inna ciąża

01.10.03, 12:55
Jestem w ciąży. Nie wysyłajcie mnie proszę na forum ciąża i poród lub
podobne. Byłam tam. Poczułam się jak intruz wśród oczekujących mam
przeżywających USG, daty, przygotowania. Nie oczekuję, nie cieszę się. Ktoś
ze znajomych mówi mi - będziesz pięknie wyglądać, seksownie. A mi się chce
powiedzieć "s.... będę wyglądać najpierw jak tuczna świnia, później jak
dojna krowa, pełna aseksulaność przywiązana do wózka, drepcząca z prędkością
500m/h)". Inni gratulują "piękny okres, tiu tiu tiu, dziecko, jest się z
czego cieszyć". A ja myślę "koniec życia, koniec wolnych wyborów,
poświęcenie, odpowiedzialność ponad moje siły, zmęczenie, bezradność,
zależność". Inni mówią "musisz do lekarza, pójdziemy na zakupy, musisz mieć
ładne ciuszki, dla siebie, dla dziecka, przemeblujesz mieszkanie, znajdź
sobie szkołę rodzenia itd." A we mnie się gotuje, że to kosztuje, dlaczego
tak dużo, dlaczego to taki biznes - niczemu to nie służy, ani przyjemności,
ani radości, ani zdrowiu, a kosztuje. I widzę siebie jako fatalny,
nieszczęśliwy przypadek ciąży, później jako kompletnie niedostosowaną do
sytuacji matkę krzywdzącą tym samym swoje dziecko. Naprawdę tak będzie?
    • midm Re: inna ciąża 01.10.03, 13:06
      > "s.... będę wyglądać najpierw jak tuczna świnia, później jak
      > dojna krowa, pełna aseksulaność przywiązana do wózka, drepcząca z prędkością
      > 500m/h)".
      Mam kolezanke, ktora jak przyszla rodzic na oddzial to powiedziano jej, ze nie
      ciazarnym nie wolno sie po nim krecic. Wiele ma tylko brzuszek i tyle. Potem
      wszystko wraca do normy. I fakt, ze tez nie malo rzeczywiscie pieknieje. (Cera,
      wlosy, pzanokcie, blyszczace oczy itd..)

      A ja myślę "koniec życia, koniec wolnych wyborów,
      > poświęcenie, odpowiedzialność ponad moje siły, zmęczenie, bezradność,
      > zależność".
      A niania? Moze rzeczywiscie nie wszystko zrobi, ale... nei bedzie tak
      tragicznie.

      Inni mówią "musisz do lekarza, pójdziemy na zakupy, musisz mieć
      > ładne ciuszki, dla siebie, dla dziecka, przemeblujesz mieszkanie, znajdź
      > sobie szkołę rodzenia itd." A we mnie się gotuje, że to kosztuje, dlaczego
      > tak dużo, dlaczego to taki biznes - niczemu to nie służy, ani przyjemności,
      > ani radości, ani zdrowiu, a kosztuje. I widzę siebie jako fatalny,
      > nieszczęśliwy przypadek ciąży, później jako kompletnie niedostosowaną do
      > sytuacji matkę krzywdzącą tym samym swoje dziecko. Naprawdę tak będzie?
      Jak to bedzie to niewiadomo, moze byc tak, ze dziecko sie urodzi i wszystko ci
      sie nagle poprzestawia (tak bywa i to nie jakos okazyjnie.)
      Ale jesi masz tyle klopotow z zaakceptowaniem tej ciazy, a nei dopuszczasz
      mysli o usunieciu (przepraszam z gory jesli urazam kogos w ogole napomknieneim)
      to moze przejdz sie do jakiegos psychologa, pomoze Ci sie z tym uporac.
      • pakana Re: inna ciąża 01.10.03, 16:38
        midm napisała:


        >I fakt, ze tez nie malo rzeczywiscie pieknieje. (Cera,
        > wlosy, pzanokcie, blyszczace oczy itd..)

        Mysle, ze to wspaniale, ze niektore kobiety pieknieja, spelniaja sie,
        szczegolnie, ze to przeciez trudny okres, jakby nie patrzec. Ale to mnie nie
        pociesza, bo u mnie sie wcale na to nie zanosi

        > A niania? Moze rzeczywiscie nie wszystko zrobi, ale... nei bedzie tak
        > tragicznie.
        Juz zaplanowalam nianie:) Dzieki niej wiecej czasu dla siebie - ale to nie
        tylko o czas chodzi.


        > Ale jesi masz tyle klopotow z zaakceptowaniem tej ciazy, a nei dopuszczasz
        > mysli o usunieciu (przepraszam z gory jesli urazam kogos w ogole
        napomknieneim)
        > to moze przejdz sie do jakiegos psychologa, pomoze Ci sie z tym uporac.

        Nie akceptuje swojej roli, a wlaściwie nie mogę jej poczuć, ani wobec siebie,
        ani dziecka, ani partnera. Poszłam do psychologa - jak to bywa, wszystko
        wymaga czasu, bez gwarancji na skutek. Tymczasem sie marnuję, zadręczam,
        zaniedbuję, błądzę, no i chyba właśnie szukam jakiejś szybszej formy pomocy,
        choćby tymczasowej, nawet na chwilę. Dziekuje wiec ze piszesz:)
        • midm Re: inna ciąża 01.10.03, 17:03
          Poszłam do psychologa
          >No to dobrze.

          - jak to bywa, wszystko
          > wymaga czasu, bez gwarancji na skutek.
          Niestety.

          Tymczasem sie marnuję, zadręczam,
          > zaniedbuję, błądzę,
          To normalne jesli znalazlas sie w sytuacji, ktora Ci zupelnie nie pasuje.

          no i chyba właśnie szukam jakiejś szybszej formy pomocy,
          > choćby tymczasowej, nawet na chwilę. Dziekuje wiec ze piszesz:)
          Nie wiem co jeszcze Ci napisac... nawet jesi to, co napisalam, ze moze sie
          zdarzyc sie nie zdarzy po urodzeniu dziecka, to moze pozniej - czlowiek sie
          przeciez zmienia - poza tym czas szybko plynie, ani sie obejrzysz a dziecko
          dorosnie, zreszta teraz coraz mlodsze chca sie wyrwac spod skrzydel rodzicow (z
          malymi tez mozna robic mnostwo rzeczy, ktore kiedys byly nie do pomyslenia).
          Niech Cie nie przygniata az tak ta perspektywa. Poza tym a nuz przez to
          znajdziesz w ogole cos innego do robienia w zyciu, co Cie calkowicie pochlonie
          i bedziesz szczesliwa z racji tego. Zycie jest takie pelne niespodzianek.
    • blue_a A może tak.. 01.10.03, 15:04
      Spróbuj po prostu zaakceptować. Stało się. Będziesz miała dziecko. Będziesz
      matką. Spróbuję dalej w punktach.

      - zamknij uszy na pseudo-rady dziwnych ludzi
      - słuchaj siebie, o.k.?
      - uśmiechnij się
      - nie zgadzam się z aseksualnością kobiety w ciąży! dla wielu mężczyzn są one
      wtedy pociągające (pobaw się i zrób sondę wśród znajomych mężczyzn)
      - dlaczego prędkość ślimaka? Niekoniecznie. A zamiast wózka możesz mieć
      nosidełko..

      Na razie wymyśliłam tyle.
      • pakana Re: A może tak.. 01.10.03, 17:01
        Kiedy słucham siebie, słyszę, że jest inaczej niż mówią ludzie, niż piszą w
        książkach, nawet tych "medycznych". Może więc nie będę ślepo szczęśliwą
        oczekującą matką, głaskającą z lubością brzuszek, a później z satysfakcją
        przeżywającą naturalny poród, a później ... Spróbuję dać sobie prawo do bycia
        kimś innym. Ale kim?
        To jak rozczarowanie życiem, kiedy znasz je tylko z romansów. Miało być
        pięknie, idealnie, czarno-biało.
        Może przychodzi Wam do głowy jakaś mądra książka, gdzie się rzetelnie zajmują
        psychologicznym problemem planowanego i wczesnego macierzyństwa?
        • midm Re: A może tak.. 01.10.03, 17:08
          > Kiedy słucham siebie, słyszę, że jest inaczej niż mówią ludzie, niż piszą w
          > książkach, nawet tych "medycznych". Może więc nie będę ślepo szczęśliwą
          > oczekującą matką, głaskającą z lubością brzuszek, a później z satysfakcją
          > przeżywającą naturalny poród, a później ...
          Nie mysl, ze ze wszystkimi innymi kobietami tak jest. Zeby nie byc goloslownym
          niedawno rozmawialam z kims z rodziny, kto mi sie zwierzyl z bardzo niechcianej
          ciazy. I wiele kobiet nie odnajduje sie w roli matki.
          • midm Re: A może tak.. 01.10.03, 17:12
            Jedna moja znajoma bardzo chwalila sobie Fundacje Efka
            (www.efka.org.pl/), zajrzyj tam, tez maja miejsce do dyskusji.
            • midm Re: A może tak.. 01.10.03, 17:37
              Albo moze tu cos znajdziesz do kupienia www.feminoteka.pl/
              • midm Re: A może tak.. 01.10.03, 17:39
                Trzymaj sie!!
          • midm Re: A może tak.. 01.10.03, 17:32
            >I wiele kobiet nie odnajduje sie w roli matki.
            A zdarza sie, ze i wlasnie te, ktorym wydaje sie, ze sie nie nadaja i w zwiazku
            z tym podejmuja wiele roznorakich staran okazuja sie byc najlepszymi matkami.
    • marzuss Re: inna ciąża 01.10.03, 17:07
      Witaj!
      Jak ja doskonale cię rozumiem:(.Przechodziłam to samo i to nie tak dawno.Jak
      ktoś mówił mi, że pięknie mi z tym brzuszkiem to wpadałam w szał, jak pytał sie
      kiedy termin to byłam zła itp. Działo się ze mną coś nad czym nie miałam
      kontroli,myślałam że to hormony tak buzują (po części tak BYło), ale tak
      pogłębiała się moja dspresja. Myślałam, że jak urodzę to się zmieni na O.K, że
      od razu pokocham te dziecko, którego w gruncie rzeczy nie chciałam.Obwiniałam
      męża, za tę ciążę, znienawidziłam go , jego rodziców, odcięłam się od nich.
      Każdy mówił "oh, przejdzie jej, to te hormony".Dziecko nie było nie planowane,
      byliśmy 1,5 roku po ślubie. Teraz Mateusz ma 4 miesiące jest wspaniałym, silnym
      chłopczykiem, urodził się z wagą 5 kg, porodu zbyt nie pamiętam, byłam w
      tzw"szoku porodowym".W tym szoku chciałam popełnić samobójstwo, nie rozumiałam
      skąd dziecko się wzieło itd. Jednym słowem horror.Teraz biorę leki
      antydepresyjne, powoli godzę się z faktem, że zostałam matką. Myślę, że jeszcze
      nie teraz ale już nie długo będzie dobrze, że będziemy stanowić fajną rodzinkę,
      tylko muszę wyzdrowieć.
      Mój błąd jaki popełniłam będąc w ciąży - nie poszłam do psychologa lub
      psychiatry, nie poprosiłam o pomoc najbliższych, nie szukałam oparcia. Gdybym
      wcześnie wiedziała co się ze mną dzieje byłoby inaczej. Mów otwarcie o tym co
      czujesz, chódź do psychologa. Nie musi przytrafić ci się to samo co mi, ale
      ważne aby temu zapobiec.Trzymaj się mocno i pamiętaj źle nie będzie, a może być
      cudownie. Pozdrawiam
      • pakana Re: inna ciąża 01.10.03, 17:58
        o rany...przeraziłaś mnie...to jeden z czarnych scenariuszy, który w sobie
        noszę. Współczuję, trzymam kciuki, pozdrawiam, pocałuj synka. Nie zapomnij co
        mi napisałaś, jeśli będziesz się gorzej czuła:)
        • weronika74 Re: inna ciąża 01.10.03, 20:09
          ja pamiętam byłam miotana bardzo amibwalentnymi uczuciami, od radości po skrajną rozpacz. Dzicko tzn. ciąza pojawiła się po ślubie. Miłam uporządkowane zycie a
          mimo to ciężko mi było znaleźć się w tej sytuacji. Po porodzie byłam szcześliwa do czasu jak po kilku miesiącach padałam na ryj z niewyspania wtedy pojawiła sie
          nerwica potem depresja. Niestety siedzenie w domu przez ten pierwszys okres tzn jakis rok był dla mnie tak naprawde koszmarem. Nieraz jak dziecko było chore to
          nawet kilka dni nie wychodziłam z domu. Po ciąży miałam koszrny brzuch cały w rozstepach i poaskudną blizne po fatalnie zrobionej cesarce. Nie wiem czemu sie ak
          mało o tym mówi ale naprawde sporo kobiet bardzo źle ten okres znosi i bez odpowiedniego wsparcia naprawde mozna się zdołowac. szczegolnie ciężko jest
          osobom ktore sie jeszcze nie spełniły zawodowo i tym aktywnym oraz co tu duzo mówić nam EGoISTKOM jest ciężko zrezygnowac z wielu rzeczy . Bo każdy sądzi
          że pośiwecenie siebie dla dziecko to takie naturalne. Mi było ciężko. Czesto myslałam co bym mogła rtobić gdyby nie dziecko. W zasadzie pierwsze dwa lata to był
          koszmar, ale powiem ci że teraz nic bym nie zmieniła. Moja córka jest wspaniała, kocham ją a ona mnie. I wiem że żdana praca ani żanda knjpa ani kumpela nie da mi
          tyle co dziecko. Łączy sie to z wieloma wyzeczaniami ale niesie tez z sobą wiele raodści. Ja jstem z tych mam które z czasem jak dziecko rosnie jest coraz bardziej
          zachwycona. Teraz jak nie ma męża mam z kim pogadać , pograć, mogę wrócic do ksiązek z dzicinstwa czytajac je corce. Ogólnie mówie ci przeżyjesz, ale mówmy
          o tym głosno że nie każdy z sekundy na sekudne przystosowuje sie do całkowitej zmiany życia.
          pozdrawiam
    • annarossa Re: inna ciąża 01.10.03, 23:40
      Cześć, jestem po takiej ciąży, od jakiegoś czasu buszuję po forach,
      m.in. o dzieciach, i dla samotnych matek, bo jestem samotna, ale
      pierwszy raz spotkałam opis MOJEJ ciąży. Chętnie pogadam bo nie mam z
      kim, ale nie publicznie, anarosa@o2.pl
      • pakana Re: inna ciąża 02.10.03, 09:27
        Ide zaraz do pani psycholog - jak tylko wroce i sie pozbieram napisze na
        priva. caluski
Pełna wersja