Zerobiegunowi

21.09.03, 18:45
Nie zazdrośćcie dwubiegunowym, bo to pozór korzyści.
Nadmierne nagazowanie może przynieść szkody nie do
odrobienia...
Wiem co mówię.
Zazdrościć trzeba zerobiegunowym. Cieszą się, gdy warto, płaczą,
gdy trzeba... Robią swoje ;-)

Pa
Marta
    • blue_a Zerobiegunowi - trochę na odwyrtkę :) 22.09.03, 10:15
      Tzw. normalsi.
      Robią, tylko to, co wypada.
      Sztywno ubrani.
      Politycznie poprawni.
      Nie powiedzą k****, bo to nieparlamentarne słowo

      A ja powiem!


      • blue_a cd - potknął mi się palec 22.09.03, 10:19
        Kocham patrzeć na ludzi na tzw. świętych niedzielnych spacerach.

        (sorry..)

        Przymusowe zaczerpnięcie powietrza po pracowitym tygodniu i rozsprzątanej
        sobocie.

        • leny3 Re: cd - potknął mi się palec 22.09.03, 16:36
          Wydaje mi się, że bycie zdrowym psychicznie, to nie to samo co bycie
          człowiekiem przeciętnym, płytkim, czy nie daj Boże ograniczonym...
          • samanta5 Re: cd - potknął mi się palec 24.09.03, 18:05
            leny3 napisał:

            > Wydaje mi się, że bycie zdrowym psychicznie, to nie to samo co bycie
            > człowiekiem przeciętnym, płytkim, czy nie daj Boże ograniczonym...

            Ale lepiej odnieść sie do takich właśnie ludzi ze względu na lepsze własne
            samopoczucie :)
        • leny3 Re: cd - potknął mi się palec 22.09.03, 16:57
          Poza tym co ma słowo k**** do tego, to nie wiem. Miliony rodaków, depresyjnych
          czy niedepresyjnych, trzaskają tym słowem na lewo i prawo mało się przejmując
          jego parlamentarnością, żaden to zatem powód do chwały.
          • blue_a Cześć, Leny. 23.09.03, 10:07
            Nawiązuję tu do posta Marty. Nie wiem, czy mi się uda, ale w pewnym sensie
            będzie o ideach. Mówienie "kurwa" bądź nie, ma się do tego nijak i jednak dużo
            się ma.

            Razi Cię to dosadne słowo?
            A właściwie dlaczego?
            Jśli jest używane z umiarem?

            "Jeśli urywa palec, nie krzyczy się "OJEJKU!"
            (Krzysztof Fus, kaskader)

            Mnie się zdarza używać `tego słowa` dla wyrażenia skrajnych emocji. Dlaczego
            właściwie nie? Co? Leny? :) Nie jestem monolitem. Czasem (ostatnio rzadko) -
            zachwyt. Czasem - wkurwienie. L u d z k i e.

            O możliwych przyczynach depresji. Naginanie się (z bóóóóólem) do pseudo-
            zdrowego społeczeństwa. Bycie za wszelka cenę perfect. Nie wiem, czy słyszałeś:
            zaleca się osobom depresyjnym bycie li i jedynie "wystarczająco dobrym". Nie
            perfect. Stosuję w życiu. Czuję, że zdrowieję!!! Rozumiesz?

            Hypomaniacy mają to do siebie, że mówią "Król jest nagi"
            Bo jest :)


            Jeśli nikomu nie szkodzę własnym zachowaniem, to dlaczego mam łazić w obroży?

            Tańczenie na ulicy.

            Spontaniczny śmiech w miejscach publicznych.
            Jeśli jest cudownie zaraźliwy..
            Jeśli nie śmieję się np. na pogrzebie..(bo nie..)

            Nie odwracaj się tyłem, gadaj ze mną!

            :)


            • empeka Re: Cześć, Leny. 23.09.03, 17:27
              blue_a napisała:

              > Nawiązuję tu do posta Marty. /.../
              > będzie o ideach. Mówienie "kurwa" bądź nie, ma się do tego nijak i
              jednak dużo
              > się ma.

              Mówienie na dowolny temat jest możliwe przecież na (prawie)
              każdym poziomie emocji.
              Ja widzę taką trudność, że dyskurs dotyczący idei należy do świata
              teorii i wiedzy praktycznej.
              Stopień natężenia emocjami odbiera siłę słowom z zakresu idei, za
              to mówi wiele o stanie psychicznym osoby mówiącej.

              Wystarczy o tym pamiętać, żeby niczym się nie obrażać, szczególnie
              [gdy, kurwa] nie ma o co ;-)))))

              No cóż, a ja zazdroszczę zerobiegunowym: ich radości mogą być,
              lub nie, świeże i pełne, ich przemyślenia mogą być, lub nie -
              głębokie.

              Moje zawsze mogą się znaleźć w złym towarzystwie mojej
              dolegliwości... jędzy jednej!

              Pa
              Marta

              PS. Jakoś nie gustuję w ostentacji.
              M
            • leny3 Re: Cześć, Leny. 23.09.03, 17:29
              blue_a napisała:

              > Nawiązuję tu do posta Marty. Nie wiem, czy mi się uda, ale w pewnym sensie
              > będzie o ideach. Mówienie "kurwa" bądź nie, ma się do tego nijak i jednak
              dużo
              > się ma.
              >
              > Razi Cię to dosadne słowo?
              > A właściwie dlaczego?
              > Jśli jest używane z umiarem?
              >
              > "Jeśli urywa palec, nie krzyczy się "OJEJKU!"
              > (Krzysztof Fus, kaskader)
              >
              > Mnie się zdarza używać `tego słowa` dla wyrażenia skrajnych emocji. Dlaczego
              > właściwie nie? Co? Leny? :) Nie jestem monolitem. Czasem (ostatnio rzadko) -
              > zachwyt. Czasem - wkurwienie. L u d z k i e.
              >
              > O możliwych przyczynach depresji. Naginanie się (z bóóóóólem) do pseudo-
              > zdrowego społeczeństwa. Bycie za wszelka cenę perfect. Nie wiem, czy
              słyszałeś:
              >
              > zaleca się osobom depresyjnym bycie li i jedynie "wystarczająco dobrym". Nie
              > perfect. Stosuję w życiu. Czuję, że zdrowieję!!! Rozumiesz?
              >
              > Hypomaniacy mają to do siebie, że mówią "Król jest nagi"
              > Bo jest :)
              >
              >
              > Jeśli nikomu nie szkodzę własnym zachowaniem, to dlaczego mam łazić w obroży?
              >
              > Tańczenie na ulicy.
              >
              > Spontaniczny śmiech w miejscach publicznych.
              > Jeśli jest cudownie zaraźliwy..
              > Jeśli nie śmieję się np. na pogrzebie..(bo nie..)
              >
              > Nie odwracaj się tyłem, gadaj ze mną!
              >
              > :)


