Czy wasi najbliżsi też

19.05.08, 15:10
nie wiedzą co z tym fantem zrobić?
Przyjechała do mnie mama, żeby mi trochę pomóc.I było o.k. dopóki nie złapałam
pierwszego większego dołka.Wtedy zabrała moje dziecko na dłuuugi spacer(pomimo
że mały jest lekko chory) i wróciła dopiero gdy miało mnie nie być w domu, bo
miałam iść do lekarza.A ja nie poszłam- taki zonk.
Czy wy też macie wrażenie że wasi bliscy omijają problem ( a jeśli trzeba to
omijają was),nie chcą o tym rozmawiać, nie chcą słyszeć o depresji i ogólnie
bywają zażenowani tematem.
    • lucyna_n Re: Czy wasi najbliżsi też 19.05.08, 17:06
      mam identyczne wrażenie
      omijanie tematu, jakbym byla chora na jakąś wstydliwą chorobę.
      udawanie że jest ok, sprowadzanie wszystkiego do zlej pogody i braku witamin.
      Takie odczarowywanie niezrozumiałego.
      • agulka242 Re: Czy wasi najbliżsi też 19.05.08, 18:33
        Moja mama na początku bagatelizowała właśnie na zasadzie "braku
        witamin",lub"przemęczenia".
        Obecnie zmieniła podejście(nie wnikam dlaczego).Mąż bardzo pozytywnie
        zareagował.Znajomi szczególnie ze studiów ok(może dlatego,że taki psychologiczny
        kierunek ) ;)
        Nie ukrywam,gdy ktoś pyta.Ale są także pozytywne wymiary choroby.Kilka znajomych
        dzwoniło w sprawie namiarów na lekarkę,z zapytaniem jak to u mnie "wyszło".Same
        mają problem i dopiero jak zorientowały się,że nie są same odważyły się coś z
        tym zrobić.
        • demole Re: Czy wasi najbliżsi też 19.05.08, 18:37
          to jest prostytucja dziennikarska,
          gazeta...
          panienki montują sobie helikopter z gilotyną i nim polecą,
          zrobią sobie rewolucje kulturalną z napędem psychotropowym,
          i wylądują,
          jak zaglądam na pierwszą stronę to mi sie niedobrze robi
          • abasia471 Re: Czy wasi najbliżsi też 19.05.08, 19:34
            Ja nie uświadamiałam na siłę mojej rodziny, ale dobrze sobie
            poradzili z tym problemem. Znając mnie z przed choroby wiedzieli, że
            jeżeli leżę i gapię się w sufit całymi godzinami, to widocznie
            dzieje się ze mną coś złego. Mąż i córka dali mi dużo wsparcia i
            ciepła. Widzę jednak, że kiedy mam gorszy dzień, to patrzą na mnie z
            niepokojem, pewnie boją się powtórki, z tej wątpliwej rozrywki.
            • demole Re: Czy wasi najbliżsi też 19.05.08, 19:49
              na przykład oglądaniem kolejnej relacji z lądowania amerykanów na księżycu.
              • demole Re: albo oglądanie prognozy pogody 19.05.08, 19:53
                zima stulecia
                • demole t e r a z _ k o n k r e t n i e 20.05.08, 03:00
                  niektórzy pacjenci się leczą,ale co niektórzy mają inne problemy,
                  mur berlinski przebiega dzisiaj pomiedzy ludżmi a zbrodnie wojenne w czasie pokoju,
                  zbrodnie przeciwko ludzkości dokonywane są przez naszych bliskich - brzmi
                  patetycznie,ale na psychiatrii,u co niektórych pacjentów to prawda

                  nawet u depresyjnych,
                  znęcanie się rodziny nad człowiekiem w depresji to zbrodnia,
                  przeoisywanie leków które w niczym nie pomagają to zbrodnia,
    • bertrada Re: Czy wasi najbliżsi też 20.05.08, 05:36
      Mam podobne wrażenie. Po tych wszystkich przejściach z depresją
      jednego się nauczyłam. Rodzina to drzazga w tyłku. Jak masz kłopoty
      i jej potrzebujesz to cię kopną a jak sobie dobrze radzisz i chcesz
      mieć święty spokój to ci wlezą z buciorami w życie. Z resztą to nie
      tylko o rodzinie można coś takiego powiedzieć. Przyjaciele i znajomi
      są nie lepsi.
    • vandikia Re: Czy wasi najbliżsi też 21.05.08, 11:54
      moi rodzice nie wiedzieli co robic i jak, mimo ze dalam im nawet
      ksiazke z poradni, nie uznają chyba, ze to choroba
      bylo standardowe "wez sie w garsc", "za malo ruchu", "za malo
      witamin"
      bylo i przytulanie i krzyczenie

      teraz gdy wyszlam z najgorszego nie okazuje przy nich swoich stanow,
      gdy mnie lapie nerwica lykam ziolową pigule i wiem, ze bede miala na
      godzine spokoj, a na ogol tyle u nich przebywam w ciagu dnia
      • woodpecker_from_mars Re: Czy wasi najbliżsi też 21.05.08, 16:47
        > moi rodzice nie wiedzieli co robic i jak, mimo ze dalam im nawet
        > ksiazke z poradni, nie uznają chyba, ze to choroba
        > bylo standardowe "wez sie w garsc", "za malo ruchu", "za malo
        > witamin"
        > bylo i przytulanie i krzyczenie

        u mnie podobnie... szukalam wsparcia u rodzicow w najgorszych chwilach a
        uslyszalam tylko obrazliwe slowa, ze jestem "psychiczna", jakie ja moge miec
        problemy, co ja wiem o zyciu... i przerazliwy wrzask... nie zapomne nigdy jak
        stali nade mna i krzyczeli... od tamtej pory rzadko ich odwiedzam; jesli juz
        staram sie zachowac pozory, zeby tylko nie pytali, nie drazyli; bardzo to bolesne:(
        • abasia471 Re: Czy wasi najbliżsi też 21.05.08, 18:45
          Przykre to co piszecie. Myślę, że taka reakcja bagatelizowania
          problemu, pokrzykiwania, albo udawania, że nic się nie dzieje,
          wynika z braku zrozumienia i strachu. Ludzie dość często reagują
          agresywnie, gdy coś ich przerasta. Jednak kiedy ma się poważne
          problemy ze sobą, to trudno skupiać się na rozumieniu innych, bo
          wtedy przede wszystkim oczekuje się wsparcia.
          • bertrada Re: Czy wasi najbliżsi też 21.05.08, 19:03
            Nie sądzę żeby to była niewiedza lub strach.

            Ludzie to bestie i w sprzyjających warunkach to z nich wyłazi.
            Wystarczy przypomnieć sobie historie z obozów koncentracyjnych itp.
            Przeciętny człowiek ma skłonność do kopania leżących. Zwłaszcza jak
            leżący jest słaby, nie może się bronić i jest uzależniony od kata.
            Do tego dochodzi jeszcze wsparcie otoczenia, które najczęściej staje
            po stronie sprawcy. Bo przecież on taki biedny nieszczęśliwy i
            jeszcze się ze świrem musi męczyć. Ponad to dochodzi jeszcze
            przekonanie, że zaburzenia psychiczn to fanaberia i złośliwość
            chorego, więc trzeba mu pokazać gdzie jego miejsce.

            Drugim powodem jest to, że ludzie traktują rodzinę jako wyznacznik
            swojej pozycji społecznej. Podobnie jak samochód, dom, ciuchy czy
            pracę. Dlatego jak trafi się jakaś czarna owca, to czują się
            upokorzeni i wściekli. Bo najważniejsze jest co ludzie powiedzą.
            Zwłaszcza dla osób, które mają zwyczaj orać cudzym wołem, czyli same
            soba nic nie reprezentuja i liczą, że będą mogli jechać na sukcesach
            bliskich.
            • demole Re: Czy wasi najbliżsi też 21.05.08, 21:06
              nieprawda,
              niektórzy ludzie mają instynkt łowcy,
              innie nie
              • demole Re: a skąd mją takiego nosa ? 21.05.08, 21:25
                zawsze mnie to dziwiło,
                może dzięki temu,że celowo robią tak,żeby nieżle śmierdziało
    • quicki Re: Czy wasi najbliżsi też 22.05.08, 00:00
      Dżizes, Bertrada jak ty się musiałaś na ludziach przejechać, że tak wiarę w
      ludzi straciłaś? Aż mi się smutno zrobiło, bo niestety wiele z tego to
      prawda.Ale stado to stado a rodzina to rodzina.
      Chyba powinnam dodać ,że pomimo iż założyłam ten wątek, to na wsparcie mojej
      rodziny w różnych życiowych sytuacjach, zawsze mogę liczyć.I na rodziców i na
      braci i na męża.Tyle tylko, że gdy się zapadam ,to jedynie mąż wie (nie wstydzi
      się) co robić.A reszta hmm...reakcje zupełnie bezsensowne i nieadekwatne...
      • demole Re: Czy wasi najbliżsi też 22.05.08, 00:12
        a to ja mam akurat inne rzeczy na mysli niz ty myslisz,
        ,naduzywanie techniki nie jest naduzywaniem riozumu,
        natomiast nieopatrzne powiedzenie czegos...??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja