koszmar minionego...

06.07.03, 22:34
minionych kilku lat. A sama mam lat 19...
Za duzo wlasciwie by to wszystko opisac.
Ale sama juz nie wiem,co robic. Moze wreszcie powinnam
pojsc do lekarza...
Juz raz rozpoznano u mnie poczatki 'podrecznikowej'depresji,
rok temu,kiedy akurat zdawalam mature. Ostatni czas byl dla mnie
koszmarem. W domu nigdy sie nie ukladalo, moje stosunki z ojcem
byly delikantnie mowiac zle. Pamietam glownie jego wrzask
i wsciekle oczy i mnie duszaca sie od placzu.
I moja mame w tym wszystkim. Mama zachorowala, bardzo powaznie.
Rozpoznano depresje paranoidalna, widziala Boga,anioly
i tyle innych rzeczy, ze moglabym napisac ksiazke.
Spedzila jakis czas w Tworkach. POtem, kiedy wyszla wciaz gnebil
ja moj ojciec ze swoja matka. Opowiadal jej jak pojdzie do innej
kobiety, o tym jak sie nia brzydzi... W lipcu zeszlego roku
w nocy stracila przytomnosc. Znalazla ja matka ojca, prawie sina.
Karetka na sygnale zabrala ja do szpitala. Sugerowali probe
samobojcza,ale ja wiedzialam,ze to nie to. Byla w spiaczce
ale po jakims czasie wyszla z tego. Wciaz jednak mowila od rzeczy,
zyla w innym swiecie.Zastraszona przez ojca, ze mam nikomu nic nie mowic
zadzwonilam do jej brata i matki. Niedlugo po tym przyjechali.
Bylo to dzien po tym, jak moj ojciec chcial znow zamknac ja w szpitalu,
bo okazalo sie, ze neurologicznie wszystko jest w porzadku.
Zabrali ja. I bylo w porzadku,leczyla sie. Teraz, kiedy zaczela dochodzic
do siebie jest gnebiona przez swoja matke. Widze,ze choroba wraca.
Ja sama przezywam prawdziwy koszmar. Nie mam sily na nic, trudno
mi sie skupic na czymkolwiek, swiat wydaje mi sie podlym miejscem,
ze juz nie wspomne o ludziach. Boje sie wszystkiego, boje sie smierci,
ale nie mojej, bo do tej mysli juz powoli przywyklam i wiem,
ze gdybym doszla do wniosku,ze naprawde chce, zabilabym sie.
Boje sie innych smierci. Boje sie samotnosci. Nienawidze cielesnosci.
Moj ojciec zwykl opowiadac nam /mnie i mojemu bratu/ o wielu rzeczach
o ktorych nie powinien. W obrzydliwy sposob. Wydaje mi sie,
ze to teraz odbija sie na mnie. Boje sie ludzi, boje sie chodzic
po ulicy.Na dodatek ostatnio rzeczywiscie pobito mnie i chodze
w kolnierzu na szyje. Nie umiem tego wszystkiego opisac.
Jestem gleboko nieszczesliwa,to jedyne co przychodzi mi na mysl.
Juz raz z podobnego stanu ratowano mnie w szkole sredniej - w 4 klasie.
Zawsze uczylam sie bardzo dobrze. Nagle zaczelam miec problemy
a na pytanie 'czy wszystko jest w porzadku'rozplakalam sie
i dostalam histerii. Ale to wraca. To juz ciagly stan.
Wszystko boli.
Nie umiem tak zyc...
CZasem biore signopam. To troche mi pomaga.
Ale nie wiem juz jak sobie pomoc.
Nie wiem co robic.
Jestem w rozpaczy.
I dobija mnie mysl, ze moja mama, ktora tak kocham
musi wciaz cierpiec.

czemu tak musi byc...

n
    • kamea7 Re: koszmar minionego... 07.07.03, 21:41
      Nadju, dziewczyno jaka Ty musisz byc silna zeby to wszystko znosic. Podziwiam.
      Nie wiem , co mam powiedziec. Niech inni cos doradza, bo ja naprawde nie
      wiem , co powiedziec. Tylko to, ze jestes dzielna dziewczyna mimo zalaman i
      depresji. Mama moze byc dumna z Ciebie.
      Pozdrawiam Ciebie i mame.
      • nadja Re: koszmar minionego... 07.07.03, 23:35
        Dzieki.
        Wiesz,nie jest latwo jak do tego wszystkiego
        wlasny ojciec mowi Ci ze byl u prawnika i dowiadywal
        sie czy musi Ci pomagac, skoro masz juz 18 lat.
        /bo tyle mialam,kiedy na to wpadl/.Ogolnie - wypial sie.
        I co zrobic.
        Ale jest ciezko.
        Coraz smutniej.
        I smutniej...

        n
        • g.i.jane Re: koszmar minionego... 08.07.03, 00:02
          Ojciec mojego męża (wtedy jeszcze nie byliśmy małżeństwem) też wykręcał się od
          płacenia alimentów (rodzice byli rozwiedzeni) jak mógł. Wymyślił sobie np, że
          w czasie wakacji może nie płacić bo przecież syn się nie uczy to nie ma
          wydatków. A teraz przyjeżdża do nas z wizytą na wieś jakby nigdy nic.
          Niektórzy faceci nabierają rozumu dopiero po 60-tce a są tacy, że wcale.
          Dla Ciebie najlepiej by było gdybyś się mogła usamodzielnić i wyprowadzić ale
          jeśli się dobrze uczysz to lepiej się ucz. I uważaj z chłopakami, żebyś nie
          wpadła z deszczu pod rynnę. Kobieta nie mająca oparcia w bliskich może łatwo
          ulec złudzeniu oparcia w jakimś nieodpowiedzialnym typie. Moim zdaniem do
          lekarza nie masz po co chodzić bo nie jesteś chora. Jesteś w trudnej sytuacji
          życiowej a na taką lekarz ani prochy Ci nie pomogą. Musisz wytrzymać.
          Zobaczysz, przyjdą lepsze czasy i do Ciebie też uśmiechnie się los.
          • kamea7 Re: koszmar minionego... 08.07.03, 10:49
            Nie martw sie , i Tobie zaswieci slonce. Zycie juz tak jest skonstruowane, z
            esa gory szczescia i doliny smutku. Tylko tak sie dziwnei sklada, ze neiktorzy
            maja te doliny jakby glebsze niz inni. Ale tak to juz jest rozdzielone...
            przeczytaj uwaznie poprzedni post. Uwazaj, zadnych nieodpowiedzialnych typow
            nie dopuszzcaj do komitywy. Ojciec, coz - nie bedzie mlodszy, a wtedy moze
            poprosi Ciebie o wsparie. On Ciebie doluje psychicznie? No to wymysl cos, tez
            mu doloz. Kazdy ma jakis czuly punkt. Jesli jest bezlitosny, bezwzgledny to
            dlaczego masz sie z nim cackac? Bo ojciec? Akurat takie wyjasnienie do mnnie
            nei przemawia. Niech starszy pan tez poczuje, jak to boli...
            Teraz to maz nauke, nauke nauke i mame , reszta moze poczekac.
            Trzymaj sie cieplo!!!!
            • nadja Re: koszmar minionego... 08.07.03, 10:53
              To nie jest takie proste.
              Teraz pojechal do mamy moj brat. Mowi,ze da sie porozmawiac,
              ale znow ma "te" oczy.
              Zrozumie ten, kto cos podobnego widzial.
              To juz jest za duzo.

              n.
    • nadja Re: koszmar minionego... 11.07.03, 14:07
      Chcialam tylko zapytac Pania Iwone,jesli bedzie to czytala
      czy branie signopamu bez konsultacji z lekarzem
      jest bezpieczne. wczesniej bralam leki ziolowe jak deprim,
      ale to nic nie pomaga.
      pozdrawiam
      n
    • iwona.grobel Re: koszmar minionego... 11.07.03, 15:17
      Odpisałam na post zaadresowany bezpośrednio do mnie.
      Pozdrawiam
Pełna wersja