czy bliscy są w stanie zrozumieć?

25.08.07, 16:09
Od jakiegoś czasu mam depresję, leczę się. Ogólnie to nie chce mi się z nikim
rozmawiać, zamykam się, całymi dniami potrafię leżeć i patrzeć w sufit, nie
mam ochoty z nikim rozmawiać. Czuję totalną niemoc fizyczną.
Ostatnio zadzwoniła do nie mama z pretensjami, ze się nie odzywam, że do niej
nie dzwonię, że nic mi się nie chce, że mam się wziąć do roboty, to mi ta
depresja przejdzie, że mam nie myśleć o problemach, tylko pozytywnie, ze
zawsze byłam silną osobą, a teraz to mi odbiło, itp. Zdołowało mnie to
jeszcze bardziej. Próbowałam jej wytłumaczyć, że sama nie potrafię na razie
wziąć się za siebie, potrzeba na to czasu, itp., ale skończyło się
nakrzyczeniem, jak na małe dziecko. Kurcze mam już ponad 30-che i własne
życie. Nie wiem, czy przy takim "wsparciu" dam radę utrzymywać kontakt z
rodzicami, zawsze miałam u nich prawdziwe wsparcie. Chcą przyjechać do mnie na
kilka dni...aby mnie pogonić do roboty... czuję, ze to będzie jakiś koszmar,
jak im to wytłumaczyć?
A może oni mają rację, już sama nie wiem...
    • carlabruni Re: czy bliscy są w stanie zrozumieć? 25.08.07, 18:16
      rodzice matwia sie o ciebie, tko nie wiedza co to jest depresja.
      moze wcale nie bedzie tak zle? moze porozmawiasz na spokojnie z mama
      i wytluaczysz jejo co chodzi w tej chorobie. oni chca Ci pomoc tylko
      nie wiedza jak. pozdrawiam serecznie.
    • aimere Re: czy bliscy są w stanie zrozumieć? 25.08.07, 20:39
      droga burzo,

      wsparcie rodziny jest ważne, nawet jak masz już "ponad 30-che" i własne życie
      czy własną rodzinę. Moim zdaniem ludziom, którzy nigdy nie przeszli depresji
      bardzo trudno jest zrozumieć jej istotę. często chcąc pomóc jeszcze nas dobijają
      - sławetne "weź sie w garść" jest jak powiedzieć osobie chorej na raka "no
      zbierz sie w sobie i zwalcz tego raka!".
      Myślę, ze jeżeli rodzice nawet po rozmowie z Tobą nie zrozumieją twojej choroby
      warto wysłać ich na wizytę do Twojego lekarza, który objaśni im istotę choroby i
      zagrożenia jakie ona niesie. Warto tez kupić im jakąś książkę traktującą o tej
      tematyce.

      pozdrawiam i życzę jaknajlepiej
      • aurelia_aurita Re: czy bliscy są w stanie zrozumieć? 25.08.07, 21:20
        > Moim zdaniem ludziom, którzy nigdy nie przeszli depresji
        > bardzo trudno jest zrozumieć jej istotę.

        święta prawda, ale... zdarzyło mi się usłyszeć od osoby, która (podobno) sama
        przeszła depresję i to niejedną, słowa mniej więcej takie: "depresja wcale nie
        jest chorobą taką jak inne. bo na choroby nie ma się wpływu, a depresję to zły
        nastrój. a zły nastrój można pokonać - np słuchając muzyki albo jedząc ulubione
        ciastko..."
        to swoisty fenomen, że depresji nie są w stanie zrozumieć w pełni także niektóre
        osoby, które same ją przeżyły - ale zetknęły się tylko z jedną z wielu jej form.
        (przykład: niektóre osoby z depresją nerwicową za cholerę nie są w stanie
        zrozumieć osób z depresją endogenną. i - jak przypuszczam - vice versa).

