tylko pewni siebie :(

11.10.07, 02:46
Czesto bywam na tym forum. Jestem chora. Wiem jedno: tylko pewni
siebie ludzie moga osiagnac sukces. Sukces w roznych wymiarach. Dla
niektorych sa to pieniadze, dla innych szczesliwa rodzina a jeszcze
innych sukcesy (tudziez podboje)towarzyskie. Chorzy na fobie
spoleczna sa przegrani. Jestem przegrana. Podejrzewalam to wczesniej
ale teraz wiem to na pewno. Nie wiem dlaczego wlasnie ja mam te
porazke przezywac (tak jak ludzie cierpiacy na raka np..) Czy mam
jakas misje?... byc moze.. Moze Bog probuje dac mi kopa zeby z tym
walczyc...Moze mam komus pomoc, moze zastanowic sie nad czyms,
przezyc zalamanie i doznac olsnienia?! nie wiem. Nie zamierzam
jednak rzucac sie z mostu. Modle sie kazdego dnia a raczej wieczoru
o lepsze jutro. Nie sadze jednak zeby moje prosby zostaly
wysluchane. Nie bylam w kosciele od bardzo dawna. Bog mnie pewnie
nie znosi. Mam jednak nadzieje, wiem to prawie na pewno...(?) ze
bedzie kiedys normalnie. Ze bede miala rodzine. Bardzo chcialabym
miec dziecko...:( Tak, jestem chora ale potrafie stworzyc rodzine i
dac zycie. Moje dzieci beda przeciez, musza byc normalne...
    • escaper69 Re: tylko pewni siebie :( 11.10.07, 15:45
      wszyscy chcemy kochać i byc kochani, ale to daleka usłana
      przeszkodami droga.

      Bog nas kocha tylko my siebie nienawidzimy(i inni nas)
    • zarovich Re: tylko pewni siebie :( 15.10.07, 20:20
      Hmmm chyba błędem jestem uciekanie się do pomocy czynników nadprzyrodzonych. To
      tylko może powodować jeszcze większą frustrację, bo jak wiadomo owe czynniki są
      nieprzewidywalne i lepiej za bardzo na nich nie polegać:)

      Może spróbuj zadać sobie pytanie - co zrobiłam żeby zmienić istniejący stan
      rzeczy? Problem często polega na tym że tak naprawdę nie zrobiliśmy nic żeby
      zmienić swoje życie. I to niekoniecznie musi być nasza wina bo możemy po prostu
      nie wiedzieć co właściwie zrobić lub też jak to zrobić. Czasem potrzebna jest
      jakaś pomocna dłoń.
      Niemniej odpowiedź na to pytanie wydaje się być kluczowa.
    • piotr2284 Re: tylko pewni siebie :( 21.10.07, 17:14
      Ja też czasem się zastanawiam jaki sens ma ciągła walka z nieśmiałością,
      nerwicą. Nawet gdy udaje się przełamać ją w jakiejś sytuacji i wydaje się, że
      już jest poprawa, to problemy znowu wracają przy innej okazji. Bardzo łatwo się
      wtedy zniechęcić.

      Może lepiej przyjąć, że każdy ma do przejścia trochę inną drogę w życiu. Jedni z
      łatwością zdobywają przyjaciół, a innym przychodzi to z wielką trudnością. Chyba
      trzeba to po prostu zaakceptować. Może tak już musi być...
    • rednikiel Re: tylko pewni siebie :( 23.10.07, 10:54
      Eni78, czuje sie jakbys wyciągała mi słowa z ust. A co do tej specyficznej wiary
      w przyszłość, niestety widzę po sobie że to tylko oddala od rzeczywistości w
      świat który może okazać się złudzeniami, wtedy dopiero będzie dołek, nie znam
      Twojej sytuacji,ale wiara tak jak ją wyraziłas jest ambiwalentna,bo z jednej
      strony sie mowi ze wiara przenosi góry,ale mam wrażenie że takie zaklinanie
      przyszłości (marzycielstwo) w przypadku fobików to czysty hazard no i duże
      ryzyko. Poza tym mam wrażenie ze jest to forma znieczulenia, mysląc tak
      niedopuszczamy do siebie gorszych mysli, a czasem tez tych rozsądniejszych.
      Nasze istnienie to jedno z miliardów i nikt nam życia nie urządzi, nie jestesmy
      wyjątkowi, trzeba iśc do przodu i wyciągać wnioski,sprawdzić co nam wychodzi
      lepiej a co gorzej, czego lubimy a czego nie,zrobić ze swojej "ułomności" to co
      można zrobic najlepszego, choc moze nie bedzie to tak dobre jak u ludzi bez
      fobii, z tym trzeba sie liczyc ale tez oceniac siebie indywidualnie, bo jestesmy
      w troche innej sytuacji. Ale pewnie to wszystko juz wiesz.. Racja jest taka jak
      napisał przedmówca, ze sami sobie nie chcemy pomóc, sami sobie najbardziej
      szkodzimy. Jak sobie pomyslę ile mogłem zdziałać jeszcze kilka lat temu, a
      wszystko zaniechałem przez wygodę, no i lęki ale w sumie sprowadziło sie to do
      wygody. Najlepiej wyznaczyć sobie jakiś drobny cel i czas na jego osiągnięcie, i
      to będzie świetość ponad wszystkim, o co trzeba walczyc, a nie myslec o
      wszystkim naraz. Nie wiem jak jest z Tobą, ale dla mnie to będzie strategia na
      nastepny czas, bo innej rady po prostu nie widzę...pozdro
    • minona Re: tylko pewni siebie :( 26.10.07, 01:08
      Pewnie Cię to nie pocieszy, ale mam fs i jednocześnie mam rodzinę.
      Fakt, że rodzinę ową założyłam dość dawno, kiedy jeszcze fobia nie
      była tak, hmm... rozpanoszona. No i trafiłam na kogoś, komu się
      chciało zawalczyć o mnie.

      Ale jednocześnie chcę powiedzieć, że ostatnio po lekach objawy fobii
      naprawdę się zmniejszyły. Zawsze to jakaś szansa...

      Lwem salonowym nigdy nie będę, tego już jestem pewna i prawie się z
      tym pogodziłam (chociaż czasem trochę żal, bo w gruncie rzeczy
      bardzo mi brakuje kontaktów z ludźmi). Ale dzięki lekom przez jakiś
      czas było naprawdę nieźle.
      Teraz odstawiłam i niestety całe to cholerstwo wraca.
      Ostatnio już nawet będąc na terapii zamartwiam się, że terapeuta
      pewnie myśli, że jestem głupia, żałosna i w ogóle że pewnie go
      strasznie męczę i denerwuję.

      I może nie myśl o Bogu, że próbuje Ci dac kopa. Sama sobie musisz
      dać kopa, żeby z tym walczyć. Ale nie sama, bo samej jest trudno.
      Warto się zwrócić po fachową pomoc, tak uważam.
    • emil80 Re: tylko pewni siebie :( 06.11.07, 17:12
      A ja trafiłem na te forum dziś. I postanowiłem trochę poczytać. Szczerze cię
      rozumiem. Ja także chciałbym poczuć trochę pewności siebie. Już od kilku lat tak
      się zastanawiam dlaczego wszystko idzie mi tak trudno. Ostatnio wszystko nabrało
      zawrotnego tempa. Powiedziałem sobie, że miarka się przebrała. Nie chcę tak
      dalej żyć, muszę coś zmienić. Teraz mogę powiedzieć, że ostatnie dwa miesiące są
      chyba moimi najgorszymi. Jest mi ciężko, ale myślę że czas zrobi swoje. Trochę
      się boję tej walki, ale przecież warto.

      Powiem Ci, że ja w kościele też nie byłem dawno. Ostatnio jednak się wybrałem na
      nauki. Pomyślałem sobie, że przecież to mnie nie zabije. Sam nie wiem czy to
      wskrzesi moją wiarę, bo naprawdę mam w sobie wiele żalu. Najbardziej jednak
      chciałbym odzyskać wiarę w człowieka (podobno każdy z gruntu jest dobry, chociaż
      to tak trudno dostrzec).

      Widzę, że Ty masz w sobie wiarę. Powiem Ci tylko jedno – Nie możesz myśleć, że
      Bóg Cię nie znosi. Jeśli Bóg kochałby tylko prawdziwych chrześcijan to nie
      miałoby to sensu. A prawdziwych chrześcijan naprawdę jest mało w stosunku do
      ogólnej populacji. Ostatnio się dowiedziałem, że na nich spoczywa wielka
      odpowiedzialność, aby wskazać światło ludziom zagubionym. I zaczynam widzieć w
      tym pewien sens.

      Pozdrawiam
      • fobi-nie Re: tylko pewni siebie :( 06.11.07, 17:31
        hmmm szczerze mówiąc ja także naprawdę dawno nie bylem ale jakoś mnie nie
        ciągnie pomimo tego że moja wiara bardzo sie wzmocniła.Jeśli anioł potrafi nas
        tak bardzo kochać to jak bardzo kocha nas Bóg :).Niedługo ludzie zrozumieją czym
        jest życie jak to wszystko jest i dlaczego:).Nasz życie wcale nie jest bez
        sensu w brew pozorom:)
    • fobikspoleczny lęk jest hamulcem życia. 12.11.07, 20:49
      "Szukajcie, aż znajdziecie; a kiedy znajdziecie... zadrżycie...
      A kiedy zadrżycie - wiedzcie, że będziecie panować nad PEŁNIĄ."

      Niech tak się stanie.

      Kiedyś, w czasie sesji regresingu ( w poprzednie wcielenia, albo jak
      kto woli w wymysły mojego umysłu )widziałem siebie w Niebie - między
      wcieleniami.
      Byłem bardzo niezadowolony ze swojego poprzedniego życia, ponieważ
      byłem w nim niesamowitym, zimnym egoistą.
      Spokałem w Pałacu w Niebie Anielicę - miała złote włosy i błękitne
      szaty. Powiedziałem jej, że narozrabiałem w poprzednim życiu; a ona
      do mnie mówi... " pójdź za mną ".
      Więc poszedłem za nią do pewnego pokoju - miał on wejście, ale nie
      miał podłogi, ani ścian, ani sufitu, tylko... taką niebieską mgłę.
      Na środku pokoju stały stół i jedno krzesło. Na stole leżał zeszyt.
      Ona wzięła ten zeszyt i powiedziała do mnie: " chodź napiszemy Twoje
      życie od początku "... no i pisaliśmy to moje życie ( z fobią
      społeczną !!! ). A potem się urodziłem.
      " Co on p.i.e.r.d.o.l.i - ktoś zaraz napisze - przecież to
      schizofrenik, a nie fobik !!! ".
      Być może.
      W poprzednim wcieleniu ( tak wynika z wizji regresingowej ) kochała
      mnie pewna kobieta - całą sobą, ale ja jej zrobiłem ogromne swiństwo.
      Bardzo potem przeze mnie cierpiała.
      Nie umiałem kochać, docenić miłości, oddania.
      ... A w tym życiu zawsze jej pragnąłem ( tej miłości ) - całym sobą,
      choć nigdy jej nie dostałem i być może jej nie dostanę.
      Ale nauczyłem się poprzez niezaspokojone pragnienie w tym życiu:
      szanować, doceniać tą miłość - pragnąć jej... i być może na tym
      polegała ta cała LEKCJA ( nie kara !!! ) zapisana mi przed
      narodzinami w Niebie przez tą Anielicę ( wysłannika Boga, o którym
      piszesz ).
      Bo życie nie jest karą!!!
      Ono jest lekcją.

      Takie moje trzy grosze.
      .................................................................

      Nie każdy musi wierzyć w regresing, poprzednie wcielenia.
      Te wizje spowodowane przez " odpowiednie " ( nie róbcie tego w
      domu !!! ) przetlenienie mózgu może generować sam umysł jako omamy
      wrokowo - słuchowe.
      Sam regresing budzi wiele kontrowersji, a ponoć czasami przynosi
      odwrotny do zamierzonego skutek - więc nie lećcie od razu do
      pierwszego lepszego regresera i nie wywalajcie kasy.
      On chyba daje tylko wgląd w przyczyny ( jesli ktoś w to wierzy ),
      ale nie rozwiązuje problemu.

      Bądźcie jak SŁOŃCE w pełnym zenicie!
      Pozdr.
      • allicez Re: lęk jest hamulcem życia. 09.05.08, 21:01
        Na stole leżał zeszyt.
        > Ona wzięła ten zeszyt i powiedziała do mnie: " chodź napiszemy Twoje
        > życie od początku "... no i pisaliśmy to moje życie ( z fobią
        > społeczną !!! ). A potem się urodziłem.

        i jak długo mają cię zamiar męczyć?

