Dodaj do ulubionych

Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci?

23.08.03, 11:30
Wlasciwie nie wiem od czego zaczac..
On- z toksycznymi rodzicami, jedynak, czujacy sie odpowiedzialny za całe ich
zycie, zdrowie. Rodzice zastraszeni, niepewni siebie, zamknieci, obwiniajacy.
Ja- kocham go, przeprowadzam sie po 2 latach do niego, probujemy stworzyc
zwiazek, wspolne zycie. Rodzice nie akceptuja, zaklinaja, "jkak matce sie cos
stanie bedzie to twoja wina" mowi ojciec do niego. On nie robi nic. Zamyka
sie w sobie, nie wie jak zyc? Podzielic swiat na poł? zostac ze mna czy byc
uległym im. Ja probuje walczyc i niestety zostaje obrzucona błotem przez
nich. Teraz zyjemy w zawieszeniu... jak długo? Bierzemy tabletki
uspokajajace, nie mozemy spac po nocach ale nie rozmawiamy... Ja czekam na
jego decyzje on? moze az odejde?...
Probowałam opisac bez emocji, ale gardło mam scisniete, ramiona uginaja sie
od ciezaru... jak pomoc? a moze nie moge pomoc?
Poradzcie...
Ania (moze w toksycznym zwiazku)..
Obserwuj wątek
    • g.i.jane Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 24.08.03, 20:18
      Wprowadzanie się do jego rodziców w takim układzie było bardzo niemądre. Moim
      zdaniem powinnaś się jak najszybciej wyprowdzić. Jeśli on wybierze Ciebie, na
      co jest całkiem duża szansa, rzeczywiście będzie musiał podzielić podzielić
      swój świat na pół. Ale nie on pierwszy i nie ostatni. Z czasem teściowie mogą
      Cię zaakceptować a nawet polubić ale absolutnie nie możecie mieszkać z nimi.
    • kflatin Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 25.08.03, 11:56
      To mo?e ja spróbuj? co? doradzi? (mia?em podobny problem "podzielonego ?wiata" midzy ?on? a rodziców).
      Jako najbli?szy cel radz? Ci przyj?? doprowadzenie do tego, by?cie zacz?li si? wzajemnie wspiera? - razem b?dziecie mieli wi?cej pomys?ów, a on b?dzie mia? wicej si? by ewentualnie skoczy? na g??bsz? wod? (czyli uniezaleni? si? od rodziców).
      Osi?ga si? to przede wszystkim przez rozmowy, trzeba jednak przestrzega paru zasad:
      - nie obwinia? drugiej osoby, mówi? raczej o tym jak JA SI? W TAKIEJ SYTUACJI CZUJ?. Nie wdawa? si? w diagnozy typu "to przez Ciebie" - to naprawd nic nie wnosi, tylko Was podzieli i os?abi. Mówi? tylko i wy??cznie o sobie i swoich emocjach, pami?taj?c, ?e za MOJE emocje odpowiadam wy??cznie JA !
      - nie pozwoli? partnerowi na takie zachowania ! Gdy np. zbacza z tematu i zaczyna mówi? o Tobie (np. "bo Ty nic nie rozumiesz") przerywaj taki w?tek i pro?, by mówi? o sobie ("JA czuj si? niezrozumiany").
      Je?li macie problemy z komunikacj?, to taki sposób rozmawiania mo?e pomóc roz?adowa? emocje i spowodowa?, ?e po pewnym czasie oboje b?dziecie silniejsi.
      • akna74 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 08:46
        Dzieki za odpowiedzi.
        Nie mieszkamy z nimi, mieszkamy sami a mimo to nie mozemy odciac sie od nich..
        tzn on nie moze. Kazda proba kontaktu z nimi to kolejna depresja, ostatnio
        usłyszał: jak umrzemy to obcy nas pochowaja- bo ty sie o tym nie dowiesz.
        Potrafimy byc razem w bolu, przytulic sie i patrzec wyczekujaco i proszaco w
        oczy, ale nie potrafimy razem burzyc tych murow wzniesionych dookoła nas. Nie
        mam siły go zostawic, boje sie ze cos sobie zrobi... ostatnio ma i takie
        zapedy.. "po co sie urodziłem", "lepeiej by było gdyby mnie nie było" ale nie
        mam tez siły ciagnac ten wozek... Jestem słaba psychicznie, gdy nie mam
        ładunków z zewnatrz nie mam az tyle siły. Napedzaja mnie inni do dzialania, a
        tu musze napedzic nas oboje... A moze potem okaze sie ze on tego nie chciał, ze
        ja to sobie wymysliłam zeby dazyc do swojego a nie naszego celu?...nie wiem co
        robic....
        • an_a1 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 09:45
          akna74 napisała:

          > Dzieki za odpowiedzi.
          > Nie mieszkamy z nimi, mieszkamy sami a mimo to nie mozemy odciac sie od
          nich..
          > tzn on nie moze. Kazda proba kontaktu z nimi to kolejna depresja, ostatnio
          > usłyszał: jak umrzemy to obcy nas pochowaja- bo ty sie o tym nie dowiesz.
          > Potrafimy byc razem w bolu, przytulic sie i patrzec wyczekujaco i proszaco w
          > oczy, ale nie potrafimy razem burzyc tych murow wzniesionych dookoła nas.
          Nie
          > mam siły go zostawic, boje sie ze cos sobie zrobi... ostatnio ma i takie
          > zapedy.. "po co sie urodziłem", "lepeiej by było gdyby mnie nie było" ale nie
          > mam tez siły ciagnac ten wozek... Jestem słaba psychicznie, gdy nie mam
          > ładunków z zewnatrz nie mam az tyle siły. Napedzaja mnie inni do dzialania, a
          > tu musze napedzic nas oboje... A moze potem okaze sie ze on tego nie chciał,
          ze

          Jest coś takiego, co przenosi góry. Tego akurat Tobie nie brakuje. Dasz radę za
          niego i za siebie,a jakby trzeba było, zrobisz jeszcze więcej.

          > ja to sobie wymysliłam zeby dazyc do swojego a nie naszego celu?...nie wiem
          co
          > robic....

          Myslę,że w pewnym momencie następuje odwrócenie celów. Bardziej Ci będzie
          zależeć na jego niż na swoim własnym, o ile, jak mi się wydaje, nie jest to to
          samo.
          Ana
    • an_a1 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 09:34
      akna74 napisała:

      > Teraz zyjemy w zawieszeniu... jak długo? Bierzemy tabletki
      > uspokajajace, nie mozemy spac po nocach ale nie rozmawiamy... Ja czekam na
      > jego decyzje on? moze az odejde?...

      To byłoby najgorsze, co mogłabyś zrobić. To trudność, nie istotny powód do
      rozstania.

      > Probowałam opisac bez emocji, ale gardło mam scisniete, ramiona uginaja sie
      > od ciezaru... jak pomoc? a moze nie moge pomoc?
      > Poradzcie...

      Uwierz w siebie. Gdzie diabeł nie może, tam posyła babę. Wystarczająca pomoc,
      że jesteś.

      > Ania (moze w toksycznym zwiazku)..

      Czasem coś wygląda nader dramatycznie, a jak się przyjrzeć bliżej to zwyczajny
      banał.

