dylemat z pracą-pomocy

12.01.08, 11:50
Co byście zrobili gdybyście byli postawieni przed dylematem:
zmienić pracę na taką którą się uwielbia z takiej której się nie
cierpi

ale ta pierwsza za połowę pensji tej drugiej

pierwsza zgodna z wykształceniem zainteresowaniami ale nie ma
perspektyw awansów i podwyżek

druga niezgodna kompletnie z wykształceniem i zainteresowaniami ale
szerokie perspektywy awansów i podwyżek

mózg mi paruje...mam tydzien na decyzję
wiem ze musi byc tylko moja.....ale boję się ją podjąc boje sie ze
znow popelnie zyciowy blad...bo tylko to potrafie
    • o-solitude Re: dylemat z pracą-pomocy 12.01.08, 12:07
      dla mnie to oczywiste: robić to, co się uwielbia.
    • eleanor.r Re: dylemat z pracą-pomocy 12.01.08, 12:07
      sa depresja osiolka ktoremu do zloba dano
      i depresje dziewczynki z zapalkami
    • martyna2525 Re: dylemat z pracą-pomocy 12.01.08, 12:09
      W zalezności od twoich potrzeb finansowych. Bo z pracy " pasji"
      ciężko ci może być przeżyć.Z drugiej strony ciężko jest pracowac
      tylko dla kasy. Ja wybrałam już kiedyś i robie to co lubie bez
      wzgledu na kasę, czasem jest lepiej czasem gorzej różnie bywa.
      Sama musisz podjąć decyzje czy uda cie sie przekonac do tej lepszej
      finansowo pracy ( i czy wogole chcesz sie przekonywać) czy stawiasz
      na uśmiech codzienni gdy pójdziesz do tej co lubisz a smutek gdy
      zobaczysz wyciąg z konta.
    • kontrreformacja Re: dylemat z pracą-pomocy 12.01.08, 13:49
      Nie mogłabym chodzić długo do pracy, której nie cierpię, nawet za
      bardzo duże pieniądze. Rozumiem np. przemęczyć się rok i na coś tam
      odłożyć, ale na stałe - chyba bym nie wytrzymała. W pracy spędza się
      tyle czasu.
      Wybrałabym pracę zgodną z zainteresowaniami za mniejsze pieniądze.
      Pytanie, ile to jest, czy wystarczy ci na życie, czy masz kogoś
      bliskiego, kto np. w razie choroby pomoże ci finansowo, czy masz
      jakieś duże wydatki, dzieci, kredyty?
    • karina_rulez Re: dylemat z pracą-pomocy 12.01.08, 17:11
      kto kiedys gdzies powiedzial: dąż do tego aby nigdy nie pracować, czyli rób to
      co uwielbiasz, to nigdy nie będziesz pracować.
      Ano właśnie... też bym pewnie wybrała pracę, którą uwielbiam. ale czy starczy Ci
      pieniędzy? skoro do tej pory zarabiałaś 2 razy więcej to może ciężko Ci będzie
      znieść taką różnicę fifnsową??
      pozdrawiam
    • tristezza Re: dylemat z pracą-pomocy 12.01.08, 18:50
      jesli jedna z tych prac uwielbiasz, a drugiej nie cierpisz, to ja
      sie zastanawiam nad czym Ty sie w ogole zastanawiasz...

      no chyba ze jestes masochistka. ale w takiej sytuacji idz juz lepiej
      na calosc: zostan np. elitarna call girl i zarabiaj mnostwo kasy.
      nawet jesli tej roboty nie polubisz, to moze bedzie chociaz troche
      mniej odrazajaca od tej ktorej nie cierpisz, a na pewno znacznie
      bardziej dochodowa
    • polowanie_na_wielblada dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 07:29
      I tak masz dobrze, że istnieje coś, co uwielbiasz.
      • tristezza Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 10:03
        > I tak masz dobrze, że istnieje coś, co uwielbiasz.

        wcale nie ma tak dobrze, bo w ogole tego nie docenia, tylko mozg jej
        paruje. jesli ktos jest sklonny robic cos czego nie cierpi za 50%
        kasy wiecej, to cos z tym uwielbieniem jest podejrzanego. to tak
        samo jakbym zglosila dylemat: mam dwoch kandydatow na meza - jeden
        jest mlody,inteligentny i przystojny, a drugi stary, glupi i
        prymitywny, ale ma niezle konto w banku. tego pierwszego kocham.
        poradzcie mi ktorego wybrac
        • nienill Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 10:17
          tristezza napisała:

          to tak
          > samo jakbym zglosila dylemat: (...)
          to wcale nie jest tak samo.
          jesli wybieram sobie malzonka to przeciez nie rezygnyje w wlasnej
          pracy. w przypadku gdy sama jestem niezalezna finansowo, to
          automatycznie stan jego konta schodzi na dalszy plan.

          trzeba wziac tez pod uwage inna sprawe.
          co z tego, ze sama praca sprawia mi przyjemnosc, skoro pozniej
          trzeba wrocic do domu i (byc moze) rezygnowac z innych przyjemnosci,
          na ktore mnie zwyczajnie nie bedzie stac (o samym komforcie
          psychicznym wynikajacym z posiadania wielszej ilosci pieniedzy nie
          wspomne).
          przeciez takie rozliczanie sie z kazdego grosza samo w sobie moze
          byc dobijajace i totalnie zatruc zycie

          (i wiem, ze nigdzie nie bylo napisane, ze ta pierwsza pensja mialaby
          byc, az taka niska)
          • nienill Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 10:19
            a to przebicie ma wynosic 100%, a nie 50, wiec roznica jest znaczna
            • tristezza Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 10:22
              swietnie liczysz Nienill, wroze Ci niezla kariere finansowa
              • nienill Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 10:55
                oj bardzo dziekuje :PP
                z matematyki zawsze mialam same piatki
          • tristezza Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 10:27
            jak czlowiek wraca wk.rwiony z pracy ktorej nie cierpi, to juz chyba
            nie ma ochoty na zadne przyjemnosci. no ewentualnie chetnie by komus
            dal w morde. ale ja jestem z innego pokolenia wiec moze nie powinnam
            zabierac glosu w takich sprawach. mnie juz tylko grzac sie przy
            piecu i zdrowaski klepac zostalo
            • o-solitude Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 12:45
              no to chyba poklepię z Tobą, bo myślę podobnie :)
          • o-solitude Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 12:50
            praca to zazwyczaj 8 godzin dziennie. drugie 8 godzin przesypiasz. dolicz
            jeszcze 2 - 3 godziny na dojazdy ( w dwie strony). zostaje 6 godzin, z których
            duża część idzie na tzw. obowiązki domowe, szczególnie kiedy ktoś ma rodzinę. do
            tego dochodzi jeszcze potrzeba odpoczynku - takiego zwykłego, biernego. bo
            człowiek nie robot.
            wniosek: lepiej spędzić te 8 godzin dziennie w sposób przyjemny niż bez sensu
            harować.
            • demole Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 12:54
              niektore rzeczy trudne,inne jeszcze trudniejsze,
              a kiedy zaczna sie klopoty,a czlowiek mlody to
              ...wystarczy moze nie uciekac ,przed tak zwanym trudniejszym problemem,
              dostaniesz potem nagrode sw.Jana Apostola : nie wszystko bedziesz musiec
            • nienill Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 12:56
              o-solitude napisała:

              > szczególnie kiedy ktoś ma rodzinę.
              szczególnie kiedy ktoś ma rodzinę wysokosc zarobkow ma kolosalne
              znaczenie

              > wniosek: lepiej spędzić te 8 godzin dziennie w sposób przyjemny
              niż bez sensu
              > harować.
              dopisz jeszcze tutaj "moim skromnym zdaniem" i takze bede sie mogla
              z Toba poklepac
              • o-solitude Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 13:03
                jeśli piszę post na forum, to oczywistym jest, że wyrażam własne zdanie.
                niekoniecznie skromne.
                co do posiadania rodziny - zazwyczaj w rodzinie pracuje więcej niż 1 osoba. a
                jeśli autorka wątku byłaby jedynym żywicielem rodziny, to raczej nie miałaby
                dylematu. po prostu szukałaby sposobu, żeby więcej zarobić.

                ps. a o klepaniu to było nie "się" tylko zdrowasiek.
                • nienill Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 13:14
                  o-solitude napisała:

                  > jeśli piszę post na forum, to oczywistym jest, że wyrażam własne
                  zdanie.
                  > niekoniecznie skromne.
                  nie twierdze, ze tak nie jest. to bylo tylko podkreslenie

                  > co do posiadania rodziny - zazwyczaj w rodzinie pracuje więcej niż
                  1 osoba.
                  jasne :) dzieci moga np. zbierac grzyby, jagody, butelki...

                  a
                  > jeśli autorka wątku byłaby jedynym żywicielem rodziny, to raczej
                  nie miałaby
                  > dylematu.
                  i w druga strone:
                  jesli uwazalaby, ze kasa nie ejst w stanie zrekompensowac jej
                  pewnych niedogodnosci tej pracy, to takze nie mialaby zadnego
                  problemu

                  > ps. a o klepaniu to było nie "się" tylko zdrowasiek.
                  uupsss... no coz...
                  ja tylko cyferki widze zawsze wyraznie..
    • monique595 Re: dylemat z pracą-pomocy 13.01.08, 22:46
      Witaj Babetschka, moim zdaniem pieniądze to nie wszystko a wykonywanie pracy,
      którą się uwielbia jest czymś wspaniałym, bo to tak jakby się w ogóle nie
      pracowało a ma się ogromną satysfakcję z tego co się robi i kim się jest, a jak
      człowiek jest szczęśliwy, kocha to co robi to pieniądze same się znajdą. Myślę,
      że większość ludzi chciałoby robić to co uwielbia lecz nie wszystkim jest to dane...
      Oczywiście ważne jest to czy będziesz się w stanie utrzymać za tą mniejszą
      pensję albo czy jest ktoś kto Ci pomoże, przynajmniej na początku. Jeśli teraz
      wydajesz dużo kasy (imprezy, ciuchy, wakacje itp) to sama musisz odpowiedzieć
      sobie na pytanie czy jesteś w stanie z czegoś zrezygnować. Ja od zaraz zmieniła
      bym pracę na tę co uwielbiam, ale decyzja należy do Ciebie. Pozdrawiam.
      • babetschka Re: dylemat z pracą-pomocy 14.01.08, 08:48
        dzięki wam za rady

        dzięki monik595 za post, przemówił do mnie
        nie bede sie juz zastanawiala, podjelam decyzje, i zmieniam prace

        • monique595 Re: dylemat z pracą-pomocy 14.01.08, 13:59
          Nie ma za co dziękować, mam nadzieję, że podjęłaś słuszną decyzję... Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja