Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!!

13.08.03, 17:51
Mam 26 lat.Teoretycznie nie powinnam narzekać.Jestem magistrem, uczę w
szkole. Mam troskliwego męża, świetną rodzinę- wszystkich ich kocham ...
tylko siebie nie potrafię strawić.
Mój problem z samoakceptacją rozpoczął się już chyba w przedszkolu. Urodziłam
się z rozczepem wargi- coprawda tym najmniejszym, ale mi wtedy wydawał się on
kolosalny i widoczny. Kilka razy spotkałam się z uwagami dzieci na ten
temat.Myślałam wówczas , że nic gorszego mi się już nie może przytrafić.
Z powodu tego defektu wolałam raczej pozostawaćw cieniu. Obserwowałam tylko (
także w szkole podstawowej), jak chłopcy interesowali się tymi klasowymi
miss, którye prowokująco siadały im na kolanach. Mimo tego, iż nigdy nie
uważałam się za brzydką czułam wtedy smutek, że to nie ja jestem na ich
miejscu, że to nie mnie adorują.
Tak minęła szkola podstawowa, zaczął się czas liceum , który właściwie
niewiele zmienił, nadal stałam z boku, choć miałam kilka dobrych koleżanek, z
którymi kontakt utrzymuję do dnia dzisiejszego.W 3 klasie zainteresował się
mną na imprezie Sylwestrowej pewien Niemiec- sympatyczny , przystojny. Mogłam
z nim być, ale ... stchórzyłam. Gdy chciał mnie całować udawałam, że nie
widzę jego podchodów. Bałam się chyba, ze po pewnym czasie i tak zostanę
sama, że jego zainteresowanie jest krótkotrwałe.
A potem- w 4 klasie zaczął się mój największy problem. Na badaniach
lekarskich okazało się, że skrzywienie kręgosłupa, które zaobserwowano u mnie
ok 15 roku zycia gwałtownie się pogłębia. Na plecach wyskoczył mi "garb",
lekarze zaczęli straszyć operacją. Mimo wielu ćwiczeń rehab. nie udało się
uniknąć najgorszego, skroili mi plecy pozostawiając ogromną bliznę- od szyi
po kość ogonową. Łudziłam się, że blizna szybko zniknie a plusem operacji
bedzie to, ze zniknie mi deformacja pleców i wreszcie będę mogła ubierać się
seksownie, w bluzeczki z dekoltem na plecach itd. Garb nie zniknął- mam go do
dziś, mieć będę całe życie.
Próbowałam zapomnieć o wyglądzie swych pleców, ale wiem, po wielu próbach ,
że to niemozliwe. Często mam chandrę. Tego lata byłam z mężem nad morzem- a
tam tyle ekstra panien. Miałam ubrany strój, ale tylko obsesyjnie patrzałam
na męża i te inne kobiety. Ciagle wydaje mi się, ze mój mąż kiedyś zostawi
mnie dla innej kobiety- z prostymi plecami.
Dbam o siebie by mu się podobać. Nie odstaję na 1wszy rzut oka od tłumu, mam
ciemną karnację,duże oczy wielu mi mówi, że jestem dość ładna . Mąż też
często powtarza mi, że mu się podobam, całuje po bliźnie itd, ale ja , mimo
zewnętrznych pozorów, chyba nigdy się nie przekonam co do jego słów.
Zastanawiam się, czy da sięmnie jakoś wyleczyć z tej obsesji. Ciagle wydaje
mi się, że nie jestem zbyt doskonała, że odstaję. Nie potrafię godnie dźwigać
tego ciężaru, często narzekam na los, na Boga, że mnie tym obdarzył. I
właściwie nie wiem dlaczego szukam tu pomocy.
Poza tym , mimo problemu z krzywymi plecami, ciagle męczy mnie przeszłość-
rozpomietuję to, czy przypadkiem nie miałam zbyt mało doświadczeń z
męzczyznami i ubolewam nad tym, że przed moim mężem nie było więcej facetów w
moim życiu- może to dałoby mi gwarancję, że nie jestem brzydka.
Pomocy!
Męczą mnie moje myśli- nawiedzają mnie prawie codziennie. Co mam robić??
    • new.yorker Re: Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!! 13.08.03, 19:20
      Nie jestes pewna ze maz cie kocha, ze mu sie podobasz?
      A czemu ciebie wybral i do dzisiaj jest ci wierny?

      Uwazaj, samotnosc jest najwiekszym kalectwem:-(

      pzdr
    • straba Re: Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!! 13.08.03, 19:39
      Czytając twój wątek, czuje siebie. Tak jakby to były moje przemyślenia. Też
      obsesja na własnym punkcie (mój problem to wada wzroku, i wszystkie jej
      psychiczne konsekwencje).
      Nie jesteś samotna w swoich przemyśleniach.
      Pozdrawiam.

    • aenne Re: Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!! 13.08.03, 19:51
      moze male proby podrywu facetow?
    • aenne Re: Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!! 13.08.03, 19:54
      przypomnialo mi sie, ze Pawlikowska-Jasnorzewska tez miala cos a la a faceci
      podobno lecieli na nia stadami! zona ktoregos z eksbeatlesow nie ma jednego
      podudzia i jest modelka. w zwiazku z tym moze powolutku sprobuj uwierzyc w
      siebie? i nie zrazaj sie jesli nie uda sie od razu
      to wymaga treningu
      pzdr
      • hvp2 Re: Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!! 13.08.03, 20:04
        Akceptuje sie i kocha przede wszystkim OSOBE,
        a nie tylko jej ciało!
        Wieksze czy mniejsze defekty urody
        (tej propagowanej przez reklamy i kolorowe pisma)
        moga właśnie wzbudzac dodatkowe pozytywne uczucia!
        • malgorzatkam4 baczne obserwacje męża 13.08.03, 20:13
          Ale jak uwierzyć w to, że ktoś Cię akceptuje jeśli nie akceptuje się samej
          siebie???
          Smutne to ale prawdziwe.
          Wydaje mi się, że wielu facetów "leci" na ciało i mimo akceptacji osoby szuka
          wzrokiem na ulicach właśnie idealnego ciała- ot tak! - dla zaspokojenia zmysłu
          wzroku, dla własnych seksualnych pobudek, sama nie wiem.
          Boję sie, że moje baczne, choć ukryte, obserwowanie zachowania męża przerodzi
          się w obsesję.Tego bym nie chciała.
          • hvp2 Re: baczne obserwacje męża 14.08.03, 01:15
            > jeśli nie akceptuje się samej siebie???

            To jest trudne (wiem cos o tym), ale nie niemozliwe!

            > Wydaje mi się, że wielu facetów "leci" na ciało i mimo akceptacji osoby szuka
            > wzrokiem na ulicach właśnie idealnego ciała- ot tak! - dla zaspokojenia
            zmysłu wzroku, dla własnych seksualnych pobudek,

            Tak facetow uksztaltowala ewolucja!
            ...wiec raczej nic na to nie poradzisz!
            • malgorzatkam4 Re: baczne obserwacje męża 14.08.03, 10:54
              Naprawdę mi ciężko.Czasem przyłapuję się na myślach wśród których przeważają
              te , które zabarwione są negatywnym podejściem do mężczyzn. Nie mogę strawić
              ich natury i pogodzić się z tym , że oni lecą na to, czego ja doskonałego nie
              mam.
              • dryn_dryn Re: baczne obserwacje męża 14.08.03, 11:27
                Malgorzatko mila,

                li tylko krotki komentarz, dlaczego tak bardzo zalezy Ci na opinii "innych"
                mezczyzn, gdy przy boku masz tego wiernego, zakochanego jedynego dla Ciebie
                męża...nie szukaj czegoś, czego masz w nadmiarze a docenić nie potrafisz...skup
                sie na Nim, by to uczucie nie wygaslo, bys to Jemu zawsze widziala sie jako ta
                atrakcyjna, nie do zamiany na żadne skarby świata, z blizną czy bez, On Cię
                kocha i to jest cud miłości, którego dostępujesz każdego dnia, a którego wielu
                tutaj nie doświadcza...
                więcej wiary w siebie zatem, nie oglądaj się na innych i wszystkiego dobrego...
            • aenne Re:facetow uksztaltowala ewolucja??? 14.08.03, 18:57
              ha ha dzieki ewolucji to nie macie ogona i uzywacie jezyka zamiast
              nieartykulowanych pomrokow (niektorzy - nie mam na mysli mojego przedmowcy, to
              taka luzna mysl - do dzis mimo ewolucji zadowalaja sie w/w pomrukami) a
              ogladanie sie to nie ewolucja tylko hormony, dzieci!
    • an_a1 Re: Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!! 14.08.03, 18:56
      malgorzatkam4 napisała:

