Dodaj do ulubionych

czy to depresja?

13.08.07, 19:26
w wieku 16 lat straciłam mamę. Brałam leki psychotropowe. Tak było 10 lat
temu. Teraz mam kryzys małżeński, mocno go przeżywam. czuję się bezradna,
zmęczona, niepotrzebna, nie mam siły do działania, odczuwam zmęczenie i
senność, czasem myślę że wolałabym usnąć i już nie wstać, zrobiłam się
nerwowa, niespokojna, rodzi się we mnie agresja, mam zmienne nastroje, stałam
się pesymistką, swoją przyszłość widzę w ciemnych barwach. Nie mam siły
walczyć o lepsze jutro bo żyję w przekonaniu, że nic dobrego mnie w życiu już
nie spodka.
Obserwuj wątek
    • iso1 Re: czy to depresja? 13.08.07, 22:19
      Moim zdaniem wygląda to na depresję.
      Dlatego szybko udaj się do lekarza.
      Z doświadczenia wiem że im dłużej żyje się z nieleczoną depresją to tym dłużej z
      niej się potem wychodzi.
    • mskaiq Re: czy to depresja? 14.08.07, 05:15
      Mysle ze zawsze kiedy pojawiaja sie w zyciu trudne problemy stajemy
      sie depresyjni. Po rozwiazaniu problemow najczesciej depresyjnosc
      odchodzi, chyba ze zostaniesz z mysleniem ktore jest negatywne i
      negatywnymi uczuciami. Wtedy moze pojawic sie depresja.
      Depresji mozna sie latwo pozbyc, trzeba zmienic podejscie do zycia.
      Trzeba zyc pozytywne zycie, wybierac radosc a nie smutek, unikac
      zalu, strachu i zlosci. Trzeba byc aktywnym bez tego dominuja
      negatywne mysli. Warto rowniez cwiczyc fizycznie, takie cwiczenia
      pomagaja pozbywac sie emocjonalnosci ktora powoduje ze nie potrafimy
      zapanowac nad zlymi uczuciami.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • iso1 Re: czy to depresja? 14.08.07, 07:42
        mskaiq
        Pozytywne myślenie jest bardzo ważne i masz racje że trzeba optymizmem zarażać
        innych ale nie pisz bzdur typu: "...depresji można się łatwo pozbyć..." bo to
        szkodzi innym. Mam awersję do rad typu "weź się w garść".
        Może twój epizod depresyjny dał się łatwo pokonać ale to nie znaczy że inni
        chorują identyczne jak ty.
        Moje doświadczenie pokazuje że są rodzaje depresji z których wychodzi się bardzo
        długo (wiele lat) i wymaga to wiele pracy nad sobą i poświęcenia.
        Ale warto się pomęczyć.
        • mskaiq Re: czy to depresja? 14.08.07, 10:45
          Piszesz ze pozytywne myslenie jest bardzo wazne ale wiara ze mozna
          pokonac depresje jest bzdura. Mysle ze to nie ma nic wspolnego z
          pozytywnoscia.
          Podstawa pokonania depresji jest wiara ze mozna to zrobiec. Bez tej
          wiary depresja rozwija sie bo kiedy nie wierzysz to bedziesz sie
          poddawal. Kazdy objaw depresji trzeba pokonac ale trzeba wierzyc ze
          jest to mozliwe.
          Piszesz o roznych rodzajach depresji. Wedlug mnie depresja ma swoje
          objawy takie jak strach, zal, zlosc, zmeczenie, problemy z
          jedzeniem, spaniem, negatywnoscc mysli, smutek, itp. Wiekszosc tych
          objawow pojawia sie u kazdego czlowieka ktory ma depresje.
          Sila tych objawow zalezy od emocjonalnosci. Jesli emocjonalnosc jest
          wysoka wtedy te objawy potrafia byc bardzo silne ale ich sila zalezy
          od tego czy potrafisz opanowac Swoja emocjonalnosc.
          Sprobuj zmienic Swoj nastroj na pozytywny, kiedy jest radosc wtedy
          nie ma depresji a potem sprobuj bronic tego pozytywnego nastroju.
          Napoptkasz na wiele problemow. Sprobuj je rozwiazywac i pokonywac.
          Kazda wygrana zbliza Cie do pokonania depresji.
          Nie mniej Twoja pozytywnosc nie moze prowadzic do eufori, to bardzo
          czesty blad, trzeba rowniez kontrolowac radosc.
          Jesli chodzi o rodzaje depresji z ktorych wychodzi sie bardzo dlugo
          to spotkalem sie na tym forum z wieloma twierdzeniami ludzi ze ich
          depresja jest silniejsza niz kogokolwiek innego i ze jest inna
          trudniejsza albo zgola niemozliwa do pokonania. Ten argument zwykle
          bywa uzywany w stosunku do ludzi ktorym udalo sie pozbyc depresji.
          Serdeczne pozdrowienia.

