Mi tez jest zle...

11.08.03, 17:55
Od paru dni wciaz kloce sie z rodzicami, powodem jest traktowanie mnie a
mojej mlodszej siostry. Do niej mowia zdrobniale, obchodza sie jak
z "jajeczkiem" a na mnie wciaz dra morde i mowia, ze szkola jest
najwazniejsza (dobrze sie ucze). Ta mala wykorzystuje ich jak cos chce albo
cos zle zrobi to zaczyna szantazowac rodzicow czasem mnie, ze sie zabije, ze
to bedzie przez nas,albo zanosi sie placzem i udaje, ze zaraz zemdleje. Dla
mnie to jest golym okiem widoczne te jej zagrywki, ale dla rodzicow kochane
dziecko, na ktorego nie mozna krzyczec, zeby sobie dziecko raczki nie
zlamalo. Tylko, ze w tym wszystkim zapominaja o mnie:-(. Przeciez ja tez mam
serduszko, ktore w takim momentach strasznie cierpi. Wyszlam z domu po jednej
z klotni i nie wrocilam na dwie noce, nikt sie o mnie nie martwil:-(tylko
braciak wyslal smsa gdzie jestem i zebym odpisala, a oni..??ehh. Wrocilam do
domu w trzecia dobe cos kolo 22, nikt sie do mnie ani slowem nie odezwal,
czulam sie niechciana, jakby mnie tam w ogole nie bylo. Wczoraj mnie zjebali,
ze mi telefon dzwoni, ze to im przeszkadza, a dzis tez, ze chyba tabletki
antykoncepcyjne, ktore biore (powod uregulowanie cyklu) zle na mnie wplywaja,
a tak nie jest czuje sie po nich swietnie. Zupelnie nie wiem co juz robi. Nie
da sie z nimi normalnie porozmawiac, powiedziec co ja mysle itd. oni maja
swoje zdanie i z malej rozmowy konczy sie wielka klotnia.
Pełna wersja