      A potem- w 4 klasie zaczął się mój największy problem. Na badaniach
      > lekarskich okazało się, że skrzywienie kręgosłupa, które zaobserwowano u mnie
      > ok 15 roku zycia gwałtownie się pogłębia. Na plecach wyskoczył mi "garb",
      > lekarze zaczęli straszyć operacją. Mimo wielu ćwiczeń rehab. nie udało się
      > uniknąć najgorszego, skroili mi plecy pozostawiając ogromną bliznę- od szyi
      > po kość ogonową. Łudziłam się, że blizna szybko zniknie a plusem operacji
      > bedzie to, ze zniknie mi deformacja pleców i wreszcie będę mogła ubierać się
      > seksownie, w bluzeczki z dekoltem na plecach itd. Garb nie zniknął- mam go do
      > dziś, mieć będę całe życie.
      > Próbowałam zapomnieć o wyglądzie swych pleców, ale wiem, po wielu próbach ,
      > że to niemozliwe. Często mam chandrę. Tego lata byłam z mężem nad morzem- a
      > tam tyle ekstra panien. Miałam ubrany strój, ale tylko obsesyjnie patrzałam
      > na męża i te inne kobiety. Ciagle wydaje mi się, ze mój mąż kiedyś zostawi
      > mnie dla innej kobiety- z prostymi plecami.
      > Dbam o siebie by mu się podobać. Nie odstaję na 1wszy rzut oka od tłumu, mam
      > ciemną karnację,duże oczy wielu mi mówi, że jestem dość ładna . Mąż też
      > często powtarza mi, że mu się podobam, całuje po bliźnie itd, ale ja , mimo
      > zewnętrznych pozorów, chyba nigdy się nie przekonam co do jego słów.
      > Zastanawiam się, czy da sięmnie jakoś wyleczyć z tej obsesji. Ciagle wydaje
      > mi się, że nie jestem zbyt doskonała, że odstaję. Nie potrafię godnie dźwigać
      > tego ciężaru, często narzekam na los, na Boga, że mnie tym obdarzył. I
      > właściwie nie wiem dlaczego szukam tu pomocy.

      Przyjmij,że może być różnie. Nawet jeżeli mąż Cię zostawi, to nie koniec
      świata, przecież się nie zabijesz. Najpiękniejsze też zostają same. Nie myśl o
      tym, co może się stać, a wcale nie musi. Ciesz się chwilą. Każda jest cenna i
      niepowtarzalna. Powinnaś się poczuć lepiej, gdy zastosujesz się do moich
      wskazówek.

      > Poza tym , mimo problemu z krzywymi plecami, ciagle męczy mnie przeszłość-
      > rozpomietuję to, czy przypadkiem nie miałam zbyt mało doświadczeń z
      > męzczyznami i ubolewam nad tym, że przed moim mężem nie było więcej facetów w
      > moim życiu- może to dałoby mi gwarancję, że nie jestem brzydka.

      To bez problemu możesz nadrobić. Tylko po co? Wiesz coś Ci powiem na temat
      powodzenia u mężczyzn. Uroda to tylko część sukcesu, do tego nie
      najważniejsza.Widziałam nieraz jak ślicznotki ustępowały w cień szarym myszkom.
      Fakt, ze lepiej być pięknym, młodym i bogatym niż nie.

      > Męczą mnie moje myśli- nawiedzają mnie prawie codziennie. Co mam robić??

      Przyzwyczaić się. Wiem, że to niezwykle trudne.

      Ana
      • empeka Re: Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!! 14.08.03, 19:40
        Małgorzatko, może zauważyłaś, że psycholodzy nie udzielają rad
        wprost, typu "rób - myśl - nie rób - nie myśl tego czy tamtego".
        Oni zadają wiele pytań i (cholera, że tak powiem) - zmuszają do
        myślenia. A także do udzielania sobie samemu odpowiedzi.

        Dlatego proponuję traktować nasze wypowiedzi jak zbiór sugestii, z
        ktorych doprawdy nie wszystkie muszą mieć związek z sensem.
        Szczególnie, że niektóre stoją w jawnej sprzeczności, zwróć -
        proszę - na to uwagę.

        Mnie się spodobało, że masz dość swojej ułomności. Czy jest Twoim
        zdaniem możliwe takie Twoje spojrzenie na siebie, żeby ten stan
        rzeczy już Ci nie przeszkadzał?

        Mam przyjaciółkę z roszczepioną wargą i jest to osoba niezwykle
        pociągająca.

        Blizna? To Cię wyróżnia, ale może właśnie na szczęście?
        To znaczy, może nie jest niczym nadzwyczajnym takie kształtowanie
        siebie, żeby być jak wszyscy i wyglądać jak "plastikowe" ludziki z
        reklam?

        Serdecznie pozdrawiam
        Marta
    • martalek Re: Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!! 14.08.03, 20:40
      Smutne to co napisalas, ale twoja blizne moze mozna jakos zmniejszyc usunac.
      Wybierz sie do osrodka chirurgi plastycznej, gdzie dokonuja zabiegow, troche
      duzo to kosztuje, ale warto sprobowac. Zycze Tobie powodzenia no i sobie bo
      ostatnio pocielam sobie lewa reke i pewnie zostana mi male blizny, ktore bedzie
      trzeba pewnie zaszpachlowac;)
      • malgorzatkam4 Re: Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!! 16.08.03, 11:04
        Ta blizna ma około metra- przez całe plecy- ona sama właściwie mi nie
        przeszkadza, gorzej z garbem, którego nie da się usunąć:-(
        • an_a1 Re: Serdecznie mam dość swej ułomności!!!!! 17.08.03, 17:15
          malgorzatkam4 napisała:

          > Ta blizna ma około metra- przez całe plecy- ona sama właściwie mi nie
          > przeszkadza, gorzej z garbem, którego nie da się usunąć:-(

          Musisz go zatem polubić. Rozejrzyj się za Klubem Garbatych lub załóż go sama.
          Też się wpiszę, będzie Ci raźniej.
          Pozdrawiam
          Ana
    • malgorzatkam4 Kolejny trudny dzień 20.08.03, 10:07
      Dziś znów mam gorszy dzień,plecy mnie bolą-chyba na zmianę pogody. Wczoraj
      gościłam u siebie koleżanki z podstawówki.Ich wizyta, zamiast poprawić mi humor
      zdolowala mnie.Jakie one byly...odstawione, zgrabne, zadbane, wygladały na
      szczęśliwe.Przede wszystkim poraz kolejny patrzałam na ich prościutkie plecy z
      zazdrością. Teraz znów siedzę nad klawiaturą i płaczę.Nie chce mi się żyć. Nie
      jestem szczęśliwa. Widzę tylko problemy, nie widzę pozytywnych aspektów życia.
      Gdy jestem zdołowana- dużo jem- przytyłam przez wakacje, znajduję się w błędnym
      kole. Nie chcę dłużej żyć z tą ułomnością, nie akceptuję się. Chciałabym choć
      przez jeden dzień być dla kogoś najpiękniejsza- ale tak rzeczywiście piękna,
      cielesnie doskonała. Nie jestem i nie będę.
      Mam kolejny cięzki dzień przed sobą....
      • empeka Re: Kolejny trudny dzień 20.08.03, 15:02
        Czemu sama sobie robisz krzywdę?
        Nie dołuj się z powodu innych pleców, urody czy pozorów
        powodzenia.

        Chyba lepiej poszukać mądrego psychologa, psychiatry ewentualnie,
        i drogi wyplątania się z czarnej matni.

        Odwagi
        Marta
        • g.i.jane Re: Ułomność 20.08.03, 23:27
          Tu nie chodzi o garb. Ty byś chciała choć przez jeden dzień być skończoną
          pięknością, która podoba się wszystkim. Wiem co piszę, bo przez pół życia
          uważałam się za brzydką i marzyłam, żeby być piękną. Po wielu latach
          przyglądania się innym ludziom doszłam do wniosku, że jest mnóstwo duuuużo
          brzydszych ode mnie. A nawet moje piękne koleżanki miały np grube nogi.
          Superprzystojni faceci też często wiążą się z kobietami o dyskusyjnej urodzie.
          Weź takiego Brada Pitta. Ożenił się z Jennifer Aniston, która ma brodę jak
          koń. Ale jemu się widać podoba. Mało tego. Powszechnie jest uważana za
          piękność. Z wiekiem uroda coraz mniej się liczy. Spotkaj się ze swoimi
          koleżankami za 10 lat i wtedy porównuj. A tymczasem nie zaniedbuj się. Żadnego
          tycia! Masz tylko jedno życie, jesteś z fajnym facetem i nie zepsuj tego.
      • ryzykant1 MAŁGORZATO!!! Przeczytaj to prosze! 21.08.03, 00:35
        Droga Małgorzatko!

        Rozumiem Cię jak nikt inny na świecie. Jestem od ciebie młodszy. Mam 18 lat i
        zaczynam studia na politechnice. Moje życie jest bardzo podobne do twojej
        historii. Ja również od najmłodszych lat miałem problem z samoakceptacją.
        Zaczęło się od sprawy, która teraz wydaje się błahostką. Zawsze, odkąd pamiętam
        byłem niskiego wzrostu. Już w przedszkolu koledzy przewyższali mnie o głowe.
        Ten stan utrzymywał sie przez całą szkołę podstawową i średnią. Zawsze i
        wszędzie byłem najniższy. Jak łatwo się domyślić nie poprawiało to mojej
        samooceny. Czyłęm się gorszy od kolegów, którzy mięli nademną przewagę
        fizyczną, czułem się również nieatrakcyjny dla dziewczyn. Zawsze kiedy miałem
        szanse na bliższy kontakt z dziewczyną, tchórzyłem, bojąc się odrzucenia lub
        myśląc że to zwykły żart. Nie wyobrażałem sobie by dziewczyna mogła
        zainteresować się mną. I tu następuje bliskie podobieństwo do twojej historii.
        W 8 klasie wykryto u mnie boczne skrzywienie kręgosłupa. Z początku było ono
        niewielkie. Zapisałem się niezwłocznie na ćwiczenia rehabilitacyjne. Chodziłem
        na nie przez rok. Po roku zauważyłem na plecach w okolicach lędźwi lekkie
        wybżuszenie. Lekarz przeraził się kiedy poszedłem na wizyte kontrolną. Okazało
        się, że przez cały pieprzony rok wykonywałem nieprawidłowe ćwiczenia, które
        zamiast poprawić mój stan nieodwracalnie i bardzo go pogorszyły. Od tego czasu
        kręgosłup systematycznie się krzywił. Teraz brakuje mi jedynie kilku stopni
        skrzywienia bym kwalifokował się na operacje. Mam już 18 lat, skostniałem, więc
        mam nadzieję, że już bardziej się nie skrzywie(wiadomo czyją jest matką....)
        Kiedy mam na sobie ubranie skrzywienie jest mało widoczne. Jednak gdy musze się
        rozebrać np. na basenie wstydze się swojego wyglądu. Mam wybrzuszenie w
        okolicach lędźwi i trochę odstającą prawą łopatkę. Skrzywienie jeszcze bardziej
        przyczyniło się do spadku samooceny. Przez cały okres liceum poprostu
        nienawidziłem siebie, nienawidziłem świata oraz innych ludzi. Zawsze byłem z
        boku, bałem się odezwać w towarzystwie, wydawało mi się że pod każdym względem
        jestem gorszy od innych. Po prostu koszmar. Niestety nieszczęścia chodzą parami
        (albo i grupami). W 3 klasie liceum zauważyłem, że coś niedobrego dzieje się z
        moim wzrokiem. W słabym świetle widziałem jasno świecące się punkciki,
        natomiast w dobrym oświetleniu skaczące iskierki oraz długie grube nitki
        nachodzące mi na oczy. Ten stan się pogarszał. Stopniowo, widziałam coraz
        gorzej. Byłem u 2 okulistów. Każdy z nich powiedział, że oczy mam zdrowe i nie
        wie co mi dolega. Wzrok cały czas mi się pogarsza. Mam tylko cichą nadzieję, że
        może przestanie się pogarszać. Teraz nastąpiło apogeum mojej depresji.(nie wiem
        jak zdałem mature i dostałem się na studia, zżądzenie losu) Nawet nie umiecie
        sobie wyobrazić jak bardzo denerwujące jest gdy w piękny słoneczny dzień masz
        przed oczami pełno śmieci. Wiele razy mówiłem sobie: Badź silny, nie przejmuj
        się! Pokonaj depresje i zacznij żyć. Nigdy jednak mi się to nie udało. Przez
        całe moje życie stałem z boku, byłem cichy i zamknięty w sobie. Przez to teraz
        nie umiem się znaleść w towarzystwie. Od początku muszę się wszytkiego uczyć,
        ale ja nie mam siły ani motywacji by się uczyć, powracać do życia. Najbardziej
        boję się tego że będe samotny, przeżyje swoje życie sam, bez miłości. Ostatnio
        zacząłem sięgać po alkohol. Boję się że wpadne w jeszcze jedno bagno z którego
        już napewno się nie wydostane. Mówie szczerze Małgorzatko! NAJBARDZIEJ MARZE O
        TYM BY MAJĄC 26 LAT OSIĄGNĄĆ TO CO TY MASZ TERAZ: KOCHAJĄCA RODZINA, DZIECI.
        Chciałbym aby ktoś mnie kocham, abym miał dla kogo żyć, chciałbym mieć żywy
        dowód na to że jestem kimś, że żyje dla kogoś.

