samanta5
31.07.03, 17:26
kiedy nie chce się już żyć, gdy dostrzega się że wszystkie nasze wysilki to
krecenie sie w kółko? Codziennie powtarzane czynności, te same. Słuchanie
informacji, które niczemu nie służą. Walka o przetrwanie, która nie przynosi
zwycięstw a pozwala tylko na marną egzystencję. I jeszcze
ludzie....nieszczęśliwi, samotni, nie rozumiani i tego zrozumienia wiecznie
poszukujący.
Jak umrzeć by nie zranić bliskich i skończyć te gre w której udział nie
przynosi już radości. Nie daje niczego poza pustką. Nawet przyroda w kółko
powtarza swoje cykle. Monotonia i marazm i brak nadziei. Na to nie ma
lekarstwa poza zamknięciem się przed światem. A jeżeli tak to po co zajmować
tu miejsce. Ale ten wyuczony humanitaryzm nie pozwoli innym przejsc nad
śmiercią do porządku dziennego. Trzeba przeżyć swoją rozpacz, przywdziać
żałobę i żyć w przekonaniu o własnej krzywdzie. W jakim celu tu jestem
jeżeli być nie chcę?
Czy ktoś to rozumie i umie prosto i jasno wytłumaczyć. Bez tych ozdobników o
przyjażni, miłości, sympatii. Jesteśmy sobie potrzebni tylko po to, by móc
się przed sobą wytłumaczyć.