Uzus, zapytałaś o cynizm..

14.10.03, 15:31
Kontynuacja wątku nr 1935.
Tak, jestem gdzieś pomiędzy podręcznikowym, może słownikowym cynizmem a
nadwrażliwością (z której jestem leczona, krzywy, ale uśmiech). I to nie
oznacza normalności, to nie jest uśrednienie nastroju. Zdaję sobie sprawę, że
coś się pogubiło. Częściej niestety wybija się cynizm, który "głową" kieruję
w stronę ludzkich (ciepłych) uczuć. Podobno jestem bardziej zdrowa.

?

Nie wiem, czy odpowiedziałam na Twoje pytanie.
Dziękuję za miłe słowa.

A.
    • an_a1 Re: Uzus, zapytałaś o cynizm.. 15.10.03, 00:50
      blue_a napisała:

      > Kontynuacja wątku nr 1935.
      > Tak, jestem gdzieś pomiędzy podręcznikowym, może słownikowym cynizmem a
      > nadwrażliwością (z której jestem leczona, krzywy, ale uśmiech). I to nie
      > oznacza normalności, to nie jest uśrednienie nastroju. Zdaję sobie sprawę, że
      > coś się pogubiło. Częściej niestety wybija się cynizm, który "głową" kieruję
      > w stronę ludzkich (ciepłych) uczuć. Podobno jestem bardziej zdrowa.
      > ści.
      > ?
      >
      > Nie wiem, czy odpowiedziałam na Twoje pytanie.
      > Dziękuję za miłe słowa.
      >
      > A.

      Wszyscy tu jesteśmy w pewien sposób chorzy.
      Dlatego tak nam łatwo przychodzi wzajemne wspieranie, bo istota dolegliwości
      jest zawsze ta sama.
      Dobranoc
      Ana
      • blue_a Co mianowicie jest istotą dolegliwości? 15.10.03, 09:08
        Powiedz, to ciekawe..

        Tak przy okazji - wytrzymałam dzień bez swoich cudownych brzoskwiniowych (w
        kolorze) kapsułek (śmiech). Blister sztuk 25 się był skończył. I co? Cały
        dzień - ok, ciągłe zaciekawienie światem. Około północy zrobiło się niefajnie.
        Cynizm powiedział dobranoc, zaczęły napływać uczucia, z którymi byłam od zawsze
        aż do momentu rozpoczęcia leczenia. I co? I..ja nie chcę. Nie chcę czuć i
        patrzeć w sufit. I co? I nic. Za kilka godzin wizyta - apteka - kapsułka - woda
        do popicia. I znowu będzie pozornie wszystko w porządku. Wolę tak. Jednak.

        Działanie zamiast odczuć po lewej stronie ciała.

        blu, cyniczna


        • an_a1 Re: Co mianowicie jest istotą dolegliwości? 15.10.03, 21:56
          blue_a napisała:

          > Powiedz, to ciekawe..
          >
          > Tak przy okazji - wytrzymałam dzień bez swoich cudownych brzoskwiniowych (w
          > kolorze) kapsułek (śmiech). Blister sztuk 25 się był skończył. I co? Cały
          > dzień - ok, ciągłe zaciekawienie światem. Około północy zrobiło się
          niefajnie.
          > Cynizm powiedział dobranoc, zaczęły napływać uczucia, z którymi byłam od
          zawsze
          >
          > aż do momentu rozpoczęcia leczenia. I co? I..ja nie chcę. Nie chcę czuć i
          > patrzeć w sufit. I co? I nic. Za kilka godzin wizyta - apteka - kapsułka -
          woda
          >
          > do popicia. I znowu będzie pozornie wszystko w porządku. Wolę tak. Jednak.
          >
          > Działanie zamiast odczuć po lewej stronie ciała.
          >
          > blu, cyniczna

          Uważaj, aby nie popaść w uzależnienie.
          Opisywane przez Ciebie pigułki dziwnie kojarzą mi się z tymi, po zażyciu
          których, moja babcia została tknięta paraliżem. Może to chodzi o kolor? Szkoda,
          że nie podajesz nazwy.
          Nie naruszaj uzyskanej kruchej równowagi.
          Pozdrawiam
          Ana
          • blue_a Re: Co mianowicie jest istotą dolegliwości? 16.10.03, 14:26

            > Uważaj, aby nie popaść w uzależnienie.

            No właśnie. Jak mam uważać? Przestać przyjmować lekarstwo? Dobrze mi z nim.
            Funkcjonuję. Ten kij ma dwa końce. Mniejsze zło to - wg mnie - zażywanie
            najmniejszej działającej dawki niż w ogóle. Tak jest w moim przypadku.

            > Opisywane przez Ciebie pigułki dziwnie kojarzą mi się z tymi, po zażyciu
            > których, moja babcia została tknięta paraliżem. Może to chodzi o kolor?
            >Szkoda, że nie podajesz nazwy.

            Już podaję. Efectin ER. "Brzoskwiniowy" i "pomarańczowy kolor kapsułek" - tak
            piszą w ulotkach, przepraszam, że zrobiłam sobie z tego dowcip, ale czasem tak
            mam (obśmiewam też depresję, ale wyłącznie swoją; autoironia daje mi dystans)
            Babci współczuję. Ale myślę, że nie brała tego samego.

            > Nie naruszaj uzyskanej kruchej równowagi.

            Czemu kruchej?
            Czuję się naprawdę dobrze.
            Nie gorzej niż przeciętny obywatel chłodną jesienią.
            Naprawdę i bez ironii.


            > Pozdrawiam
            > Ana

            Ja Ciebie też.
            Wsparcie jest potrzebne zawsze, dziękuję,
            Też Ana

            :)
            • an_a1 Re: Co mianowicie jest istotą dolegliwości? 16.10.03, 15:45
              blue_a napisała:

              >
              > > Uważaj, aby nie popaść w uzależnienie.
              >
              > No właśnie. Jak mam uważać? Przestać przyjmować lekarstwo? Dobrze mi z nim.
              > Funkcjonuję. Ten kij ma dwa końce. Mniejsze zło to - wg mnie - zażywanie
              > najmniejszej działającej dawki niż w ogóle. Tak jest w moim przypadku.

              To właśnie miałam na myśli.

              > > Opisywane przez Ciebie pigułki dziwnie kojarzą mi się z tymi, po zażyciu
              > > których, moja babcia została tknięta paraliżem. Może to chodzi o kolor?
              > >Szkoda, że nie podajesz nazwy.
              >
              > Już podaję. Efectin ER. "Brzoskwiniowy" i "pomarańczowy kolor kapsułek" - tak
              > piszą w ulotkach, przepraszam, że zrobiłam sobie z tego dowcip, ale czasem
              tak
              > mam (obśmiewam też depresję, ale wyłącznie swoją; autoironia daje mi dystans)
              > Babci współczuję. Ale myślę, że nie brała tego samego.

              Na szczęście nie. Babcia łykała clonazepamum. Będę o Ciebie spokojniejsza.

              > > Nie naruszaj uzyskanej kruchej równowagi.

              > Czemu kruchej?
              > Czuję się naprawdę dobrze.
              > Nie gorzej niż przeciętny obywatel chłodną jesienią.
              > Naprawdę i bez ironii.

              Cieszę się niezmiernie.
              Chciałam Ci zasugerować harmonijne łączenie farmakoterapii z naturalnymi
              sposobami radzenia sobie z obniżonym samopoczuciem.
              Pozdrawiam
              Ana

              > > Pozdrawiam
              > > Ana
              >
              > Ja Ciebie też.
              > Wsparcie jest potrzebne zawsze, dziękuję,
              > Też Ana
              >
              > :)
              • blue_a Re: Co mianowicie jest istotą dolegliwości? 16.10.03, 16:12
                > Cieszę się niezmiernie.
                > Chciałam Ci zasugerować harmonijne łączenie farmakoterapii z naturalnymi
                > sposobami radzenia sobie z obniżonym samopoczuciem.
                > Pozdrawiam
                > Ana

                Bez ironii: nie wiem, ile masz lat (nieważne), ale czuję, że się mną
                opiekujesz. Netowo - co tam, liczy się fakt. Mamusia - Ana.

                Naprawdę bez ironii.
                Duży uśmiech.

                O tych metodach naturalnych.
                Znalazłam coś w Gazecie. Może komuś się przyda.
                Nie chcę już robić z tego osbnego watku.

                "Antydepresyjne właściwości mają:

                bazylia, fasola, cytryniec, melisa, nagietek, ogórecznik, rozmaryn, róża,
                werbena, mleczko pszczele, witaminy z gr. B, magnez, owies i jego przetwory [?]
                W aptekach i zielarniach znajdziemy preparaty:
                Psychotonisol, Hyperherba [dziurawiec?], Deprim [słabiutki] czy homeopatyczny
                L72."

                Zaciekawił mnie ten ostatni..
                Trzeba wypróbować.

                Jakie są jeszcze inne naturalne metody (oprócz ruchu, sportu, zrównoważonego
                pożywienia, szukania wsparcia, zajmowania się swoimi pasjami,
                zainteresowaniami)?

                Pozdrawiam bardzo,
                Ania
                • an_a1 Re: Co mianowicie jest istotą dolegliwości? 16.10.03, 16:56
                  blue_a napisała:

                  > > Cieszę się niezmiernie.
                  > > Chciałam Ci zasugerować harmonijne łączenie farmakoterapii z naturalnymi
                  > > sposobami radzenia sobie z obniżonym samopoczuciem.
                  > > Pozdrawiam
                  > > Ana
                  >
                  > Bez ironii: nie wiem, ile masz lat (nieważne), ale czuję, że się mną
                  > opiekujesz. Netowo - co tam, liczy się fakt. Mamusia - Ana.
                  >
                  > Naprawdę bez ironii.
                  > Duży uśmiech.

                  Właściwie odczytałaś moje intencje. To chyba przyjemne, mieć świadomość, że
                  oprócz rodzonej mamy, zawsze czeka ta druga?
                  Z pewnością jestem od Ciebie ze 30 lat starsza, ale to chyba dobrze mieć na
                  podorędziu kogoś z bogatym doświadczeniem życiowym.
                  Cieszę sę z naszego kontaktu. Daje mi możliwość spełniania dobrych uczynków, a
                  to właśnie moje hobby. Łączę piękne z pożytecznym.

                  > Znalazłam coś w Gazecie. Może komuś
                  > O tych się przyda.
                  > Nie chcę już robić z tego osbnego watku.
                  >
                  > "Antydepresyjne właściwości mają:
                  >
                  > bazylia, fasola, cytryniec, melisa, nagietek, ogórecznik, rozmaryn, róża,
                  > werbena, mleczko pszczele, witaminy z gr. B, magnez, owies i jego przetwory
                  [?]
                  > W aptekach i zielarniach znajdziemy preparaty:
                  > Psychotonisol, Hyperherba [dziurawiec?], Deprim [słabiutki] czy homeopatyczny
                  > L72."
                  >
                  > Zaciekawił mnie ten ostatni..
                  > Trzeba wypróbować.
                  >
                  > Jakie są jeszcze inne naturalne metody (oprócz ruchu, sportu, zrównoważonego
                  > pożywienia, szukania wsparcia, zajmowania się swoimi pasjami,
                  > zainteresowaniami)?

                  Udzielanie wsparcia, serdeczny śmiech, najlepiej z kogoś z grona starych
                  znajomych, wypłakanie się na męskim ramieniu, do...e komuś, wmanewrowanie kogoś
                  w przykrą dla niego sytuację, co daje znów możliwość poprawienia sobie humoru,
                  itd. Oczywiście żartuję.
                  Pozdrawiam najserdeczniej
                  Ana

                  > Pozdrawiam bardzo,
                  > Ania
                  • blue_a może jestem przeczulona, ale.. 17.10.03, 12:45
                    wyczuwam sarkazm, zatem..
                    Pozdrawiam.

                    Bycie Amelią (dobre uczynki - najpierw innym, a potem sobie, zresztą kolejność
                    jest nieważna) jest wspaniałe, pod warunkiem, że szczerze.

                    Hmm, nie bardzo mam ochotę rozmawiać w zaproponowanej przez Ciebie konwencji.
                    Jakoś mi głupio..Nieważne.

                    • empeka Re: może jestem przeczulona, ale.. 17.10.03, 13:43
                      blue_a napisała:

                      > wyczuwam sarkazm, zatem..

                      Blue_a, wiesz pewnie że bardzo Cię cenię. Nie bądź przeczulona.

                      Co do netowej opieki, to w moich oczach, była to miła wymiana
                      postów w lekko żartobliwym, ale ciepłym tonie. Nie ma o co kruszyć
                      kopii.

                      Sama się zastanawiałam nad rolami jakie tu dają się odczytać i
                      rodzajami relacji jakie się budują. Dlatego żal mi, że nie mamy
                      psychologa "z urzędu", którego by można o niektóre sprawy ogólne i
                      szczególne nieco podpytać.
                      Pa
                      Marta
                    • an_a1 Re: może jestem przeczulona, ale.. 17.10.03, 22:43
                      blue_a napisała:

                      > wyczuwam sarkazm, zatem..
                      > Pozdrawiam.

                      Tak trzymać i nie popuszczać!
                      Ana
                      • blue_a Ana? 18.10.03, 13:00
                        Czy..Twoim ulubionym sposobem rozmowy jest odbijanie piłeczki?

                        Ciekawość: co Tobie to daje?

                        blu, podważająca sensowność złośliwości, nawet baardzo niegroźnych
                        • an_a1 Re: Ana? 18.10.03, 19:34
                          blue_a napisała:

                          > Czy..Twoim ulubionym sposobem rozmowy jest odbijanie piłeczki?
                          >
                          > Ciekawość: co Tobie to daje?
                          >
                          > blu, podważająca sensowność złośliwości, nawet baardzo niegroźnych

                          Znamy się co prawda krótko, ale wydaje mi się, że mogłabyś mnie uznać za osobę
                          o stosunkowo małym skażeniu złośliwością. Pod wpływem emocji czasem uwalniały
                          się takowe ładunki, ale na pewno znasz wielu netowiczów, dla których jest to
                          zasadniczy sposób komunikowania się z innymi.
                          Nigdy nie byłam zwolenniczką odbijania piłeczki, jako że to niczego nie wnosi
                          oprócz podgrzewania ponad miarę atmosfery dyskusji.
                          Ana
        • parafon Re: Co mianowicie jest istotą dolegliwości? 17.10.03, 17:55
          blue_a napisała:

          > Powiedz, to ciekawe..
          >
          > Tak przy okazji - wytrzymałam dzień bez swoich cudownych brzoskwiniowych (w
          > kolorze) kapsułek (śmiech). Blister sztuk 25 się był skończył. I co? Cały
          > dzień - ok, ciągłe zaciekawienie światem. Około północy zrobiło się
          niefajnie.
          > Cynizm powiedział dobranoc, zaczęły napływać uczucia, z którymi byłam od
          zawsze
          >
          > aż do momentu rozpoczęcia leczenia. I co? I..ja nie chcę. Nie chcę czuć i
          > patrzeć w sufit. I co? I nic. Za kilka godzin wizyta - apteka - kapsułka -
          woda
          >
          > do popicia. I znowu będzie pozornie wszystko w porządku. Wolę tak. Jednak.
          >
          > Działanie zamiast odczuć po lewej stronie ciała.
          >
          > blu, cyniczna
          > ==Aniu, trzymaj się. To co piszesz, mówi o tym, że znowu "coś" Ciebie
          złapało. Pigułki są dobre, ale nie zawsze. Zajżałem na ten wątek przypatkowo,
          Twój nick. Ja też maM DOSYĆ, ale chemia jest n.... no niedobra.... odbiera
          ja... chociaż pozornie wycisza... ale to gówno prawda, bo tylko tylko niechcw
          się płakać...
          Adam
          >
          >
          • blue_a Adamie, 18.10.03, 12:55
            łapie mnie z reguły na jeden-dwa dni. Oswajam to "łapanie". Naprawdę.
            Coraz lepiej radzę sobie z tym. Trzymam się, czego i Tobie bardzo życzę.

            blu, świadoma tego, co się z nią dzieje
            • an_a1 Re: Adamie, 18.10.03, 19:44
              blue_a napisała:

              > łapie mnie z reguły na jeden-dwa dni. Oswajam to "łapanie". Naprawdę.
              > Coraz lepiej radzę sobie z tym. Trzymam się, czego i Tobie bardzo życzę.
              >
              > blu, świadoma tego, co się z nią dzieje

              Też się pochwalę.
              Udało mi się odnależć przyczyny mojej choroby i poznać jej typowe objawy,
              przewidzieć, w jakiej sytuacji nastąpi ich nasilenie.
              Nie mogę powiedzieć, żebym czuła się lepiej, ale i tak wykonałam, jak mi się
              zdaje, krok do przodu. Trzeba zachować nadzieję, choć brzmi to tak zabawnie czy
              naiwnie.
              Pozdrawiam
              Ana
Pełna wersja