burza_magnetyczna
25.08.07, 16:09
Od jakiegoś czasu mam depresję, leczę się. Ogólnie to nie chce mi się z nikim
rozmawiać, zamykam się, całymi dniami potrafię leżeć i patrzeć w sufit, nie
mam ochoty z nikim rozmawiać. Czuję totalną niemoc fizyczną.
Ostatnio zadzwoniła do nie mama z pretensjami, ze się nie odzywam, że do niej
nie dzwonię, że nic mi się nie chce, że mam się wziąć do roboty, to mi ta
depresja przejdzie, że mam nie myśleć o problemach, tylko pozytywnie, ze
zawsze byłam silną osobą, a teraz to mi odbiło, itp. Zdołowało mnie to
jeszcze bardziej. Próbowałam jej wytłumaczyć, że sama nie potrafię na razie
wziąć się za siebie, potrzeba na to czasu, itp., ale skończyło się
nakrzyczeniem, jak na małe dziecko. Kurcze mam już ponad 30-che i własne
życie. Nie wiem, czy przy takim "wsparciu" dam radę utrzymywać kontakt z
rodzicami, zawsze miałam u nich prawdziwe wsparcie. Chcą przyjechać do mnie na
kilka dni...aby mnie pogonić do roboty... czuję, ze to będzie jakiś koszmar,
jak im to wytłumaczyć?
A może oni mają rację, już sama nie wiem...