simile60
21.10.03, 13:24
Od 3 lat co 2-3miesiące widzę się z żoną.Ona pracuje za granicą. Opiekuje się
starszymi osobami. Przyjeżdża na 2 miesiące i znowu z powrotem. Ja zostę sam
jak palec. Nie wiem co z soba zrobić, chodzę z kata w kąt czasami chce się po
prostu wyć, że nie ma wyjścia.
Zaczęło sie od tego, że 13 lat temu dostaliśmy mieszkanie w małym miasteczku
na Dolnym Śląsku skąd pochodzia żona. Po przeprowadzce założyłem własny
interes sklep. Wiodło się nam nieźle do 2000 roku kiedy zbankrutowałem po
kontroli US okazało się, że pomagała nam jej matka i ona podbierała
pieniądze. Przy dużych utargach nie do sprawdzenia. W każdym razie były
wielkie długi w hurtowniach, żona chciała to najgorsze. Pojechała za granicę.
Ja też, tylko na 2 miesiące do Niemiec. Jakoś wszystko spłaciliśmy. Obecnie
nie mam pracy. Gdzie pytam to jestem za stary. 43 lata więc jeżdżę na 2
miesiące do Niemiec i jakoś żyjemy, na chleb jest. Teraz musiałem zjechać
szybciej bo nabawiłem się uczulenia na nawozy i już tam nie pojadę.
Powie ktoś wszystko ma czego on chce. Właśnie chcę być razem a nie mogę.Moja
żona nie zrezygnuje z takich zarobków, zresztą to ona nas teraz utrzymuje.
Ona też o tym wie i mnie pociesza. Codziennie posyłamy sobie SMS. Jesteśmy 18
lat po ślubie i dalej się kochamy. Też tęskni i nie może doczekać się
przyjazdu. Jak tak długo można. Nie mam kolegów. Wychodzę z psem, robię dla
córki obiad, teraz mam internet to trochę posmerfuję, piszę, pomajsterkuję w
domu i całe życie. Codziennie gdy nie ma żony nie chce mi się wstać ani nic
robić, patrzę kiedy minie dzień, coś mnie ciągle gniecie, jakiś strach przed
przyszłością. Poczytałem Wasze listy i postanowiłem napisać. To trochę
pomaga. Pozdrawiam .Ps Teściowa sprzeniewieżyła ok 40 000 zł z banków(dawali
pożyczki na kwitek emerytalny), na co nie wiem bo nie rozmawiam.