Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję?

12.01.09, 19:31
Jeśli są lepsze momenty, to staram się mobilzować/przełamywać i
wychodzić z kompletnego letargu przeplatanego płaczem.

Pisałem o tym w osobnym poście.

Ma to takie znaczenie, że otoczenie - rodzina oczekuje, że skoro
było już dobrze (wyszedłeś z domu, byłeś normalny na jakims
spotkaniu, rozmawiałeś, jeździłeś na nartach (!), zajmowałeś się
dzieckiem, spacerowałeś, itd.), to już teraz będzie cały czas
dobrze.

A w zasadzie gorszy nastrój zawsze wraca (nie mam stałej poprawy),
pojawia sie blokada, żal, płacz, lęk, a najbliżsi reagują wtedy
nerwowo i z pretensjami. Niby wiedzą, że choroba faluje (mówił o tym
lekarz), a i ja im się nie dziwię, skoro mają już 10 m-cy w domu
faceta, który całkiem swój tryb życia (rus. "oblik żyzni").

Powoduje to napięcia, a nawet zarzuty otoczenia o "ucieczce w
chorobę".

Taki zarzut boli, ale wiem, że jak się nie ma tej choroby, to trudno
zrozumieć jej przebieg i stan chorego.

Czy macie takie doświadczenia i jak sobie z nimi radzicie? Jak
zachowują się najbliżsi? Co im mówicie? Pozdr D
    • naqoyaqatsi Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 12.01.09, 19:34
      jestes redaktorem gazety pl?
      • d1963 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 12.01.09, 19:58
        Nie - dlaczego pytasz?
        Bo dużo "publikuję"?

        PS. Myślę, że swoje wątki - pytania dzisiaj wyczerpałem.
        Przechodzę raczej na odbiór.

        Jak coś możesz podpowiedzieć, to pisz.

        Pozdr D
    • mskaiq Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 13.01.09, 10:19
      Unikaj zalu w stosunku do siebie, do tego co straciles, do losu bo
      to przynosi epizody depresyjne a takze potrafi przynosic silne mysli
      samobojcze.
      Staraj sie nie ukladac scenariuszy co bedzie dalej, to te
      scenariusze przynosza lek i zwatpienie. Skup sie na tym aby Twoj
      czas byl wypelniony dzialaniami, abys nie mial czasu myslec co
      bedzie dalej, ukladac scenariuszy.
      Pokazales Swojej rodzinie ze mozesz zyc normalnie, oni w to
      uwierzyli a Ty jeszcze nie.
      Jesli chodzi o mnie to wynioslem sie z domu, kiedy przestalem
      wierzyc ze moge wygrac z choroba. Nie chcialem aby widzieli koniec.
      W momecie opuszczenia domu zwiazek pomiedzy moja najblizsza Rodzina
      a mna nie istnial, ale nigdy nie byl wrogi.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • d1963 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 13.01.09, 11:03
        A jaki miałeś kontakt z rodziną, kiedy wyszedłeś z domu? I dlaczego
        i po jakim czasie wróciłeś? Co było momentem przełomowym?
        PS. Myślę, że "tylko" z dolegliowaściami natury psychicznej
        poradziłbym sobie. Dolegliwości fizyczne (myślę, że polekowe)
        dobijają mnie i zabierają wiarę, zwłaszcza jak się nasilają ...
        Pozdr D
        • lejdi111 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 13.01.09, 11:54
          mąż mój np twierdzi, że nie mam co robić i sobie wymyślam.
    • dididia Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 13.01.09, 10:22
      moje otoczenie nie wie o tym nic i niech tak zostanie.to mój problem i nie chcę
      by kto ktokolwiek wiedział
      • d1963 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 13.01.09, 11:12
        Myślę, że to nie jest dobra decyzja.
        Oczywiście jest problem o jakim pisałem, że nie zawsze są w stanie
        zrozumieć to, co nie jest "namacalne" lub czego sami nie przeżywali
        (a stany depresyjne są "wewnątrz" osoby dotkniętej tą przypadłością).
        Jak jest lepiej, to chcą żeby było tak zawsze, a tu się nie
        zdrowieje tak jak w infekcji bakteryjnej po podaniu antybiotyku.
        Wreszcie osoba chora "męczy" otoczenie.
        Ale mimo tego lepiej zaryzykować otwarcie - szukając kontaktu i
        wsparcia ze strony bliskich, bo myślę, że samemu nie da się rady.
        Jak to zrobić?
        Sam nie wiem, stąd ten post, ale znajdź kogoś z kim porozmaiwasz o
        tym, co czujesz. Rodzice, rodzeństwo, ciocia, wujek, koleżanka, ...,
        terapeuta?
        Widać, że samotność Ci dokucza, więc nie tkwij w nim. Można się
        sparzyć, to jasne, ale cóż to za ryzyko wobec tego co czujesz?
        D
        • dididia Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 13.01.09, 11:16
          Dziwne posunięcie z Twojej strony. Nie umiem i nie chcę opowiadać osobie i
          swoich problemach w twarzą w twarz z drugą osobą. Lepiej mi jest pisać w necie.
          A naprawdę nie potrafię aż tak zaufać nikomu. Wiem, że to żadne ryzyko w
          stosunku do tego co jest teraz ale co mi pozostaje?
          • kenijka Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 13.01.09, 11:54
            pozwolę sobie wtrącić się w dyskusję, ja jestem z otoczenia, mój mąż jak sie
            okazuje miał depresję już dwa lata albo lepiej, ciężko mi było z nim, a jemu ze
            mną i całą rodzina. Bo ja oczekiwałam od niego tego co zwykle. Różnie było.
            Ostatnio coraz gorzej, padło nawet słowo rozwód... (dla mnie to był szok, mamy
            małe dziecko, no i ja go nadal kocham) no ale w końcu mąż przestał uciekać w
            siebie, zaczął się zwierzać (bylam bardzo zdziwiona tym co dzieje się w jego
            głowie), minął miesiąc, był u psychiatry, dostał leki, tak trafnie dobrane ze od
            razu lepiej się poczuł, wyraźnie lepiej. Ja odczuwam ulgę ogromną, on też.
            Zastanawiamy sie dlaczego nie wpadlismy na to wcześniej. Może warto zdobyć się
            na zwierzenia. Ja się przejęłam dopiero kiedy lekarz dał diagnozę no i mąż
            przyznal sie do myśli samobójczych, brrr. Bo w sumie mąż czesto mówił że sie źle
            czuje bo ma depresję, ale nidy nie potraktowałam tego poważnie:(. Pozdrawiam.
          • d1963 Próbuj żyć mimo wszystko ... 13.01.09, 15:41
            a że nie jesteśmy na samotnej wyspie, to nie da się żyć w izolacji.
            Izolacja odpycha od życia. D
    • d1963 Tu nawet nie chodzi o zwierzenia ... 13.01.09, 15:39
      ale żeby nie być samotnym. Żeby był kontakt, zrozumienie, że to
      choroba, a nie dziwactwa czy lenistwo, żeby było jakieś wsparcie.
      Samemu albo tylko z terapeutą trudno z tego wyjść.
      Samotność nie daje motywacji do przeżycia.

      Łatwiej się pisze niż się robi - mam dół ostry. Właśnie uciekłem do
      kompa. Pozdr D

      PS. Co do otoczenia, to jest takie przysłowie, że "syty głodnemu nie
      dowierza". Z chorobami, zwłaszcza gdzieś ze sfery psychiki jest tak
      tym bardziej. Dlatego ten kontakt z otoczeniem jest trudny - jedni
      się izolują, inni uciekają z domu, też miałem takie myśli.
      Czasem lekarze "psychoedukują" rodzinę chorego lub są w necie
      informacje na ten temat kierowane do otoczenia chorych, ale ciągle
      tego mało.
      • kenijka Re: Tu nawet nie chodzi o zwierzenia ... 13.01.09, 16:42
        pisząc o tym żeby zwierzyć sie najbliższym myślałam ze swojego punktu widzenia.
        Środowisko tak długo nie będzie wyrozumiałe jak długo nie bedzie rozumiało o co
        chodzi i nie będzie znało konsekwencji choroby.
        Mąż ma depresję a ja z tym muszę żyć (muszę bo rodzina to dla mnie fundament,
        rodzina jest po to żeby się wspierać i sobie pomagać). Jeśli rodzina/najbliżsi
        nie wiedzą dlaczego ten na przykład tata (mąż, syn, żona itd.) ostatnimi czasy
        stał się złśliwy, smutny, nie do zniesienia, nagle niekonsewkentny czy moze
        jeszcze ma inne objawy to mają żal że są zaniedbywani, niedoceniani itd i w
        rezultacie chory sobie a rodzina sobie. A jeśli rodzina rozumie co jest grane
        moze będzie chciała pomóc i ratować sytuacje. Ja wiem ze tyle różnych przypadków
        ile ludzi ale forum jest po to właśnie żeby wymieniać się pogladami i
        doświadczeniami, czyż nie? U nas szczere rozmowy pomogły, ale walczylam o tą
        szczerość długo, bardzo długo. Teraz czuję ulgę, że wiemy gdzie jest problem,
        mąż twierdzi że z tej radości dostałam pie...a;) (głupawka, wesołkowatość, jak
        kto woli:). Pozdrawiam
        • d1963 To było skierowane bardziej do "dididi'i" 14.01.09, 16:56
          niż do Ciebie, choć Ty o zwierzeniach pisałaś.