          • iso1 Re: czy to depresja? 14.08.07, 18:01
            Na ciebie nie ma siły :)
            Ty masz "klapki na oczach" i nie widzisz nic poza tym w co wierzysz.
            A może wynika to z rodzaju depresji jaka ciebie dotknęła.
            Są stany depresyjne o których ci się nawet nie śni więc staraj się nie uogólniać
            bo dla niektórych może być przykre uwierzyć w to co piszesz.
            Gdybym na ten przykład ja uwierzył w twoją teorię i twoje rady to dziś pewnie by
            mnie nie było na tym świecie. Ale na szczęście uwierzyłem w inną teorię i
            poddałem się najpierw terapii lekami a następnie psychoterapii. I to ma sens !
            Jedyny sens !
            15 miesięczna terapia lekami pozwoliła mi dojść do takiego stanu że pozytywne
            myślenie na tym etapie jest zbawienne.
            Gdybym 15 miesięcy temu "leczył się" pozytywnym myśleniem i wiarą w to że będzie
            dobrze to bym dziś leżał na cmentarzu.
            Pozytywnym myśleniem nie da się wyleczyć:
            -spadku odporności
            -zespołu złego wchłaniania
            -zapalenia jelita
            -owrzodzenia żołądka i dwunastnicy,
            -nawracającego zapalenia cewki moczowej
            -leukopenii
            -zapalenia stawów
            -zapalenia strun głosowych
            -alergie skórne
            -alergie pokarmowe
            mógłbym tak jeszcze trochę wymieniać

            Terapia lekami przeciwdepresyjnymi podniosła odporność mojego organizmu do
            normalności.
            W/w dolegliwości to już historia.
            Nic mi nie dolega i mogę zająć się pozytywnym myśleniem.

            Piszę to bardziej pod kątem innych którzy mogą tu zaglądnąć i chcąc znaleźć
            dobrej rady.
            A twoja rada w niektórych przypadkach nie dość że nie jest dobra ale nawet jest
            szkodliwa. Ponieważ ktoś chory może sobie wmawiać że wystarczy pozytywne
            myślenie i wszystko minie. Będzie tak katował się kilka miesięcy a depresja
            będzie się pogłębiać powodując jeszcze gorszy stan. A to z kolei spowoduje
            większe spustoszenie organizmu i dłuższe leczenie.
            Tylko czy ty jesteś w stanie to zrozumieć ?
            Moim zdaniem nie.
            Serdeczne pozdrowienia
      • underground_psycho o masku 14.08.07, 19:50
        aze kobieta napisała :

        "Osoby ktore wiedza ze maja problem, ktore szukaja pomocy, to te osoby ktorym
        nie podoba sie bycie psychicznymi ku..mi mamusi - i dlatego maja najwieksza
        empatie i dla siebie i dla innych, bo nie akceptuja u siebie samych wlasnego bolu.
        I dlatego tak bardzo mnie wnerwia to, ze takie osoby jak pojda do terapii, to
        czesto trafiaja na "tych lepszych" klasycznych narcystow, ktorzy ich chca
        "uzdrawiac" na sile, chca ich wychowywac, chca im narzucac wzorce "normalnosci"
        zachowania, myslenia i czucia - czyli osoby ktore sie nad nimi znecaja
        psychicznie, wykorzystujac je narcystycznie.

        Bo przeciez chory narcystyczny terapeuta musi byc wspanialy dla tej jego mamusi
        w jego glowie - czyli musi odnosic wspaniale sukcesy.
        Taki nie znosi slabosci u swoich pacjentow, nie znosi ludzi zagubionych,
        zaplatanych, ktorzy sie nie moga w "5 min" uwolnic od bolu, bezsilnosci - a
        przede wszystkim ludzi ktorzy nie sa mu posluszni.
        Wiec taki terapeuta sie niecierpliwi, irytuje......no bo przeciez on ma byc -
        tak szybciutko i bez wydziwiania - wspanialy dla tej jego mamusi w glowie!
        Wspanialy terapeuta potrzebuje wiec miec nieludzko "wspanialych" pacjentow i
        pacjentki - wiec je i ich gwalci do tej "wspanialosci".
        Inaczej czulby sie nieszczesliwy, jak zero....jak male bezsilne dziecko.
        Tak jak narcystyczna mamusia musi miec zadowolone i usmiechniete dziecko, bo to
        dziecko swiadczy o jej prestacji "wspanialosci". Wiec taki terapeuta i taki
        rodzic prestuje, prestuje i na sile psychicznie gwalci dziecko/pacjenta do
        wspanialego "sukcesu szczescia i usmiechu".

        Terapeuci, jak i mamusie i tatusie, czuja sie wspaniale przy slabym czlowieku.
        To im daje uczucie wspanialej, wyzszej sily - zachlystuja sie swoja
        "wspanialoscia", ze ktos cierpiacy sie ich "lapie", wierzac w ich pomoc, zbawienie.
        Ale.......na tym sie nie konczy.....
        Bo zeby na prawde mogli poczuc sie wspaniale silni, jak kiedys ich mamusia-
        mala-bezsilna-dziewczynka, to potrzebuja uzdrowic tego cierpiacego szybciutko,
        prosto.......wiec cierpiacy musi prestowac szczescie zeby szybko dolaczyc do
        szeregow "wspanialych"
        Inaczej nastepuje kara








        Jeszcze tak:
        Klasyczny narcyz ciagle i przede wszystkim przeciwprzenosi - czyli identyfikuje
        sie ze swoja okrutna matka (lub innym glownym opiekunem) i teroryzuje innych
        swoja mega okrutna "wspaniala gladkoscia i madroscia"
        Jestem pewna ze takie typy tutaj nie siedza hehe wink0000.gif To "wina" regulaminu "

        forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=438&pid=11848&mode=threaded&start=#entry11848



        nie jestes lepszy odemnie sku..elu

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka