sylwka_w
25.08.03, 16:23
25 sierpnia 2003 godz. 16.19
Jest mi smutno....znowu....ostatnio często płaczę...moje nerwy są tak
zszarpane że już nie potrafię ich opanować....Brakuje mi strasznie jego,
brakuje mi jego czułości jego miłości....brakuje mi wszystkiego co z nim
związane....W zamian za to dostaję zupełną bezczulicę...złość i
foszki...niewiadomo o co.
Naprawdę źle się czuje....swoje smutki co noc w postaci łez zatapiam w
poduszce...co noc....Gaśnie światło On zasypia ...i zaczyna się....jakaś
dziwna depresja mnie dopadła, bardzo go potrzebuje, a niestety nie mam
go....Chciałabym żeby mnie przytulił porozmawiał ze mną .....powiedział
KOCHAM CIĘ
To co czuję każdej nocy kładąc się spać zaczyna mnie przerażać i doprowadzać
do obłędu...boję się ze zwariuję....a najgorsze jest to że nie potrafie
wytłumaczyć swojego zachowania...usparwiedliwiając je tylko i wyłacznie tym
co przychodzi mi do głowy czyli brakiem bliskości drugiej osoby....osoby
która BARDZO MOCNO KOCHAM i która BARDZO MOCNO POTRZEBUJĘ!!!. Zaczyna
brakować mi siły....fatalnie się czuję....