          Dididia "odcina" się, ogranicza do neta, a bez kontaktu z innymi (a
          nie muszą to być od razu zwierzenia) będzie jej ciężko.

          PS. A przeciwko zwierzeniom nic nie mam, ale najpierw musi być
          zaufanie.

          Pozdr D
    • mskaiq Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 14.01.09, 09:15
      d1963 napisał:
      >A jaki miałeś kontakt z rodziną, kiedy wyszedłeś z domu? i po jakim
      czasie wróciłeś? Co było momentem przełomowym?
      Kontakt z Rodzina w miare poprawny, wiedzieli ze ze mna jest cos nie
      tak, pozniej moj syn powiedzial mi ze podejrzewal schizofrenie.
      Nigdy nie wrocilem do domu, rozwiodlem sie. Moje dzieci byly juz
      dorosle a z byla Zona utrzymuje dobry kontakt.

      >PS. Myślę, że "tylko" z dolegliowaściami natury psychicznej
      >poradziłbym sobie. Dolegliwości fizyczne (myślę, że polekowe)
      >dobijają mnie i zabierają wiarę, zwłaszcza jak się nasilają ...
      Problemy polekowe nie sa takie duze, to nie nie one podwazaja wiare.
      Robimy to sami, musisz wylapywac negatywnosci i uczucia ktore
      podwazaja wiare i pozbywac sie ich.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • blondi_89_only A mnie kto przytuli? :( 05.09.09, 23:58
        Mnie nikt nie akceptuje i wszyscy maja mnie w du..pie a moja rodzina
        to juz najbardziej...
    • kobieta_prowincjonalna Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 14.01.09, 10:30
      Tak bardzo chciałabym, żeby rozumieli. Tak do końca. Ale to jest
      możliwe tylko wtedy, dgy się przez ten koszmar przeczołga. Więc –
      zakładając, że starają się z całych sił – i tak zawsze będą „obok”.

      Zaakceptowałam swoją chorobę. No może wciąż nad tym pracuję. Bo
      poczucie winy – które jest drugim imieniem depresji – tak bardzo to
      utrudnia. Ale chodzi o to, że jeśli jest we mnie samej ta
      akceptacja – łatwiej mi najbliższym tłumaczyć, dzielić bólem i
      strachem, poczuciem beznadziejności i brakiem wiary w siebie.
      Choć wiem, że nigdy do końca nie zrozumieją…

      Boję się czuć lepiej. Boję się lepiej wyglądać, odczuwać radość i
      dzielić się tym z najbliższymi. Bo potem zawsze przychodzi fala
      powrotna. I sama już nie wiem, ćzy to Oni oczekują ode mnie, że już
      zawsze będzie lepiej czy mi samej wydaję się jedynie, że tego
      oczekują – ale to mnie wypełnia, jest rzeczywiste – choćby tylko dla
      mnie. Jest. Przygniata.
      A znaczy przecież tylko tyle, że wciąż jestem chora. Że wystarczy
      iskra, często jedynie w mych myślach, by rozpalić ponownie poczucie
      winy.
      Gdy będę zdrowa, nie będzie tego.

