co zrobić?

31.07.03, 17:26
kiedy nie chce się już żyć, gdy dostrzega się że wszystkie nasze wysilki to
krecenie sie w kółko? Codziennie powtarzane czynności, te same. Słuchanie
informacji, które niczemu nie służą. Walka o przetrwanie, która nie przynosi
zwycięstw a pozwala tylko na marną egzystencję. I jeszcze
ludzie....nieszczęśliwi, samotni, nie rozumiani i tego zrozumienia wiecznie
poszukujący.
Jak umrzeć by nie zranić bliskich i skończyć te gre w której udział nie
przynosi już radości. Nie daje niczego poza pustką. Nawet przyroda w kółko
powtarza swoje cykle. Monotonia i marazm i brak nadziei. Na to nie ma
lekarstwa poza zamknięciem się przed światem. A jeżeli tak to po co zajmować
tu miejsce. Ale ten wyuczony humanitaryzm nie pozwoli innym przejsc nad
śmiercią do porządku dziennego. Trzeba przeżyć swoją rozpacz, przywdziać
żałobę i żyć w przekonaniu o własnej krzywdzie. W jakim celu tu jestem
jeżeli być nie chcę?
Czy ktoś to rozumie i umie prosto i jasno wytłumaczyć. Bez tych ozdobników o
przyjażni, miłości, sympatii. Jesteśmy sobie potrzebni tylko po to, by móc
się przed sobą wytłumaczyć.
    • midm Re: co zrobić? 31.07.03, 19:19
      Ja rozumiem.
      • g.i.jane Re: co zrobić? 31.07.03, 19:34
        Cała nasza szamotanina na tym świecie nabierze innego wymiaru jeśli uwierzysz,
        że Bóg tak urządził ten świat, żeby nas wystawić na próbę i popatrzeć jak
        sobie radzimy z życiem w/g jego przykazań w takim okropnym świecie.
        W momencie, kiedy w to uwierzysz zrozumiesz dlaczego tak się szamoczemy. Nagle
        ta cała układanka składa się w logiczną całość. To wcale nie znaczy, że chcemy
        się z tym pogodzić.
        • mr_hyde Re: co zrobić? 31.07.03, 19:36
          g.i.jane napisała:

          > Cała nasza szamotanina na tym świecie nabierze innego wymiaru jeśli
          uwierzysz,
          > że Bóg tak urządził ten świat, żeby nas wystawić na próbę i popatrzeć jak
          > sobie radzimy z życiem w/g jego przykazań w takim okropnym świecie.
          > W momencie, kiedy w to uwierzysz zrozumiesz dlaczego tak się szamoczemy.
          Nagle
          > ta cała układanka składa się w logiczną całość. To wcale nie znaczy, że
          chcemy
          > się z tym pogodzić.


          Sorry ale nie pisz tu takich idiotycznych nawiedzonych tekstów.Co pisze autorka
          wątku doskonale rozumiem.
          • g.i.jane Re: co zrobić? 31.07.03, 19:43
            Pytanie Samanty było:
            "W jakim celu tu jestem jeśli nie chcę? Czy ktoś umie to jasno i prosto
            wytłumaczyć".
            To wcale nie jest nawiedzony tekst. Nikogo do niczego nie namawiam. Jeśli nie
            potrafisz dosłownie zrozumieć tego co napisałam to sorry.
    • samanta5 Re: co zrobić? 31.07.03, 20:12
      Przepraszam, nie wiem po co to napisałam i dlaczego uznałam, że moge swoimi
      problemami absorbować innych. To niezbyt rozsądne. I najśmieszniejsze że do
      niczego nie prowadzi. Dziękuję za wpisy.
      • looserka Re: co zrobić? 31.07.03, 20:36
        samanta5 napisała:

        > Przepraszam, nie wiem po co to napisałam i dlaczego uznałam, że moge swoimi
        > problemami absorbować innych. To niezbyt rozsądne. I najśmieszniejsze że do
        > niczego nie prowadzi. Dziękuję za wpisy.

        Czekaj, to nie tak. Po to własnie jest to forum, i dlatego masz prawo mówić o
        swoich problemach. Rozumiem doskonale to, o czym piszesz, słowo w słowo łacznie
        z tym poczuciem,że "nie mam prawa narzucać się innym ze swoimi problemami". Ja
        też nie chcę się narzucać i nie wiem czy to do czegoś prowadzi, ale jeśli tylko
        masz ochotę się wygadać, napisz do mnie na priva.
        Trzymaj się
        • samanta5 Re: co zrobić? 31.07.03, 21:17
          odpowiem tutaj bo niestety nie rozumiesz o czym pisze. Nie chce Cię urazić ani
          obrazić ale tak jest. Przeprosiłam, bo zdałam sobie sprawę z faktu ze chocbym
          miała przyjażń ludzi, ich miłość, wszystkie pieniądze świata to zawsze
          przychodzi moment w którym to co mamy, przestaje nas cieszyć. Najbogatszy jest
          chyba ten, kto nic nie posiada. Może marzyć. Nie chcę posiadać. I właśnie o to
          chodzi. Miło, że odpowiedziałaś. Zrobiło mi się głupio bo tu są ludzie którzy
          walczą o swoje życie. Ja też walczyłam a teraz już po prostu nie chcę. To, o
          czym piszę zrozumiałam mając 16 czy 17 lat a teraz mam 48 i przez cały ten
          czas próbowałam to co wiem, wyrzucić ze swoich myśli :( Nawet nie wyobrażasz
          sobie co to znaczy.
          • g.i.jane Re: co zrobić? 31.07.03, 21:36
            Nie zgadzam się z tym, że najbogatszy to ten co nic nie posiada bo może
            marzyć. O czym? O kawałku chleba? O kącie do spania? Ale prawdą jest, że im
            człowiek ma więcej tym więcej wysiłku kosztuje go utrzymanie tego co ma.
            Marzyć może każdy tylko z wiekiem coraz bardziej jesteśmy zmęczeni walką z
            codziennością i coraz mniej mamy wiary, że marzenia się spełnią.
          • fredt Re: co zrobić? 31.07.03, 21:39
            Mi ten tekst pomóg pogodzić się ze światem :
            www.dmp.org.pl/dezyderata.htm
            • samanta5 Re: co zrobić? 31.07.03, 21:46
              Znam ten tekst i cenie. Ale nie ma w nim recepty na to, co odczuwam w tej
              chwili. To próżnia. Nie wiem czy chcę rozmawiać a nie chcę Waszych postów
              pozostawić bez odpowiedzi. Im więcej wypowiadam słów, tym bardziej oddalam sie
              od tego co jest dla mnie ważne. Nie ma takich słów które mogłyby to wyrazić.
              To nie jest zmęczenie życiem, mogłabym teraz zrobić wiele rzeczy ale jaki sens
              one mają?
            • samanta5 Re: co zrobić? 01.08.03, 09:25
              Jednak do znanych tekstów trzeba czasem wracać, bo odbiór może być inny,
              zmieniamy się :)Dzięki.
          • looserka Re: co zrobić? 31.07.03, 21:46
            samanta5 napisała:

            > odpowiem tutaj bo niestety nie rozumiesz o czym pisze. Nie chce Cię urazić
            ani
            > obrazić ale tak jest. Przeprosiłam, bo zdałam sobie sprawę z faktu ze chocbym
            > miała przyjażń ludzi, ich miłość, wszystkie pieniądze świata to zawsze
            > przychodzi moment w którym to co mamy, przestaje nas cieszyć. Najbogatszy
            jest
            > chyba ten, kto nic nie posiada. Może marzyć. Nie chcę posiadać. I właśnie o
            to
            > chodzi. Miło, że odpowiedziałaś. Zrobiło mi się głupio bo tu są ludzie którzy
            > walczą o swoje życie. Ja też walczyłam a teraz już po prostu nie chcę. To, o
            > czym piszę zrozumiałam mając 16 czy 17 lat a teraz mam 48 i przez cały ten
            > czas próbowałam to co wiem, wyrzucić ze swoich myśli :( Nawet nie wyobrażasz
            > sobie co to znaczy.

            Samanto, wybacz,ale ja po prostu widzę,że źle z Tobą. Nie twierdzę,że ja czy
            ktokolwiek może Ci pomóc, ani też,że posiadanie bliskich, przyjaciół czy
            jakichkolwiek dóbr innych to antidotum na depresje, poczucie pustki i
            bezsensu. Piszesz, że nie chcesz posiadać - nikogo i niczego jak sądzę. Ale
            jednak napisałaś tutaj. Nie oceniam tego , taka widocznie pojawiła się
            potrzeba. Odpowiedziałam, bo poczułam, jakby ktoś czytał moje myśli- przez
            wiele lat. Wiesz, z depresją, poczuciem totalnego bezsensu wszystkiego zmagam
            się od 23 lat. Zachorowałam mając lat 17. Dlatego przeraża mnie,kiedy słyszę,
            że ktoś się poddaje - może to lęk przed własną przyszłością... Nie wiem,
            uderzyło mnie to co napisałaś i poczucie własnej bezradności. Rozumiem, że w
            penym momencie nie można dłużej żyć złudzeniami. Chyba wyobrażam
            sobie, co to znaczy, choć w każdej głowie mieszkają inne demony.
            • samanta5 Re: co zrobić? 31.07.03, 22:03
              Dobrze, spróbuje określic powód swojego samopoczucia. Kiedyś, najpierw z
              entuzjazmem a póżniej z coraz większym rozczarowaniem robiłam próby aby
              powiedzieć innym to, co czuję, pokazać jak ja odbieram świat. Nie były to
              kolorowe a realistyczne obrazy. Nikt tego nie chciał słuchać. Ludzie nie lubią
              gdy odbiera się im marzenia. Przestalam mówić. I rok temu trafiłam do
              internetu. Spotkałam tu sympatycznych ludzi a najważniejsze ze znalazłam takie
              miejsce w którym mogłam sobie porozmawiać z innymi. I nagle wszystko okazało
              się grą. Zaczęłam dostrzegać że ci, do których mówię też nie rozumieją o co mi
              chodzi. Mało tego, ktoś się tym w brzydki sposób bawił. Prowokował tematy i
              jakąś dziwną radość sprawiało jemu czy im wyśmiewanie się ze mnie. To nie jest
              takie ważne, należy śmić się z siebie ale ważne jest to, że uświadomiłam sobie
              że mój świat jest dla innych niedostrzegalny. To tak jakby mnie nie było.
              Rozumiesz?
              • looserka Re: co zrobić? 31.07.03, 22:06
                samanta5 napisała:

                > Dobrze, spróbuje określic powód swojego samopoczucia. Kiedyś, najpierw z
                > entuzjazmem a póżniej z coraz większym rozczarowaniem robiłam próby aby
                > powiedzieć innym to, co czuję, pokazać jak ja odbieram świat. Nie były to
                > kolorowe a realistyczne obrazy. Nikt tego nie chciał słuchać. Ludzie nie
                lubią
                > gdy odbiera się im marzenia. Przestalam mówić. I rok temu trafiłam do
                > internetu. Spotkałam tu sympatycznych ludzi a najważniejsze ze znalazłam
                takie
                > miejsce w którym mogłam sobie porozmawiać z innymi. I nagle wszystko okazało
                > się grą. Zaczęłam dostrzegać że ci, do których mówię też nie rozumieją o co
                mi
                > chodzi. Mało tego, ktoś się tym w brzydki sposób bawił. Prowokował tematy i
                > jakąś dziwną radość sprawiało jemu czy im wyśmiewanie się ze mnie. To nie
                jest
                > takie ważne, należy śmić się z siebie ale ważne jest to, że uświadomiłam
                sobie
                > że mój świat jest dla innych niedostrzegalny. To tak jakby mnie nie było.
                > Rozumiesz?

                Hmm...no, tak, rozumiem. To smutne bardzo.
            • g.i.jane Re: co zrobić? 31.07.03, 22:04
              Samanto, otworzyłaś ten wątek, znalazłaś odzew a teraz chcesz się wycofać.
              Rozumiem to i szanuję. Ale może jak już zaczęłaś to warto podyskutować.

              • samanta5 Re: co zrobić? 31.07.03, 22:33
                O czym? Pamiętasz co czułaś i jak patrzyłas na świat (lub jak patrzysz) gdy
                byłaś młodym człowiekiem. Jaki wydawał Ci się niedoskonały. Widziałaś to
                ostro, wyrażnie i buntowałaś się przeciw wielu sprawom. A z czasem kompromisy
                i tzw doświadczenie powodują, że nie jesteśmy już tacy sami jak kiedyś. I co
                chyba najistotniejsze, nie jesteśmy tym zachwyceni. Ale w dobrym samopoczuciu
                utrzymuje nas fakt, że inni są do nas podobni. Otóż ja wyłączyłam się w pewien
                sposób z tego, co dla innych jest sednem istnienia (pieniądz, kariera, pęd do
                władzy) i udało mi sie zachowac to, co było wazne kiedyś i dla mnie jest takie
                również teraz. Tylko, że jestem jakimś dziwolągiem. To, że piszę chyba pomaga
                bo uświadomiłam sobie, że utrata pewnych zasad, które nie są trudne do
                realizowania, byłaby nie do zniesienia. Jest mi trochę głupio bo to w sumie
                nie są jakieś istotne problemy. W dzisiejszy wieczór dobił mnie fakt
                osamotnienia.
Pełna wersja