Dodaj do ulubionych

zwodnicza ścieżka "pozytywnego" myślenia

09.10.08, 18:36
osoby w depresji często słyszą, że przejdzie im, jeśli zaczną myśleć
pozytywnie. tu na forum też czytam porady polegające na tym, że osoba w
depresji ma ignorować negatywne myśli i emocje i wybierać te pozytywne.
ale czy owo "pozytywne" myślenie naprawdę jest takie pozytywne?
przeczytajcie i rozważcie. ja niczego nie narzucam...
tekst nosi tytuł "Plaga pozytywnego myślenia"

"Chodzi tu więc o zamach na wymiar duchowo-moralny człowieka, w którym poprzez
swoistą manipulację światopoglądową w połączeniu z psychomanipulacją mamy do
czynienia z eliminacją sumienia, rozróżniającego dobro i zło. Już w tym
kontekście pierwotnego zamazania (a może nawet odwrócenia) kryteriów dobra i
zła, zniwelowania pierwotnej wagi oceny rzeczywistości, nauczanie "pozytywnego
myślenia" może się jawić jako niebezpieczne duchowe zwodzenie czy może nawet -
przynajmniej częściowo - jako "biały satanizm" czy rodzaj "inicjacji
lucyferycznej" (...)
"Fałszywe pocieszenie złego ducha, "biały satanizm" (zły duch manifestujący
się jako "anioł światłości"), "pakt z diabłem", zwodzenie duchowe i wreszcie
niebezpieczeństwo utraty zbawienia - to wszystko jest znane w życiu duchowym
od wieków, lecz dzisiaj przedziwnie lekceważone, przeinaczane czy wręcz zapoznane"
www.jp2w.pl/index.html?id=35648&site_id=45600

Obserwuj wątek
    • loserka Re: zwodnicza ścieżka "pozytywnego" myślenia 09.10.08, 18:50
      O, ten fragment ktos tu powinien przeczytać:):



