O rodzeństwie

06.04.08, 15:05
Macie braci albo siostry?
Jak wam się z nimi układa?

Pytam, bo jestem zaskoczona, jak czesto u terapeutki ten temat
wypływa. Mam młodzszą siostrę, o dwa lata.
Lęki od dziecka: obsesja, że mnie rodzice zostawią. Żadnej zazdrości
nie pamiętam. Nie pamiętam też mojej siostry jako dziecka. Pamiętam
np. dokładnie wanienkę, w której mama ją kąpała, ale nie pamiętam
tego, co było kąpane.

Kupiłam sobie ksiazeczkę "Oto jest Kasia". Czytałam to jak miałam 7
lat i pamiętam, że była to moja pierwsza ważna książka. O
dziewczynce dość wrednej i samolubnej (ale fajnej jednak), której
rodzi się siostra.
Przeczytałam to przedwczoraj późno w nocy i załatwiła mnie ta
lektura na amen. Rodzice ją olewają, w szkole nikt jej nie lubi,
przestaje dobrze się uczyć, no w takiej dziecięcej społeczności
spada na dno. Matka cichcem obgaduje ją przed ciotką, że Kasia
zazrosna i wszyscy są tym oburzeni. Cały czas tylko "Tak nie można,
jak ty się zachowujesz, jesteś starsza." Widać, że Kasia chce uwagi
i miłości, a czym bardziej się tego domaga, tym bardziej rodzice są
oburzeni, obrażeni, tym bardziej ją odpychają.

Na koniec Kasia porzuca bunt, zostaje dobrą starszą siostrą,
grzeczną miłą, uśmiechniętą, poprawia stopnie i rodzice łaskawie się
odgniewują.

Najgorsze jest na sam koniec.
"Proszę, oto jest kasia. Chyba ta sama, co na początku książki, bo
nawet spódniczkę ma na sobie tę samą - w kratkę.
- Dzień dobry, Kasiu. (tu dalej jest rozmowa, z której wynika, że
Kasia jest już teraz grzeczną dziewczynką, mówi np. tak:)

-Zajrzę tylko, czy Agnieszka śpi, bo tatuś i mamusia są w kinie.
Pobiegła.
A może to nie ta sama Kasia?"

I to ostatnie pytanie, wbrew chyba intencjom Miry Jaworczakowej,
wzbudziło we mnie taką falę żalu za starą Kasią, która została
ukatrupiona w imię socjalizacji. I jestem pewna, że gdyby pisac ciąg
dalszy tej książeczki to kasia prędzej czy później wyląduje u
psychiatry.
    • podroby_papieskie Re: O rodzeństwie 06.04.08, 18:00
      legenda glosi ze moja podlosc nie miala granic, jak swiezutki braciszek lezal w
      lozeczku, to wlazlem do lozeczka i bucikami chcialem rozwiazac problem.
      • nienill Re: O rodzeństwie 06.04.08, 18:32
        a ja chcialam mojego udusic
        • kontrreformacja Re: O rodzeństwie 06.04.08, 22:15
          U mnie legenda głosi, że zachowywałam się jak gdyby nigdy nic, z
          radością opiekowalam się siostrą i w ogóle byłam aniołkiem. Ale za
          to ubranie mnie cisnęło, gryzło i drapało i ryczałam jak tylko matka
          oddaliła się na pól metra.
    • quicki Re: O rodzeństwie 07.04.08, 00:41
      Ja kiedy mi się pierwszy brat urodził to miałam 5 lat i poczułam się jak wydziedziczona królewna.Byłam wściekła i urażona.Potem urodził się drugi i rodzice kompletnie o mnie "zapomnieli".Włóczyłam się gdzie chciałam całymi dniami i nikt o nic nie pytał puki przychodziłam na obiad i miałam odrobione lekcje.Do braci nigdy nie miałam żadnego ale, bo nie oczekiwano ode mnie że będę ich lubić i hołubić. Ale też dopiero jako dorośli ludzie nawiązaliśmy że sobą kontakt i się zaprzyjażniliśmy.
      Za to do mamy wciąż mam żal,że ciągle pracowała.I że wolała w tym trudnym okresie poświęcać czas problemom innych, niż zauważyć moje (o ironio- jest psychologiem).Myślę że te doświadczenia mnie jakoś osłabiły w póżniejszych kontaktach z ludżmi, ale to nie one są żródłem moich problemów.
      PS:Też czytałam w dzieciństwie tę książkę ale nie zrobiła na mnie wrażenia.Osobiście identyfikowałam się z Ronją- A.Lindgren
      • i_250 Re: O rodzeństwie 07.04.08, 21:47
        >I że wolała w tym trudnym okresie poświęcać czas problemom innych,
        >niż zauważyć moje (o ironio- jest psychologiem).
        Ciekawe jak to jest mieć rodzica-psychologa?
        Ale wiesz, chyba większość mam tak ma że choć dzieci są małe to
        muszą iść do pracy.
        • demole Re: O rodzeństwie,starszym bracie 07.04.08, 21:57
          bekarcie,
          chociaz w takim wieku urodzony to wcele nie bekart,
          to jest dozwolone w sredniowieczu

          wyjechali na wakacje
          wszyskie nasze dinozaury,
          gdy chomikow nie ma w domu
          to jestesmy normalni
        • quicki Re: O rodzeństwie 07.04.08, 23:50
          Moja mama nie musiała, bo wtedy tata całkiem dobrze zarabiał.
          A to że w ogóle chciała wrócić do pracy , zamiast siedzieć z dziećmi w domu
          rozumiem teraz w całej rozciągłości, tylko nie jestem pewna czy wtedy
          rozumiałam.Ale po co zaraz na 1,5 etatu ?Zresztą tak jej zostało-na emeryturze i
          wciąż pracuje, bo lubi.
          Jak to jest mieć mamę psychologa? Krótko pisząc:od zawsze pamiętam ten
          wymalowany na jej twarzy dylemat:czy kierować się matczynym sercem czy fachową
          wiedzą nabytą.I śmiem twierdzić że przesrane miała, bo burzliwie przechodziłam
          dorastanie, a tu pół miasteczka patrzyło jak też pani psycholog sobie z własnym
          dzieckiem radzi, skoro śmie innym radzić.
    • mskaiq Re: O rodzeństwie 07.04.08, 10:34
      Kontreformacja napisala
      >to ostatnie pytanie, wbrew chyba intencjom Miry Jaworczakowej,
      >wzbudziło we mnie taką falę żalu za starą Kasią, która została
      >ukatrupiona w imię socjalizacji. I jestem pewna, że gdyby pisac
      >ciąg dalszy tej książeczki to kasia prędzej czy później wyląduje u
      >psychiatry.
      Kasia sie zmienila bo zrozumiala ze jesli ona jest negatywna w
      stosunku do innych ludzi to inni ludzie sa negatywni do niej.
      Takie jest prawo zycia, jesli jestesmy wredni w stosunku do innych
      ludzi to zwroca nam to z nawiazka.
      Ta wredna Kasia ktorej zalujesz jest skazana na depresje. Otoczenie
      bedzie dzialalo przeciwko niej i bedzie co chwila wywolywalo u niej
      stany depresyjne.
      Ona rowniez bedzie wredna w stosunku do siebie bo zawsze kiedy
      jestesmy wredni dla innych to jestesny wredni dla siebie rowniez.
      Kasia po zmianie znajdzie akceptacje spoleczenstwa, bedzie spotykala
      sie z akceptacja, uznaniem, odnajdzie przyjaciol.
      Bedzie rowniez dobra dla siebie, bo bedac dobrym dla innych jestesmy
      takze dla siebie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • suchyxxx2 Re: O rodzeństwie 07.04.08, 11:42
        mam brata o 9 lat starszego który na szczęście od paru lat mieszka już ze swoją
        obecną żoną i dzieckiem...brat jest zupełnie inny ode mnie.jest
        choleryczny,szybki,zdenerwowany ale też i łatwo nawiązuje znajomości i wydaje
        się być szałowy.ponieważ wkurza mnie swoim gadaniem-że ja mam lepiej itp oraz
        potrafi być beszczelny i chamski, to staram się go odwiedzać bardzo rzadko.po
        prostu nie pasuje mi jego tok myślenia zresztą debilnego myślenia...
        • demole Re: O rodzeństwie 07.04.08, 12:15
          jesli czyta ktos glupszy ode mnie,
          stwierdzenie "przyjdz z rodzicami,
          albo -przyjdz z siostra"

          nie oznacza wcale fizycznej obecnosci,

          "przyjdz z rodzicami"
          -to gleboko metafizyczne stwierdzenie

          slowo-klucz

          ktore lekarz -w niemoznosci zlamania systemu zostawi ci na cale zycie
          • demole Re: O rodzeństwie 07.04.08, 19:05
            nie robilem zdjec z zycia rodzinnego ani z pobytu w psychiatryku,
            naprawde nieliczne,
            okazalo sie ze ktos zrobil za mnie te zdjecia,
            na filmie nie ma zadnej fabuly,wszystko jest prawdziwe,
            zywe

            no ale myslenie ze za wszystko odpowiada zycie rodzinne,
            a ,jeszcze gorzej -machina, to juz myslozbrodnia
    • eizo111 Re: O rodzeństwie 07.04.08, 19:50
      ja mam brata ale jest tak głupi że uważa że pozjadał wszystkie rozumy


      a poza tym słucha HH
      także kiepsko jest
    • obatala Re: O rodzeństwie 07.04.08, 19:54
      Tu sie nie wypowiem.

      Moim bratem byl pies. Przepraszam, PIES.

      Ob
      • demole buddysci by tego zakazali 07.04.08, 20:53
        a sprawcow spalili

        KATALEPSJA czyli niszczenie SWIETEJ UWAGI, swietej swiadomosci
        wszystko sie zmieni jesli TEZ IZRAEL stanie sie panstwem wyznaniowym
        IZRAEL UROJONY w czasach nowoczesnej technologii i matematyki ,calkiem sensowne
        pojecie,
        jesli,a nie mozna stwierdzic tozsamosci jacys POGANIE podajacy sie za NOWYCH
        IZRAELITOW maca wode,
        jako zastepca Kaplana /albowiem tam,na tym ksiezycu wyladowali amerykanie,i
        robia co chca lacznie z ciotkami z ameryki ,tamtej ameryki

        stwierdzam za przedstawicielem nieurojonego izraela,
        w NOWYM KODEKLSIE i jego zrozumieniu

        TA OSOBA MUSI UMRZEC !!

        trudno sie nie domyslic o co idzie
Pełna wersja