letizia2
09.07.08, 13:24
Czasem Was podczytuje, ale ogólnie od dość długiego czasu wszystko mnie szybko
zniechęca, zaczynam coś i nie kończę i podczytuje tylko po łebkach.Nie wiem
czy ktoś to przeczyta, bo historia jest długa, ale jeżeli chociaż jedna osoba
mi doradzi to będę wdzięczna.
Rok temu cos dziwnego zaczęło sie ze mną dziać. Na początki myślałam że mam
chorą tarczyce, bo coś mnie uwierało w gardle. Zrobiłam badania, usg i
wszystko w normie. Wpadłam w panike że mam raka. Później zaczęły mi puchnąć
nogi, więc stwierdziłam że mam chore nerki. Szybko zrobiłam badanie moczu i
wyszło ok. Internistka poradziła mi wizytę u psychologa. Oprócz tych dziwnych
objawów zrobiłam się strasznie nerwowa, ludzie zaczeli mnie drażnić, nic
kompletnie mi się nie chciało. Na dziecko wydzierałam się bez powodu. pani
psycholog po rozmowie ze mną stwierdziła, że wszystko jest ok. powinnam tylko
czymś sie zająć.
Po tej wizycie nastrojona pozytywnie, że nic mi nie jest, objawy ustąpiły.
Gardło przestało mnie boleć. Zaszłam w drugą ciążę, bo takie były plany jak
"będę zdrowa" i kolejny szok. Tak się bałam, jak to będzi. Nie chciałam tej
ciąży, dziecka, normalnie załamka. Budziłam sie wcześnie rano i patrzyłam w
sufit, strach ogromny. W tym czasie mąż mi dużo pomógł. wspierał, pocieszał.
Później trochę to ustąpiło, pomyślałam że pewnie hormony tak zadziałały.W
ciąży miałam chwile zwątpienia, ale jakoś dotrwałam do końca.
Teraz jestem 3 miesiące po porodzie i znów coś zaczyna sie ze mną dziać. Boli
mnie gardło, oglądał mnie lekarz, stwierdził że jest czerwone, coś mi
przepisał, ale Ja czuje że to nie to. Znów mam ucisk w gardle, krtani, nie
wiem jak to opisać. Wszystko mnie drażni. Znów wydzieram się na dziecko, nic
mnie nie cieszy, boje sie przyszłosci. Ciągle boję sie o maleństwo, czy
prawidłowo się rozwija.
Drażnią mnie ludzie, nic mi się nie chce.
Nie wiem co mam robić? Znów mam iść do psychologa? Męczę sie sama z sobą.
Staram sie wyciszyc, nie krzyczeć na dziecko, ale nie daje rady.
Co Ja mam robić? Gdzie się zgłosić, bo Ja czuję że coś jest ze mną nie tak!
Jeżeli ktoś wytrwał do końca, to wielkie dzięki!
Pozdrawiam