      Pozdrawiam
      Ana
      • akna74 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 11:20
        no własnie boje sie ze mi sie tz nie udaje.... trace siły i trace kontakt z
        rzeczywistoscia, z drugiej strony przebywanie z nim w jakis sposob koi moje
        nerwy...
        Jak znalesc rozwiazanie i jak wmowic soebie ze jest ono jedyne i słuszne..?
        • an_a1 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 11:28
          akna74 napisała:

          > no własnie boje sie ze mi sie tz nie udaje.... trace siły i trace kontakt z
          > rzeczywistoscia,

          Rzeczywistość to struktura wielce złożona. Składają się na nią zarówno myśli i
          uczucia jak i kamienie, drzewa i budynki. Zaakceptuj to, że rzeczywistość nie
          jest światem wyłącznie namacalnym i takim, który znasz z doświadczenia.

          z drugiej strony przebywanie z nim w jakis sposob koi moje
          > nerwy...

          Bezdyskusyjnie!

          > Jak znalesc rozwiazanie i jak wmowic soebie ze jest ono jedyne i słusznic
          sobie nie wmawia.

          Znajdź takie, o którym będziesz po prostu wiedziała, że jest optymalne.
          Ana
          • akna74 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 11:43
            ale zadne nie jest teraz optymalne, kazde rodzi boj i ukojenie po czesci...
            uciekac? ok ale bol zostanie... zostac? i tesknic za odejsciem?...
            wiem ze po czesci jestem odpowiedzialna za taki stan rzeczy, pokazałam mu sfery
            zycia do ktorych on nigdy nie dotarl... przez rodzicow. Pokazałam mu ze sa
            ludzie szczesliwi, usmiechnieci, cieszacy sie swiatem i zyciem. On wyniosł z
            domu bol, nieakceptacje innych i przede wszystkim samego siebie. Zycie to
            ciezka orka, bol, trud i same nieszczescia- to motto jego rodzicow. A ja ciegle
            wierze w milosc, przyjemnosc w dotyku ciepłego piasku na plazy, promieni słonca
            na twarzy itp...
        • skama3 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 12:14
          nie sieję
          Po prostu mnie się nie udało. I tak bywa, więc chcę, aby Ania zdawała sobie z
          tego sprawę. Były próby porozumienia z jego rodziną - nieudane, była próba
          całkowitego zerwania z nimi kontaktu. Obecnie jest tak, że ja jestem tą
          najgorszą, "diabłem, który opętał mojego męża" - wg słów teściowej, nie
          zasługuję nawet na "dzień dobry". Nie rezygnuję z małżeństwa, bo wciąż go
          kocham. Ale to błędne koło, bo cały czas jest stres i poczucie nieszczęścia.
          Chyba jestem masochistka:)
          Ale i tak życzę Ani powodzenia. I mam nadzieję, że jej się uda
          • akna74 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 12:38
            to jest dokładnie taka sama sytuacja, "faceta mozna omotac" usłyszałam, "on i
            tak cie nie kocha" i tego typu texty. NIe jestem zona wiec mozna sie ze mna nie
            liczyc... Ja moge sie od nich odsunac, zapomniec o nich ale on nie bo jest
            synem i ciazy na nim odpowiedzialnosc, i w dodatku jedynakiem...
            Ja naprawde miałam serce otwarte, byłam pełna nadzieji ze jakos sie ułozy, ze
            sie dogadamy, dotrzemy z nimi, ale... ich nienawisc zamyka im oczy na to co
            jest dobre...
            • skama3 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 12:54
              jakbym widziała siebie sprzed kilku lat! Też byłam pełna nadziei i ufności, no
              bo przecież ludzie nie są źli, zależy nam (teściowie i ja) na szczęściu tej
              samej osoby.
              Jeżeli bardzo Ci zależy i możesz, to wyjedźcie na drugi koniec Polski. Myślę,
              że tylko oddalenie od rodziców może nie zepsuć Waszych relacji. Bo inaczej może
              Cię czekać los podobny do mojego. Choć tu pocieszenie: moja sporo starsza
              znajoma znająca naszą sytuację pocieszyła mnie opowiadając, że ona z
              nielubianej synowej na starość została tą, z którą się mieszka z wyboru, jej
              teściowa ją wreszcie zaakceptowała. Więc może lepiej późno niż wcale?
              Pozdrawiam
              • akna74 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 13:13
                ty zostałas, wiec jakie sa miedzy wami relacje? tzn miedzy toba a nim..? jak on
                radzi sobie z ta nienawiscia rodzicow? Moj jest jedynakiem, dlatego wszystko to
                ciazy na nim. nie wiem co z tym wszystkim zrobic.. poddac sie i miec poczucie
                winy ze zostawiłam go samego? a moze faktycznie jestem jak nieproszona w
                gniezdzie os? moze bezemnie i oni zyli by spokojniej...?
                • an_a1 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 13:50
                  akna74 napisała:

                  > Moj jest jedynakiem, dlatego wszystko to
                  > ciazy na nim. nie wiem co z tym wszystkim zrobic.. poddac sie i miec poczucie
                  > winy ze zostawiłam go samego? a moze faktycznie jestem jak nieproszona w
                  > gniezdzie os? moze bezemnie i oni zyli by spokojniej...?

                  Czy Ty go w ogóle nie znasz? Nigdy nie rozmawiałaś z nim o tym, kim dla niego
                  jesteś?
                  Jednego jestem pewna: stój przy nim, choć to trudne. On na pewno zdaje sobie
                  sprawę z tego, jak cierpisz. Domniemywam, że będzie chciał zdjąć z Ciebie ten
                  ciężar.
                  Ana
                  • akna74 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 13:56
                    tak, chce mnie uwolnic od ciezaru, chce zebym sie nie meczyła, ale nie wie jak
                    to osiagnac... czy zebym odeszła, czy zebym została. Z jedej strony chce zebym
                    odeszła, miała własne zycie a on tutaj sam sobie po cichutku popłacze i jakos z
                    dnia na dzien przezyje to zycie, niczego nie oczekujac, wspominajac, nie wlczac
                    o nic. A moze inaczej.. Ja juz naprawde niewiele wiem...
                    Chciałabym znac przyszłosc... co by było gdyby to i gdyby tamto...;-( ale tak
                    sie nie da... wybory sa trudne i zawsze ktos bedzie cierpiał...
                    • an_a1 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 28.08.03, 17:34
                      akna74 napisała:

                      > Ja juz naprawde niewiele wiem...

                      Nie Ty jedna. Świadomość tego, to już znaczna wiedza. Jeszcze bywają tacy,
                      którzy wiedzą wszystko, a nawet jeszcze więcej. Tak naprawdę nie wiedzą nic.
                      Tych trzeba omijać i to szerokim łukiem.
                      Znam jeden sposób, gdy nie wiadomo, co robić. Trza skoczyć do basenu na główkę.
                      Czasem bywa woda. Każda decyzja lepsza niż ciągłe rozdarcie.

                      > Chciałabym znac przyszłosc... co by było gdyby to i gdyby tamto...;-( ale tak
                      > sie nie da...

                      Chciałabyś widzieć, jak umierasz na raka? Ja nie.

                      wybory sa trudne i zawsze ktos bedzie cierpiał...

                      Wybieraj mniejsze zło.

                      Pozdrawiam
                      Ana
          • an_a1 Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 13:41
            skama3 napisała:

            > nie sieję
            > Po prostu mnie się nie udało. I tak bywa, więc chcę, aby Ania zdawała sobie z
            > tego sprawę. Były próby porozumienia z jego rodziną - nieudane, była próba
            > całkowitego zerwania z nimi kontaktu

            Zgoda. Wariant pesymistyczny. Warto o tym wiedzieć.

            > Obecnie jest tak, że ja jestem tą
            > najgorszą, "diabłem, który opętał mojego męża"

            Mam 2 synów i naprawdę z całego serca życzyłabym im tak porywającego uczucia.
            A niechby każdy znalazł swoją diablicę!

            - wg słów teściowej, nie
            > zasługuję nawet na "dzień dobry".