      Myślenie życzeniowe zamiast prawdy
      Ideologom "myślenia pozytywnego" nie chodzi o prawdę obiektywną, ale o takie
      przeinaczanie definicji prawdy, że prawdą staje się coś, "dzięki czemu czujemy
      się lepiej". Stosuje się tu domorosłą i uproszczoną psychologię, która
      przechodzi w swoistą pseudoreligię sukcesu, bogactwa i absolutnego szczęścia.
      Potrzeby są tu realne, ale obietnice nierealne. Upragnione cele często fascynują
      właśnie dlatego, że są nierealistyczne. Wyraża się to w kluczowych dla
      pozytywnego myślenia tezach, takich jak: "jeśli myślimy pozytywnie, spotykają
      nas same dobre rzeczy" (J. Silva); "nieważne, kim jesteś, ważne, za kogo się
      uważasz" (A. Bierbach); "to, w co wierzysz, staje się prawdą" (L. Hay).
      Z psychologicznego punktu widzenia "myślenie pozytywne" sprzyja tłumieniu
      prawdziwych uczuć, co może być niebezpieczne (zakończyć się np. samobójstwem),
      podobnie jak liczenie wyłącznie na efekt placebo czy autosugestię w przypadku
      poważnych zaburzeń somatycznych. Wielu psychologów wykazało, że przyczyną
      zaburzeń są problemy sumienia (problem dobra i zła) i etycznie ukierunkowanego
      sensu życia (V. Frankl) czy braku realizmu w postrzeganiu rzeczywistości (K.
      Horney). Większość też twierdzi, że do rozwoju potrzebne są tak pozytywne, jak i
      negatywne emocje.
      Wzrasta więc liczba osób poszkodowanych przez "pozytywne myślenie", którzy
      zwracają się o pomoc do profesjonalnych psychiatrów i psychoterapeutów. Osoby
      zaburzone, myślące nierealistycznie, żyjące w iluzjach - odnajdują tu dla siebie
      grunt. Każde zaburzenie psychiczne jest rezultatem indywidualnego rozwoju, stąd
      terapia musi uwzględniać proces uczenia się. Uwzględnić należy nie tylko
      myślenie (postulowane przez "poztywne myślenie"), ale również emocje,
      dotychczasowe struktury przeżywania oraz fizyczno-wegetatywne nawyki związane z
      reakcjami.
      Ideolodzy "pozytywnego myślenia" świadomie rezygnują z ważnej w psychologii
      kompleksowości, różnicowania oraz indywidualizowania, co dzieje się zresztą w
      przypadku każdej oszukańczej pseudoterapii. W popularyzacji "pozytywnego
      myślenia" wykorzystuje zwykle pojedyncze, "pozytywne" przykłady, przeważnie
      wyrwane z kontekstu (co pociąga przeciętnego i często naiwnego czytelnika), bez
      badania okoliczności zmian w sposób metodologicznie poprawny. Teoria
      "pozytywnego myślenia" ignoruje powszechnie uznawane rezultaty badań i praktyki
      terapeutycznej, proponując fałszywą drogę na skróty.
      Brak granic i różnic, brak realizmu i uznawania ograniczeń w życiu jest błędem
      poznawczym. To błędne myślenie ma ponadto charakter totalitarny i przejawia
      tendencję do uzależniania adeptów tej ideologii, rodząc zniewolenie i przymus
      wewnętrzny. Mechanizm jest tu podobny jak w wielu sektach destrukcyjnych. Tym
      bardziej że twórcy "pozytywnego myślenia" za porażki winią samych czytelników
      czy klientów. W wyniku tego powstaje błędne koło, na które składa się poczucie
      winy i frustracja prowadzące często do jednego rezultatu: czytelnicy i klienci
      stają się biedni i zagubieni zamiast bogaci i zdrowi. Bogacą się ogromnie
      natomiast ci, którzy szerzą podobne teorie. W "pozytywnym myśleniu" zresztą
      ustawicznie naucza się, jak manipulować ludźmi (por. D. Carnegie, Jak zdobyć
      przyjaciół i zjednać sobie ludzi. Warszawa 1995). Nie jesteśmy więc daleko od
      ideologii sekt.
      Teoria ta opiera się bowiem na fałszywych lub bardzo uproszczonych (z
      teologicznego punktu widzenia - idolatrycznych) założeniach dotyczących ludzkiej
      duszy, banalizujących ponadto powagę ludzkiej egzystencji. Dlatego "pozytywne
      myślenie" jako "metoda, u podłoża której leży ignorancja i niewiedza, musi być
      nieskuteczna i nieefektywna" (G. Scheich, Pozytywne myślenie. Czy może
      szkodzić?, Gdańsk 2000). Niektórzy współcześni instruktorzy samodoskonalenia
      starają się jednak zachowywać dystans w stosunku do uproszczonych idei
      "pozytywnego myślenia", nadając mu własny sens i czyniąc pewne rozróżnienia. Na
      przykład Stephen Covey (1992) odróżnia "pozytywne myślenie" od "proaktywności".
      Ta druga polega na uznaniu zarówno rzeczywistości, jak i naszej zdolności wyboru
      pozytywnej reakcji na daną sytuację. A zatem pozytywne myślenie nie spełnia tych
      wymagań. Podobnie Patrick Fanning (1994) odróżnia "pozytywne myślenie" od
      techniki, którą nazywa "pozytywnym wyobrażaniem siebie". Jego uwaga, że
      opracowana przez niego technika "nie jest tak żądna sukcesu jak pozytywne
      myślenie", wskazuje na powód, dla którego "pozytywne myślenie" dla wielu
      utraciło swój urok (por. M. Waters, Słownik rozwoju osobistego, Warszawa 1999).
      Postawy ukryte za "pozytywnym myśleniem" są jednak najczęściej niedojrzałe i
      egoistyczne (przypominają marzenia dziecka, które jednak zatrzymało się w swoim
      rozwoju), służą wyparciu prawdziwych uczuć, oddalają od realnej pomocy w
      profesjonalnej terapii, ale mogą korespondować również z postawą magiczną i
      idolatryczną (otwierając ludzi na grzech bałwochwalstwa i jego duchowe
      konsekwencje, czyli zniewolenia duchowe i demoniczne).
      • mskaiq Re: zwodnicza ścieżka "pozytywnego" myślenia 10.10.08, 10:13
        Mysle ze to co nazywane jest pozytywnym mysleniem nie ma nic
        wspolnego z pozytywnym mysleniem.
        Takie stwierdzenie "jeśli myślimy pozytywnie, spotykają nas same
        dobre rzeczy" to po prostu oszukiwaniem siebie ze wystarczy pomyslec
        a dobro pojawi sie samo, to nie jest pozytywne myslenie a bardzo
        negatywne.
        Nastepne stwierdzenie "to w co wierzysz, staje się prawdą" to
        przepis na urojenia, nie ma nic wspolnego z pozytywmym mysleniem,
        jest negatywnym.
        Inne "nieważne, kim jesteś, ważne, za kogo się uważasz" to nastepny
        przepis urojeniowy, nie ma nic wspolnego z pozytywnym mysleniem.

