dr21
21.09.03, 16:50
Wkrotce jade na rok za granice na stypendium. Mimo to zamiast radosci jedynie chodze i marudze ze sobie nie poradze. Boje sie, ze strace przez to sympatie najblizszych i mojego chlopaka, ktory stara sie robic co moze aby zmobilizowac mnie do optymizmu,jakiejs wiary w siebie pokazujac mi jak wiele udalo mi sie dokonac. Tylko ze ja potrafie prawie caly dzien beczec,a oprocz tego panicznie boje sie ze moglabym go stracic a naprawde wspaniale nam sie uklada...
Co w takim razie zrobic,aby jakos uwierzyc,ze to wszystko ma sens a moj wyjazd przy odrobinie wiary w nas samych nie zniszczy naszych relacji?? Bo ja niestety widze wszystko tylko w czarnych barwach, co byc moze poteguja jeszcze leki tj, myolastan czy baclofen ktore czasem zazywam ze wzgledu na klopoty z kregoslupem..
Z gory dzieki za jakas odpowiedz!!