Fobiokolektyw

13.12.08, 12:53
watek bazuje na artykule "ekokolektyw" z dzisiejszych wysokich obcasow.
fobiokolektyw bedzie sie skladal z 4 osob, zamieszkujacych mala farme
niedaleko gizycka, ktora w swoim zamierzeniu bedzie absolutnie
samowystarczalna jednostka. uprawa roslin, warzyw, owocow, hodowla zwierzat
stanowic beda glowny nurt dzialania ekofarmy, zarowno pod katem finansowym,
jak i rozwoju osobistego kazdego czlonka spolecznosci. wspolnota - praca -
niezaleznosc. zglosic swoja kandydature mozna pod tym postem do konca roku.
    • elzbieta007 Re: Fobiokolektyw 13.12.08, 16:44
      Członkowie kolektywu w godzinach wolnych od zajęć na roli będą pracowali nad
      nakręcaniem swoich fobii oraz wkręcaniem się w fobie innych.

      Na głowę upadłeś?
      • malte1 Re: Fobiokolektyw 13.12.08, 17:06
        w godzinach wolnych od zajec beda mogli robic, co im sie zywnie podoba. dzieki
        za wpis, i milego dnia.
    • tiktak100 Re: Fobiokolektyw 16.12.08, 02:41
      Sam często myślałem o czymś, na zasadzie pustelni, gdzie mógłbym uwolnić się od
      trosk życia codziennego, gdzie po prostu nie musiałbym nic musieć :( gdzie
      miałbym święty spokój. Pomysł ciężki do zrealizowania, ryzykowny, wymagający
      wielu wyrzeczeń. Ja lubiąc ryzyko i nie mając absolutnie nic do stracenia mogę
      zgłosić się na kandydata/uczestnika do tego typu przedsięwzięcia, jakie
      proponujesz.
    • draconus Re: Fobiokolektyw 17.12.08, 23:15
      czemu to ma służyć? bo chyba nie wychodzeniu z fobii?
      • malte1 Re: Fobiokolektyw 19.01.09, 21:34
        masz racje, to nie musi sluzyc wychodzeniu z fobii. osobiscie 14 lat juz
        wychodze, i nic. bede szczesliwszy jesli naucze sie z nia zyc.
    • malte1 Re: Fobiokolektyw 18.12.08, 22:28
      Ok, wiec po tym jak zglosil sie tiktak, pozostaly juz tylko dwa miejsca wolne. a
      czemu to ma sluzyc? temu, aby farma sie krecila.
    • naqoyaqatsi Re: Fobiokolektyw 18.12.08, 23:52
      ja sie zglaszam
      niemam fobii ale niemam gdzie mieszkac niemam chyba szans na samodzielne
      zycie.moge sie zajmowac ogrudkiem
      • malte1 Re: Fobiokolektyw 19.12.08, 20:26
        czemu nie masz szans na samodzielne zycie? gdzie teraz mieszkasz?
        • naqoyaqatsi Re: Fobiokolektyw 19.12.08, 22:15
          mieszkam u znajomych. niemam szans bo jestem glupi
    • tiktak100 Re: Fobiokolektyw 04.01.09, 11:34
      widzę, że tylko ja tu poważnie podchodziłem do tego "projektu"... sprawa równie
      szybko się skończyła, co się zaczęła... cisną się gorsze słowa na myśl, ale
      daremnie by tu pisać... "by farma się kręciła"... no cóż, robienie czegoś, by
      tylko robić, to mi nie odpowiada... tak samo jak pisać wątek, by tylko pisać,
      przypomnieć o sobie? może nadać czemuś głębszy sens?
      gdzie ja teraz ulokuję swoje pustelnicze zapędy...
      • malte1 Re: Fobiokolektyw 04.01.09, 23:22
        hej,

        jak najbardziej powazna oferta. marzy mi sie taka mala gospodarka, ale niestety
        bez kapusty nie ma dzisiaj raczej szans na gospodarke, i bynajmniej nie chodzi o
        warzywo. kasa misiu, kasa. bo o tym niestety nie napisalem: trzeba by sie zlozyc
        na ta gospodarke, kolego:-) dzisiaj nie ma nic za friko pod ta szerokoscia
        geograficzna - ludzi nie stac nawet na zycie pustelnika. ale mozemy radzic,
        jakie sa jesazcze opcje na te pustelnicze zapedy.

