karolinkap1
02.02.08, 14:07
Od połowy listopada jestem na seroxacie /20 mg/- stany lękowo-
depresyjne. To już moja druga przygoda z tym lekiem, wcześniej
brałam go rok i czułam się wspaniale. Potem była ciąża i przerwa w
braniu leków, a po 3,5 miesiąca po porodzie znów powtórka z
rozrywki. Tym razem znów Seroxat mi pomógł i po 2 tyg. byłam już jak
nowo narodzona. Ale... nie czułam się do końca tak jak za pierwszym
razem. Dokuczała mi bezsenność i zdarzały się obsesyjne myśli o
śmierci, chorobie, szaleństwie i zakładzie psych./brrrr/lekarka
kazała mi zwiększyć dawkę z 20 do 30 mg. Rano biorę pół a wieczorem
całą tabletkę /20mg/. W czwartek upłynęły 2 tyg. od kiedy
zwiększyłam dawkę. I właśnie tego dnia znów zaczęłam odczuwać silny
lęk, smutek, niesamowite przygnebienie i bezsens życia. Chwilami
miewałam napady panicznego lęku, że musiałam sięgnąć po pół tabletki
ataraxu. Dziś już jest lepiej ale przygnębienie,potliwość i
niewielki lęk wciąż sie utrzymują. mam pytanie do doświadczonych w
tym temacie - czy to są efekty zwiększenia dawki i miną? Czy mam
zpowrotem wrócić do 1 tabletki /20mg/ bo dawka 30 mg okazała sie za
mocna? A może jest za słaba i mam ją zwiększyć do 40 mg?Pomóżcie
proszę bo nie chcę znów biec do lekarza /byłam tam 2 tyg temu i nie
uśmiecha mi się znów wydawać stówy bo zbankrutuję/.POMOCY