czarna_78
13.11.08, 14:52
witam,
chyba przestaje sobie radzić w życiu.
dopadł mnie juz dawno stan z którego trudno mi jest sie uwolnic. generalnie
nie mam na nic ochoty. uciekam od ludzi, wymyslam bzdurne wymówki aby nie
wychodzić z domu. mam na pienku z bliska osoba, nie widze szans na rozwiazanie
problemu a jest coraz gorzej bo ranimy sie słowami codziennie a zachowanie
nasze tez nie jest normalne. o ile ja chciałabym to zmienić i znaleźć jakieś
porozumienie to niestety druga strona ma tylko i wyłącznie swoja racje, jedyna
i słuszną. nie umiem juz ustępować bo całe zycie tak robiłam i koniec,
chciałabym żyć własnym życiem. ta bliska osobą jest moja mama, której
podporządkowane było całe moje życie. szantaże straszenie to normalne jej
zachowanie a ja juz sobie z tym nie radze.
dwa lata temu odwołałam swój ślub, do dzisiaj z nikim sie nie spotykam. nie
umiem związać się z facetem ponieważ nie wiedziałabym jak przestawić relacje
jakie mam z mamą. jest mi wstyd, jest mi smutno, źle, jestem wściekła na całą
ta sytuację. nie radze sobie juz zupełnie. codziennie wzajemnie się ranimy.
wypowiadamy do siebie takie słowa o których trudno jest zapomnieć. w związku z
tym ze odizolowałam sie od ludzi nie mam nawet komu się wyżalić. a z drugiej
strony kto zrozumie taka sytuację. mata i córka a można by było powiedzieć ze
zachowują się tak jakby się nienawidziły. nie wiem co czuje. nic mnie juz nie
cieszy. straciłam również nadzieję ze coś kiedys sie zmieni. zaczęłam już
nawet wierzyć i godzić sie z tym że będę już do końca sama, bo wszystko to
wpływa na moje relacje z innymi.
beznadziejny stan bez wyjścia.