            Nie przejmuj się starą, głupią rurą.

            > Nie rezygnuję z małżeństwa, bo wciąż go
            > kocham.

            Najłatwiej jest uciec. Tylko że może nie być dokąd wrócić i zawsze ktoś
            pozostaje sam.

            > Ale to błędne koło, bo cały czas jest stres i poczucie nieszczęścia.
            > Chyba jestem masochistka:)

            Nie ma tak, żeby zawsze było źle.

            > Ale i tak życzę Ani powodzenia. I mam nadzieję, że jej się uda

            Dzięki
            Ana
            • g.i.jane Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 21:14
              Myślałam, że mieszkacie z rodzicami. Jeśli nie to niestety z Twoim facetem
              zdecydowanie jest coś nie tak. Sorry za to co napiszę ale ten facet kompletnie
              nie ma jaj. Dorosły facet, który się daje terroryzować rodzicom i pozwala,
              żeby Ciebie terroryzowali i obrażali wcale nie jest dorosły.
              Mój mąż też jest jedynakiem i to w dodatku z rozbitej rodziny. Jego matka jest
              w nim tak zakochana, że świata poza nim nie widzi. Kiedy w wieku 26 lat, po
              ładnych kilku latach spotykania się ze mną powiedział jej, że się chce ożenić
              wzięła to za żart. Mimo to pobraliśmy się i jesteśmy razem już wiele lat a
              teściowa mnie toleruje a nawet lubi.
              Moja przyjaciółka, którą jej teściowa uwielbia i nosi na rękach opowiadała mi,
              że na początku też nie była akceptowana.
              Tajemnicą sukcesu jest zachowanie faceta. Zawsze i bezwzględnie musi stawać po
              stronie żony/dziewczyny. Nawet jeśli żona nie ma racji to sobie to później w
              domu wyjaśnią. Jeśli nie wie co ma zrobić a zwłaszcza jeśli w konfliktach
              bierze stronę swoich rodziców jesteś od razu na straconej pozycji.
              Jeśli on tego nie zrozumie nie masz szans na sukces.
              • g.i.jane Re: Toksyczni rodzice- toksyczne dzieci? 27.08.03, 21:40
                Sorry za tego "faceta bez jaj". Trochę mnie poniosło.
                Przeczytałam jeszcze raz dokładnie Twoje posty. Nie wiem ile Wy macie lat i
                ile mają lat rodzice ale ich reakcja jest poniekąd naturalna. Mięli swojego
                jedynaka na własność, tańczył jak mu zagrali a tu nagle pojawia się taka jedna
                i chce im go odebrać. Toż to klasyka. Dobrze by było ich uświadomić, że jeśli
                ta odejdzie to może pojawić się następna, kto wie czy nie gorsza.
                A w ogóle to bardzo Ci współczuję bo układ zdecydowanie dołujący.
                Jeśli masz jeszcze trochę siły, żeby wytrzymać to jest nadzieja na ratunek ale
                facet musi się zmienić i to już. Musi być ostry i zdecydowanie stawać w Twojej
                obronie a ulubione w takich przypadkach argumenty typu omdlenia mamusi i atak
                serca tatusia puszczać mimo uszu. Bo im zajmie trochę czasu zanim zrozumieją,
                że układ się zmienił i Ty jesteś dla ich jedynaka równie ważna jak oni.
                • lecka Re: niemozliwe 28.08.03, 15:19
                  uważam że to jest strata czasu, mam męża jedynaka i wiem co to wszystko znaczy,
                  musiało minąć kilkanaście lat małżeństwa żeby to wszystko sie uspokoiło, na
                  tyle że teraz leczy sie na depresję. Teraz po latach mówi że jest pomiędzy
                  młotem a kowadłem. Niestety stwierdzam może to przykre, ale szkoda nerwów i
                  czasu na taki układ.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka