pajdeczka 15.10.03, 09:51 ..tylko nie wiem - cieszyć się czy płakać? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
paraplucha Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 15.10.03, 09:52 pajdeczka, tez cie dopadlo? Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 15.10.03, 10:04 Że jestem typem kobiety depresyjnej dowiedziałam się podczas badań na poziom hormonów tarczycy, parę lat temu. Zdziwiłam się, bo uważałam się za osobę pogodną, dzielnie radzącą sobie z problemami. Wszelkie spadki formy kojarzyłam z cyklem miesiączkowym (u kobiety za złe samopoczucie łatwo oskarżyć hormony:)))) Ale widzę, że to nie przelewki. Wczoraj o mały włos nie zrobiłabym sobie świadomie krzywdy, a to nie w moim stylu - samookaleczanie. Poza tym w moim wieku to wstyd takie niepohamowane emocje. Zawsze mi wmawiano, że njestem nadpodudliwa, nerwowa. Czas spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Jestem chora. Wypowiedzi osób z tego forum uświadomiły mi, że powinnam coś z tym zrobić. Tylko w jakim jeszcze muszę być stanie, żeby wreszcie pójść z wizytą do lekarza. Ja tak nie lubię chodzić do lekarzy. Na razie "jadę" na lekach ziołowych, ale są już za słabe. Może tutaj się zmotywuję do pójścia do lekarza? Jak poradziliście sobie ze wstydem przed drzwiami psychiatry? Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a o wstydzie przed drzwiami psychiatry 15.10.03, 10:27 :) Radzę sobie normalnie, ale uwaga - ta pani litościwie nie ma żadnej wywieszki na swoich drzwiach :) Wstydzisz się innych pacjentów, którzy przyszli np. do gabinetu obok, a obok stomatolog? No co Ty.. A może uznamy, że t r e n d y (nieładne słowo) jest dbać nie tylko o ząbki, ale także o własne zdrowie psychiczne? Ja uznałam. Wstydzisz się psychiatry? No co Ty... Zrób tak: usiądź przed gabinetem, załóż nogę na nogę, weź ze sobą coś, czego czytanie Cię bawi i już. Niech się wstydzi te, kto widzi. P.S. Do czytania pod gabinetem, ale i w ogóle polecam np. MMusierowicz "Brulion Bebe B." Bernard jest genialny. Odnajdź piękny wyjątek o jego odmienności. Przez postronnych uznawany jest za wariata (łac. varius to po prostu różny, idąc tym tropem - różniacy się od innych, ja twierdzę, że ciekawszy. MM wspomina tamże o Józefinie Bittner, która na przemian miała okresy depresji i euforii. Artystka zresztą. I przepiękna metafora brulionu - życia, czegoś, co ciągle tworzymy, in statu nascedi. Co wypełniamy własnym wysiłkiem. Uwierzyłam MM. Przepraszam za przydługi wywód, tak mi się jakoś zachciało. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: o wstydzie przed drzwiami psychiatry 15.10.03, 10:38 Do czytania pod gabinetem, ale i w ogóle polecam np. MMusierowicz "Brulion > Bebe B." Bernard jest genialny. Odnajdź piękny wyjątek o jego odmienności. > Przez postronnych uznawany jest za wariata (łac. varius to po prostu różny, > idąc tym tropem - różniacy się od innych, ja twierdzę, że ciekawszy. MM > wspomina tamże o Józefinie Bittner, która na przemian miała okresy depresji i > euforii. Artystka zresztą. I przepiękna metafora brulionu - życia, czegoś, co > ciągle tworzymy, in statu nascedi. Co wypełniamy własnym wysiłkiem. Uwierzyłam MM.> > Przepraszam za przydługi wywód, tak mi się jakoś zachciało. Nie szkodzi:)) Zastanawiam się właśnie czy lektury nie pogłębiają moich "dołków"> WYbieram te oparte na autobiografii, i to przeważnie kobiet cierpiących (właśnie taką czytam), uwikłanych. Ale nie mogę się zmusić to bardziej relaksujących powieści, bo interesują mnie problemy innych, im większe tym bardziej pasjonujące. Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Cieszyć się 15.10.03, 10:09 Poważnie. Wolałabyś chorować w samotności? Trzymaj się ciepło. Nie jesteś sama. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Cieszyć się 15.10.03, 10:13 blue_a napisała: > Poważnie. > Wolałabyś chorować w samotności? > Trzymaj się ciepło. > Nie jesteś sama. Paradoksalnie moją depresję pogłębia pisanie w internecie. Mam nadzieję, że na tym forum znajdę większe zrozumienie. Depresja to choroba ludzi nadwrażliwych, i to niekoniecznie tylko na swoim punkcie. Mam na myśli nadwrażliwość społeczną, szerzej pojętą. Nie wiem, czy znjadę u Was oparcie, ale póki co cieszę się, że tu zajrzałam.:)) Odpowiedz Link Zgłoś
paraplucha Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 15.10.03, 10:29 jezeli masz problemy z tarczyca, to to jest akurat problem latwy do wyleczenia (nie rozumiem, czemu nie zasugerowano ci tego gdy poznano wyniki badan) - hormony tarczycy bardzo czesto odpowiedzialne sa za depresje. wystarczy kuracja hormonalna. jezeli to 'cos wiecej', to rzeczywiscie nie obedzie sie bez wizyty u psychiatry. pewnie nie chcesz slyszec, ze jak sie jest doprowadzonym do ostatecznosci, to juz nie ma zadnego wstydu... rzeczywiscie, lepiej zdobyc sie na wizyte wczesniej. uwierz mi, to sa ludzie, ktorzy niczemu sie nie dziwia!, oni juz wszystko slyszeli, mnie tez wydawalo sie, ze jestem przypadkiem szczegolnym (kazdy z nas tak chyba czuje), ale dla psychiatry to nic nowego. jesli mieszkasz w warszawie, moge ci polecic prywatnego lekarza. facet jest genialny! Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 15.10.03, 10:41 paraplucha napisała: > jezeli masz problemy z tarczyca, to to jest akurat problem latwy do wyleczenia Hormony są w porządku. Nie muszę leczyć tarczycy, uwierzyłam lekarce , bo do niej czekają tłumy ludzi, jest dobra w diagnozowaniu. >mieszkasz w warszawie, moge ci polecic prywatnego lekarza. facet jest > genialny! Nie, jestem z Wybrzeża. Zastanawiam się czy ma znaczenie płeć lekarza. Czy facet inaczej podchodzi do kobiety-pacjentki, czy bardziej ją rozumie, czy to nie ma żadnego znaczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
kakofonia Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 15.10.03, 10:47 Pajdeczko, 1) ciesz się :-), czasem b. pomaga to, że możesz "pogadać" z ludźmi, któzy rozumieją, bo mają to samo. 2) nie miałam kłopotów ze wstydem. Bo czego tu się, kurcze, wstydzić? Jeżeli człowiek jest chory, idzie do lekarza i koniec. Ale wiem, że to nie zawsze jest proste. Powiesz komuś, że chodzisz do psychiatry i już zaczyna na Ciebie patrzyć dziwnym wzrokiem... Więc może lepiej nic nie mówić. Może pomoże Ci przełamać lęk i wstyd to, że psychiatra ma codziennie do czynienia z osobami o podobnych do Twoich problemów. Dla niego to normalne. 3) Ja akurat wybrałam kobietę. Jakoś tak instynktownie. Ale czy to na dłuższą metę ma jakieś znaczenie, nie wiem. To może trochę tak jak z ginekologiem - niektóre z nas wolą mieć lekarza faceta, inne - kobietę. Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 15.10.03, 11:01 kakofonia napisała: 3) Ja akurat wybrałam kobietę. Jakoś tak instynktownie. Ale czy to na > dłuższą metę ma jakieś znaczenie, nie wiem. To może trochę tak jak z > ginekologiem - niektóre z nas wolą mieć lekarza faceta, inne - kobietę. > Pzdr. Nie wiadomo, co jest gorsze, kiedy ci ktoś grzebie w duszy, czy w czym innym:)))) Fakt, chodzi o to żeby trafić do fachowca, a nie abnegata. Odpowiedz Link Zgłoś
take_your_life_back Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 15.10.03, 11:08 pajdeczkuniu milutka sun do psychoterapeuty, psyciatry. To tak jak z grypą. Idziesz, dają leki lub proponują inne leczenie. Nie ma się czego wstydzić. Nie pomożesz sobie, to będzie jeszcze gorzej, a po co?:) Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 15.10.03, 11:15 take_your_life_back napisał: > pajdeczkuniu milutka sun do psychoterapeuty, psyciatry. To tak jak z grypą. > Idziesz, dają leki lub proponują inne leczenie. Nie ma się czego wstydzić. > Nie pomożesz sobie, to będzie jeszcze gorzej, a po co?:) Może po to, żeby się unicestwić i mieć wówczas spokój? Histeria powiecie..może i tak, ale paradoksalnie nie mogę dążyć świadomie do samounicestwienia, bo powołałam do życia człowieka i jestem za niego odpowiedzialna. Odpowiedz Link Zgłoś
anonim_ka Witaj slonecznie pajdeczko:))) 15.10.03, 11:31 Moja przyjaciolka w bardzo obrazowy sposob wyjasnila mi skad sie bierze depresja.Kazdy odbiera codziennie mnostwo zlych wrazen i stresuje sie problemami.My nadwrazliwcy pakujemy je do worka naszej delikatnej psychiki. I wleczemy za soba na codzien. Kiedys ten worek sie przepelni. Potraktuj wizyte u psychologa jak sprzatanie swojego bagazu. Powodzenia i wierze ze poradzisz sobie!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
hellio Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 15.10.03, 12:39 Mogę się pomądrzyć? Piszesz, że nie możesz dążyć świadomie do samounicestwienia, bo powołałaś do życia człowieka i jesteś za niego odpowiedzialna. Czyli, jesteś mamusią (tak jak ja zresztą) - to byczo, ale cóż to, u Boga Ojca, za argument? Nie wiemy, jak to jest, trzeba brać pod uwagę, że nie będzie innego razu, nie będzie innego życia na tym żwiecie i ile się nażyjesz, napatrzysz, nakochasz, nacierpisz etc. - to Twoje i więcej nie będzie. Nie mieszaj w to innych ludzi, nawet tych najbardziej kochanych, i tych którzy Ciebie kochaja. Sama jesteś najważniejszym argumentem, gdyby nie było w ogóle tych kochających i kochanych, to sama jesteś argumentem absolutnie wystarczającym, bo nie ma takiej drugiej Pajdeczki na swiecie. I brzydko i jakoś nieprzyzwoicie jest myśleć o zniszeniu jej, o pozbawieniu świata Pajdeczki, nawet jeśli tak myśli sama Pajdeczka. Więc staraj się tego nie robić. Basta. W innym wątku piszesz, że mało czytasz książek rozrywkowych, raczej autobiograficzne- kobiet z problemami. Pewnie trochę szukasz w nich siebie i brniesz przez jakąś mozolną autorefleksję. To są niekiedy bolesne doświadczenia ale jeśli rzeczywiście wkroczyłaś na taką ścieżkę wyboista - to znaczy, że jest Ci to potrzebne, że doszłaś do tego momentu w życiu, w którym musisz to robić albo to jakoś pogłębiać. Może coś się ważnego dzieje w Twoim życiu (wiem z innych wątków, że w życiu zawodowym się coś dzieje) a może przekraczasz jakiś próg, bo nadszedł "czas przekraczania progu". Dzieje się z Tobą, jednym słowem, coś ważnego. Spróbuj się na to nie obrażać, nie gniewać, nie wyrzucać i nie mówić, że to nie Twoje. Przyjrzyj się temu po prostu, oswój to. To nie musi być zagrożenie, to może być - głupio brzmi, ale okazja. Pozdraiam Cię bardzo serdecznie.H Odpowiedz Link Zgłoś
pollka Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 16.10.03, 03:21 Pajdeczko - co masz na mysli piszac ze internet poglebil Twoja depresje? Wiesz ja Tobie w jakis sposob zadroszcze ze znalezli namacalny powod Twojej derpesji - tarczyca. Na to sa leki. A tutaj wiele ludzie proboje roznych lekow bo tak naprawde sam lekarz nie wie ktorego chemikalia im brakuje. Teraz, jak nie masz pracy, troche sie zajmij soba, polez w cieplej wannie, poczytaj, moze rob Yoga, cos zrob dla siebie, posluchaj muzyki. Fajna jestes. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pollka Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 16.10.03, 03:23 Pajdeczko mysle ze Twoj problem to ta tarczyca i zdarzenie dotyczace pracy. Czyli raczej depresja exogenna, a nie endogenna (wrodzona). Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Pollka 16.10.03, 08:58 pollka napisała: > Pajdeczko mysle ze Twoj problem to ta tarczyca i zdarzenie dotyczace pracy. > Czyli raczej depresja exogenna, a nie endogenna (wrodzona). Nie. Cała dzieciństwo leczono mnie na tarczycę, a dopiero kiedy urodziłam dziecko i musiałam zbadać poziom hormonów tarczycy, okazało się, że ona jest w porządku. Mam tylko powięksozne woole, co jest wynikiem mojej depresyjnej osobowości. Czyli jest zupełnie na odwrót niż do tej pory sądziłam. Mam powiększone wole, ale w związky z tym żadnych dolegliwości, bo jestem typem kobiety depresyjnej, a nie dlatego, że mam depresje choruję na tarczycę. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Pollka 16.10.03, 08:55 Nie ma czego zazdrościć. Co innego depresja nabyta w wyniku jakichś zdarzeń losowych, a co innego wrodzone skłonności. Te pierwsze moim zdaniem można wyleczyć, ale tego co masz w genach nigdy się nie pozbędziesz. Myślę, że mam to po ojcu. Żyłam obok niego trzydzieści parę lat, ale właściwie nic o nim nie wiedziałam. Teraz kiedy analizuję to, jak się zachowywał myślę, że miał takie stany i dlatego prawie codziennie topił je w alkoholu. pollka napisała: > Pajdeczko - co masz na mysli piszac ze internet poglebil Twoja depresje? > > Wiesz ja Tobie w jakis sposob zadroszcze ze znalezli namacalny powod Twojej > derpesji - tarczyca. Na to sa leki. A tutaj wiele ludzie proboje roznych lekow > bo tak naprawde sam lekarz nie wie ktorego chemikalia im brakuje. Teraz, jak > nie masz pracy, troche sie zajmij soba, polez w cieplej wannie, poczytaj, moze > rob Yoga, cos zrob dla siebie, posluchaj muzyki. Fajna jestes. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Do Hellio 16.10.03, 08:52 Dziękuję Ci za bardzo wyczerpującą wypowiedź. Masz dużo racji. Zawsze miałam skłonności do filozofowania. Czy sądzisz, że nie rozmyślam o tym, że jestem tutaj tylko raz i więcej to się nie powtórzy? Szymborska powiedziała:"Nic dwa razy się nie zdarza" i ja się pod tym podpisuję. Aczkolwiek w życiu mam często wrażenie, że powtarzam coś już enty raz i to mnie męczy. Nie szukam wrażeń, raczej bezpiecznej stabilizacji i może w tym tkwi diabeł? Zawsze miałam skłonności do autodestrukcji, ale nigdy nie przeholowałam. Z tą różnicą może, że kiedyś mogłam bezkarnie się umartwiać, a teraz tego nie mogę robić , bo patrzy na mnie nastoletni człowiek. Kiedyś modliłam się: "Aniele Boży, stróżu mój", teraz nie muszę, bo moim aniołem jest syn, którego obecność powstrzymuje mnie przed wieloma zachowaniami. Potrzeba mi takich rozmów, jak z Tobą. Mój mąż nie zdaje egzaminu teraz, kiedy mam problemy. Mam o to do niego ogromny żal. Przez to samo przechodził niespełna rok temu, w poprzednie firmie i ja go bardzo mocno wspierałam. Dlatego cieszę się, że znalazłam to forum, bo myślę, że chcoiaż troszeczkę jesteście w stanie mnie pomóc. ALe wiem, że ta najgorsza robota do zrobienia jest tylko dla mnie. Piszesz Hellio, że mam "to" oswoić. Przypomniałam sobie "Małego księcia", a w nim przypowieść o lisku. Dzisiaj jeszcze przeczytam ją ponownie. Dzikuję serdecznie i pozdrawiam hellio napisała: > Mogę się pomądrzyć? Piszesz, że nie możesz dążyć świadomie do > samounicestwienia, bo powołałaś do życia człowieka i jesteś za niego > odpowiedzialna. Czyli, jesteś mamusią (tak jak ja zresztą) - to byczo, ale cóż > to, u Boga Ojca, za argument? Nie wiemy, jak to jest, trzeba brać pod uwagę, że > > nie będzie innego razu, nie będzie innego życia na tym żwiecie i ile się > nażyjesz, napatrzysz, nakochasz, nacierpisz etc. - to Twoje i więcej nie > będzie. Nie mieszaj w to innych ludzi, nawet tych najbardziej kochanych, i tych > > którzy Ciebie kochaja. Sama jesteś najważniejszym argumentem, gdyby nie było w > ogóle tych kochających i kochanych, to sama jesteś argumentem absolutnie > wystarczającym, bo nie ma takiej drugiej Pajdeczki na swiecie. I brzydko i > jakoś nieprzyzwoicie jest myśleć o zniszeniu jej, o pozbawieniu świata > Pajdeczki, nawet jeśli tak myśli sama Pajdeczka. Więc staraj się tego nie > robić. Basta. > W innym wątku piszesz, że mało czytasz książek rozrywkowych, raczej > autobiograficzne- kobiet z problemami. Pewnie trochę szukasz w nich siebie i > brniesz przez jakąś mozolną autorefleksję. To są niekiedy bolesne doświadczenia > > ale jeśli rzeczywiście wkroczyłaś na taką ścieżkę wyboista - to znaczy, że jest > > Ci to potrzebne, że doszłaś do tego momentu w życiu, w którym musisz to robić > albo to jakoś pogłębiać. Może coś się ważnego dzieje w Twoim życiu (wiem z > innych wątków, że w życiu zawodowym się coś dzieje) a może przekraczasz jakiś > próg, bo nadszedł "czas przekraczania progu". Dzieje się z Tobą, jednym słowem, > > coś ważnego. Spróbuj się na to nie obrażać, nie gniewać, nie wyrzucać i nie > mówić, że to nie Twoje. Przyjrzyj się temu po prostu, oswój to. To nie musi być > > zagrożenie, to może być - głupio brzmi, ale okazja. Pozdraiam Cię bardzo > serdecznie.H > Odpowiedz Link Zgłoś
hellio Re: Do Pajdeczki 16.10.03, 10:49 Dzięki skłonności do filozofowania żyje się piękniej, ale trudniej. Gdyby można było tę funkcję włączać i wyłączac, żeby wyeliminować to "trudniej" to ludzie by sie o nią bili. A tak...Ci, których do filozofowania nie ciagnie - mówią, że nie warto. No, ale wiemy swoje! Życzę, żeby wyprostowały Ci sie sprawy zawodowe. Przechodziłam czas jakiś temu zmianę praccy (mówiąc bardzo hm.. eufemicznie) i było to naprawdę ciężkie doświadczenie. Wtedy tak nie myślałam, ale teraz czasem myślę, że to też było "po coś". Chociaż naprawdę, wolałabym nie przechodzić przez coś podobnego raz jeszcze. Natomiast, trudno mi o tym pisać, ale w jakimś sensie właśnie teraz przechodzę innego rodzaju próbe.Życie jest troche jak bieg przez płotki, z tym, że tak czy inaczej dobiegnie się do końca, więc samo to, że się dobiegło, to nie jest żaden wynik. Dlatego warto zadbać o styl. Serdecznie Cię pozdrawiam, Hanka Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Do Haneczki 16.10.03, 11:47 Masz bardzo ciekawą filozofię. Czy wynika ona z nabytej wiedzy czy z doświadczeń życiowych? Czytając Ciebie zaczyna mi być coraz lżej. Dzisiaj naprawdę czuję się świetnie, ale powodem jest wyłącznie lepsza pogoda, bo w życiu bez zmian. Nie chcę tracić z Tobą kontaktu , bo mądrze piszesz. Czy mogę liczyć na Ciebie w chwilach mojego zwątpienia? Pozdrawiam ciepło Ewa hellio napisała: > Dzięki skłonności do filozofowania żyje się piękniej, ale trudniej. Gdyby można > > było tę funkcję włączać i wyłączac, żeby wyeliminować to "trudniej" to ludzie > by sie o nią bili. A tak...Ci, których do filozofowania nie ciagnie - mówią, że > > nie warto. No, ale wiemy swoje! > Życzę, żeby wyprostowały Ci sie sprawy zawodowe. Przechodziłam czas jakiś temu > zmianę praccy (mówiąc bardzo hm.. eufemicznie) i było to naprawdę ciężkie > doświadczenie. Wtedy tak nie myślałam, ale teraz czasem myślę, że to też > było "po coś". Chociaż naprawdę, wolałabym nie przechodzić przez coś podobnego > raz jeszcze. Natomiast, trudno mi o tym pisać, ale w jakimś sensie właśnie > teraz przechodzę innego rodzaju próbe.Życie jest troche jak bieg przez płotki, > z tym, że tak czy inaczej dobiegnie się do końca, więc samo to, że się > dobiegło, to nie jest żaden wynik. Dlatego warto zadbać o styl. > Serdecznie Cię pozdrawiam, Hanka Odpowiedz Link Zgłoś
hellio Re: Do Ewy 16.10.03, 21:53 Ucieszyłam się z Twojego postu, ucieszyłam się, że lepiej się czujesz. Jeśli się trochę przyczyniłam, to tym bardziej się cieszę. Ja też mam dzisiaj miły dzień, mimo,że jakoś więcej rzeczy pozaczynałam niż pokończyłam. Oczywiście, możesz na mnie liczyć w chwilach zwątpienia a także bez zwątpień, jeśli będziesz miała ochotę pogadać tu albo na priv. Trzymaj się cieplutko, Hanka Odpowiedz Link Zgłoś
drobny911 Re: Chyba znalazłam się we właściwym towarzystwie 10.11.03, 02:03 Tak znalazłaś się w doborowym towarzystwie jak co to pisz do mnie na mail'a. Odpowiedz Link Zgłoś