        Przyklady myslenia pozytywnego ktore przedstawilas Loserko to
        przyklady myslenia negatywnego. Jest rowniez wielu ludzi ktorzy
        uwazaja ze picie alkoholu, brak szacunku do czlowieka, zlosc,
        agrsja, nienawisci to pozytywne myslenie.
        Kierujac sie taka pozytywnoscia szkodzimy sobie tyle ze takie
        myslenie nie ma nic wspolnego z pozytywnoscia a z negatywnoscia.
        Serdeczne pozdrowienia.



    • ilquad Re: zwodnicza ścieżka "pozytywnego" myślenia 09.10.08, 19:25
      Ech, ale to dla takich, co im nie wolno samodzielnie myśleć i muszą
      dopasowywać się do z góry narzuconych dogmatów, nawet jeśli serce
      mówi im co immego.

      A myślenie pozytywne to nie takie, które pochwala każdy błąd, który
      popełnisz, ale takie, które nie pozwala ci na przeświadczenie, że
      jesteś do *, bo Bóg tak chciał, takie masz przeznaczenie i nic ci
      się nie uda, zawsze będziesz do * i w ogóle.
      • aidka Re: zwodnicza ścieżka "pozytywnego" myślenia 09.10.08, 21:12
        no i, Loserko, cytując ten tekst dotknęłaś clou sprawy całej.
        dzięki, bo już nie mam wyrzutów sumienia, że nie przyjęłam TAKIEJ
        pomocy od kogoś, kto powinien to przeczytać i zrozumieć.
        ale już wiem : nie przeczyta, a jakby nawet, nie zechce zrozumieć.
        szkoda. bo to naprawdę osoba, która, wg mnie, gdyby miała zdolność
        asymilacji przekonań innych, niż wlasne, mogłaby pomagać.
    • mskaiq Re: zwodnicza ścieżka "pozytywnego" myślenia 10.10.08, 10:27
      Mysle ze wszystko zalezy co rozumiemy sth.out.of.the.blue na temat
      pozytywnego myslenia.
      Pozytywne myslenie nie ma nic wspolnego z satanizmem, paktem z
      diablem. Jest ono bardzo wymierne, uczy, pomaga, szanuje innych
      ludzi, itp.
      Jesli masz jakies watpliwosci dotyczace pozytywnego myslenia to
      podaj przyklady.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • sth.out.of.the.blue Re: zwodnicza ścieżka "pozytywnego" myślenia 10.10.08, 10:37
        np. wyzbywanie się lęku i poczucia winy. nie można całkowicie się ich pozbyć, bo
        to by oznaczało pozbycie się sumienia. nikt nie jest bezgrzeszny, a żal za
        grzechy to konieczny warunek zbawienia. będę się za ciebie modlić, mskaiq, żeby
        Bóg dał ci łaskę zrozumienia i zawrócenia ze zwodniczej ścieżki białego satanizmu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka