czekolada_z_orzechami
11.11.07, 19:18
Czuję niechęć wobec życia. Spłycenie mojej roli. Roli córki, siostry, przyjaciółki, koleżanki.
Czy bez celu w życiu można żyć?
Czy macie jakieś cele? Bo moim nie jest najedzenie się, przespanie, odbębnienie kolejnego dnia na uczelni.
Nigdy do glowy by mi nie przyszło, ze coś mnie w życiu złamie. Zawsze byłam twarda. Zawsze. A ONA uderzyła w czuły punkt. Mówicie do NIEJ? Ja często. Traktuję ją jak intruza, który we mnie tkwi, choć wcale go nie zapraszałam. Wypełnia moje miękkie wnętrze i powoli zjada ostatnie uczucia.
Dopóki człowiek smutny, dopóty na czymś mu jeszcze zalezy.
Gdybym mogła wybierać, nie chciałabym się urodzić.