        Tak więc głowa do góry. Zdaje sobie sprawę, że moje słowa niewiele ci pomogą.
        Gdybym znał lekarstwo na nasze nieszczęćcie napewno podzieliłbym się nim z
        tobą. Wiedz jednak, że nie jesteś sama oraz że istnieje CZŁOWIEK który chciałby
        być na twoim miejscu.

        Pozdrawiam
        • malgorzatkam4 Re: MAŁGORZATO!!! Przeczytaj to prosze! 21.08.03, 11:58
          Drogi Ryzykancie!!

          Jestem wstrząsnieta Twoją historią. Wydawało mi się, że niewiele jest osób,
          które mają podobny problem do mojego a nawet jeżeliby takie były, to nie
          sądziłam , że coś mi napiszą na pocieszenie.
          Mimo Twego młodego można powiedzieć wieku cechuje Cię już wielka dojrzałość
          życiowa. Podziwiam Cię i też pragnę powiedzieć, byś się nie załamywał.
          Ja mojego męża poznałam mając skończone 20 lat, zatem masz jeszcze czas. Poza
          tym miłość nakłada na oczy różowe okulary.Mojemu mężowi nie przeszkadza ani
          garb, ani pooperacyjna blizna, ani troszeczkę sadełka na moim brzuchu. Kocha
          mnie. To ja sama mam problem ze swą osobowością, wynajduję problemy, jestem
          zazdrosna o każde spojrzenie męża na inną itd.
          Życzę Ci powodzenia w życiu, jeżeli mnie ktoś pokochał Ciebie też kiedyś
          pokocha. Gdyby kochali tylko tych pięknych , zgrabnych i w jednym określonym
          typie świat byłby pełen samotnych ludzi.
          Staram się napisać Ci coś sensownego, ale nie wiem, czy me słowa w czymś Ci
          pomogą. Jeśli możesz... odezwij się jeszcze na forum. Czekam.

          Małgorzatka
Pełna wersja