fruvru
22.09.03, 11:49
Moim celem jest sie ulepszac, pracowac nad soba, zeby byc szlachetnym
czlowiekiem. POprzez miedzy innymi medytacje, lekture, przebywanie z ludzmi,
pomaganie im. Moim celem jest rozwoj duchowy. I dlaczego nie jest mi to dane?
depresja wszystko przekresla, demoralizuje. Nie chce mi sie nic robic,
wszystko mnie irytuje, nie potrafie czuc milosci do ludzi, jedynie czasem
moge sie zmusic do dobrych uczynkow.Tylko spac.
Potem "poddaje sie" i biore lekarstwa. CZuje ze moj cel sie oddala, bo jak
tutaj pracowac nad soba, czuje sie taka przytlumiona, ze ja to nie ja. ze
leki zabieraja mi kontrole nad soba. Juz nie mam celu, jedynie desperacja
zeby jakos przezyc. Juz wole nie miec nogi. mozg/umysl jest taki cenny, to
nasze cale ja. Uwazam ze depresja to najgorsza choroba a i tez sie z niej nie
umiera i trzeba tak "trwac".