dr_zombie
03.09.03, 16:41
Dzisiaj po roku przyjmowania antydepresantów dowiedziałem się, że nie mam
depresji! W sumie jak 1 raz przychodzilem do psychiatry do byłem w naprawde
kiepskim stanie - lęki, spanie po 2 h dziennie, maksymalny dół..To nie jest
depresja? Ciekawe...Od tamtego czasu nie mam juz lęków, nieźle śpie. Tylko 1
nie uległo poprawie - Nastrój. Nadal jestem zdolowany, nie mam sily nic
robić. Więc co mi jest? Dzisiejsza rozmowa z psychiatrą wkurzyła mnie
maksymalnie. On mówi - "Juz nie wiem jak mam ci pomóc. Jak mam ci pomóć?" Ja
na to "nie wiem" ona "To ja mam wiedziec, ty to musisz wiedziec" ????? Jakbym
wiedział to jakiego chuja bym do niej przychodził? Dała mi Lucetam - cos na
porawienie mozliwosci intelektualnych. Co mam zrobić? Zmienić lekarza? A moze
ja nie mam depresji? Chyba mój koniec już się zbliża. Jak będe się zabijał to
napewno nie napisze żałosnego listu na tym forum. Czy ktoś mi może pomóc ?