        a co do bliskich - czasem rzeczywiście trochę edukacji może zdziałać cuda. moja
        mama też kiedyś powtarzała "weź się w garść". ale dowiedziała się trochę o
        depresji i już od lat nie mówi takich rzeczy.
        istnieją też oczywiście osoby niereformowalne, które mają swoją "jedynie
        słuszną" wizję depresji i zawsze będą "wiedziały lepiej". z takimi po prostu nie
        należy wdawać się w dyskusje na temat tej choroby.
        • sneeper_1 Re: czy bliscy są w stanie zrozumieć? 25.08.07, 21:28
          w tobie też jest kilka może kilkanascie procent mojej jedynie słusznej
          wizji,prawdopodobnie
        • aimere Re: czy bliscy są w stanie zrozumieć? 25.08.07, 22:05
          zgadzam sie aurelio,
          często najgorsze rzeczy można usłyszeć od osób które podobno same przeszły
          depresję. Wydaje mi się, że są dwa tego powody:

          1.tak naprawdę większość ludzi nie odróżnia depresji od zwykłej chandry,
          uważają, ze skoro nie raz mieli chandrę i wyszli z niej za pomocą słuchania
          wesolutkiej muzyki lub powtarzając sobie jestem zajefajny to każdy tak może
          wyjść z obniżenia nastroju; ci ludzie często chcą dobrze ale wyrządzają chorym
          wielką krzywdę nie wierząc tak naprawdę w istnienie takiej choroby jak depresja

          2.sama znalazłam sie w sytuacji gdy tuz przed próbą samobójczą poszukiwałam
          ratunku i zwróciłam się ze swoimi problemami do koleżanki o której wiedziałam,
          ze przeszła ciężką depresję kliniczną. Ta osoba powiedziała mi: co ty wiesz o
          depresji?! nie gadaj o czymś o czym nic nie wiesz! twoj spadek nastroju to na
          pewno nie jest PRAWDZIWA DEPRESJA, taka jak MOJA. Coz, smiechu warte, patrzac na
          to z perspektywy czasu mam wrazenie ze byla to zwykla zazdrosc! zazdrosc o swoja
          wyjątkowość.
          • zasnac_juz Re: czy bliscy są w stanie zrozumieć? 25.08.07, 22:16
            poznalem kilku z "endogenna" i chetnie bym sie zamienil
            • lucyna_n Re: czy bliscy są w stanie zrozumieć? 26.08.07, 23:34
              endogenny jak odpada od życia to z fasonem
              a tak po prawdzie to się chyba endogenna łatwiej poddaje leczeniu
              farmakologicznemu niż psychogenna. Na pociechę za to psychogenna raz
              zwalczona nie ma tendencji do nawrotów.
              ech, osołkowi w żłoby dano
              a tu tu pozostaly tylko obciachowe fobie:)
          • koala1212 Re: czy bliscy są w stanie zrozumieć? 27.08.07, 02:17
            > 1.tak naprawdę większość ludzi nie odróżnia depresji od zwykłej
            chandry,

            Chyba prawie wszyscy tak maja. Nawet wyksztalceni ludzie (czasem
            bardzo wyksztalceni), po ktorych spodziewamy sie czegos wiecej.
            > 2.sama znalazłam ...mam wrazenie ze byla to zwykla zazdrosc!
            zazdrosc o swoj
            > a
            > wyjątkowość.

            Moze byla, a moze do tej osoby co jakis czas zwraca sie ktos
            z "depresja" i troche stepiala na takie teksty. Ja tak np. mam. Moja
            przyjaciolka ciagle wymysla, ze jest w depresji. Tyle ze wystarczy
            spojrzec na to jak ona wyglada, co robi, jak mysli i widac, ze do
            depresji to jej bardzo daleko. W sumie wsrod znajmoych mam kilka
            osob, ktore sa przekonane, ze maja depresje. Depresja jest teraz
            modna. Nie wiem po co Ci ludzie to robia i nie wiem dlaczego wybrali
            akurat te chorobe.
Pełna wersja