smutna.anitka
01.10.08, 18:53
nie wiem czy pamietacie moje poprzednie watki dotyczace mojego zwiazku,
rozstalam sie z chlopakiem, ktory nie potrafil pojsc na kompromis w sprawach
dla mnie kluczowych, duzo o tym pisalam,
kocham go i chcialam dac mu szanse znowu i znowu ale to nie mialo juz sensu
gdy mowilam o czym mysle, co czuje, co mnie martwi, on wpadal w szal, wogole
nie moglam porozmawiac spokojnie, istnialy tematy zakazane, ktorych lepiej nie
poruszac bo skonczy sie awantura, do tych tematow nalezaly miedzy innymi:
moi rodzice i jego nieuzasadniona niechec do nich
mieszkanie w ktorym mieszkalismy- moje mieszkanie, on sie nie dokladal do czynszu
jego szukanie pracy (skonczyl studia, nie pracuje, ma 29 lat)
moje plany na uczelni- chce zrobic uzupelniajace magisterskie, moze potem
doktorat, chce wyjechac na praktyki za granice- on najchetniej by mnie wsadzil
w role zony i matki, bez ambicji i wyksztalcenia
po kolejnej klotni- pruszylam temat moich rodzicow- on wyszedl i nie wrocil,
ja nie dzwonie, zawsze to ja pierwsza dzwonilam i prosilam go zeby sie
opamietal, ale nie tym razem, sobie nie mam nic do zarzucenia, bylam spokojna,
rozmawialam rzeczowo, mowilam co czuje i co mnie martwi
ja juz nie zadzwonie tak postanowilam nie zadzownie i nie bede prosic
czuje ze on tez nie zadzwoni, domyslam sie ze za kilka dni wysle smsa ze chce
przyjsc po rzeczy, kiedys juz tak zrobil,
ja mam plan, nie chce sie z nim spotykac, boje sie tego spotkania, spakuje go
i odesle mu rzeczy taksowka,
plan jest dobry, wiem ze robie dobrze, ale...
tak mi strasznie zle jest, nie mam nikogo, rodzice mieszkaja setki kilometrow
ode mnie, nie radze sobie z samotnoscia, gdy nie poruszalam drazliwych tematow
bylo dobrze miedzy nami, wiem ze to bylo zludne i bez sensu na dluzsza mete,
ale przytulal mnie, mowil ze mnie kocha,
dzis robiac zakupy odruchowo chcialam siegac po rzeczy ktore on lubi, gdzy
popsul mi sie komputer pierwsze co pomyslalam to zeby do niego zadzwonic, jak
skonczyly mi sie darmowe, pierwsze co pomyslalam ze on ma sporo jeszcze,
sciagam ulubiony serial, z nim go zawsze ogladalam, kocham go i zupelnie sobie
nie radze
nie mam znajomych wiec rady typu wyjdz gdzies nie sa dla mnie, nie potrafie
nigdzie wyjsc, nie bede szukac sobie towarzystwa na sile, wstydze sie tego ze
tak mnie potraktowal,
mielismy brac slub, jeszcze pol roku temu tak sie cieszylam,
jestem zalamana