Siedzę w poczekalni...

07.05.08, 18:45
...u psychiatry i nagle wchodzi znajomy/członek rodziny. Przyszedł do lekarza
ogólnego bo go gardło boli. Po chwili zauważa cię, podchodzi i pyta: "Do
którego lekarza idziesz?"

Zakładając że nie chcecie by wiedział o waszych problemach - co odpowiadacie?
    • little_emma Re: Siedzę w poczekalni... 07.05.08, 20:51
      Miałam bardzo podobny problem w rzeczywistości.
      Mam dwa warianty w takiej sytuacji. Jeżeli jest to człowiek, który wie o moich
      problemach albo jest to ktoś mi bliski - mówię prawdę i nie mam z tym problemu.
      Natomiast jeżeli jest to ktoś, kto bliżej mnie nie zna i nie orientuje się w
      mojej sytuacji - nie mówię mu prawdy. Może i nie jest to dobre postępowanie, ale
      nie potrzebuję się jeszcze dodatkowo zamartwiać co ten ktoś sobie o mnie pomyśli
      jak się dowie, że idę do psychiatry i czy nie rozpowie tego dalej jako
      sensacyjnej plotki. Może kiedyś osiągnę stan "jest mi zupełnie obojętne co myślą
      o mnie inni ludzie". Na razie jeszcze do tego nie doszłam.
      Emma
    • funstein Re: Siedzę w poczekalni... 07.05.08, 21:32
      bez wahania odpowiadam, ze do proktologa i sie niewychowany czlonek rodziny
      zapowietrza ;)
      • kontrr Re: Siedzę w poczekalni... 08.05.08, 01:36
        > bez wahania odpowiadam, ze do proktologa

        To samo mi przyszło do głowy :)
    • quicki Re: Siedzę w poczekalni... 08.05.08, 00:45
      Byłam w takiej sytuacji i powiedziałam prawdę, bo nie umiem kłamać a już zwłaszcza z marszu.Na szczęście była to kulturalna i życzliwa mi osoba.
      A raz gdy czekałam do psychiatry (i żaden inny lekarz wtedy nie przyjmował)to przyszedł sąsiad z mojej ulicy.Zdążyłam się w porę schować i po prostu nie poszłam do lekarza.Ja go widziałam- on mnie nie.Teraz, choć wiem ,że to niepoprawne,za każdym razem gdy go widzę, to zastanawiam się jakim też typem świra on jest.Ale lubić go nie przestałam i "dzień dobry" też mówię.
Pełna wersja