empeka
28.08.03, 19:18
Robię nowe otarcie, ze względów technicznych: trudno się
otwierają wątki powyżej 100 wpisów.
Cytat, do którego nawiązuję:
" Istnieje taka granica, po przekroczeniu której jest człowiekowi
wszystko jedno. Potem jest już tylko lęk przed konsekwencjami.
Więc ciągle czekam na pretekst, na coś, co usprawiedliwi i
uzasadni ostateczne rozwiązanie. Potrzebny mi bodziec
wystarczająco silny, by przełamać tę ostatnią barierę strachu.
Przestałem już walczyć. Tylko tak sobie łykam te prochy i
czekam. Dlaczego mam być odpowiedzialny za moje życie, skoro
nikt uprzedził mnie o ryzyku i nie zapytał czy chcę ? Jak można
odpowiadać za coś na co nie ma się żadnego wpływu ?"
Bardzo dobrze rozumiem, to co mówisz.
Argumentów logicznych i pozalogicznych można dostarczyć tomy
i można dowodzić każdej tezy. Przy chorobliwym sposobie
rozumowania nie należy wdawać siuę w takie dywagacje, będą
jałowe.
Prawdziwe pytanie brzmi: czy życie musi być tak trudne, bolesne,
nie do wytrzymania, beznadziejne...
Dobra odpowiedż brzmi: nie.
Jak wyjść ze strony cienia? Stosując mądre leczenie, dobrą
psychoterapię, wyrozumiałość wobec samego siebie, cierpliwość
i... wiarę
Inna rzecz co słowo "wiara" znaczy. Moi prywatni przyjeciele
wiedzą co znaczy dla mnie. (No coż, do katoliczek się nie
zaliczam... ;-) co w naszym kochanym kraju nie ułatwia
porozumienia z ogółem współobywateli).
Ale dowolne rozumienie wiary traktujmy tu i teraz jak synonim
zaufania do pozytywnego czucia, myślenia i działania.
Ucałowuję Cię, Nieboro, po siostrzanemu
Marta