nie wiem co sie dzieje

03.10.07, 11:09
mieszkam z bratem który mnie nienawidzi, straciłem studia, mam beznadziejną
pracę, kiedyś żyłem normalnie, nawet miałem przyjaciół i znajomych, radziłem
sobie jakoś nie wiem czy byłem szcześliwy ale chciało mi sie żyć, wszystko
było przedemną. od roku moje życie nie ma sensu- największy problem to mój
brat, znęca sie nade mną, wyśmiewa, obraża. robi to codziennie, już nie mam
siły. w pracy mam nieprzyjemności o których nawet nie moge pisać. z nikim się
nie spotykam, straciłem szanse na wykształcenie bo już mi nikt nie zaufa.
jestem beznadziejny, chciałbym wrócić do rodziców do innego miasta ale nie
mogę, bardzo ich zawiodłem. przepraszam że pisze bez ładu i składu ale chyba
zaraz zwariuję. jestem na urlopie od wczoraj i nic nie robię tylko obijam się
o ściany i wyję. chciałbym się zabić, ale nie potrafię, boję się. nienawidzę
mojej mordy.wszystkich nienawidze. ludzie są podli.
    • blackamber Re: nie wiem co sie dzieje 03.10.07, 12:09
      przeczytałam też Twój drugi post i wiesz co? ważne w nim jet to, że napisałeś,
      że nie możesz się pogodzić z tym, że ktoś Cię poniża.to bardzo ważne, bo nie
      chcesz zgodzić się na taki stan rzeczy wiedząc, że nie ma on prawa bytu.dopóki
      to zauważasz masz możliwość walki, ale powinieneś mieć kogoś, z kim mógłbyś
      porozmawiać, poradzić się, kogoś kto by Cię wsparł.czy nie możesz wyprowadzić
      się od brata? to byłby pierwszy i najważniejszy krok, bo taka sytuacja osłabia
      psychikę i może doprowadzić do tego, że człowiek uwierzy,że jest nikim i nic nie
      wart, że już na nic go nie stać.czy nie możesz poprosić o wsparcie rodziców?
      owszem ludzie potrafią być podli, często nawet najbliżsi.czy naprawdę nie ma
      obok nikogo kto byłby wsparciem?
      • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 03.10.07, 12:33
        dzięki za odpowiedż, jakoś jak sprawdziłem przed chwilą to byłem pewny że nikt
        nie odpisał na taki bez sensu wątek...
        bardzo chciałbym uciec z tego domu, non stop myślę że to zrobię np w przyszłym
        miesiącu i nie robię. niezabardzo było by mnie stać na mieszkanie w wawie, o
        pokoju myślałem ale nie umiem iść do ludzi i u nich mieszkać (wiem- to chore)
        boję się kontaktu z innymi. poza tym razem z bratem utrzymujemy mieszkanie
        rodziców, którzy się wyprowadzili na wieś (tata b. chory) wiem, że było by im
        przykro że tak olałem sprawę i wszystko zwaliłem na brata. oni wiedzą, że się
        nienawidzimy z bratem, ale uważają że to ja wszystko powoduję, jak dzwoniłem i
        nawet płakałem że już nie wytrzymam ojciec powiedział że przesadzam.bo tak
        naprawdę mój brat świetnie się kamufluje. jast miły, uczynny, do rany przyłóż,
        na świętach jak rodzice widzą traktuje mnie super. wiem, że z nimi rozmawiał o
        mnie ,że niby mam jakieś problemy psychiczne, że chce mi pomóc.itd. boże jak jak
        go nienawidze, on mnie wykańcza. przed jego znajomymi np. jak jest u nas w domu
        impreza, to ja jestem dla nich pośmiewiskiem i rozrywką, a nie mam gdzie pójść,
        czasem idę przed blok. nie mam z kim porozmawiać, naprawdę. nawet jak piszę
        tutaj to tak strasznie mi wstyd mimo że przecież mnie nie widzisz...chciałbym
        wszystko opowiedzieć, wyrzucić ale nie przejdzie mi to przez gardło. nigdy. boję
        się śmieszności, że ktoś przypadkiem odkryje z opisu że to ja. nie przeżył bym
        tego chyba.
        • blackamber Re: nie wiem co sie dzieje 03.10.07, 13:36
          bardzo mi przykro, że jesteś z tym sam, ale wiesz, czasem żeby ruszyć z miejsca,
          żeby się od czegoś uwolnić, trzeba pomyśleć o sobie, postawić siebie na
          pierwszym miejscu.inni przeżyją, uwierz mi.mam tu na myśli Twoich rodziców.nie
          możesz zajmować stale pozycji ofiary.nie wiem dlaczego tak jest, że czasem
          rodzice nie potrafią stanąć po właściwiej stronie i pomóc.widzą tylko argumenty
          jednej strony.silniejszej strony.to jak traktuje Cię brat kładzie się cieniem na
          Twoich relacjach z innymi, bo jak sam pewnie zauważyłeś boisz się ośmieszenia
          ze strony ludzi i pewnie dlatego ich unikasz, ale przecież nie wszyscy są
          zli.nie wszyscy są pokroju Twojego brata czy jego znajomych.to, że Cię nie widzę
          daje Ci szansę żeby się wygadać na forum bądz gdzie indziej, daj tylko znać.a
          tak w ogóle to kto Cię tu rozpozna?czy są jacyś znajomi którzy tu zaglądają?a a
          propos pozwu to wydaje mi się, że wiąże się to z angażowaniem świadków i
          przeprowadzaniem wywiadu wśród znajomych i rodziny, bo ktoś musi poświadczyć na
          Twoją bądz brata korzyść.nie poddawaj się
          • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 03.10.07, 14:30
            dzięki blackamber jestes kochana:) zaraz wychodze ale muszę napisać. boję się że
            cię zamęczę moimi wynurzeniami, ciągle będę chciał pisać i będziesz miała tego
            dość. chyba naprawdę jestem na jakimś skraju załamania, ale strasznie mnie
            podniosłaś na duchu, dawno z nikim nie gadałem. na pewno nie napiszę na forum
            wszystkiego, za dużo tego, poza tym obciach przeogromny. tak naprawdę brat to
            nie jest mój jedyny problem. w pracy (właśnie boje się ze ktos z pracy to
            przeczyta, bo tam duzo ludzi pracuje)tez mam przerąbane strasznie. teraz mam
            wolne i luz, ale nie wiem jak tam wrócę... moja beznadziejność polega na tym, że
            łatwo się poddaję. dlatego mnie nie szanują, bo sam to powoduję, z czasem
            przyzwyczajam się do tego i mam przekonanie że naprawdę jestem gorszy, wierzę w
            to. mógłbym brata nawet zabić, wątpię czy jest ode mnie silniejszy, szczególnie
            jak wpadnę w szał. ale jakoś nie umiem z nim walczyć, on ma nade mną władzę
            psychiczną, wpaja mi że tak właśnie wygląda moje życie, po to jestem, żeby mnie
            kopać. ja w to wierzę. wiem, brzmi to jak bełkot, ale trudno to wyjaśnić w kilku
            słowach, to sprawa złożona, wielopłaszczyznowa.może ma rację i powinienem się
            leczyć. tylko ja nigdy nikomu nie zaufam. kiedyś powiedziałem jednej osobie,
            obiecała pomóc, a w rezultacie było tak, że mnie spaliła w środowisku. przeżyłem
            piekło, które ciągnie się do dziś.
            • edytunia86 Re: nie wiem co sie dzieje 03.10.07, 15:31
              Przeczytałam twój wątek. Rozumiem , że musi być bardzo ciężko.
              Zgadzam się z moją poprzedniczką. Także myślę, że dobrze by było jeżeli miał z
              kim porozmawiać.
            • maijkell Re: nie wiem co sie dzieje 04.10.07, 18:08
              Twój brat to skoorwiel. Jesteś o wiele lepszy od niego.
    • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 03.10.07, 12:52
      acha jeszcze zapomniałem, mam pytanie, może ktoś mi odpowie:
      czy jeśli złożę skargę na policje za znęcanie to:
      - czy mnie potraktują poważnie a nie np. wyśmieją
      - czy rodzina (rodzice) muszą/ mogą się o tym dowiedzieć
      - jak wygląda postępowanie w takich sprawach
    • kontrreformacja Re: nie wiem co sie dzieje 03.10.07, 15:28
      Zastanów się poważnie nad przeprowadzką. Co do mieszkania z innymi
      ludźmi - fakt, nie jest to łatwe, ale zapewniam cię, że statystyczny
      Polak jest sypatyczniejszy od twojego brata. Najgorsze jest, że ta
      sytuacja niszczy cię. Piszesz, że nienawidzisz siebie, że zycie nie
      ma sensu. Na świecie jest duzo fajnych ludzi, którzy cie nie
      wysmieją, tylko zrozumieją, poklepią po ramieniu, pomogą.

      I wcale twój wątek nie jest bez ładu i składu. Pisz, ile tylko
      ochotę. To pomaga.
      • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 03.10.07, 20:01
        mam nadzieje spotkać takich ludzi, tzn. już spotkałem :)- dzięki. to forum nie
        jest chyba zbyt oblegane ale może i lepiej. dzisiaj przyszedł po południu z
        pracy, oczywiście po godzinie spokoju juz mu coś nie pasowało (syf w lodówce, a
        sam nie sprząta) zaczelismy się kłócić. postanowilem go zignorować, ale on
        zawsze wie jak mnie wkurzyc. teraz poszedł na miasto i pewnie wróci schlany
        będzie chciał się bić. sam tez wypilem 2 piwa moze zakleje zamek, niech śpi na
        klatce.
        • blackamber Re: nie wiem co sie dzieje 03.10.07, 20:31
          zgadzam się z Tobą, że jestem kochana ;)a dziękować nie ma za co.sam przyznałeś,
          że rozmowa Ci pomogła, więc nie zamykaj się na ludzi i nie spisuj wszystkich na
          straty.tu zawsze ktoś Cię wysłucha i poradzi bezinteresownie i najlepiej jak umie.
          no tak,może dziś będziesz mieć spokój, bo prześpi się na klatce, ale jutro
          będzie znów to samo, więc pokombinuj nad przeprowadzką.dla własnego dobra
          • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 03.10.07, 21:07
            wiesz nad przeprowadzką naprawde się zastanawiam,wiem taz o tym, że nie moge sie
            oglądac na rodziców itp. tylko że: zadzwoniłem do matki korzystając ze mam wolną
            chate, ojciec nie chciał za bardzo gadać, ale nie mam pretensji- jest teraz na
            chemii, b. zle sie czuje. zresztą od jakiegoś czsu nasze stosunki są zimne. to
            strasznie boli, bo jest on wspaniałym człowiekiem, bardzo dobrym o wielkiej
            mądrości. nigdy nie gonił za kasą- jest rzeźbiarzem, robi fajne rzeczy w
            drewnie, tzn. robił kiedyś. matka tez jest kochana, jak byś ich poznała to bys
            wiedziała o czym mówię. strasznie mi na nich zalezy, najgorsze że oni we mnie
            wierzyli, przez rok dawali kasę na studia które zawaliłem, potem ich
            okłamywałem. za mieszkanie płacił wtedy brat, oraz utrzymywał że też mnie żywi
            co nie było prawdą. teraz on robi doktorat, ma mało kasy (podobno) mama
            powiedziała że jak chcę się wyprowadzić to moja sprawa, ale żebym pomyślał o
            rodzinie, bo mi pomagano, itd. powiedziała że jak znowu zawalę, np stracę pracę
            to będę pił piwo które nawarzyłem, poza tym są zmęczeni ciągłymi problemami ze
            mną. zrozumiałem, że jak teraz odejdę to już nie ma powrotu. cholernie mi
            przykro, boję się że mnie odtrącą, będzie niby ok. ale inaczej...czemu do
            cholery tylko jego naprawdę słuchają? chyba się upiłem, a mecz leci. zamka nie
            moge zakleić bo jutro juz bym nie żył;)
            • mskaiq Re: nie wiem co sie dzieje 04.10.07, 12:46
              Czy wiesz dlaczego Twoj Brat jest przeciwko Tobie. Co sie stalo, bo
              mysle ze nie zawsze taki byl.
              Co On mowi, dlaczego dziala przeciwko Tobie. Zwykle jak ktos dziala
              przeciwko innej osobie to sa powody, czy znasz te powody.
              Moze warto sprobowac rozwiazac Wasza nienawisc do Siebie. Co Twoim
              zdaniem trzeba zrobic aby pogodzic sie.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • demole Re: zachaczyło mnie wjakiś dziwny sposób tym temat 04.10.07, 12:48
                więc napisze że może to blo9kowanie receptora dopaminowego,zwłaszcza młode
                kobiety nie powinny brać takich lekow,ale działanie kataleptyczne się utrwala i
                zostaje na całe zycie,az do śmierci

                pewnie są inne mechanizmy takiej reakcji
                reakcja może byc rózna ...hmm
                • demole Re: zachaczyło mnie wjakiś dziwny sposób tym tema 04.10.07, 12:52
                  cóż Edytunia,jeśli chodzi o Edytunie,warto znależć chłopaka swoich marzeń,
                  taka dziewczyna będzie miała znajomych w wyższych sferach
              • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 04.10.07, 15:28
                jak bylem mały niezabardzo był kontakt bo jest miedzy nami róznica prawie 10
                lat. on wynajmowal rózne mieszkania a ja wtedy u rodziców. ale było ok, jak był
                w domu. 2 lata mieszkam z nim sam w naszym mieszk. a rodzice wyprowadzili sie.
                on chyba nie chciał żebym z nim mieszkał, bo miał dziewczynę i chciał z nią sam
                zamieszkać. tylko po co sam proponował rodzicom żebym z nim mieszkał, pomógł mi
                zdać na studia. mieszkaliśmy z tą dziewczyną jakiś czas i było fatalnie. miał
                jakieś jazdy że niby ja chce ją przelecieć, nie wiem odwalało mu. znalazł mi
                mieszkanie u swojego koleżki ale sie nie zgodziłem. teraz wiem że to był błąd,
                bo on się z dziewuchą i tak rozstał a ja się z nim męczę. powody są takie tej
                chorej jazdy ze po prostu działam mu na nerwy, nie mozemy sie dogadać. on jest
                bardzo złośliwy, ja pewnie też, ale ja nigdy nie zaczynam piierwszy. ja się
                wkurzam i gotowa akcja. on zawsze jest spokojny, po cichu monotonnie coś do mnie
                mówi, tak prowadzi grę żeby mnie doprowadzić do szału, ja jestem agresywny wtedy
                i on mi oddaje. więc zawsze niby działa w obronie własnej. musiałbym rzucić
                szczegóły ale nie chce bo to forum publiczne. powiem tylko ze to czsem głupie
                zbiegi okoliczności, np w moich rękach padł laptop z jego wazną pracą, przeciez
                tego nie chciałem. była masakra. ciągle jakies rzeczy się wydarzają i podsycają
                konflikt. z niczyjej winy. nie mogę wytrzymac jego chamskich uwag, jak np się
                kąpię a on wchodzi do łazienki i komentuje mój wygląd. grozi mi, ze juz załatwił
                mi miejsce w szpitalu psych. ze będe siedział w kaftanie itd. wmawia mi chorobę
                i wciągnął w to rodziców. nawet mnie zawiózł z matką do psychiatry potajemnie,
                powiedziei ze jedziemy po ksiązki dla ojca do znajomego a wylądowałem na
                prywatnej wizycie u jakiegos palanta podobno najlepszego specjalisty, nic mi nie
                pomógł głupie pytania zadawał prawie wcale mu nie odpowiadałem, a on stwierdził
                zaburzenia paranoidalne. na jakiej podstawie? za wygląd? jak teraz piszę to juz
                się nakręcam, wkurzam. czasem wieczorem nie moge zasnąc i wszystko sobie
                przypominam, wszystkie upokorzenia i wtedy głupieję.
                • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 04.10.07, 15:43
                  wysłałem za szybko ale muszę ochłonąć. proszę nie pomyślcie że jestem
                  nienormalny, jak to wszystko wyrzucam to strasznie się nakręcam, wkurzam, piszę
                  byle jak.
                  mam na pewno ze sobą problem, ale nie jestem chory. jestem jakiś dziwny bo u
                  ludzi powoduję złe emocje. np strasznie po mnie jeżdżą w pracy i nie wiem czemu
                  jestem w pułapce. poszedłem do pracy byle gdzie bo miałem presje po zawaleniu
                  studiów brat żądał żebym poszedł do pracy, nie miałem czsu sie zastanowić gdzie,
                  poszedłem do hipermarketu. moze ja jestem masochista. bo jak jest dobrze to
                  zaczynam się niepokoić i coś jest nie w porządku. boję się ze coś się kroi bo
                  jest tak dobrze i podświadomie go prowokuję do krzywdzenia mnie. trudno to
                  opisać to błędne koło, czasem się okaleczam jak coś schrzanię, tzn. przypalałem
                  się zapalniczką kilka sekund i patrzyłem ile wytrzymam. to głupie ale jakoś
                  czuję po tym ulgę, czy ktoś tak jeszcze ma? czy to jest masochizm?
                  • demole Re: nie wiem co sie dzieje 04.10.07, 15:49
                    taką prace w hipermarkecie umozliwia psychofarmacja,
                    jeśli narobisz manka ,to pójdziesz na psychiatrię i nie bedzie kłopotu

                    tak jest od początku lat 60 tych,
                    i nie tylko spirala handlu czy pigułki są tego powodem
                    • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 04.10.07, 15:51
                      nie drwij ze mnie. nic ci nie zrobilem.
                  • blackamber Re: nie wiem co sie dzieje 04.10.07, 17:09
                    chyba nikt na tym forum już nie zwraca uwagi na komentarze demole więc się nie
                    przejmuj i najlepiej je pomijaj.nie jesteś nienormalny, ale powinieneś zwrócić
                    się do kogoś o pomoc w ogarnięciu tego wszystkiego, bo samemu będzie ci
                    ciężko.złe emocje możesz powodować i innych tylko sam będąc prowokatorem lub
                    przyjmując pozycję ofiary co dla niektórych osób jest sygnałem że mogą sobie po
                    tobie jechać ile chcą.a nie można spróbować znaleźć inną pracę?
                    • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 04.10.07, 17:30
                      masz racje, on mowi to samo- ze go prowokuję, ze mam bezczelne spojrzenie. na
                      pewno jest duzo mojej winy ale jak chcę przeczekać i nie robić nic to jestem z
                      marszu ofiarą. nie ma złotego środka.kto moze mi pomóc? do psychiatry na pewno
                      nie pójdę, pisałem o moim przejsciu z takim specjalistą.
                      • demole Re: nie wiem co sie dzieje 04.10.07, 23:20
                        kiedy kolkega chciał studiować prawo,
                        wynajmował mieszkanie,
                        jakś nauka,zajęcie,ale na to trzeba miec pozwolenie rodziców,
                        trudno zostawić kierunek studiów w który tak inwestujesz
                        ale mozna połączyć jedno z drugim
                        mozna też czekać,ale ileż można czekać,
                        jeśli nie ma pamięci nie mozna się uczyc,paragrafy nie wchodzą do głowy
                        poczucie choroby umozliwia w młodszym wieku znalezienie pracy która zapewnia byt,
                        mnie strasznie krępuje kiedy mówie ze nie pracowałem nigdy w swoim zawodzie
    • mskaiq Re: nie wiem co sie dzieje 05.10.07, 12:33
      Z tego co piszesz wydaje mi sie ze nie potrafisz wysluchac Brata,
      dziala Ci na nerwy. Mozliwe ze Cie prowokuje ale Ty dajesz sie Mu
      prowokowac.
      W pewnym momencie wybuchasz i gotowa awantura a ta zawsze konczy sie
      dla Ciebie zle.
      Sprobuj inaczej, nie daj sie sprowokowac. Wiem ze jest trudno bo
      czesto emocjonalnosc bywa silniejsza od nas. Sprobuj codziennie
      cwiczyc fizycznie, moze byc bieg, rower, itp. To Ci pozwoli
      przetrzymac prowokacje Brata albo to co sie Ci wydaje prowokacja.
      Zwroc rowniez uwage na to aby okolicznosci czy przypadek nie
      zaklocaly Waszych stosunkow. Badz ostrozny kiedy uzywasz rzeczy
      Brata.
      Mysle ze masz szanse ulozyc stosunki z Bratem i sprobuj to zrobiec.
      To wazne dla Ciebie, Jego i Twoich Rodzicow.
      Nie nakrecaj sie, nie mozna przypominac sobie awantur z Bratem bo
      rozpalaja w Tobie zlosc, zal i nienawisc. Kiedy to robisz tracisz
      kontrole nad Soba i wtedy tak jak napisales glupiejesz.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 05.10.07, 13:11
        wiem że go nie słucham, ale on rzadko mówi coś konstruktywnego, przynajmniej w
        stosunku do mnie(z innymi ludźmi fajnie gada, muszę przyznać że pomimo swojej
        wredoty jest inteligentnym i oczytanym gościem) staram się nad sobą panować, ale
        nie daję rady, to chyba kwestia wypalenia, zmęczenia sytuacją, jestem
        przewrażliwiony, często przesadzam. kiedys byłem zakochany i on robił wszystko
        zeby to zniszczyć. rzucał przy niej głupie teksty o mnie, w końcu przestalismy
        się spotykac u mnie, bo zawsze się na mnie darł przy niej, ośmieszał, powiedział
        jej żeby na mnie uwazała, że chcę się tylko p...ć z nią. udawał, że ją lubi, a
        jak wychodziła naśmiewał się, mówił że jest gruba, pytał gdzie miałem oczy itp.
        w sumie związek rozpadł się bez jego udziału, ale on dużo popsuł między mną a
        innymi ludźmi.
        zawsze jestem ostrożny z jego rzeczami- po prostu ich nie dotykam. a z tym
        laptopem było tak, że i tak by się popsuł, ale tak się złożyło że ja go wtedy
        używałem.
        uprawiam sport- pływam codziennie od dziecka, woda to mój żywioł, mogę z niej
        nie wychodzić. ale to pomaga w momencie kiedy pływam. mógłbym spędzać w wodzie
        cały wolny czas ale chyba bym zbankrutował;)
        nie mogę o tym nie myśleć...piję trochę żeby zasnąć (nie jestem nałogowcem) albo
        nerwosol.
        kiedyś chciałem wyskoczyć przez okno. przestraszył się, ale nie zrobił żadnego
        ruchu, nie chciał mnie powstrzymać. powiedział tylko: "uważaj bo mozesz przeżyć
        i być kaleką do końca życia, jak myslisz, będę wtedy dla ciebie troskliwy?"- cos
        w tym rodzaju, nie pamiętam bo to dawno było. faktt- zadziałało. najgorsze, że
        bardziej od śmierci przestraszyłem się tej perspektywy.
        nie kocham go, nigdy nie będzie dobrze, życzę mu żeby umarł.
        • mskaiq Re: nie wiem co sie dzieje 05.10.07, 13:36
          Dobrze ze kochasz wode, to ze przebywasz duzo w wodzie bardzo Ci
          pomaga. W wodzie gubisz zle mysli i czujesz sie dobrze, bo wtedy
          jestes pozytywny i nie nakrecasz sie Swoim Bratem.
          W domu czesto wracasz myslami do Brata i rozpamietujesz wszystkie
          krzywdy. Wtedy pojawia sie w Tobie nienawisc. Nienawisc do Brata
          krzywdzi tylko Ciebie, jesli pojawi sie w czlowieku nienawisc do
          drugiego czlowieka wtedy pojawia sie bardzo silne cierpienie.
          Nie mozesz nienawidziec Brata bo wtedy dzialasz przeciwko Sobie a
          nie przeciwko Niemu bo nienawisc rani Ciebie bo jest w Tobie a nie w
          twoim Bracie.
          Nie mysl o Nim zle, staraj sie myslec dobrze, przyniesie Ci to ulege
          i pomoze Ci znalesc z Nim porozumienie.
          Kiedy zaczniesz szukac porozumienia wtedy On rowniez zacznie to
          robic a wtedy wroci do Was obu milosc. Sprobuj to robic i nie
          przejmuj sie niepowodzeniami bo zadanie nie jest latwe i aby je
          zrealizowac potrzebna jest duza cierpliwosc.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • nt.85 Re: nie wiem co sie dzieje 05.10.07, 14:07
            dzieki, wszystkie rady są cenne dla mnie, tym bardziej że ostatnio chyba sto lat
            temu się komuś zwierzałem, wręcz szokuje mnie tak fajny odzew:)
            problem w tym jak to przełożyć na rzeczywistość:
            - wyprowadzka to dobry pomysł ale mam tak cholerny strach przed ludźmi, nie wiem
            jak to wyrazić, to paraliżuje. nie umiem, nie zadzwonię, nie spróbuję...w domu
            mi źle ale przywykłem, schowam się pod koc i przeczekam- zawsze tak robię...
            na fali entuzjazmu wyprowadzkowego wykonałem tel. do matki, po rozmowie znów to
            piep...ne poczucie winy."jak możesz..."
            - dogadać się z fiutem- moze spróbuję, ale mogę się założyć że mnie
            wyśmieje.zrobię to, muszę bo jak w pon. wrócę do pracy będę wracał wieczorem
            zdołowany i zły i nic mi się nie będzie chciało oprócz zwinięcia się w
            kłębek.spróbuje moze dzisiaj.
            cholera czemu nie moze byc jak w jakims filmie: znalazłem klucz i mogę otworzyć
            nim drzwi.
            mam nadzieje ze samo się zmieni- odkryłem ze w moim zyciu są naprzemiennie
            okresy kilkuletnie złe a potem dobre, samo tak sie dzieje odkąd pamiętam, ale
            dość juz, nie chcę już zanudzać
            • mskaiq Re: nie wiem co sie dzieje 06.10.07, 12:15
              Mysle ze dogadanie sie z Bratem to nie jedna rozmowa, to proces. Nic
              nie zalatwia jedna rozmowa, raczej obudzi podejrzenie dlaczego to
              robisz, co grasz.
              Nie daj sie sprowokowac, jesli tego dokonasz, uda Ci sie trzy cztery
              razy przetrwac prowokacje to spotkasz sie z jego zainteresowaniem,
              moze sie zapytac o co chodzi.
              Wtedy mozesz powiedziec ze nie chcesz wiecej miec takich ukladow
              pomiedzy Wami. Nie rozwijaj wiecej i kontynuj, po pewnym czasie On
              tez zacznie sie zmieniac.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • suchyxxx2 Re: nie wiem co sie dzieje 06.10.07, 13:53
                NT znam tę sytuację doskonale i wiem jak się czujesz.Sam mam brata o 9 lat
                starszego-on zdrowy,wygadany,masa przyjaciół a ja zawsze ten słabszy.Pomogły
                tylko 2 rzeczy- 1.psycholog 2.to że spotykam się z nim może raz na 2-3 miesiące
                Innych rad nie mam-te 2 mi pomogły.
Pełna wersja