        jak masz jakis pomysl, zapodaj.
    • malte1 walden czyli zycie w lesie 11.01.09, 21:34
      Walden czyli życie w lesie - Thoreau Henry David

      Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, Drogi Czytelniku, jak wyglądałoby życie z
      dala od cywilizacji, technologii, molochu wielkich miast i przepychu ludzi?
      Jeśli nie, zdradzę Ci, iż w 1845 r. żył pewien człowiek, który postanowił to
      sprawdzić. Uciekł od cywilizacji na całe 2 lata, zaszył się we własnoręcznie
      zbudowanej pustelni w lesie i tam właśnie spłodził wspaniałe dzieło – zbiór
      esejów upamiętniających ów czas życia w samotności. Książka ta nosi tytuł
      „Walden, czyli życie w lesie”.

      hej, tu malte. klasyk gatunku napisany ponad 160 lat temu, swieta ksiazka
      hipisow. gdyby ja ktos napisal w 2008 roku, mysle, ze czytaloby sie tak samo.
      160 lat pozniej czlowiek wydaje sie byc w gruncie rzeczy taki sam. czy dzisiaj
      zycie jest bardziej skomplikowane? czlowiek coraz bardziej odciety od natury?
      pisalem wyzej o gospodarstwie - teraz napisze o domku w lesie lub w jakiejs
      zapomnianej wiosce na gigantycznym ale urodziwym zadupiu, z dala od miast i
      cywilizacji. ciekawi mnie, czy gdyby czlowiek kupil sobie skrawek ziemi na takim
      zadupiu otoczonym lasami, a na nim jakas nieduza chatke, nawet typu letniskowego
      - niektore sa wyjebiste, to czy moglby zupelnie bez kasy i jej doplywu w
      zupelnosci stac sie samowystarczalnym i zyc z pracy wlasnych rak. las, jezioro,
      ogrod, szklarnia - te dwa ostatnie trzebaby rozwinac od podstaw plus moze jakies
      kury i kroliki. zero elektrycznosci - chyba ze jakies alternatywne zrodla - 4-5
      metrowy wiatrak wlasnej roboty i kupno baterii slonecznych na dach. oba powinny
      wystarczyc na potrzeby jednego domku, zas w pogotowiu nafta, drewno i ogien. z
      lasem i jeziorem to tez juz nie to co kiedys (pozwolenia na wedkowanie, nie
      mowiac o zapolowaniu na cos w lesie, czy nawet scieciu czegos na opal:-)) tak
      sobie filozofuje, i zastanawiam, czy czlowiek inwestujac cale swoje srodki w
      powyzsze moglby stac sie samowystarczalnym przy jednoczesnym braku doplywu
      stalej gotowki. co o tym myslicie?
      • naqoyaqatsi Re: walden czyli zycie w lesie 11.01.09, 22:56
        no ale co? ja sie zglosilem w koncu i co?
        pic na wode? weno wytlumacz. wyprowadzamy sie tam?
        • malte1 Re: walden czyli zycie w lesie 12.01.09, 00:03
          ale jak napisalem, ze trzeba by jeszcze to wszystko kupic, to wszyscy zamilkli,
          a ty ponoc tez nie masz kasy.
          • tiktak100 Re: walden czyli zycie w lesie 13.01.09, 03:00
            Oczywiście bez kasy cały projekt to utopia, potrzeba by potężnych środków
            finansowych by to wszystko zrealizować, nie mówiąc już o wiedzy z zakresu uprawy
            roślin, hodowli zwierząt. Same chęci nie wystarczą. Poza tym zauważam kolejny
            problem - nasze charaktery. Nawet gdyby udało się to jakimś cudem zrealizować,
            kto zagwarantuje, że się polubimy, wytrzymamy swoje towarzystwo na bliżej nie
            określony kawałek czasu? Mamy z pewnością podobne problemy, ale osobowość,
            potrzeby, emocje - tym możemy się różnić.

            A może ktoś ma działkę na jakimś zadupiu do odsprzedania :)
            • malte1 Re: walden czyli zycie w lesie 13.01.09, 23:23
              uhm, dokladnie. poza tym, gdyby ziemia i gospodarka juz byla za free, to nie
              byloby jeszcze takiej presji, i w razie wiekszego zgrzytu, ktos po prostu
              spakowalby tobolki, i dal noge. sprawa by sie skomplikowala, gdyby wspolnie
              wlozono kase. projekt niezbyt racjonalny, ale tak sobie puscilem wodze. w koncu
              mniejsze badz wieksze komuny istnieja. cala wiedza odnosnie upraw tez
              potrzebowalaby czasu, ale to moim zdaniem mniejszy problem, tym bardziej, ze w
              domu mam 500-stronicowa ksiazke "poradnik dzialkowca". ok... zartowalem. jakie
              wiec pozostaja alternatywy? siedzac na kanapie, i popijajac herbatke nie
              dostrzegam wiele, ale to pewnie wynika z nieznajomosci zycia poza wygodna
              kanapka. moze cos podpowiesz? osobiscie i tak chcialem zaczac od jakiegos
              rekonesansu - czyli jakiejs wyprawy po roznych zakatkach kraju (mazury, moze
              bieszczady). co do fobikow, wyzej opisane projekty faktycznie sa zbyt
              kompleksowe, i trudno by ocenic, jak by takie cos wygladalo. eksperymentalnie
              mozna by jednak to zbadac, organizujac przykladowo jakas fajna wyprawe latem,
              splyw kajakiem, rowery, wypad w gory, polska, bardziej ekstremalnie: polnoc
              szwecji, mega wyjebiscie ekstremalnie: bajkal...obojetnie byle kurwa ruszyc w
              koncu dupe, wygramolic sie z tego codziennego marazmu i to nie nawet w
              kontekscie fobii, bo w takim marazmie zyja tlumy obok mnie. moje zycie to gowno,
              i bynajmniej nie jest tak przez fobie, czy balcerowicza. mam dobry sprzet, super
              namiot. to co, robimy cos?
              • sajder86 Re: walden czyli zycie w lesie 17.01.09, 13:17
                Ja po objerzeniu filmu Jeniec zacząłem intensywniej myśleć o Syberi.
                Był tam taki motyw o dwóch pustelnikach mieszkających w chacie.
                Naprawdę fajnie to wyglądało. Jedynie o co bym się martwił to
                obrabianie mięsa. Mam blokade do zabicia chociażby muchy a co jeśli
                miałbym obrabiać zwierzeka. Do ryb chyba bym się bardziej
                przyzwyczaił ale chyba ciągle nie można by było ich jeść (?).
                Spakowałbym manatki i pojechał jak najdalej tylko by można. Z dala
                od ludzi. Gdy już droga by się skończyła, pozostawiłbym auto i szedł
                tak daleko na ile by mi sił starczyło.
                • sajder86 Re: walden czyli zycie w lesie 17.01.09, 13:26
                  Mozna tez niby na wyprawe rowerowa sie wybrac po rosji i zobaczyc
                  czy da sie rade tak mieszkac. Co o tym sadzicie?
                  • malte1 Re: walden czyli zycie w lesie 17.01.09, 14:13
                    mnie wschod tez coraz bardziej fascynuje. tych dwoch pustelnikow z filmu tez
                    kojarze, niemniej na filmie to wiele rzeczy fajnie wyglada. zimy daja sie tam
                    jednak mega we znaki, i dla zielonych mogloby sie to w miare szybko skonczyc jak
                    z chrisem z 'into the wild'. ale widze, ze jest na tym forum jednak troche
                    romantykow - pustelnikow. niemniej w rosji jest cale mnostwo wiosek gdzie ludzie
                    zyja z tego, co wyhoduja, upoluja, czy zlowia, wiodac zywiot nie rozniacy sie
                    specjalnie od tego sprzed 100 lat. trafilem gdzies na relacje z wyprawy jeepem
                    polakow az po stepy mongolskie, i facio relacjonowal, ze jest cala masa wiosek,
                    ktore w doslownym znaczeniu odciete sa od swiata i cywilizacji. ostatnio sporo
                    czytam o rosji, i tu taki maly przykladzik o rosjaninie pieti:

                    www.geocontext.mobi/publikacje/2005/przystanek-2003/
                    pewien mnich, ktory zamieszkal samotnie w chacie w lesie napisal w swoim
                    pamietniku, ze najtrudniejszym ze wszystkiego nie bylo nawet zdobycie zarcia, i
                    zapewnienia sobie przetrwania, ile obcowanie z samym soba, szczegolnie w
                    pierwszym okresie. pomysl wyprawy bardzo ciekawy, widze ze zaczyna sie cos dziac.
                    • meonline Re: walden czyli zycie w lesie 18.01.09, 01:02
                      jestem przychylna wszelkim formom odseparowania sie od zwyczajnego,normalnego,
                      zdziczalego jednoczensie od tej normalnosci spoleczenstwa bez wartosci, zglaszam
                      sie niniejszym na ochotnika do fobiokolektywu. przyjmijcie mnie z otwartymi
                      rekami :)
                      • malte1 Re: walden czyli zycie w lesie 19.01.09, 21:37
                        no to jest juz nas 4-5. globalna organizacja w kontekscie tego forum.
                        • sajder86 Re: walden czyli zycie w lesie 22.01.09, 20:10
                          swiat sie sypie
                          zaniedlugo w polsce poradzi byc nieciekawie
                          hmmm chyba sobie kupie jakas ksiazke na temat survivalu
                          • malte1 Re: walden czyli zycie w lesie 23.01.09, 20:51
                            nie jestem pewien, czy zalapalem, czy tez wcielo ci tekst, ale czemu myslisz, ze
                            w polsce bedzie nieciekawie?
                    • tiktak100 Re: walden czyli zycie w lesie 07.02.09, 07:38
                      Ten wątek nie może upaść :P Mi się bardzo podoba.
                      Moi rodzice myślą już chyba o tym, by wyrzucić mnie z domu, majaąc mnie za
                      darmozjada i lenia, nie rozumieją tego, że zaszyłem się w domu, bo się boje,
                      poza tym wstydzę im się to tłumaczyć.
                      Zamieszkanie gdzieś daleko, z dala od tego wszystkiego było w moim przypadku
                      niezwykle wskazane, ale przeciwności jakie napotykamy planując taką "farmę" już
                      omawialiśmy.

                      Nie mniej spotkanie fobików, czy też wspólny wypad, wycieczka (a nawet survival)
                      wśród ludzi obdarzonych tą samą przypadłością, w atmosferze wspólnego
                      zrozumienia wydaje się świetną sprawą, choćby na spędzenie wakacji.

                      Nam fobikom i innym "innym" mogliby wybudować jakieś getta, w sensie zamknięte
                      osiedla, gdzie dobrowolnie skazywalibyśmy się na odosobnienie, gdzie byśmy
                      pracowali, spędzali razem czas, uczyli się, żyli, umierali. A kto poczułby się
                      silniej mógłby sobie wychodzić do tego świata "poza", który i tak teraz, mimo,
                      że w nim żyjemy, wydaje się "nie dla nas", a przynajmniej nie w 100%.
                      Wszyscy aspołeczni, lękliwi, nieśmiali, depresyjni... przy okazji pod
                      nienarzucającym się okiem specjalistów...
                      Trochę orwellowsko i utopijnie zabrzmiało chyba :)
                      • sajder86 Re: walden czyli zycie w lesie 07.02.09, 18:07
                        wczoraj oglądałem film "Kukułka" i znów się rozmarzyłem o podróży :)

                        qrde ale jedna babka miała kilka reniferów, jakąś zagrodę na ryby i
                        jakiś duży kurnik i ledwo co jej starczało jedzenia na zime
                        • malte1 Re: walden czyli zycie w lesie 07.02.09, 22:14
                          panowie, to ja polecam dokument "alone in the wilderness". sciagnijcie sobie,
                          rozpakujcie, i milego ogladania.

                          peb.pl/filmy-dokumentalne/314953-rapidshare-alone-in-wilderness-2003-dvdrip.html
                          tylko, ze to juz alaska, czyli wersja ekstremalna. film trwa godzinke, i
                          dokumentuje zycie dicka proenneke, ktory wybyl na alaske, i zamieszkal na
                          pustkowiu. podobne marzenia i podejscie do zycia jak u chrisa z "into the
                          wild", ale jakze inna wiedza, i umiejetnosci. chris sobie w dziczy nie poradzil,
                          i jak wiadomo, odszedl do krainy wiecznych lowow, dick przezyl szczesliwie w
                          swojej chacie na alasce 30 lat. notabene, swoje marzenie zaczal realizowac majac
                          51 lat.
                          • sajder86 Re: walden czyli zycie w lesie 08.02.09, 22:07
                            z checia zobacze, dzieki
                            • tak_troche_czub Re: walden czyli zycie w lesie 12.03.09, 16:29
                              www.barka.org.pl/n_noweprogramy.htm
                              skumajcie ten link ja tez juz sie zastanawialem nad izolacja od tego srodowiska
                              bo to mnie z dnia na dzien niszczy niewyobrazam sobie zycia dalej takiego :)
                              rozumiem was doskonale nawet tez mam czasem takie marzenia ale najswiezszym jest
                              to zeby zorganizowac sobie taki jakis pobyt jak w tym linku powyzej... zeby w
                              zamian za dach nad glowa i wyzywienie oferowac prace, pomagac ludziom ...
                              znalezc sie w miejscu gdzie nie musialbym ukrywac swoich wad swoich chorych
                              reakcji na ludzi nie musialbym sie wstydzic tego jakim jestem, a wielu ludzi
                              pewnie mysli ze normalny tylko niesmialy... ale we lbie dzieja sie inne rzeczy
                              ... juz mialem takie utopijne marzenia ze jak by sie zalapac juz do takiego
                              miejsca to potem bym realizowal przerzucenie sie na wegetarianizm zaczalbym sie
                              w tym kierunku ksztalcic, zdrowo sie odzywiac, a w wolnym czasie pomagal bym
                              innym tak zeby wypelnic czas ... szalony plan ale jakze piekny
                              • malte1 Re: walden czyli zycie w lesie 12.03.09, 23:09
                                czuwaj,

                                interesujacy link. akurat takie 20-30 osobowe wspolnoty, to troche duzo, ale
                                spodobaly mi sie "spoldzielnie spoleczne" (4-5 osob), a szczeogolnie aspekt
                                ekonomiczno-prawny. bo nagle okazuje sie, ze do zarejestrowania takowego tworu
                                wystarcza 5 osob, ktorzy notabene wywodza sie z trudnych, najubozszych
                                srodowisk, i nagle owa piatka zarzadza przystania nad jeziorem, inni
                                gospodarstwem ekologicznym, a wszystko przy wsparciu gmin, funduszy unijnych,
                                sponsorow, czy agencji pozarzadowych. nawet spoko reportaze wideo:

                                www.euromi.info/pol/euromi_media.htm
                                ...i nastepnie:

                                1 VIDEO)TVP 3 - Ekonomia społeczna po wielkopolsku - odcinek 2 (Przystan)
                                2)TVP 3 - Ekonomia społeczna po wielkopolsku - odcinek 1 (gospo)

                                a tak notabene, ostatnimi czasy serio inaczej patrze na tak zwanych odludkow
                                spolecznych, bezdomnych. kiedys to byla dla mnie niemalze abstrakcja, problem
                                spoleczny oddalony o milion lat swietlnych ode mnie. obecnie brak specjalizacji
                                pozwalajacej na bardziej indywidualny, odosobniony tryb pracy, ktory dawalby mi
                                jakas komfort psychiczny, i trudna sytuacja na rynku pracy sprawiaja, ze wzialem
                                co sie nawinelo, i paradokslanie mam prace, ktora przez zdrowych postrzegana
                                jest jako fajna, obiecujaca, podczas gdy dla mnie jest po prostu ciaglym
                                stresem. na pietrze prawie 80 osob w jednym pomieszczeniu, zgwar, ciagle
                                spotkania, szkolenia. z najblizszego otoczenia juz wszyscy wiedza, widza.
                                zaczalem pod koniec listopada 2008, koncze za 4 tygodnie, i odliczam tygodnie,
                                odliczam dni. jakbym zostal dluzej bym sie wypalil zupelnie. dokladnie
                                powtorzenie scenariusza z po-poprzedniej roboty - tam wysiedzialem 8 miechow,
                                wiec lepiej, ale jak skonczylem, to 6 miesieczne ladowanie baterii, i
                                nic-nie-robienie. bo w poprzedniej to bylem nocnym recepcjonista - moj rekord
                                zyciowy - 1 rok i 2 miesiace w jednej pracy. gdyby nie imprezy pracownikow
                                wysiadujacych czasem do bardzo pozna, byloby idealnie. a i tak bylo niezle, nie
                                bylo stresu. niemniej czas leczy rany, czlowiek zapomina, i ponownie budzi sie
                                ambicja. laduje w obecnej nowej robocie, ambitniejszej - i znowu....glowka o
                                sciane, i znowu duze kuku. teraz juz wiem na pewno, lekka praca fizyczna jest
                                dla mnie idealna - cialo sie bardziej meczy, ale z wysilkiem fizycznym nastepuje
                                rowniez pewne odreagowanie, cialo spi idealnie. tu sie wypalam, efekty sa
                                niszczace. brak motywacji, sympatii, osobistego podejscia do wykonywanej pracy.
                                czegos nowego "ambitniejszego" juz nawet nie szukam, bo nawet jakbym znalazl, to
                                juz z samego profilu roboty wiem, ze wyladuje znowu w tym samym srodowisku, wiec
                                nie widze sensu. z czyms mniej ambitniejszym tez bardzo ciezko, tym bardziej ze
                                teraz do wszystkiego liczy sie "doswiadczenie". tak wiec jeszcze 4 tygodnie, i
                                potem jest nie wiem. gigantyczne uczucie totalnej obojetnosci. wczesniej bywalo
                                roznie, ale wszystko bylo oparte na jakims planie, kalkulowaniu finansow. teraz
                                pewne granice jakby sie zupelnie zacieraly, wszystko zaczyna przesiakac
                                zrezygnowaniem, i potrzeba "puszczenia sie" cokolwiek to moze znaczyc. dlatego
                                bardziej uwaznie przypatruje sie mijanym twarzom bezdomnych, czy meneli. nie
                                wydaja sie juz tak bardzo oddaleni:-) no ale jeszcze 4 tygodnie, i cos czuje, ze
                                pobije swoja zyciowke w suszeniu baterii. to co, zakladamy spoldzielnie:-))))?

                                • tak_troche_czub Re: walden czyli zycie w lesie 13.03.09, 11:32
                                  w sumie chyba jedyna przeszkoda w moim przypadku byłoby to ze nie jestem
                                  bezdomny ... a tam bylo takie zdanie "ludzi dotknietych bezdomnoscia", mnie tak
                                  samo kazde przebywanie w grupie stresuje strasznie i uposledza moja prace ...
                                  wlasnie taka praca lekko fizyczna tak jak powiedziales bylaby idealna jeszcze
                                  polaczona z zarzadzaniem czegos na co sami musimy pracowac zeby przetrwac, taka
                                  solidna szkola zycia na pewno by mi dobrze zrobila:) patrzac wstecz taka praca
                                  mi bardzo przypadla do gustu a konkretnie wyjechalismy na budowe do innego
                                  miasta, w ciagu dnia praca fizyczna malo czasu wolnego wiadomo ze mozna sie
                                  zajechac ale w tej calej barce nie tyra sie pewnie od rana do wieczoraa...
                                  najbardziej interesowaly by mnie takie aspekty:
                                  1) mozliwosc zakwaterowania, dachu nad glowa
                                  2) zapracowanie na to wszystko
                                  3) wolny czas mozna by dowolnie zagospodarowac oczywiscie majac na uwadze dalszy
                                  rozwoj
                                  uwazam tez ze np napisanie jakiegos listu z czystej ciekawosci argumentujac go
                                  np checia pomocy bo innej sensownej argumentacji nie widze :) bo jak by to np
                                  wygladalo "mamy chec stworzyc wlasna spoldzielnie poniewaz jestesmy nerwowi" :D
                                  i smiech na sali pewnie
                                  • malte1 Re: walden czyli zycie w lesie 13.03.09, 21:35
                                    czolem,

                                    tylko luzno sobie mysle, ale z ta bezdomnoscia, to chyba niekoniecznie, zreszta
                                    nawet jesli, to raczej spokojnie mozna to obejsc. przeciez nie zatrudniaja
                                    detektywow, i nie przeswietlaja kandydatow na szczytna pozycje "bezdomnego". cos
                                    mi sie rzucilo o oczy, ze maja tam psychologow, itp. wiec wiedza, czym jest
                                    fobia spoleczna. fobik spoleczny, ktorego choroba wygnala poza margines,
                                    wyrzutek spoleczenstwa. pasuje do profilu idealnie. co mnie ciutke
                                    zaintrygowalo, to kwestia tego, na jakiej zasadzie udzielaja pomocy. czy wpierw
                                    wsadzaja cie do jakiegos projektu, gdzie zaczynasz od wewnatrz zapoznawac sie z
                                    czyms, co juz jest prowadzone przez doswiadczonych ludzi, czy po prostu pomagaja
                                    wskrzesic dajmy na to twoj pomysl stworzenia malego osrodka - farmy dla osob z
                                    jakims tam problemem, bo uznali go za interesujacy. nastepnie wiadomo, gminy
                                    maja jakies tam swoje nieuzytki, niewykorzystane majatki, lub dzierzawia
                                    wszelkiego rodzaje dobra, i tak jak w przypadku tej przystani z lodkami
                                    przyjmuja propozycje barki podpisujac umowe na 3 letnia darmowa dzierzawe lub w
                                    ramach darowizny. nie wydaje mi sie, zeby po prostu 5 wyrzutkow zebralo sie, i
                                    od razu gmina im pojdzie na reke, bo oni maja pomysl. trzeba miec plecy, nie
                                    mowiac rowniez o wszelkiego radzaju dotacjach, i funduszach, o ktorych
                                    przecietny bezdomny, czy odludek nie ma raczej bladego pojecia. tak czy siak, to
                                    troche jak z wlasnym biznesem - kazdy lubi pogadac, pomyslec, kazdy sie zgadza,
                                    ze byloby super, a zdecydowana wiekszosc nawet nie ma pojecia, od czego by tu
                                    zaczac, i konczy sie na tym pierwszym. mimo wszystko pomysl ciekawy.
                                    • tak_troche_czub Re: walden czyli zycie w lesie 16.03.09, 11:11
                                      tak tylko jezeli kazdy fobik chcialby wstapic do jakiejs wspolnoty albo zalozyc
                                      swoja to by troche sie nieciekawie zrobilo, w sensie ze to by bylo
                                      nierealne...druga sprawa to to ze te cale wspolnoty gdzie ludzie mieszkaja i
                                      pracuja tak jak by na zasadzie takiego "obozu pracy" gdzie przyjmuja kogos i on
                                      dostaje jakiegos rodzaju zakwaterowanie, zostaja mu przydzielone obowiazki np
                                      praca przy hodowli zwierzat czy roslin ... trzeci aspekt to wlasnie to o czym
                                      mowisz bo nie wydaje mi sie zeby to bylo na zasadzie jakiegos programu "MAM
                                      POMYSL" i ze oni to realizuja bo to by bylo smieszne... ale tak jak juz
                                      wczesniej bylo napisane ze raczej wyjechanie z takim pomyslem farmy dla
                                      fobikow... to przeciez nierealne zbyt dlugofalowy proces bo trzeba by tworzyc
                                      wszystko od nowa. Bardziej realne byloby to ze po prostu jakis tam kandydat
                                      zostaje wpisany w jakis projekt, daje sie mu mozliwosc jakiegos zarobku, miejsce
                                      w pokoju, potem juz pewnie uczy sie np obchodzic ze zwierzetami czy roslinami,
                                      czy tez pracuje przy odnowie i przystosowaniu jakis innych budynkow do
                                      zamieszkania... to co piszemy jakies zapytanie czy mejla ... ciekawi mnie co
                                      odpisza :D
                                      • malte1 Re: walden czyli zycie w lesie 17.03.09, 19:50
                                        Jesli chcesz to napisz do nich, i podziel sie wiedza. ten watek mial na celu
                                        podsuniecie jakichs alternatyw dla przecietnego fobika, ktore dalyby mu
                                        mozliwosci rozwoju, pomogly odnalezc spokoj i cel, stanowily jakas alternatywe.
                                        byly luzne rozwazania na temat farmy, ale rozbily sie o kase, i kilka innych
                                        przeciw w kilku postach wyzej. dlatego ciesze sie, ze przedstawiles kolejna
                                        alternatywe, i masz zamiar wejsc w to troszke glebiej. ja mam tam jakis plan na
                                        najblizszych kilka miechow, i to na nim sie teraz koncentruje. pozdrawiam.
    • sajder86 Re: Fobiokolektyw 09.12.09, 21:55
      wcale nie przestałem o tym myśleś...

      wiadomosci.onet.pl/1588546,2678,1,zycie_bez_pieniedzy,kioskart.html
      • malte1 Re: Fobiokolektyw 20.12.09, 21:31
        czolem,

        fajna lektura. w necie znalazlem rowniez film o tym gosciu, a szczegolnie
        spodobala mi sie jego odpowiedz, gdzie na pytanie "co bylo dla niego
        najtrudniejsze w przestawieniu sie na taki styl zycia" odpowiedzial "uwolnic sie
        od stygmy 'co kto inny sobie o mnie pomysli'". naprawde inteligentny gosciu.
        poza tym ekstremista.
Pełna wersja