękuję że się tak mną przejmujesz


                  Jak nie wchodzi to nie wchodzi. Musisz wiec ruszyć w Warszawie. Jesteś przecież
                  w Warszawie. Tyle jest tam do zobaczenia, zwiedzenia, tyle pubów, knajpek,
                  kawiarenek i miejsc gdzie ludzie nawet nieznajomi się spotykają. Pogadanie z
                  nieznajomym nawet o pogodzie czy sporcie jest znacznie lepsza alternatywa niż
                  siedzenie w domu nad butelka alkoholu. Zobaczysz ze się lepiej poczujesz.
                  Siedzenie w domu i lamentowanie nad swoja tymczasowa sytuacja do niczego
                  dobrego nie doprowadzi. Zmuś się do wejścia miedzy ludzi.

                  Jeśli masz ochotę wysłania Emailu, na pewno odpisze.
                  new.yorker@NOSPAM.gazeta.pl


    • bluelagoon to nie koniec Twojego życia, ale początek! 06.07.03, 11:53
      Słuchaj! Wiadomo, że jest Ci smutno, okropnie jest stracić swoją miłość, ale
      potraktuj to jako jakiś początek. Jeżeli Ona odeszła to znaczy, że tak miało
      być, co jak co, ale tak piękna rzecz nak miłość-idealne dobranie-musi mieć
      źródło w przyznaczeniu! A więc ona nie była Twoim przeznaczeniem! Ono dopiero
      nastąpi! A teraz nie przepracowuj się, nie zyjemy aby pracować tylko pracujamy,
      aby wyżyć, więc wybierz się po pracy na rozrywkę, poznasz ludzi i będzie
      lepiej! Nie unieszczęśliwiaj się przez jedną osobę, na świecie jest ich jeszcze
      co najmniej 2 miliardy, daj im szansę! pozdrowienia!
    • bluelagoon Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 06.07.03, 11:56
      Acha i nie bierz Prozaka, jeśli nie zdiagnozowano u Cieie depresji!!!! bo
      wiadomo że nic Ci nie pomoże! Prozak nie jest na smutek, ale na chorobę, która
      ma wiele objawów! jak chcesz możesz napisać do mnie kiedy chcesz na mail
      gazetowy!
    • iwona.grobel Re: jezu jak mi smutno ... pomóżcie... 11.07.03, 14:16
      Rada dla miśka441 jest banalna ale najprawdziwsza i najwłaściwsza na świecie.
      Przez kilka lat miałam do czynienia z osobami, które dużo piją, nieważne z
      jakiego powodu. W sytuacji, o jakiej pan pisze, nie jest pan jedyny. Jeśli
      naprawdę chce pan coś z tym zrobić, to polecam rozmowę z terapeutą, na którą
      można się umówić np. dzwoniąc pod nr (22) 813 27 65 (napisał pan, że przebywa
      pan w Warszawie, a adres tam to ul. Zgierska 18a). O wszystkim może pan tam
      porozmawiać dyskretnie i bezpłatnie. Odwagi.
Pełna wersja