Sam juz nie wiem...

03.09.03, 16:41
Dzisiaj po roku przyjmowania antydepresantów dowiedziałem się, że nie mam
depresji! W sumie jak 1 raz przychodzilem do psychiatry do byłem w naprawde
kiepskim stanie - lęki, spanie po 2 h dziennie, maksymalny dół..To nie jest
depresja? Ciekawe...Od tamtego czasu nie mam juz lęków, nieźle śpie. Tylko 1
nie uległo poprawie - Nastrój. Nadal jestem zdolowany, nie mam sily nic
robić. Więc co mi jest? Dzisiejsza rozmowa z psychiatrą wkurzyła mnie
maksymalnie. On mówi - "Juz nie wiem jak mam ci pomóc. Jak mam ci pomóć?" Ja
na to "nie wiem" ona "To ja mam wiedziec, ty to musisz wiedziec" ????? Jakbym
wiedział to jakiego chuja bym do niej przychodził? Dała mi Lucetam - cos na
porawienie mozliwosci intelektualnych. Co mam zrobić? Zmienić lekarza? A moze
ja nie mam depresji? Chyba mój koniec już się zbliża. Jak będe się zabijał to
napewno nie napisze żałosnego listu na tym forum. Czy ktoś mi może pomóc ?
    • artek78 Re: Sam juz nie wiem... 03.09.03, 17:22
      Rzeczywiście dziwna sprawa. A próbowałeś już u kogoś innego. Może trafiłeś nie
      na tego co trzeba.
    • looserka Re: Sam juz nie wiem... 03.09.03, 18:20
      Przykre to o czym piszesz,ale niestety moje dotychczasowe doświadczenia z
      psychiatrami wyglądały podobnie :(( Mam wrażenie,że jeśli pacjentowi nie
      poprawia się, to bezradnośc lekarza jakoś tam podkopuje jego poczucie wartości
      czy kompetencje, no i wkurza się na tego Bogu ducha winnego pacjenta...błędne
      koło. Może istotnie spróbuj zmienic lekarza, a może psychoterapia? Cholera
      wie.. trzymaj się jakoś, najgorsze to się poddać.

      loo
    • aretuza ...kto ma rację... 03.09.03, 18:32
      Częściowo psychiatra ma rację, tylko że kiepsko studiował tą psychiatrię, jeśli
      w ten sposób mówi Ci, że to Ty sam powinieneś sobie pomóc.Tak jest
      rzeczywiście - to Ty sam w sobie musisz znaleźć takie pokłady optyymizmu, nawet
      jeśli tkwią gdzieś głęboko, aby przywrócić w sobie radość do życia. A
      psychiatra jest od tego, by Ci podpowiedzieć, jak to masz zrobić - reszta
      zależy od Ciebie. Wiekszość psychiatrów udaje, że ma jakieś cudowne rozwiązanie
      plus odpowiednie medykamenty; nie ma cudownych rozwiązań poza osobistym
      zaangażowaniem - dobrze jeśli pod kierunkiem odpowiedzialnego człowieka. Ale
      efekty końcowe zależą od Ciebie. Trzymaj się! Życie jest pomimo tych wszystkich
      czarnych kolorów-piękne! Szczególnie teraz - złociście-jesiennie-wrzosowo-babie
      lato jeszcze pachnie...........pozdrawiam!
    • dr_zombie Re: Sam juz nie wiem... 04.09.03, 18:56
      I po co jest to forum jak tu zaden lekarz sie nie wypowiada? Bardzo mi zalezy
      na jego opinii bo naprawde nie wiem co mam robic. Isc do innego lekarza czy
      jak? Znowu brac leki rok bez rezultatu? Zabić sie? Niemoge tak dłuzej. Wlasnie
      płacze, mam strasznego doła. Kilka razy dziennie myśle o samobójstwie, nie mam
      siły i chęci nic robić. To nie jest depresja? No to co to jest? Lekarz mi mówi,
      że jak mi leki nie pomagają to nie jest to depresja...
      • mr_hyde Re: Sam juz nie wiem... 04.09.03, 19:03
        dr_zombie napisał:

        > I po co jest to forum jak tu zaden lekarz sie nie wypowiada? Bardzo mi zalezy
        > na jego opinii bo naprawde nie wiem co mam robic. Isc do innego lekarza czy
        > jak? Znowu brac leki rok bez rezultatu? Zabić sie? Niemoge tak dłuzej.
        Wlasnie
        > płacze, mam strasznego doła. Kilka razy dziennie myśle o samobójstwie, nie
        mam
        > siły i chęci nic robić. To nie jest depresja? No to co to jest? Lekarz mi
        mówi,
        >
        > że jak mi leki nie pomagają to nie jest to depresja...



        Zmień lekarzynę choć prawdopodobieństwo,że trafisz na dobrego jest nieielkie.
        Z resztą i tak każda powie Ci co innego do ilu byś nie poszedł.
      • basek Re: Sam juz nie wiem... 05.09.03, 11:06
        dr_zombie napisał:

        > I po co jest to forum jak tu zaden lekarz sie nie wypowiada? Bardzo mi
        zalezy
        > na jego opinii bo naprawde nie wiem co mam robic. Isc do innego lekarza czy
        > jak? Znowu brac leki rok bez rezultatu? Zabić sie? Niemoge tak dłuzej.
        Wlasnie
        > płacze, mam strasznego doła. Kilka razy dziennie myśle o samobójstwie, nie
        mam
        > siły i chęci nic robić. To nie jest depresja? No to co to jest? Lekarz mi
        mówi,
        >
        > że jak mi leki nie pomagają to nie jest to depresja...


        Moj psychiatra powiedzial mi: "jak pomysli pani o samobojstwie to prosze ani
        chwili nie czekac tylko do mnie dzwonic, ja mam pani pomoc" - mysle ze
        powinienes zmienic lekarza, pozdrawiam
    • empeka Re: Sam juz nie wiem... 04.09.03, 20:26
      dr_zombie napisał:
      > Chyba mój koniec już się zbliża. Jak będe się zabijał to
      > napewno nie napisze żałosnego listu na tym forum. Czy ktoś mi
      > może pomóc ?

      Mogę, umiem ślicznie pisać ;-)

      Marta
      PS. Śniło mi się, że wszyscy niedoszli samobójcy znaleźli się w niebie
      i w nocy, hyłkiem wpadali do swoich, żeby nie tracić wątku.
      • aretuza pogadać.... 04.09.03, 21:06
        ..pogadać zawsze można ;-) zanim nastąpi podjęcie jakichkolwiek poważnych
        decyzji...
        ...może się też do czegoś przydam? ;-)))
        Pozdrawiam!!!
    • looserka Re: Sam juz nie wiem... 04.09.03, 21:33
      "Wkład lekarzy psychiatrów w dołowanie własnych pacjentów" - może to pomysł na
      nowy wątek, sądzę, że trochę przykładów by się posypało...
      A tak poważnie - jedyne co możesz teraz zrobić to znaleźć lekarza z prawdziwego
      zdarzenia, chociaż sama jestem zdania,podobnie jak mr hyde, że to poszukiwania
      igły w stogu siana... Sama chyba będę musiała znów zacząc szukać. Gdzie
      mieszkasz? Może poszukamy razem? Ranking mądrych, ludzkich psychiatrów -
      odezwijacie się.
      Zombie, nie poddawaj się do cholery, chociaz łatwo powiedzieć,trudniej wykonać.
      nie poddawaj...
      L.
      • g.i.jane Re: Sam juz nie wiem... 04.09.03, 22:12
        Najwyraźniej ta lekarka leczy to co widać: lęki - wyleczone, bezsenność -
        wyleczona. A Ty jej wyjeżdżasz z dołem. Co to jest dół? Ona nie wie bo nigdy
        nie miała. Dla niej to Ty symulant jesteś. Dobrze, że Ci nie przepisała
        lewatywy.
        • dziczu Re: Sam juz nie wiem... 05.09.03, 22:32
          A mi się wydaje, że na nikogo nie możesz liczyć-tylko na siebie. Jeśli sam nie
          będziesz chciał sobie pomóc, będziesz biernie przyjmować leki, to nie
          wyzdrowiejesz (złagodnieją objawy ale korzeń zostanie). Wiem, trudno w
          depresji mówić: chcę wyzdrowieć skoro nic się nie chce. Ale psychika Twoja
          włąsna jest dla Ciebie najlepszym lekarstwem. Wsłuchaj się w siebie, klucz do
          rozwiązania problemu jest w Tobie, tyko musisz w to wierzyć.
          A może to faktycznie nie jest depresja, tylko kryzys światopoglądowy, brak
          sensu życia. Szukaj go. Bez niego nie masz po co dźwigać się z depresji. Bez
          sensu, będziesz w depresji trwał przez lata. Wytwórz w sobie jakąś motywację.
          To pomaga. Jak masz pytania pisz na priva.
          Pozdrawiam
    • barbarella8 Re: Sam juz nie wiem... 07.09.03, 21:19
      Witaj! Myslę,że najlepiej byłoby, abys podjął sie terapii grupowej. Ponieważ
      grupa pomoże Ci odnaleźć odpowiedź na Twoje pytania.Jeśli nie masz zaufania do
      metod leczenia i co za tym idzie brak oczekiwanych efektów to chyba dobrze by
      było zastanowic się nad zmianą lekarza. Nie załamuj sie - ja z depresją walczę
      od dziecka. Brak napędu zdarza się każdemu. Moze sie za bardzo niecierpliwisz?
      na efekty czasem trzeba dłużej czekać, niz byśmy sobie tego życzyli.
      Chciałabym , aby w tym trudnym momencie otoczył Cię wianuszek dobrych i
      życzliwych ludzi. Na tym forum jest ich wielu. Myslę, że w realu również.
      Rozejrzyj się dookoła... i usmiechnij:) B.
      • jack_london Re: Sam juz nie wiem... 07.09.03, 23:21
        barbarella8 napisała:

        > Witaj! Myslę,że najlepiej byłoby, abys podjął sie terapii grupowej.

        grupa bardzo mi pomogla. moze nie tyle na depresje, co na pewne okolodepresyjne
        sprawy, nastaweinie do swiata. takie szczere opinie osob z zewnatrz sa czasm
        jak wiadro zimnej wody, ale czasem _nie ma_ lepszej zeczy zeby sie podbudowac,
        chocby w prosty sposob, kiedy zobaczysz ze inni czuja sie podobnie jak ty, albo
        ze inni maja czasem rownie irracjonalne przekonania jakie tobie sie zdarza miec
        na temat swiata czy swoj.
        co do psychiatry w Krakowie, bardzo dobrze wspominam panie doktor z poradni
        studenckiej / co do pana doktora, slyszalam same superlatywy, ale nie mialam z
        nim kontaktu /.jak masz jakies pytania zapraszam na priva.
        • barbarella8 Re: Sam juz nie wiem... 08.09.03, 21:32
          Dokładnie w terapii grupowej o to chodzi. Spróbuj wsłuchac sie w innych:) B.
    • iwona.grobel Re: Sam juz nie wiem... 11.09.03, 13:36
      Zajrzałam do tego wątku dopiero dzisiaj. Dr_zombie, proszę spokojnie napisać,
      jaka jest teraz diagnoza. Czasem zdarza się weryfikować diagnozę w trakcie
      leczenia pacjenta, mnie też tak się zdarzało. To wcale nie znaczy, że leczenie
      nie było właściwe. Leki przeciwdepresyjne stosuje się także w innych niż
      depresja zaburzeniach.
      Na razie.
      IG
    • dr_zombie Re: Sam juz nie wiem... 12.09.03, 07:15
      Diagnozy teraz nie ma zadnej...Nic mi nie powiedziala, poza tym ze nie umie mi
      pomóc...Dała tylko Lucetam na poprawe koncentracji. Nie biorę juz asentry
      jakies 10 dni i jakos nie czuje sie gorzej niz podczas brania tego leku oraz
      innych antydepresantów. Jedyne co moge stwierdzic na co mi te antydepresanty
      pomogły to lęk. Oczywiscie odczuwam czasem lęk, ale juz nie bez powodu...

      Wracając do moje lekarza - mówie, że nie mam energi, siły...a ona - "To dam ci
      hydroxyzyne" :)))) CIekawe rozwiązanie...

      Sam nie wiem co mi jest. Jak 1 raz szedlem do psychiatry to mialem depresje na
      100 %. Teraz minelo juz blisko rok brania jais antydepresantów. Nie mam pojecia
      co jest ze mną.
      • barbarella8 Re: Sam juz nie wiem... 12.09.03, 22:56
        Mam wieloletnie doświadczenia w walce z brakiem energi... nie ma innego sposobu
        jak na siłę przełamywać niechęć do działania. Zacznij działać, wyznaczaj sobie
        konkretne cele, codziennie, mozolnie je realizuj. Jeżeli sam nie przełamiesz
        braku napędu nikt Ci nie pomoże. Moim sposobem na przełamywanie depresji byla
        jazda na rowerze, gdziekolwiek, aby przed siebie, płakałam, śpiewałam na całe
        gardło. Wykrzykiwałam swój ból. Trochę pomagało, może i Tobie. Najwazniejsze,
        aby nie zamknąć się w sobie. Rozmawiaj z ludźmi, inni tez podobnie czują może
        będziesz mógł komus pomóc.Pomagając innym i sobie pomożesz. Może z czasem
        dowiesz sie co z Toba jest?:) Pozdrawiam B.
        • zyjatko1 Re: Sam juz nie wiem... 13.09.03, 07:02
          barbarella8 napisała:

          > Mam wieloletnie doświadczenia w walce z brakiem energi... nie ma
          innego sposobu jak na siłę przełamywać niechęć do działania.

          Barbarello, zostaw promyk nadziei, że jest jaki spos?b...?

          Dla mnie to byo przyjście na Oddział Dzienny - zupełna zmiana
          napędu na pozytywny.
          Ktoś doradzał mi założenie zeszytu i zapisywanie wszysykiego co
          robię z podaniem czasu, ale to nie dla mnie: jestem niecierpliwa i
          choleryczka ;-)

          Pozdrawiam
          • jack_london Re: Sam juz nie wiem... 13.09.03, 11:38
            Mnie tez pomogl Oddzial Dzienny i Grupa /tak, z duzej litery bo bardzo ich
            polubilam / do ktorej sie tam dostalam.
          • barbarella8 Re: Sam juz nie wiem... 13.09.03, 15:36
            Nie tylko w walce z depresją zawsze trzeba miec nadzieję:) , ale myślę, że
            każdy metodą prób i błędów znajduje swój sposób na ujrzenie światełka w tunelu.
            Po tylu latach leczenia uważam, że nie ma gotowej recepty.Cierpiałam tak mocno,
            ale nikt nie miał takiej mocy, aby mnie uwolnić od mojej "przyjaciółki". Także
            piszę o moich osobistych doświadczeniach, jednak mimo wszystko i na przekór
            żyję i cieszę się zyciem w przerwach międzydepresyjnych. Gdybym nie miała
            nadziei - to by mnie wśród Was dawno nie było. To własnie nadzieja trzyma mnie
            przy życiu . Promiennie i cieplutko pozdrawiam i przesyłam garść promieni
            nadziei :) B.
            Zacytuję fragment wiersza ks. Twardowskiego
            Gdyby wszyscy mieli cztery jabłka
            gdyby wszyscy byli silni jak konie
            gdyby wszyscy byli jednakowo
            bezbronni w milości
            gdyby każdy miał to samo
            nikt nikomu nie byłby potrzebny ...
      • iwona.grobel Re: Sam juz nie wiem... 18.09.03, 13:00
        Skoro cały czas odczuwa pan zmiany w swoim stanie psychicznym (domyslam się, że
        lęk i przygnebienie) a lekarz nie widzi potrzeby zalecenia leków, to proszę
        porozmawiać z nim o innych formach terapii. Może oddziaływania
        psychoterapeutyczne? Rozmówcy na forum dzielą się dobrymi doświadczeniami z
        tego typu leczeniem. Prosze spróbować.
        Pozdrawiam.
Pełna wersja