              Nie odwracam się, daj mi trochę czasu, pracuje w przedpotopowych warunkach i do
              czwartej nie mam internetu.
              Po pierw... no dobra, dajmy spokój! Słowo "kurwa" faktycznie razi mnie dosyć
              mocno, podejrzewam, że jestem przewrażliwiony, pracuję w malej miejscowości,
              gdzie słyszę je niemal wszędzie, w sklepie, u fryzjera, za szybą auta. Być może
              nawet w pewnym momencie podświadomie zakazałem sobie jego używania, żeby nie
              być podobnym do ludzi którzy je używają, a może nawet poczuć się od nich
              lepszym??? (kto wie... ale to temat na inne wynurzenia). Fakt że użyte z
              umiarem, samemu mi się zdarza, więc już sam nie wiem o co kruszę kopie. Może po
              prostu nie spodobała mi się swego rodzaju afirmacja... Nie wiem. Zgadzam się z
              tym, że naginanie się do chorego społeczeństwa (chyba przy pewnej dozie
              ostrożnośći możemy je tak nazwać?) może owocować stanami depresyjnymi i innymi
              zaburzeniami osobowości, ale może są osoby którym udało się zachować dużo
              własnego "JA" i nie popadli w żadną z chorób. Przecież nie każdy, zdrowy i
              niedepresyjny człowiek to skończony konformista, perfekcjonista i sługa SYSTEMU
              społecznego. Oprócz ucieczki w chorobę istnieją przecież mądrość życiowa,
              zdrowy sceptycyzm, Miłość, sztuka, spontaniczne uczucia..... Może uda się nie
              zostać pioneczkiem - szaraczkiem. Czego Tobie, sobie i wszystkim życzę.
              Pozdroofka !
              • warum Re: Cześć, Leny. 23.09.03, 19:20
                Witam 'zdesperowanych', a w porywach, ktorych wiecej /jak widze z
                wypowiedzi/ 'normalnych'. Jestem zdecydowanie starsza od wielu z was / kiedys
                byl ranking i odezwal sie ktos, kto walczy z depresja od 50 lat- to wiecej niz
                ja/ ale.. wiem co to macki depresji i wszystko z tym zwiazane. Ucieszyl mnie
                temat przerywnika na "k", bo ja rowniez przez wiele lat nie uzywalam, nie
                potrzebowalam sie nim delektowac, a wrecz uwazalam sie za kogos lepszego...
                dlatego nie chcialam go uzywac:). Az przyzszedl wielki kryzys i... poza
                magicznym slowem na "k" i waleniem piescia w sciane ...nie potarafilam nic
                wiecej zrobic, by sie rozladowac. Wiec klelam, plakalam ... az zauwazylam,ze
                juz nic wiecej nie mam.. i albo zaczne od poczatku ratowac sama siebie albo
                zgine, bo nikt tego NIE ROZUMIE co ja czuje, co sie we mnie dzieje. A
                ostateczne rozwiazanie zawsze mam pod reka wiec.. najpierw sprobuje przezyc. Ta
                choroba ma nawroty tak niespodziewane , tak gwaltowne, ze ... jedyna metoda
                jest przeczekanie / czyli branie na rozum, ze kiedys wreszcie sie skonczy
                ta "faza' dna /. Praca, najlepiej ta fizycznie meczaca, sen, sport /bieg/, no i
                czasem wyplakanie pomoga ...ale... z tym trzeba zyc. Jestem zaskoczona,ze ten
                problem jest tak powszechny/ a moze teraz wiecej sie go porusza /, bo kiedys
                mowilo sie o humorach, o wplywie pogody , o slabej psychice i presji
                otoczenie, a nie chorobie. Dziwi mnie tylko wiara wszystkich w farmacje, bo
                nastroj poprawic mozna i w inny sposob, warto szukac w sobie sily i tej Bozej
                iskry, ktora pozwoli zobaczyc swiateko w tunelu:)A przede wszystkim rozejrzec
                sie wokol... czasem inni tez potrzebuja pomocy i gdy zrobimy najmniejszy dobry
                gest wobec innych , calkowicie zmieni sie nasze samopoczucie. Ja gdy siegam
                dna... zostaje najczesciej "ukarana" dodatkowym nieszczesciem, ale ... jako
                osoba odpowiedzialna / i perfekcyjna:(/ musze przestac sie wtedy nad soba
                uzalac tylko dzialac i komus pomoc. I wtedy... wszystko sie
                cofa / "nagroda"?/.Najgorsza jest bezczynnosc. Pozdrawiam wszystkich i
                przepraszam za gadulstwo/ wiem jak to denerwuje mlodziez:)
                • blue_a Cześć, Warum 24.09.03, 09:17
                  Tu starsza młodzież. Nie nudzisz, ani nie za długo. Pisz dalej.
                  I miłego dnia Wszystkim, czas na ciszę (własną).

                  :)
                • ewa1306 Re: Cześć, warum. 24.09.03, 11:06
                  Wzięłam twoje słowa do serca. mam nadziję że mi także uda sie znaleźć jakiś
                  złoty środek, aby przetrwać wszystkie burze.
                • w_sieci Re: Cześć, Leny. 24.09.03, 13:41
                  Do „Warum”
                  Czytając Twój tekst, myślałam, że ktoś opisuje mój przykład.
                  Z osoby energicznej, wesołej pozostał strzęp człowieka. Mam dużo nadziei, że
                  nie wszystko stracone. Dodaje mi wiary i siły osoba, którą muszę się opiekować,
                  nie mogę być słabą..
                  Są jednak chwile, kiedy nie umiem, radzić sobie z niczym albo tak się wydaje?
                  Odczuwam strach, że nie podołam! Staram zająć się czymś konkretnym, mam
                  możliwości jednak nie potrafię przebrnąć przez marazm. Wtedy krzyczę ,
                  wściekam się i klnę jak „szewc”, potem wstydzę się samej siebie! Kiedy
                  jestem „normalna” rażą mnie przekleństwa i chamstwo.....
                  Najgorsze, że ludzie, którzy mnie otaczają, nie są świadomi mojego stanu.
                  Zawsze, wszystkim pomagałam, decydowałam. W zasadzie nigdy nie otrzymywałam nic
                  w zamian. Nie zwracam się do nikogo o pomoc, cierpię w samotności. Za
                  przykładem „Warum” staram innym okazywać pomoc. Staram się wypełniać czas.
                  Wiem, że miłość i dobroć, jak światełko w tunelu, wyzwalają z lęku. Cały czas
                  czekam na moje ”wyzwolenie”, na pozbycie się strachu i niepewności. Mam chyba
                  szansę, bo wierzę w to, mocno i nie poddaję się przeciwnościom. Najgorsze już
                  za mną.. Pozdrawiam serdecznie.
                  • blue_a Cześć, w_sieci 24.09.03, 14:04
                    > Zawsze, wszystkim pomagałam, decydowałam. W zasadzie nigdy nie otrzymywałam
                    nic w zamian.

                    Cholera i do diabła..

                    > Nie zwracam się do nikogo o pomoc, cierpię w samotności.

                    Błąd. Pozwolisz, że spróbujemy nauczyć Cię prosić o pomoc? Pierwszy krok
                    zrobiłaś (przepraszam, że zwracam się do Ciebie tak bezceremonialnie), pisząc
                    tu. Prosisz nas o pomoc, opowiadając o sobie. My Cię słyszymy.

                    > Za przykładem „Warum” staram innym okazywać pomoc. Staram się wypełniać czas.


                    Czyj czas? Swój czy tych potrzebujących pomocy?
                    Czy nie czas wyrównać proporcje?

                    W_sieci powinna być dla siebie najważniejsza na świecie!
                    Naprawdę, tak uważam.

                    Trzymaj się.
                    • warum Re: Cześć, w_sieci 24.09.03, 17:53
                      Witaj, to co Ty napisalas/es to bylo to co ja niedopisalam. Wiec chyba
                      to "norma":(( Dziekuje wszystkim za zyczliwe przyjecie:) i dodam,ze "gadanie"
                      czy tu na forum czy w formie jakiegos listu / bo mowic glosno sie o tym nie
                      da.../ to tez forma rozladowania i moze sprawic ulge wiec... to tez terapia. A
                      co do zbijania czasu... to wlasnie problem...bo naprawde uwierzyc w siebie i
                      zapomniec o innych jest zdecydowanie trudniej w pozniejszym wieku niz gdy ma
                      sie nascie- dziescia lat. Ale... optymisci gora! Wiec tego sie trzymajmy, bo to
                      piepszone zycie kolem sie toczy i raz na gorze, raz na dole.. byle przetrwac do
                      tej gorki:)dzis w lepszym nastroju, ale zeby to byl stan staly to nie powiem...
                      • w_sieci Re: Do Warum... 24.09.03, 21:10
                        Dziękuję za słowa wsparcia, to prawda, „wygadanie się” jest dobrą terapią.

                        Z Twoich wypowiedzi emanuje spokój... Życzyłabym sobie móc „zarazić” się takim
                        stanem. Poruszyłaś bardzo ważny dla mnie temat: „...bo naprawde uwierzyc w
                        siebie i zapomniec o innych jest zdecydowanie trudniej w pozniejszym wieku niz
                        gdy ma sie nascie- dziescia lat...”......Rodzina,dla mnie to, treść życia,
                        którą wypełnia się długo, tworząc jej małą „historię”. Trudno nie walczyć
                        O jej trwałość i szczęście. Co robić, kiedy ideały legną w gruzach? Kiedy
                        czujesz, że życie każdego z osobna toczy się obok? Czy warto, dla
                        samej „zasady’” występować pod jedną „wizytówką”? W zasadzie tylko na pokaz
                        lub „na wynos”? Czy, faktycznie w takim „układzie”,można uwierzyć w siebie i
                        pozbyć się depresji? Uważam, że nie! Długo trwało, zanim zrezygnowałam z
                        bezsensownej walki, bez rezultatów. Kiedy nauczyłam się mówić zdecydowanym
                        głosem. Wydaje się, że przeszłam wszystkie etapy „unicestwiania” uczuć.
                        Najgorsze są wspomnienia, bo jak zauważyłaś, w starszym wieku mamy ich więcej.
                        Odczuwamy intensywniej, zdając sobie sprawę z przemijania naszego życia.
                        Do tego, strach przed starzeniem się w samotności, w zapomnieniu?
                        Tak, należy być silnym by uwierzyć w siebie. „Optymiści górą”, to niezłe hasło,
                        warto być optymistą. Staram się do nich zaliczać, mam nadzieję, że osiągnę
                        zamierzony cel.Dziękuję, za poświęcenie mi uwagi, za przyjazne rady, to
                        naprawdę i na pewno pomaga.
                        Pozdrawiam.

                    • w_sieci Dziękuję Blue_a za wsparcie 24.09.03, 21:13

                      Masz rację, nigdy nie należy zapominać o sobie. I ja to wiem, ale nie nauczyłam
                      się korzystać. Moich bliskich dziwi, raptem, mój bunt. Jak to? Ja chcę być
                      sama? Myślę tylko o sobie? Nie chcę zrezygnować z własnych dążeń i ambicji?
                      A ja, pragnę tylko spokoju, wewnętrznego ładu, który pozwoli na „jeszcze”, małą
                      realizację siebie.
                      Chcę odrzucić wszystko co przeszkadzało i przeszkadza w osiągnięciu celu.
                      Dziękuję za mądre słowa. Zapomniałam o sobie, czas to zmienić.
                      Pozdrawiam serdecznie
                      • warum Re: od warum 24.09.03, 22:57
                        Jestem pod wrazeniem...bo ... czytajac wypowiedzi innych odnajdywalam swoje
                        stany, swoje leki,ze to nigdy sie nie skonczy i swoje osamotnienie. Ale to byly
                        tylko czastki, takie fragmenty z zycia. To co Ty napisalas teraz, to cala JA. A
                        odpowiedz do Blue-a to sens tej rewolucjo, ktora toczy sie we mnie od ok 3 lat/
                        a wlasciwie w stanie utajenia z pojedynczymi wybuchami od 9 lat/. Jesli
                        mialabys ochote porozmawiac- prosze odezwij sie na priv.
                        PS.W momentach zwatpien ratuje sie mottem " kazdego dnia mozna zaczac wszystko
                        od poczatku". Proste slowa, a ile daja nadziei. Niezaleznie od tego co sie ma,
                        albo co mozna stracic... Pozdrawiam.
            • samanta5 Re: Cześć, Leny. 24.09.03, 18:07
              > Nie odwracaj się tyłem, gadaj ze mną!
              >
              > :)

              Nie próbujesz przypadkiem za wszelką cenę zaprezentowac swojego luzu? :-)
              • blue_a Cześć, Samanto 25.09.03, 09:16
                Nie. Naprawdę nie. Moje motto: przezroczystość. Bo jest we mnie wszystko: i
                dobre, i złe. Nic jednak na to nie poradzę, ze słońce i że znowu jestem w
                nastroju entuzjastycznym.
                Wiesz, bardzo podoba mi się rozmowa warum i w_sieci, ale nie wtrącam się im (bo
                to niegrzeczne :), ale nie wtrącam się też dlatego, że ich klimat jest bardziej
                wyciszony, wyważony, zatem tylko grzecznie podczytuję.
                Podejrzewam też, że w życiu przeszły dłuższą drogę niż ja - z racji doświadczeń
                i z racji wieku, no więc - ja tylko podczytuję i aż uczę się od nich.

                Mam problemy, jak każdy, rozwiązuję je. Chodzę i trapię się nimi trochę. Ale
                wierzę, że znajdą swoje rozwiązanie (nie same, ale przy moim dużym udziale).

                • warum Re: Cześć, Samanto 25.09.03, 17:42
                  :)))No prosze! i starszyzna czyli ja czyta z autentyczna przyjemnoscia
                  wypowiedzi mlodych. A za to SLONCE i Entuzjazm wielkie dzieki. Tak malo trzeba,
                  a "samo sie" poprawia. Bedzie dobrze. MUSI BYC!
      • samanta5 Re: Zerobiegunowi - trochę na odwyrtkę :) 24.09.03, 18:03
        blue_a napisała:

        > Nie powiedzą k****, bo to nieparlamentarne słowo
        >
        > A ja powiem!

        A ja nie powiem bo dla mnie to nie jest oznaką normalności.
        • blue_a k**** 25.09.03, 09:26
          I dobrze. Nie mów.

          :)

          Chodzi mi (chyba) o nie-bycie na siłę uładzonym, sztucznym, przesłodzonym.
          Lubię widzieć u ludzi ekspresję. Nie agresję.

          Marta zarzuciła (?) mi ostentację. Miałam ją dopytać w osobnym wątku, ale może
          tu.
          Wiem, że czasem powinnam stonować i nie wychodzić do ludzi jak walnięty rolnik
          z widłami, ale najpierw policzyć do 10 od końca i ...

          :)

          • samanta5 :) 25.09.03, 14:03
            blue_a napisała:

            > I dobrze. Nie mów.
            >
            > :)
            >
            > Chodzi mi (chyba) o nie-bycie na siłę uładzonym, sztucznym, przesłodzonym.
            > Lubię widzieć u ludzi ekspresję. Nie agresję.
            >
            > Marta zarzuciła (?) mi ostentację. Miałam ją dopytać w osobnym wątku, ale
            może > tu.> Wiem, że czasem powinnam stonować i nie wychodzić do ludzi jak
            walnięty rolnik > z widłami, ale najpierw policzyć do 10 od końca i ...

            Bądz prawdziwa w reakcjach a o resztę się nie martw. Mnie bawi gdy widze
            reakcje innych na nie licujące z wiekiem moje zachowania. Oczywiście ich
            zdaniem. Niektórzy nawet czasem chętnie się przyłaczają :) Nie wycofuj się,
            bądz sobą i broń tego prawa przede wszystkim dla swojego zdrowia i
            samopoczucia.
            • warum Re: :) 25.09.03, 17:55
              A tu bym polemizowala... bronic za wszelka cene wlasnego zdania jest latwo, gdy
              sie jest pewnym siebie czlowiekiem. Czyli silna osobowowsc, w miare ulozone-
              poprawnie zycie, a takze... wlasnie brak tych zahamowan, ktore pojawiaja sie
              bez przyzczyny. Ot wiecej wrazliwowsci.. moze nadwrazliwosc? Rada typu- wal
              smialo, zadaj, masz do tego prawo- jest dobra,o ile nie krzywdzimy innych, nie
              lekcewazymy ich uczuc. Przeciez sami nie chcemy byc tak traktowani, prawda? A
              sztuka znalezienia "zlotego srodka" czyli "zyj i daj zyc innym"- to naprawde
              podstawa do godnego zycia. Czasem... sama stwierdzam,ze zabrnelam tak daleko w
              pewnych ukladach, przywyczailam innych do "takiej" siebie, ze chyba
              niemozliwoscia bedzie to odkrecic.. Ale... zawsze stosuje zasade- badz uczciwy
              wobec siebie... i ... gdy przyznam sie do bledu przed sama soba / nie wazne czy
              to byl nadmiar dobrych checi, czy brak asertywnosci/- to... zaczynam krok po
              kroczku... widziec i bledy innych, ale juz nie w kategorii- ze to JA jestem
              WINNA. Jestem winna... ale nie na tyle,zeby placic cale zycie za bledy
              pozostalych. Dlatego znalezc droge, jak sie wyplatac z najczarniejszych
              sytuacji jest w gruncie rzeczy prosto - odrobina odwagi w ocenie siebie,
              innych. No i ta prawda. Przed soba nie warto udawac.Pozdrawiam serdecznie
              wszystkich.
              • samanta5 Re: :) 25.09.03, 18:55
                warum napisała:

                > A tu bym polemizowala... bronic za wszelka cene wlasnego zdania jest latwo,
                gdy> sie jest pewnym siebie czlowiekiem. Czyli silna osobowowsc, w miare
                ulozone-> poprawnie zycie, a takze... wlasnie brak tych zahamowan, ktore
                pojawiaja sie > bez przyzczyny. Ot wiecej wrazliwowsci.. moze nadwrazliwosc?
                Rada typu- wal > smialo, zadaj, masz do tego prawo- jest dobra,o ile nie
                krzywdzimy innych, nie > lekcewazymy ich uczuc. Przeciez sami nie chcemy byc
                tak traktowani, prawda? A > sztuka znalezienia "zlotego srodka" czyli "zyj i
                daj zyc innym"- to naprawde > podstawa do godnego zycia. Czasem... sama
                stwierdzam,ze zabrnelam tak daleko w > pewnych ukladach, przywyczailam innych
                do "takiej" siebie, ze chyba > niemozliwoscia bedzie to odkrecic.. Ale...
                zawsze stosuje zasade- badz uczciwy > wobec siebie... i ... gdy przyznam sie
                do bledu przed sama soba / nie wazne czy>
                > to byl nadmiar dobrych checi, czy brak asertywnosci/- to... zaczynam krok po
                > kroczku... widziec i bledy innych, ale juz nie w kategorii- ze to JA jestem
                > WINNA. Jestem winna... ale nie na tyle,zeby placic cale zycie za bledy
                > pozostalych. Dlatego znalezc droge, jak sie wyplatac z najczarniejszych
                > sytuacji jest w gruncie rzeczy prosto - odrobina odwagi w ocenie siebie,
                > innych. No i ta prawda. Przed soba nie warto udawac.Pozdrawiam serdecznie
                > wszystkich.

                Wydaje mi się, że nie przeczytałaś uważnie. Nie piszę o konieczności obrony
                swojego zdania ale o daniu sobie prawa do bycia sobą i obronie tego właśnie.
                Natomiast własne zdanie to zupełnie inna kwestia.
                • warum Re: :) 25.09.03, 19:53
                  samanta5 napisała:

                  > Wydaje mi się, że nie przeczytałaś uważnie. Nie piszę o konieczności obrony
                  > swojego zdania ale o daniu sobie prawa do bycia sobą i obronie tego właśnie.
                  OK, zgoda. Powiedz wiec JAK dac sobie prawo do bycia soba, gdy czlowiek
                  calkowicie watpi w swoja jakosc? Podswiadomie wypiera z siebie wszystkie dobre
                  rzeczy /bo tak "nalezy", a nie, ze to "jego zasluga"- tak najczesciej sami
                  siebie oceniaja ludzie w depresji./a widzi tylko te potkniecia i wlasne
                  ulomnosci? Jak siebie samego przekonac, ze MAM PRAWO dbac o swoj tylek? Mam
                  wrazenie,ze ...jeszcze nie bylas na dnie rozpaczy, i dlatego wierzysz,ze to
                  latwe. I obys nigdy nie musiala sie przekonac jak wszystkie teorie
                  zawodza.Pozdrawiam:)
                  • samanta5 Re: :) 25.09.03, 20:14
                    warum napisała:
                    > OK, zgoda. Powiedz wiec JAK dac sobie prawo do bycia soba, gdy czlowiek
                    > calkowicie watpi w swoja jakosc? Podswiadomie wypiera z siebie wszystkie
                    dobre > rzeczy /bo tak "nalezy", a nie, ze to "jego zasluga"- tak najczesciej
                    sami > siebie oceniaja ludzie w depresji./a widzi tylko te potkniecia i
                    wlasne > ulomnosci? Jak siebie samego przekonac, ze MAM PRAWO dbac o swoj
                    tylek? Mam > wrazenie,ze ...jeszcze nie bylas na dnie rozpaczy, i dlatego
                    wierzysz,ze to> latwe. I obys nigdy nie musiala sie przekonac jak wszystkie
                    teorie > zawodza.Pozdrawiam:)

                    Może nie zaczynajmy rozmowy od licytacji pt.kto więcej przeżył bo do niczego
                    nas to nie doprowadzi. To, co ja przeżyłam ma dla mnie oczywiście większe
                    znaczenie niż to, co dane było Tobie przeżyć, cokolwiek by to było :)
                    Wytłumacz mi co to jest jakość człowieka.

                    • warum Re: :) 25.09.03, 21:48
                      "jakosc- / wyrobu/ zespół cech charakteryzujacych przydatnosc wyrobu do
                      spelnienia przeznaczenia uzytkowego, zgodnie z wymaganiami, stawianymi przez
                      odbiorcow, np. niezawodnosc, trwalosc i funkcjonalnosc
                      jakosc - własciwosc,rodzaj, gatunek, wartosc; zespol cech stanowiacych o tym,
                      ze dany przedmiot jest tym przedmiotem, a nie innym"
                      - Podalam za slownikiem i nie bede snuc dywagacji odnosnie wartosci=jakosci
                      czlowieka. Zauwazylam,ze na forum depresja najwiecej jest wypowiedzi, ktore sa
                      sztuka dla sztuki. Takie rozstrzasanie slow, "doglebna" analiza slowotworcza,
                      synonimy, jakies porownania...nie wiem, moze ja tez tak lubilam mowic o niczym,
                      ale teraz na pewno mnie to nie wciaga. Pozdrawiam serdecznie... i wlasciwie...
                      mysle,ze wiecej tu znudzonych i chwilowo skrzywdzonych przez "los"/np niezdany
                      egzamin / niz autentycznie ludzi w potrzebie. Zreszta moze anonimowosc ma swoje
                      prawa. Przeczytalam kiedys na watku psychologia - temat " kto jest na
                      psychologii" i tak wielu zglosilo sie przyszlych psychologow,ze przerazilo mnie
                      bardzo,ze wsrod nich moze 1-2 osoby samokrytycznie ocenily swe umiejetnosci
                      i ... predyspozycje do zawodu. A moze to wdzieczny i ambitny kierunek ? I
                      dlatego wciaz modny? Nie wiem. Straszne dla mnie bylo to,ze... na takich ludzi
                      skaczacych po temacie, lapiacych za slowa, porownujacych do "typowych
                      podrecznikowych" schematow- trafia ludzie chorzy, ktorzy autentycznie
                      potrzebuja pomocy. To wszystko. Moze ktos poczuje sie dotkniety,ze w jakis
                      sposob go zlekcewazylam na forum / przyznaje nie czytalam wszystkiego, a tym
                      bardziej "konsekwentnie" wypowiedzi "tylko wybranych" forumowiczow/nie
                      zamierzalam i jesli juz, zrobilam to nieswiadomie i za to przepraszam.
                      Ale...wystarczy poczytac jakakolwiek wypowiedz ludzi np DDA i widac roznice. Do
                      konca zycia pozostane zwolennikiem wypowiadania sie na temat " praktykow" i
                      ludzi z wlasnymi doswidczeniami. Teoria jest dobra w mniej bolesnych
                      dolegliwosciach.
                      • looserka Re: :) 25.09.03, 22:10
                        Warum, popieram, zmęczona jestem nadmiarem słów, które do niczego nie prowadzą,
                        nie mam sił na rozstrząsanie teoretycznych problemów...w ogóle mam sił coraz
                        mniej. I nie wiem juz czemu ma służyć to forum, pogubiłam się...
                        • warum Re: :) 25.09.03, 22:48
                          To forum powinno sluzyc tym, ktorzy potrzebuja, chca sie wyzalic /a anonimowo
                          jest najlepiej / i potrzebuja porady ,slowa otuchy, ze to minie,,, ze jeszcze
                          zaswieci slonce.Bylo wiele takich wypowiedzi min., ze ktos sobie poradzil z
                          napadem chandry, np malujac szafke /lacznie ze zdzieraniem starej farby do
                          golego drewna lub czyszczac sreberka rodowe:)/Ale.. moze wiek mnie juz tak
                          znieczulil na gadanie,ze czcze gadanie mnie tylko drazni? i nie odczuwam
                          przyjemnosci w czestym produkowaniu sie na forum? Najlepeij byloby dla
                          wszystkich podejsc do tematu powaznie, watek o pierdolach tez moze byc
                          atrakcyjny:) dla tych ktorzy tego potrzebuja:)No i juz teraz zamilkne, bo ci
                          lzej traktujacy forum zrownaja mnie z ziemia. Ale ... to moje zdanie, a forum
                          jest otwarte. Kazda dyskusja jesli nie jest tylko pyskowka, moze ozywic forum
                          i.. wprowadzic pewien lad. Sadze, ze wiele osob tylko je czyta i to z doskoku,
                          ale wiem po sobie, ze czasem czyjas wypowiedz przeczytana we wlasciwym
                          momencie w zyciu, zmienia punkt widzenia i odbierania swiata. I pomaga. Tylko
                          tego oczekuje od forum, ze ta anonimowosc komus pomoze w osamotnieniu.I juz nie
                          bedzie sam.
                          • w_sieci Re: :) 26.09.03, 00:00
                            warum napisała:

                            > To forum powinno sluzyc tym, ktorzy potrzebuja, chca sie wyzalic /a anonimowo
                            > jest najlepiej / i potrzebuja porady ,slowa otuchy, ze to minie,,, ze jeszcze
                            > zaswieci slonce.Bylo wiele takich wypowiedzi min., ze ktos sobie poradzil z
                            > napadem chandry, np malujac szafke /lacznie ze zdzieraniem starej farby do
                            > golego drewna lub czyszczac sreberka rodowe:)/Ale.. moze wiek mnie juz tak
                            > znieczulil na gadanie,ze czcze gadanie mnie tylko drazni? i nie odczuwam
                            > przyjemnosci w czestym produkowaniu sie na forum? Najlepeij byloby dla
                            > wszystkich podejsc do tematu powaznie, watek o pierdolach tez moze byc
                            > atrakcyjny:) dla tych ktorzy tego potrzebuja:)No i juz teraz zamilkne, bo ci
                            > lzej traktujacy forum zrownaja mnie z ziemia. Ale ... to moje zdanie, a forum
                            > jest otwarte. Kazda dyskusja jesli nie jest tylko pyskowka, moze ozywic
                            forum
                            > i.. wprowadzic pewien lad. Sadze, ze wiele osob tylko je czyta i to z
                            doskoku,
                            > ale wiem po sobie, ze czasem czyjas wypowiedz przeczytana we wlasciwym
                            > momencie w zyciu, zmienia punkt widzenia i odbierania swiata. I pomaga. Tylko
                            > tego oczekuje od forum, ze ta anonimowosc komus pomoze w osamotnieniu.I juz
                            nie
                            >
                            > bedzie sam.

                            Ja, właśnie byłam taką osoba czytającą. Nie miałam odwagi, napisać, choć
                            korciło mnie bardzo. Gdyby, wtedy była WARUM, może wcześniej postanowiłabym sie
                            wyzalić, porozmawiać. Tak, jak pisze Warum, o pierdołach mozna zawsze, ale nie
                            jest to lekarstwo na cierpienie. Równiez jestem zmęczona, dlatego nie
                            będę 'przedobrzała" swojej wypowiedzi:)Przyznaję Warum rację i popieram jej
                            wypowiedź w całości. Dziekuję, mnie już pomogłaś. Pozdrawiam
                            • blue_a ja tylko o uczynieniu siebie najważniejszą osobą 26.09.03, 09:49
                              na świecie. Doszłam do wniosku, że tak naprawdę chyba nie mamy innego wyjścia.
                              Ostatecznie, najbliższa ciału koszula. Aha, z góry zaznaczam (nie wiem, czy to
                              potrzebne), że jestem człowiekiem, który teraz świadomie jest sobie sam. I ten
                              człowiek nie wie, jak długo tak sobie jeszcze "pobędzie".

                              Do rzeczy. O poczuciu własnej wartości.
                              I o tym, że tak naprawdę czuję przede wszystkim siebie, bo jestem ze sobą.
                              Chyba nic odkrywczego.
                              I swoje potrzeby mam zaspokajać w pierwszym rzędzie.
                              Egoizm?
                              Myślę, że karmienie kogoś (przenośnia), gdy sama jestem głodna, spowoduje tylko
                              moje rozgoryczenie. O.K., to jest punkt widzenia osoby nie czującej
                              potrzeby "mania dzieci". Choćby.
                              Właściwie dlaczego miałabym lepiej myśleć o innych niż o sobie. Innych znam
                              mniej niż siebie.

                              I..przykro mi się patrzy na kobiety, powiedzmy 60 - letnie, mocno rozgoryczone,
                              które całe życie poświęciły innym i mają..depresję. Szczerze współczuję.

                              Słyszę je czasem, np. w autobusie, gdy narzekają (w Polsce to jednak wciąż
                              typowe..) i "zamykam uszy".. Okropne? Nie. Chronię siebie. Wolę widzieć
                              weselsze aspekty rzeczywistości (przy świadomości ciemniejszych barw
                              życia).I..wiem, że tak nie chcę. Mam swoje pomysły na życie i .. nie zamierzam
                              wspierać w chory sposób pomysłów innych. Z własnych pleców nie zamierzam zrobić
                              innym trampoliny do bardzo wysokiego lotu.. Nie. Szkoda pleców. Szkoda mnie.

                              Robię wszystko, aby znów nie popaść w depresję :I

                              (bardzo siebie lubię, naprawdę)

                              Pozdrawiam Wszystkich.
                              • warum Re: ja tylko o uczynieniu siebie najważniejszą os 26.09.03, 18:04
                                Przeczytalam Twoj post kilka razy i za kazdym razem odkrywalam cos nowego:)
                                ciach
                                I..przykro mi się patrzy na kobiety, powiedzmy 60 - letnie, mocno rozgoryczone,
                                które całe życie poświęciły innym i mają..depresję. Szczerze współczuję.

                                >Słyszę je czasem, np. w autobusie, gdy narzekają (w Polsce to jednak wciąż
                                typowe..) i "zamykam uszy".. Okropne? Nie. Chronię siebie. Wolę widzieć
                                weselsze aspekty rzeczywistości (przy świadomości ciemniejszych barw
                                życia).I..wiem, że tak nie chcę. Mam swoje pomysły na życie i .. nie zamierzam
                                wspierać w chory sposób pomysłów innych. Z własnych pleców nie zamierzam zrobić
                                innym trampoliny do bardzo wysokiego lotu.. Nie. Szkoda pleców. Szkoda mnie. <
                                ciach
                                Zacytowalam tylko to co nas rozni. Nie chce mowic o kwestii roznic
                                pokoleniowych, "tradycji" katolickiej i zwyczajnego zycia ..mojego pokolenia-
                                bo wlasnie tu widac roznice w postrzeganiu swiata i swojego miejsca w nim:)
                                Kazdy kto np. ma swiadomie dzieci...juz mniej radykalnie bedzie mowil tylko o
                                sobie. Ale... Ty masz slusznosc w dazeniu do wlasnego szczescia i zadowolenia.
                                Zdrowy egoizm to baza do sukcesu. Tylko... co to jest ten sukces? Pozdrawiam.
                                PS. Ja tez siebie lubie:))nawet bardzo- za to,ze wciaz jestem soba:)
                          • empeka Żalić się, czy Real? 27.09.03, 21:27
                            warum napisała:

                            > To forum powinno sluzyc tym, ktorzy potrzebuja, chca sie wyzalic
                            > /a anonimowo jest najlepiej /
                            (...)
                            >Tylko tego oczekuje od forum, ze ta anonimowosc komus pomoze
                            > w osamotnieniu.I juz nie bedzie sam.

                            Uważam, że idea wspierania się w kręgu zaprzyjaźnionych osób jest
                            lepsza niż anonimowe wyżalanie.
                            Osobiście nie mam ochoty opisywać własnych kłopotów gdy nie
                            widzę błysku zrozumienia w czyichś oczach.

                            Natomiast wiele z tego co piszesz ty i w_sieci jest mi "z ust wyjęte".
                            Nieco mnie martwi, że mam tyle identycznych odczuć, a nieco
                            cieszy. Hmm...

                            Serdeczności
                            Marta
                            • warum Re: Żalić się, czy Real? 27.09.03, 22:04
                              empeka napisała:
                              > Uważam, że idea wspierania się w kręgu zaprzyjaźnionych osób jest
                              > lepsza niż anonimowe wyżalanie.
                              > Osobiście nie mam ochoty opisywać własnych kłopotów gdy nie
                              > widzę błysku zrozumienia w czyichś oczach.
                              Jesli masz kogos kto czuje podobnie i rozumie Twoje problemy... to z czym
                              wlasciwie masz problem? Chyba nie z depresja... moze to napad chandry lub
                              chwilowy dolek, jakies potkniecie w zyciu... Pozdrawiam serdecznie
                              i...mysle,ze na tym forum nie chodzi o dawanie rad czy opisywanie wlasnych
                              problemow / konkretnie/ tylko raczej o opisanie wlasnymi slowami stanu
                              beznadzieii jaki czujemy w danym momencie. Niektorzy mowia " nic mi sie nie
                              chce", a inni" wszystko jest mi obojetne"... taki slowotok moze chwilowo
                              poprawic nastroj ,bo na moment damy upust swoim emocjom.I tylko to mialam na
                              mysli:)

                      • samanta5 Re: :) 26.09.03, 14:17
                        Rozumiem to co piszesz i wiem ze nie zawsze tak myślisz. Nie zamierzam tu
                        filozofować i rozbierać słów na literki. Zadałam pytanie o jakość człowieka
                        zeby w jakiś sposób określić to o czym rozmawiamy. Powiem Ci jak ja myślę. Nie
                        możesz terminu jakości odnosić do ludzi, to nie są przedmioty. Każdy z nas ma
                        wartość i do jej określenia wystarczy sam fakt istnienia. Ty masz być
                        zadowolona z siebie, z tego co robisz i jeżeli już mowa o jakości, to ma nią
                        byc to, co Ty cenisz. Jeżeli jasno to sobie określisz i w taki sposób
                        będziesz komunikować innym, myślę, że będziesz zadowolona Ty i Twoje
                        otoczenie. To nie jest wiedza psychologiczna. Nie jestem psychologiem i nie
                        mam aspiracji nim być. Obserwuję swoje życie i życie innych i tylko na
                        podstwie obserwacji wyciągam wnioski i zgodnie z nimi żyję. Nie dopada mnie
                        ekstaza ale w moim życiu przeważa zadowolenie, co nie znaczy że ten stan
                        utrzymuje się bez przerwy. To jest bardzo prosta recepta na życie. Tak prosta,
                        że może wywołac reakcję- to nie dla mnie i nie rozwiąże to moich problemów.
                        Nie twierdzę, że rozwiąże, mnie pomaga. Życzę dostrzegania w swoim życiu
                        radości, bo na pewno jest. Odezwij się jeszcze.
                        • warum Re: :) 26.09.03, 18:11
                          >Podalam za slownikiem i nie bede snuc dywagacji odnosnie wartosci=jakosci
                          czlowieka.
                          ciach, bo znow sie bede powtarzac. W tym chyba jestesmy zgodne. Przeciez o to
                          chodzi,zeby pokazywac innym ,ze jest dobrze. Komus. W danym momencie. I, ze
                          kazdego z nas moze spotkac to szczescie. Tylko czasem cholerny trud nie
                          przynosi efektow, a innym udaje sie bez wysilku:( I co? zrezygnowac z pracy?
                          Nie. Zaczynac od poczatku:) Zmienic taktyke, moze cel? A zawsze mozna sie czyms
                          pocieszyc. Pozdrawiam.
                          • samanta5 Re: :) 26.09.03, 18:57
                            warum napisała:

                            > >Podalam za slownikiem i nie bede snuc dywagacji odnosnie wartosci=jakosci
                            > czlowieka.
                            > ciach, bo znow sie bede powtarzac. W tym chyba jestesmy zgodne. Przeciez o
                            to > chodzi,zeby pokazywac innym ,ze jest dobrze.

                            Oczywiście nie chodzi Ci o to żeby to co robimy aby było dobrze, robic dla
                            kogoś, robimy to dla siebie. Tak?

                            Komus. W danym momencie. I, ze > kazdego z nas moze spotkac to szczescie.
                            Tylko czasem cholerny trud nie > przynosi efektow, a innym udaje sie bez
                            wysilku:(

                            Postaraj się robić to, co składa się na dobre samopoczucie, bez wysiłku :-)

                            I co? zrezygnowac z pracy?> Nie. Zaczynac od poczatku:)

                            Zawsze warto zaczynac od początku bo może właśnie tym razem znajdziemy
                            właściwą drogę.

                            Zmienic taktyke, moze cel? A zawsze mozna sie czyms> > pocieszyc.

                            Jestem przeciw pocieszaniu się. Bo to sprowadza się zwykle do tego, że
                            bierzemy byle co :))
                            • warum Re: :) 26.09.03, 19:26
                              Masz prawo do takiej interpretacji moich slow. W moim odczuciu zmienilas /
                              wypaczylas/swymi komentarzami sens mojej wypowiedzi. Ale ja powiedzialam
                              dokladnie to co chcialam.
                              • samanta5 Re: :) 26.09.03, 19:51
                                warum napisała:

                                > Masz prawo do takiej interpretacji moich slow. W moim odczuciu zmienilas /
                                > wypaczylas/swymi komentarzami sens mojej wypowiedzi. Ale ja powiedzialam
                                > dokladnie to co chcialam.
                                Z tego co powyżej wynika, że nie zależy Ci aby być rozumianą przez wszystkich.
                                Ci co wypaczają Twoje słowa nie są warci komentarza? :-)
                                Pozdrawiam serdecznie. Nie z każdym nawiązana zostaje nić porozumienia.
                                • warum Re: :) 26.09.03, 20:03
                                  samanta5 napisała:
                                  > Z tego co powyżej wynika, że nie zależy Ci aby być rozumianą przez
                                  wszystkich.
                                  > Ci co wypaczają Twoje słowa nie są warci komentarza? :-)
                                  Pojecie "warci" w tym kontekscie sugeruje jakies niepotrzebne oceny ludzi. Na
                                  pewno mowie dokladnie to co mysle w danym momencie i olewam czy mnie wszyscy
                                  zrozumieja. To otwarte forum:) Dobrze bedzie jesli ktokolwiek bedzie czul to co
                                  i ja. Moze bedzie mi razniej?
                                  • samanta5 Re: :) 26.09.03, 20:14
                                    warum napisała:

                                    > samanta5 napisała:
                                    > > Z tego co powyżej wynika, że nie zależy Ci aby być rozumianą przez
                                    > wszystkich. > > Ci co wypaczają Twoje słowa nie są warci komentarza? :-)
                                    > Pojecie "warci" w tym kontekscie sugeruje jakies niepotrzebne oceny ludzi.
                                    Na > pewno mowie dokladnie to co mysle w danym momencie i olewam czy mnie
                                    wszyscy > zrozumieja. To otwarte forum:) Dobrze bedzie jesli ktokolwiek bedzie
                                    czul to co> > i ja. Moze bedzie mi razniej?

                                    Jeżeli to co odczuwasz nie jest przyjemne to może Tobie będzie rażniej ale
                                    temu komuś kto będzie czuł to co Ty, raczej nie. Poza tym, co to za metoda? Im
                                    więcej osób ma złe samopoczucie, tym lepiej się czuję? A może czujesz się
                                    świetnie? Jeżeli znowu wypaczyłam, przykro mi, taka już moja natura i też nie
                                    zależy mi aby to się wszystkim podobało :)))
                                    • warum Re: :) 26.09.03, 20:47
                                      Juz mnie ktos pouczal,ze nalezy "myslec co sie mowi"/pisze/,i nie skorzystalam
                                      z nauk:( bo dalej "mowie co mysle". I niech tak zostanie. Pozdrawiam i z mojej
                                      strony temat wyczerpany:)
                                      • samanta5 Re: :) 26.09.03, 21:00
                                        warum napisała:

                                        > Juz mnie ktos pouczal,ze nalezy "myslec co sie mowi"/pisze/,i nie
                                        skorzystalam > z nauk:( bo dalej "mowie co mysle". I niech tak zostanie.
                                        Pozdrawiam i z mojej > strony temat wyczerpany:)

                                        Miłego wieczoru.
                                        Ręce opadają, czasem.
          • empeka Do Blue_a, w sprawie Re: k**** 27.09.03, 21:16
            blue_a napisała:

            > Marta zarzuciła (?) mi ostentację. Miałam ją dopytać w osobnym
            wątku, ale może tu.

            Nie mam głowy szukać gdzie o tym pisałam, ale chyba że "nie lubię
            ostentacji". Niczego nie zarzuciłam, tak sądzę...
            Składam solenną ofertę przyjaźni i nieagresji w stosunku do ciebie,
            howgh!!!

            > Wiem, że czasem powinnam stonować i nie wychodzić do ludzi jak
            walnięty rolnik
            > z widłami, ale najpierw policzyć do 10 od końca i ...

            To nie wychodzi, wiem coś o tym. Też szybko reaguję. Niedawno tak
            walnęłam, że aż zbladłam z wrażenia ;-)))

            Pa
            Marta
Pełna wersja