kompletny brak zaufania - to jakas choroba?

07.08.03, 22:52
zaufalbym komus ale nie moge. Nie chce, nie potrafie, to kurewsko
niebezpieczne. Nie pokaze nikomu ani kawalka swojej duszy, nawet zadnemu
terapeucie bo tez nie ufam. Mam za to przemozna, wytrawna i ogromna chec
wykorzystywania. Jestem w tym niezly: manipulacja i obdarcie ze skory to
wprost specjalizacja. I tak jak pisalem: nikomu nie moge zaufac, mam takze
wielki bol w sobie i chetnie powiedzialbym "terapeucie". Nie zrobie tego
jednak nigdy bo wtedy moge stac sie bezbronny a ta osoba moze moje sekrety
wykorzystac przeciwko mnie. I co wtedy? Nie zaryzykuje. Oj nie nie nie
    • looserka Re: kompletny brak zaufania - to jakas choroba? 08.08.03, 08:06
      Współczuję Ci, serio.
    • an_a1 Re: kompletny brak zaufania - to jakas choroba? 08.08.03, 17:36
      ispa napisała:

      > zaufalbym komus ale nie moge. Nie chce, nie potrafie, to kurewsko
      > niebezpieczne.

      Na czym polega to niebezpieczeństwo?

      > Nie pokaze nikomu ani kawalka swojej duszy,

      A gdyby ktoś bardzo chciał zobaczyć? Nie z ciekawości.

      > Mam za to przemozna, wytrawna i ogromna chec
      > wykorzystywania. Jestem w tym niezly: manipulacja i obdarcie ze skory to
      > wprost specjalizacja.

      Co Ci to daje?

      > I tak jak pisalem: nikomu nie moge zaufac

      Dlaczego nie możesz, może nie chcesz?

      > mam takze
      > wielki bol w sobie i chetnie powiedzialbym "terapeucie". Nie zrobie tego
      > jednak nigdy bo wtedy moge stac sie bezbronny a ta osoba moze moje sekrety
      > wykorzystac przeciwko mnie. I co wtedy? Nie zaryzykuje. Oj nie nie nie

      Co mógłbyś zyskać, gdybyś się komuś zwierzył?

      Czy jesteś szczęśliwy?

      Pozdrawiam
      Ana
    • samanta5 Re: kompletny brak zaufania - to jakas choroba? 09.08.03, 20:47
      ispa napisała:

      > zaufalbym komus ale nie moge. Nie chce, nie potrafie, to kurewsko
      > niebezpieczne. Nie pokaze nikomu ani kawalka swojej duszy, nawet zadnemu
      > terapeucie bo tez nie ufam. Mam za to przemozna, wytrawna i ogromna chec
      > wykorzystywania. Jestem w tym niezly: manipulacja i obdarcie ze skory to
      > wprost specjalizacja.

      O! To ciekawe. Mógłbyś cos więcej na ten temat napisać? Jestem
      zainteresowana :)

      I tak jak pisalem: nikomu nie moge zaufac, mam takze
      > wielki bol w sobie i chetnie powiedzialbym "terapeucie".

      A jaki ból nosisz w sobie? Powiedz to tutaj, nie bój się. Tu są bardzo
      sympatyczni ludzie. Jak Ci nie pomogą to na pewno zaszkodzą.

      Nie zrobie tego
      > jednak nigdy bo wtedy moge stac sie bezbronny a ta osoba moze moje sekrety
      > wykorzystac przeciwko mnie. I co wtedy? Nie zaryzykuje. Oj nie nie nie

      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie :-)
      • ispa Re: kompletny brak zaufania - to jakas choroba? 10.08.03, 19:46
        dlaeczego nie chce? wyrachowanie. stracilem bezpowrotnie wiare w jakies
        idealy, wyzsze wartosci. Cala ta cholerna powloczka, maska a tak naprawde
        kazdy jest w stanie i kazdy chce czlowieka wyruchac. Tylko okolicznosci i
        zycie pokaze ci kiedy i jak "przyjaciel" pokaze Ci ze tak wlasnie jest. Po co
        miec emocje, uczucia...lepiej maska na calego i wyruchac kogo sie da bez
        sentymentow.
        • samanta5 Re: kompletny brak zaufania - to jakas choroba? 10.08.03, 20:40
          ispa napisała:

          > dlaeczego nie chce? wyrachowanie. stracilem bezpowrotnie wiare w jakies
          > idealy, wyzsze wartosci. Cala ta cholerna powloczka, maska a tak naprawde
          > kazdy jest w stanie i kazdy chce czlowieka wyruchac.

          Niezbyt wyszukanego określenia użyłeś dla opisania sytuacji. Powłoczka i maski
          są po to żebyś je odkrył, jeżeli potrafisz, zrozumiał dlaczego są,
          zaakceptował i może czasem się z nich pośmiał. Ludzie nie są idealni. Ty też
          nie jesteś.

          Tylko okolicznosci i
          > zycie pokaze ci kiedy i jak "przyjaciel" pokaze Ci ze tak wlasnie jest. Po
          co > miec emocje, uczucia...lepiej maska na calego i wyruchac kogo sie da bez
          > sentymentow.

          Jakiś zawód, utrata wiary w przyjażń. Co Ci zostanie, jeżeli sam sobie
          odbierasz nadzieję?
          To tylko takie pytania do refleksji jeżeli jeszcze masz jakieś wątpliwości co
          do tego, o czym piszesz. Jeżeli nie, żyj tak, jak potrafisz.
        • semmi Re: kompletny brak zaufania - to jakas choroba? 10.08.03, 21:03
          ispa napisała:

          > dlaeczego nie chce? wyrachowanie. stracilem bezpowrotnie wiare w jakies
          > idealy, wyzsze wartosci. Cala ta cholerna powloczka, maska a tak naprawde
          > kazdy jest w stanie i kazdy chce czlowieka wyruchac. Tylko okolicznosci i
          > zycie pokaze ci kiedy i jak "przyjaciel" pokaze Ci ze tak wlasnie jest. Po co
          > miec emocje, uczucia...lepiej maska na calego i wyruchac kogo sie da bez
          > sentymentow.

          Wydaje Ci się że nikt nie jest wstanie wyczuć twego zachowania?
          Jeśli ktoś podaje Ci ręke lub obdarza Cię zaufaniem szczerym też to odrzucasz?
          Czy w ten sposób żyjąc jest Ci dobrze?

          • maaxi Re: kompletny brak zaufania - to jakas choroba? 11.08.03, 12:33
            Dziwne, ja kocham ludzi ale też nie ufam, boję się, może zbyt dużo złych
            przeżyć? Mówią, że "ludzie" cię nauczą, albo: masz miękkie serce musisz mieć
            itd..Coś w tym musi być? Czy faktycznie, zjedzenie przysłowiowego worka soli,
            gwarantuje poznanie drugiego człowieka?
            • kkx Re: kompletny brak zaufania - to jakas choroba? 11.08.03, 14:28
              hmm... ja staram sie ufac
              staram sie, czyli pracuje nad tym od lat
              kiedys nie zblizalam sie w ogole, teraz dystans zmniejszyl sie troche
              jest pare osob, ktore dopuszczam blizej
              no i to jest w miare bezpieczne
              niestety nie chroni to przed uniknieciem rozczarowan
              bo ilekroc czuje, iz tej osobie zaufalam naprawde, bardziej niz komukolwiek,
              zawsze konczy sie to zle (zawsze, czyli 100% sytuacji, ktorych bylo kilka 2-
              3...)
              nawet jesli postanowie, ze bede niezalezna, zimna i zamknieta, tak nie da rady,
              pojawia sie chwila utraty kontroli, system pada... a potem placi sie za bledy

              idealem byloby z zalozenia ufac wszystkim (bo jesli komus nie ufamy, ta osoba
              to wyczuwa i tez nie zaufa nam) ale tez umiec w odpowiednim momencie rozpoznac
              tych, ktorzy nie sa szczerzy i sie wycofac lub przynajmniej miec swiadomosc i
              zmniejszyc doze zaufania
              • an_a1 Re: kompletny brak zaufania - to jakas choroba? 11.08.03, 19:50
                kkx napisała:

                > hmm... ja staram sie ufac
                > staram sie, czyli pracuje nad tym od lat
                > kiedys nie zblizalam sie w ogole, teraz dystans zmniejszyl sie troche
                > jest pare osob, ktore dopuszczam blizej
                > no i to jest w miare bezpieczne
                > niestety nie chroni to przed uniknieciem rozczarowan
                > bo ilekroc czuje, iz tej osobie zaufalam naprawde, bardziej niz komukolwiek,
                > zawsze konczy sie to zle (zawsze, czyli 100% sytuacji, ktorych bylo kilka 2-
                > 3...)
                > nawet jesli postanowie, ze bede niezalezna, zimna i zamknieta, tak nie da
                rady,
                >
                > pojawia sie chwila utraty kontroli, system pada... a potem placi sie za bledy
                >
                > idealem byloby z zalozenia ufac wszystkim (bo jesli komus nie ufamy, ta osoba
                > to wyczuwa i tez nie zaufa nam) ale tez umiec w odpowiednim momencie
                rozpoznac
                > tych, ktorzy nie sa szczerzy i sie wycofac lub przynajmniej miec swiadomosc i
                > zmniejszyc doze zaufania
Pełna wersja