praca. rodzina, samotność

06.08.03, 11:36
jak sobie z tym wszystkim radzicie? Ja nie mam nawet siły pomyslec o powrocie
do pracy a jestem juz w domu miesiąc. Wydawało mi sie ze jest lepiej ale jest
nieciekawie,zalezy od dnia. Moi bliscy uwazaja że udaje, maja do mnie
niezliczona ilosc pretensji o to ze nie chodze na spacery, ze przesadzam.
Czuje sie w tym wszystkim diabelnie samotna. Nie robie przeciez tego nikomu
na zlosc. Tak sie stalo i nic na to nie potrafie poradzic. Czy u was jest tez
tak beznadziejnie?
    • umbertos Re: praca. rodzina, samotność 06.08.03, 12:00
      No ale chyba nie chcesz wiecznie siedzieć w domu i się umartwiać, przecież to
      Cię tylko pogrąży, jest lato idź zaczerpnij świerzego powietrza, zrób to sama
      na własnych warunkach, tyle ile chcesz i gdzie chcesz, ale wygrzeb się z tego
      kokona smutku i żalu, wyjdź na zewnątrz, małymi kroczkami, coraz dalej i
      odważniej.

      nie daj się!

      jak nie masz siły ruszyć się, to chociaż wyglądnij przez okno, dziś jest
      piękne słońce, a w nocy piękne gwiazdy.
      • weronika74 Re: praca. rodzina, samotność 06.08.03, 12:23
        chcąc nie chcąc musze wyjść z domu choćby po żeby kupic sobie cos do jedzenia,
        poza tym mam 4-letnie dziecko i z nim tez musze wyjść na spacer, ale
        praca...sama myśl mnie przeraża. Są chwile że jest fajnie i cos mnie cieszy a
        za chwile znowy dół do samego jądra ziemi. W sobote czułam sie już tak
        świetnie, ale po gadce mojego ojca jak to sie stoczyłam itd. od trzech dni chce
        mi sie wyskoczyc przez okno. dosłowinie kazdy problem mnie wytrąca z równowagi
        • atropos Re: praca. rodzina, samotność 06.08.03, 12:57
          rozumiem cie dobrze - praca doprowadza mnie do ciezkich stanów rozpaczy,
          a "życzliwość" najblizszych tez juz przerobiłam, za hasło typu "weź się w
          garść" udusiłabym. Wzięłabym się chetnie, gdybym ją miała.
          Powiedz mi - czy ty sie nudzisz?. Bo mnie zycie po prostu nudzi, ilez mozna
          się podniecac spacerem...
          • weronika74 Re: praca. rodzina, samotność 06.08.03, 13:07
            atropos napisała:

            > rozumiem cie dobrze - praca doprowadza mnie do ciezkich stanów rozpaczy,
            > a "życzliwość" najblizszych tez juz przerobiłam, za hasło typu "weź się w
            > garść" udusiłabym.
            >Wzięłabym się chetnie, gdybym ją miała.
            To jest sztandarowe hasło mojego ojca jak i to że jestem pozbawiona całkowicie
            dumy że w kryzysowych sytuacjach sobie nie radzę. I w ogóle jestem jedyna
            dziewczyna która sobie nie radzi bo reszta sobie doskonale radzi. Ja wzięłam
            męża łobuza, i przy nim sie stoczyłam i to juz na studiach (przez całe studia
            miałam stypendium naukowe i zarabiałam choc studiowałam dziennie)

            > Powiedz mi - czy ty sie nudzisz?. Bo mnie zycie po prostu nudzi, ilez mozna
            > się podniecac spacerem...
            Nie to nie jest chyba nuda, to jest czasami czarna rozpacz i wielka tęskonota
            do normalnego samopoczucia. Na szczęscie zdarzaja mi się dni w których jeszcze
            mnie cos cieszy, choc ostatni z tym bardzo kiepsko.
            pozdrawiam
    • looserka Re: praca. rodzina, samotność 06.08.03, 17:25
      Weroniko, z tego , co pisałas w poprzednim poście wnynika,że Twoja sytuacja
      rodzinna jest teraz trudna, powoduje poczucie Zycia " w zawieszeniu", jeszcze
      się z nią nie pogodziłaś i to chyba ona,jak się wydaje, jest głównym powodem
      twoich obecnych problemów z samą sobą. Mówiłaś, że poszukasz pomocy u
      psychologa - czy już to zrobiłaś? Myślę,że własnie psychoetrapia - może nawet
      grupowa, czasem właśnie ona daje naprawdę dobre skutki - mogłaby Ci pomóc. A na
      dziś, no cóż : jak spędziłaś urlop? Jeśli w domu,to nie dziwię się, że ogarnia
      Cię przerażenie na myśl poworocie do pracy. Nie zdołałaś odpocząć, oderwać się
      psychicznie od swoich problemów, znaleźć dystansu - wiem, że nieraz taki urlop
      bardziej zmęczy psychicznie niż sama praca. Poszukaj czegoś, co dałoby Ci takie
      oderwanie od rzeczywistości. Ma sz jakichś przyjaciół, znajomych, z którymi
      możesz szczerze pogadać o sobie, bez poczucia,że narzucasz się ze swoimi
      problemami? Jeśli tak, to staraj spotykac się z ludźmi, wyjdź gdzieś z nimi,
      przełam się. Wyjdź sama, bez dziecka, zrób coś, co kiedys sprawiało Ci frajdę,
      chocbyś czuła, że nie masz już na nic ochoty. Czasem skutkuje. A rodzina - no
      coż, potrafi czasem skutecznie rozwalic cię,kiedy już się nawet pozbierałaś
      kilkoma niefortunnymi zdaniami. To ich zdanie, ich problem, Ty zajmij sie sobą.
      Spóbuj - otorbić się psychicznie, nie przyjmować tego do siebie. to trudne, ale
      przy pewnym treningu udaje się.
      Trzymaj się, pozdrawiam Cie ciepło.
      loo
      • weronika74 Re: praca. rodzina, samotność 06.08.03, 21:53
        Urlop niestety spedzilam w domu ze wzgledow finansowych. Mam kilku znajomych ktorzy chca mnie sluchac ale
        niestety dzieli mnie od nich niezla odleglosc. Dopiero teraz moj stan poprawia sie na tyle ze bez wielkiego leku
        wychodz z domu. Dzisiaj np. musiałam coś załatwić, ruszyc się i to wyraźnie poprawiło mi nastrój. Ogólnie ciężka to
        choroba i trzeba nieźle się ze soba namęczyć. tyle dobrego z tego wszystkiego że moj mąż wkońcu znalazł prace i
        nie musze sie martwić że będe sama orac na cały kram przez kolejne lata. W sumie to nie mogłam sie pogodzic z
        mysla o rozstaniu do tego stopnia że aż zachorowałam. Teraz jak wiem że jest szansa na odbudowe wszystkiego i
        problemy zaczynaja znikac to od razu głowie mniej mnie boli. Postanowiłam wrócic do pracy. Moze jak bede sie
        musiała zmusic do jakiegos wysiłku to wyjde z tego marazmu i kregu bólu i cierpienia. Mam taką nadzieje. w sumie to
        w tej sytuacji sami walczymy ze swoimi demonami i trzeba sie do tego przyzwyczaic
        pozdraiwam
        • looserka Re: praca. rodzina, samotność 07.08.03, 09:14
          Weroniko, wierzę, że poradzisz sobie ze wszystkimi swoimi problemami i
          wyjdziesz wreszcie w życiu na prostą. Życzę Ci tego bardzo mocno.
          Pozdrawiam
          loo
Pełna wersja