neuroleptyk
20.08.08, 14:49
bertrada napisała:
> Poczytaj sobie cos na ten temat. Tego typu badania są masowo wykorzystywane w
> onkologii. Jesli chodzi o psychiatrię, to ostatnio geny odpowiedzialne za
> depresję zostały zlokalizowane i zidentyfikowane. Nie wiadomo oczywiście, czy
> nie istnieją jeszcze jakieś. A jak chcesz wiedzieć o który to konkretnie gen
> chodzi to sobie to wygooglaj.
>
> Choroby psychiczne to takie same choroby jak wszystkie inne i nie spadają z
> nieba ani nie są wynikiem zjawisk paranormalnych czy chciejstwa lub
> niechciejstwa chorego. I żeby na jakąś zapaść to trzeba mieć genetyczną
> predyspozycję do czegoś takiego. Czy ci się to podoba czy nie.
>
> Ale jak uważasz, że jesteś zdrowy i wszyscy są zdrowi tylko udają chorych to co
> mi do tego.
Widzisz jak przychodzi do konkretów to nic sensownego nie możesz podać, ale
jesteś w 100% pewna, że to geny. No i jestem ciekaw czemu psychoterapia i
procesy uczenia są przez ciebie dyskredytowane?? Jakoś nikogo z cukrzycą do
której tak często porównuje się depresję nie wysyła na psychoterapię, jakoś
też nie słyszałem o leczeniu chorób przymusowo poza psychiatrią gdzie to jest
paradygmatem tej "specjalizacji". Czy to nie jest bulwersujące podkreślając
hipotetyczność i arbitralność tych "chorób" a więc ogólnie nikłe naukowe
podstawy?? Leczenie raka w krajach rozwiniętych daje znacznie lepsze
rokowanie, jeśli chodzi o schizofrenie dwa razy gorsze..I to wcale nie
dlatego, że rutynowym postępowaniem jest wysyłanie na psychoterapię ale
szpikowanie lekami.
O Soteria Houses znanego psychiatry Lorena Mosher'a nigdy nie słyszałaś, jakoś
dziwnie zabrakło na ten program funduszy ciekawe czemu?? Czemu jest obecnie
"epidemia" "depresji" w porównaniu z poprzednimi dekadami?? Czyżby nasze geny
tak szybko się "popsuły"?? Połknięcie pastylki jest takie proste bo nie
trzeba myśleć, teraz lekarze nas w tym trudnym zadaniu wyręczają. Już teraz
nie wolno obwiniać chorego psychicznie ani jego rodziny tylko "źle" działający
mózg, wszyscy jesteśmy ofiarami jakiś tajemniczych chorób kiedy je wszystkie
już poznamy to świecie zapanuje spokój nie będzie konfliktów, wojen, nie
będzie dysydentów, opozycji liberalizmu i innych zaburzeń psychicznych czy
dewiacji.
Jak pisał Szasz jest do tego świetna metafora. Bertrado zapinasz garnitur
wkładając pierwszy guzik do drugiej dziurki i się dziwisz, że to "nie działa",
że garnitur źle leży ("serotoninowce" nie działają), ale mimo to nadal
upierasz się, że to jedyna metoda bo została "naukowo udowodniona". I ktoś kto
twierdzi, że garnitur zapina sie właściwie w inny sposób ale nie jest to
naukowo udowodnione jest on automatycznie skreślany jako troglodyta, oszust
oraz niehumanitarny potwór.
Zapewne marzy ci się bycie świnką morską w laboratorium i nad wszystkimi
twoimi procesami życiowymi będą czuwać specjaliści bo przecież oni będą lepiej
wiedzieć niż ty jak powinno się żyć gdyż będzie to naukowo udowodnione i nie
będziesz miała
nic do gadania. W takim ultra zmedykalizowanym świecie żadne prawa do
autonomii nie będą ważniejsze niż prawo do zdrowia w końcu to nie żadne s-f i
Fuller Torrey i jemu podobni to nie są postacie fikcyjne. Ale faktem jest iż
będą musieli wpierw jakoś eradykwać te geny, które u normalnego człowieka
spowodują, że dojdzie do wniosku, że takie podejście pozbawia życie sensu. No
ale nie od dziś wiadomo, że najłatwiej rządzić ludźmi, którzy nie potrafią
samodzielnie myśleć, że amerykańscy weteranie z wojny w zatoce cierpią tylko
na chorobę psychiczna "PTSD" i wszystkie alarmy chemiczne były fałszywe
podczas wojny a zubożony uran w pociskach przeciwpancernych, które przecież
ulegają w wyniku trafienia w cel atomizacji i trafiają do atmosfery jest
bezpieczny i by zaszkodził to trzeba by go dosłownie jeść...