cichodajka3
26.10.07, 13:51
Po dużym stresie pojawiły się takie objawy:cholerne zmęczenie które trwało i
trwało, działałam jak automat, pojawiały się lęki podczas kontaktów z ludzmi
np sklep, market, zwykłe dzień dobry do sąsiadki, wszystko zaczęło mnie walić,
mogłam tylko spać, schudłam do 47 kg. Nerwy mi siadły do tego stopnia że nie
wiedziałam juz nawet ile to 12 zł.Drogę do psychiatry wspominam jako coś
najgorszego w moim życiu. Szłam trzęsąc się, nie wiem co się ze mną działo w
końcu z tej mojej bezradności rozryczałam się na środku ronda i szybko
pobiegłam uspokoić się do pobliskiej bramy. u psychiatry zostałam przez
wszystkich przepuszczona ze względu na trzęsienie się. Wyszłam z diagnozą stan
depresyjno-lękowy. Dostałam xanax(odstawiłam go szybko gdyż bolała mnie
wątroba) i seroxat. Psychiatra dużo kazał mi rozmawiać o moim samopoczuciu z
mężem i po 3 tygodniach przyjść. Oczywiście zwierzyłam sie mężowi co mi
dolega(on nawet nie zauważył mojego samopoczucia)powiedziałam że byłam u
psychiatry a on jest do tego wszystkiego wrogo nastawiony. Uważa że to są moje
fanaberie, że mi nie jest potrzebny taki lekarz, że chcę się tylko odurzać
itd. Podejrzewam że jest mu wstyd że jego żona tam trafiła i jeszcze ktoś się
dowie. Jadłam ten seroxat i po pięciu dniach przyjmowania połówki 20 mg już
była poprawa. Przede wszystkim nie było lęków. Wiem że zle zrobiłam ale nie
stawiłam się u lekarza po tych 3 tygodniach. Zjadłam opakowanie leku do końca.
Przez 6 ostatnich dni przyjmowałam połówki. Wszystko było dobrze. Teraz znów
się dziwnie zaczynam czuć. Jednak to wszystko wygląda inaczej. Mam dni że
chodzę zdołowana, znerwicowana i odczuwam zmęczenie. Samopoczucie moje jednak
ulega zmianie popołudniu i wieczorem. Czasem do południa nie robię nic bo nie
mam siły a wszystko nadrabiam wieczorami. Są dni że czuję się świetnie, wręcz
tryska mną energia. Czasem znów mam opory czy otworzyć komuś drzwi gdy dzwoni
dzwonek, jakiś strach mnie przechodzi. Biorąc pod uwagę wcześniejsze moje
przeżycie z depresją jest inaczej dlatego iż wtedy fatalnie się czułam cały
czas a teraz to przechodzi. Czy tak też może wyglądać depresja? Taka z
chwiejnymi nastrojami? W niektórych momentach myślę dłużej nie wytrzymam muszę
biec do lekarza a potem to wszystko przechodzi i mówię sobie ze jestem
szczęściarą. Poradzcie