        W poprzednim wcieleniu ( tak wynika z wizji regresingowej ) kochała
        > mnie pewna kobieta - całą sobą, ale ja jej zrobiłem ogromne swiństwo.
        > Bardzo potem przeze mnie cierpiała.
        > Nie umiałem kochać, docenić miłości, oddania.

        tzn? Ona ciebie pokochała (bez wzajemności?)czy ty jej na początku namieszałeś w
        gaciach. Bo jeżeli to pierwsze to gdzie jest taki zapis mówiący o tym, że trzeba
        odwzajemnić uczucie, a co jeśli na początku obiecywaliśmy tej osobie, nawet
        bardzo nam sie podobała, ale niestety po pewnym czasie okazuje się, że nic z
        tego nie bedzie, wszystko sie wypaliło. Dlaczego mamy być z druga osobą, chociaż
        już nic do niej nie czujemy?

        Zainstaluj z powrotem gg
        • pszczyniok Re: lęk jest hamulcem życia. 10.05.08, 18:34
          spadajcie z tą swoją regresją czy jakoś tam,albo opowiadajcie o tym swojemu lekarzowi,on napewno coś na to wymyśli-he he
          • rather.not.happy Re: lęk jest hamulcem życia. 11.05.08, 00:39
            piszesz:

            " Jestem chora. Wiem jedno: tylko pewni
            siebie ludzie moga osiagnac sukces. Sukces w roznych wymiarach. Dla
            niektorych sa to pieniadze, dla innych szczesliwa rodzina a jeszcze
            innych sukcesy (tudziez podboje)towarzyskie. Chorzy na fobie
            spoleczna sa przegrani. Jestem przegrana. Podejrzewalam to wczesniej
            ale teraz wiem to na pewno. "

            i dalej:

            "Mam jednak nadzieje, wiem to prawie na pewno...(?) ze
            bedzie kiedys normalnie. Ze bede miala rodzine. "

            nie nastawialabym sie na Twoim miejscu na żadne 'wiem na pewno", tym
            bardziej,że Twoja 'pewnosc' idzie w sprzecznych kierunkach.


            "Moje dzieci beda przeciez, musza byc normalne..." - to się samo nie zrobi,a z fobia marne szanse na zapewnienie normalnego zycia dzieciom.

            nie chcialabys,zeby zyly jak Ty,prawda? nie karm sie zludzeniami, oceniaj sytuacje realnie..

            powodzenia w pracy nad sobą.dzieci zostaw sobie na pozniej, jak juz bedziesz zdrowa. jeśli bedziesz.

            • kosznat Re: lęk jest hamulcem życia. 15.05.08, 11:21
              > powodzenia w pracy nad sobą.dzieci zostaw sobie na pozniej, jak juz bedziesz zd
              > rowa. jeśli bedziesz.
              >

              I tu powstaje dylemat: "Miec dzieci przy niewyleczonej nerwicy i fobii czy nie?"
              Jest to naprawde trudne, bo jak wiemy, wyleczenie sie z fobii i nerwicy zajmuje
              lata i nie zawsze prowadzi do wyleczenia.
      • jasno-ciemno Re: lęk jest hamulcem życia. 20.06.13, 09:41
        astrovita.pl/warsztaty-regresji-hipnotycznej
        Warsztaty Regresji Hipnotycznej

        Regresja hipnotyczna jest metodą terapeutyczną polegającą na na wprowadzeniu człowieka w stan hipnozy i cofaniu się pamięcią do czasu, kiedy zaistniało traumatyczne wydarzenie. Regresja może dotyczyć obecnego życia jak i przeszłych wcieleń. Proces ten nazywany jest w psychologii regresją. Regresja polega na powrocie pamięcią do wydarzeń, których negatywne skutki możemy odczuwać do dzisiaj. Regresja umożliwia nam uwolnienie się od zakodowanych w podświadomości blokad.

        Korzyści wynikające z regresji hipnotycznej:

        lepsza zdolność komunikowania się z innymi ludźmi,

        poznanie jak działa hipnoza i jak wpływa na psychikę

        przypomnienie sobie swojej przeszłości

        zrozumienie, że przeszłość to nie zamknięta historia ale wpływająca na nas często negatywnie rzeczywistość

        stwierdzenie, że nasza teraźniejszość i przyszłość są tym lepsze im bardziej potrafimy rozwiązać problemy z przeszłości.

        06,07. 07
        sobota i niedziela, godz. 10.00 – 18.00

        AstroVita
        astrovita.pl
        Kraków, ul. Zacisze 14
        e-mail: kontakt@astrovita.pl
        tel.: 690 069 986

        Prowadzi Lidia Miron
        Cena: 610 zł

        Bardzo prosimy o wcześniejsze zapisy!
Pełna wersja