      Niezrozumienie najbliższych boli. Okrutnie.
      Chciałabym po prostu powiedzieć „gorzej się czuję, chcę być sama /
      potrzebuję pomocy” i nie słyszeć w odpowiedzi : no ale co się
      (znowu) takiego stało/wydarzyło ?
      … nie chcę tłumaczyć za każdym razem, że tak to jest. Że to nie ja
      nastawiam się, że po każdej poprawie przychodzi pogorszenie,
      konieczność ukarania siebie za odczuwalną ulgę. Uwierzcie, proszę!
      Zrozumcie – tak jest i już. To się dzieje bez udziału mojej woli!
      Nie mogę postarać się myśleć pozytywnie, kiedy zapadam się w
      beznadziei.
      Kiedy ktoś ma katar, kaszel – nie mówią mu – postaraj się nie
      kaszleć, nie kichać. Nie miej gorączki. To objaw choroby. a nie
      zależna ode mnie jej przyczyna. Zrozumcie, proszę…. NIE ROZUMIEJĄ.
      Albo nie tyle bym to dostrzegła. Widzę, że się starają. Ale dla
      mnie – zawsze za mało… bo jestem chora. Zaklęty krąg…
      • mskaiq Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 14.01.09, 11:14
        Jesli bliscy potrafia przytulic to wielka pomoc, wtedy podnosza na
        duchu, dodaja sil do pokonania depresji.
        Rzadko sie zdarza takie zrozumienie, malo kto potrafi motywowac za
        pomoca milosci, wiekszosc probuje motywowac za pomoca strachu a to
        tylko nasila depresje.
        Serdeczne pozdrowienia.
      • lucyna_n Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 14.01.09, 12:19
        mam podobne odczucia co Kobieta_prowincjonalna
        • loserka Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 14.01.09, 12:30
          Zgadzam sie z Lucyna i Kobietą, ale mam wrażenie, że czesto takie reakcje
          bliskich nie są spowodowane brakiem zrozumienia (chociaz kto nie chorował, ten
          nie zrozumie), ale totalną bezradnością. Towarzyszenie (bliskie) choremu z
          depresją to tytaniczny wysiłek. Mozna wylewac z siebie morze milosci, ciepła,
          czulości, a to i tak wpada w pustkę. To rodzi poczucie bezsilności, bezsilność z
          kolei może rodzic agresję. trudne to wszystko.
          • lucyna_n Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 14.01.09, 12:47
            masz rację, ja już od dawna nie czuję żalu do mojego najbliższego, zaczęłam
            rozumieć i wiem że nie ma w tym co robi lekceważenia, raczej takie zaklinanie
            rzeczywistości, bezradność . Ta radość z choćby chwilowej poprawy, która z kolei
            powoduje u mnie poczucie winy bo wiem że to za chwilę pryśnie jak bańka mydlana
            to w zasadzie jak najbardziej normalny objaw, sama bym tak samo reagowała.
            jemu jest ciężko z tą moją chorobą, czasem pewnie bardzo.
            jeszcze ten depresyjny wygląd, w sumie to ma facet przerypane, tak trafić
            pechowo gdy dookola tyle zdrowych wesołych eleganckich lachonów hasa. (chasa?)
            ale z drugiej strony nie choruję przecież nikomu na złość.
            (no może ladminom tego portalu).
      • d1963 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 15.01.09, 20:24
        A czy lekarz rozmawiał z Twoimi bliskimi, czy wyjaśnił im na czym to
        polega i że takie falowanie, to normalność?
        U mnie to dało pewien efekt. Pozdr D
    • d1963 Widać z tego, że z otoczeniem jest problem ... 14.01.09, 17:21
      Mimo, że czasem lekarze informują, na czym ta "przypadłość" polega,
      albo my mówimy co czujemy.
      Nie wiem czy byłbym w stanie sobie wyobrazić na czym "to" polega
      zanim tego nie przeżyłem. Bo nie jest to angina, ani złamanie nogi.
      Więc rozumiem, że oni mają problem, żeby to pojąć.
      Z drugiej strony chcą normalności, chcą widzieć ojca, męża, żonę,
      itd. takimi jakim byli. Czasem są lepsze momenty, normalne rozmowy,
      jakaś aktywność, a potem znowu dół, łzy, no i pojawia się zmęczenie
      ale i pytanie: skoro już było dobrze/lepiej, skoro potrafił,
      potrafiła, to co znowu się dzisiaj dzieje?
      Tak samo jest z chorymi na inne, "konwencjonalne" choroby - każdy
      dobry znak budzi u bliskich nadzieję.
      Nie zakładam, że nie kochają, nie współczują, ale chcą nas
      widzieć "w formie", stąd ta presja i napięcie, kiedy nie dajemy rady.
      A często bierze się to też stąd, że i nasi bliscy mają swoje
      kłopoty, swoje przeżycia. U mnie dorastające dzieci czasem się
      kłócą, mają różne swoje problemy "wieku dojrzewania" - to spada na
      moją żonę, która opiekuje się też swoją schorowaną babcią, a tu
      ja "dokładam się" do tego ze swoimi stanami, które wzbudzają lęk
      (dzieci nie widziały wcześniej płaczącego ojca, rzucającego się na
      podłogę, czy przymierzającego pasek od spodni na szyję - niestety).
      To, co my możemy zrobić, to chyba tylko szczerze powiedzieć co
      odczuwamy, poprosić lekarza o "edukację" rodziny.
      To nie może być tabu.
      A reszta należy do otoczenia. Ile wytrzymają... i ile są w stanie
      nam dać.
      Wiadomo, że wielu ludzi "omija" chorych, nie wytrzymuje presji i
      trudów opieki nad ludźmi niesamodzielnymi .. Cóż tak to jest.

      Pozdr D
    • al_bundy123 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 18.08.09, 21:12
      hmm jak reaguje otoczenie więc tak:
      rodzina stara się mi pomóc jak może więc z tej strony nie jest źle, siostra załatwiła mi wizytę u psychiatry i u psychologa, matka stara się jak może, więc coraz bardziej doceniam moją rodzinę. Niestety moja dziewczyna mnie zostawiła. Po półtorej tygodnia znalazła sobie nowego chłopaka w którym jak mówi jest szaleńczo zakochana i oczywiście idealnie pasują do siebie. Oczywiście nie można tego wykluczyć. Wiem że nie mogę wymagać od w gruncie rzeczy obcych mi osób żeby poświęcały się dla mnie zwłaszcza że dopiero jak mnie zostawiła to poszedłem do psychiatry (depresja bynajmniej nie wynikła z rozstania była napewno powodem rozstania). Bo dopiero wtedy zacząłem szukać powodów swoich dziwnych zachowań. Najbardziej boli mnie to że ona też parę lat temu leczyła depresję (leki i psychoterapia). I myślała że po prostu taki mam charakter. Ogólnie jest mi teraz strasznie ciężko bo wiem że ją kocham (i myślę że naprawdę pasujemy do siebie pomijając te moje doły)ale jak to sama powiedziała jest już dla nas za poźno. Trudno się z tym pogodzić zwłaszcza że mam też inne problemy na głowie (praca, choroba ojca) ale staram się powtarzać sobie że każdy ma prawo do szczęścia i ona też jeżeli jest z nim szczęśliwa to ok bo ja jej sprawiałem tylko przykrości. To jest moja forma psychoterapii bo wiem że szczytem egoizmu było by od niej wymagać poświęcenia się dla mnie. Co prawda po wizycie u psychiatry szukałem pomocy również i u niej. Ale nie wynikało z tego nic dobrego (po prostu czułem że nie chce ze mną rozmawiać i ciągłe kłótnie i każda rozmowa dołowała mnie jeszcze bardziej)więc po prostu napisałem że to dalej nie ma sensu w takiej formie. I tak wytrzymuje już kawałek czasu i myślę że już się do siebie nie odezwiemy. I teraz jestem na samym dnie. I się zastanawiam co by musiało się stać żeby było gorzej. Więc jest to jakiś plus. :)
      Pozdrawiam
      • dididia Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 20.08.09, 10:44
        izolacja też jest dobra. Ja wolę siedzieć w domu nawet w taki ładny dzień jak dziś. Po co mam iść po ulicy i szukać czegoś czego nie ma. Po co mam czuć spojrzenia tych ludzi co na mnie patrzą i coś tam myślą? To mnie odpycha. Wolę samotność w domu bez nikogo. nikomu wówczas nie wejdę w drogę i nikomu nie zepsuję humoru. Moje myśli są wówczas moje i nikt o nich nie wie...........Wolę uciekać i izolować sie bo i tak nic dobrego nie ma wokół mnie
        • al_bundy123 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 20.08.09, 16:56
          Mnie właśnie takie izolowanie się od ludzi wpędziło w depresję. Wmawianie sobie że wszyscy wkoło patrzą na mnie z góry, że uważają mnie za kogoś gorszego i tak dalej. I zamiast wtedy walczyć o swoje miejsce ja się po prostu izolowałem. Myślałem sobie po co mi oni przecież mogę się zamknąć w czterach ścianach. Oczywiście oprócz tego były również inne czynniki ale myślę że to izolowanie się było decydujące. Kto wie może musiało dojść do tego do czego doszło żebym wreszcie wziął się za swoje życie. Chociaż czasami miewam takie dni że żałuję że ją poznałem ale już za późno. Teraz mam to co mam i wcale mi nie jest z tym dobrze :/.
          • dididia Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 21.08.09, 17:05
            ja to robię od zawsze. moje izolowanie chyba było pierwszą czynnością stroniąca
            od świata ludzi spojrzeń itp. Teraz właśnie przyszłam też szybko schować się
            prze imprezą u mnie w mieście. Byłam moment zaraz na rozpoczęciu i już patrzyli
            na mnie wszyscy już czułam ich wzrok na sobie nie wiedziałam gdzie mam się
            spojrzeć. Chwilkę to trwało i już jestem w domu i wiem że na wieczorną część gdy
            będzie więcej ludzi już nie pójdę. Jestem w domu i nawet mi nie smutno że mnie
            tam nie ma!!!Wiem to jest trudne życie................ale innego nie miałam
          • al_bundy123 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 24.08.09, 20:38
            Więc dla uściślenia z mojego otoczenia o mojej depresji wie matka, jedna siostra (a mam ich 4), kumpel(z którym kontakt mam niestety raczej na gg a poza tym jest on raczej zaabsorbowany swoimi problemami) i była dziewczyna (o której pisałem już wyżej). Tak poza tymi osobami nie wie nikt. Psychiatra przepisała mi tylko leki, próbowałem się dostać na wizytę do psychologo (mała miejscowość, niestety akurat pani psycholog odwołała wizyty). Więc tak właściwie to nie mam narazie z kim o tym porozmawiać bo ani matka ani siostra nie zrozumieją czegoś takiego jak brak radości z życia itd, a była dziewczyna ma to w nosie. Więc narazie nie jest wesoło.
            • dididia Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 25.08.09, 10:56
              Dasz radę. U mnie też jest niewesoło ale kurcze jeszcze tu jestem.............
    • dorak8 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 26.08.09, 23:22
      mój mąż reaguje w jeden sposób. Wpierw krzyczał na mnie, że nic nie robię a
      teraz chce się ze mną rozwieźć i dalej krzyczy. A jak zaczynam ryczeć to wręcz
      się wydziera: "weź się idź leczyć!!!!!!!"

      A kiedyś tak sam mi grzegał w umyśle, myślał, że jak po socjologii jest to może
      dawać rady i oceniać moje wnętrze.
      Teraz jak przyszło co do czego to kompletnie nie potrafi się zachować. Nie chce
      mi się żyć, czuję się jak bym spie...ła sobie życie, jemu i naszemu dziecku.

      Boję się, że moja depresja będzie pretekstem do zabrania mi dziecka. Boję się
      bardzo... Czy mogę skądś uzyskać pomoc? Są może jakieś takie instytucje?

      Czy jeśli dojdzie już do rozwodu to mój mąż będzie mógł dostać rozwód z powodu
      mojej depresji? Czy sąd wiedząć, że jestem chora będzie mógł mi odebrać dziecko?
      Bardzo się boję...
      • lucyna_n Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 27.08.09, 14:31
        lecz się prywatnie i nie zwierzaj temu mężowi z niczego, bo za polskie sądy to
        już chyba nikt nie ręczy co one mogą a czego nie. a jak staniesz na nogi to się
        zastanów nad separacją albo i rozwodem bo to na partnerski zwązek nie wygląda,
        jak w tak poważnej chorobie nie masz wsparcia to po co taki związek? żebyś mu za
        sprzątaczkę i służącą robiła?
    • ilse_net Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 05.09.09, 18:56
      Kiedy zachorowałam pierwszy raz mialam 15 lat rodzina zareagowała okropnie, rodzice nie chcieli dopuscic do siebie mysli ze ich corka jak to okreslili 'jest nienormalna' zabronili mi chodzic do psychologa. Przez dlugie lata meczylam sie w samotnosci ze swoja choroba, ukrywajac ja przed calym swiatem jako cos bardzo wstydliwego. Do tego wszystkiego z czasem doszla bulimia. Udalo mi sie ja pokonac dopiero po kilka lat temu. Teraz mam 30 lat i depresja powrocila w najmniej oczekiwanym momencie zaatakowala znowu. Nauczona doswiadczeniem nawet nie probowalam rodzinie tlumaczyc co mi dolega. Chodze do lekarza mam do niego zaufanie widze ze zalezy mu na tym aby mi pomoc. Ale nie jest łatwo wychodzic z choroby gdy nie ma wspacia, czasami zastanawiam sie czy to wszystko ma jeszcze sens i czy warto.
      Reakcja otoczenia? No coz od kiedy oddalam l4 szefowi z pieczatka poradni zdrowia psychicznego wiele sie zmienilo, jestem przekonana ze nie ma dla mnie miejsca w tej firmie.
      • sectum-sempra Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 17.09.09, 22:25
        ilse_net napisała:

        > Kiedy zachorowałam pierwszy raz mialam 15 lat rodzina zareagowała okropnie,
        rodzice nie chcieli dopuscic do siebie mysli ze ich corka jak to okreslili 'jest
        nienormalna' zabronili mi chodzic do psychologa.

        Dokładnie tak samo było u mnie, 15 lat - reakcja rodziców typu "weź nie pieprz
        głupot". Potem narkotyki i cała na przód - totalna izolacja, zawalenie szkoły,
        narkotyki - zaburzenia psychotyczne.
        Reakcja otoczenia ??? Całkowite odrzucenie, a ze strony rodziny ciągłe pretensje.
        Dziś jest już znacznie lepiej, na szczęście - chociaż ukrywam przed wszystkimi
        to że chodzę do psychiatry i biorę leki, z nikim o tym nie rozmawiam, a
        pogorszenie samopoczucia po prostu forsuję robiąc co uważam za konieczne - na
        siłę i udając że wszystko jest normalnie...
      • aiszka4 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 01.10.09, 13:52
        ilse_net napisała:

        > Reakcja otoczenia? No coz od kiedy oddalam l4 szefowi z pieczatka
        poradni zdrow
        > ia psychicznego wiele sie zmienilo, jestem przekonana ze nie ma
        dla mnie miejsc
        > a w tej firmie.


        Bo do PZP chodzi się po leczenie, a po L-4 do ortopedy;-)

        Nie praktykowałam, ale chyba lucy tak zrobiła(?)
        • lucyna_n Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 02.10.09, 09:28
          nigdy nei bralam zwolnień na depresję, zawsze wykorzystywalam urlop albo byłam w
          takim stanie że i tak wylatywałam z roboty.
          • aiszka4 przepraszam... 02.10.09, 10:49
            za pomylenie forumki, bo nie miałam czasu, żeby dokładnie poszukać,
            ale, że zwolnienie było od ortopedy, to na 100% pamiętam.
            • lucyna_n Re: przepraszam... 02.10.09, 23:27
              możliwe, branie zwolnień od innego lekarza jest typowe, pracodawcy bardzo źle
              reagują na pieczątkę od psychii. Ja neistety nei umiałam nigdy takiego
              zwolnienia załatwić, w depresji po prostu wogóle nic nei mogłam, nawet dotrzeć
              do lekarza czasem nei szło. Przerypane.
    • aiszka4 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 01.10.09, 14:01
      Do perfekcji opanowałam sztukę maskowania.
      Ciężko za to płaci mój organizm, ale dzieci małe, mąż już
      wydał "wyrok" kilka lat temu.
      Z resztą rodziny mam kontakt sporadyczny. W pracy było kiepsko, ale
      chyba nikt się nie domyślił, najwyżej uznali mnie za histeryczkę,
      nerwusa, albo stwierdzili, że mi się menopauza za wcześnie zaczęła.
      Jedna z przyjaciółek wie, że nie dałam rady i podjęłam
      farmakoterapię. A ponieważ jestem zadowolona z obecnych efektów, to
      nie drążę tematu.
    • 3gabi Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 01.10.09, 19:42
      U mnie jest tak, że mąż mnie bardzo wspiera. Z depresją walczyłam
      już przed ślubem, więc wiedział na co się decyduje ;) Bardzo czesto
      mam nawroty ostrzejszych stanów, obecnie znów będę zmieniac leki.
      nie pracuję. Przed depresją pracowałam. Tego nie może zaakceptowac
      mój ojciec - dla niego nie ma takiej choroby, a ja się migam i
      lenię. Mama rozumie i wspiera tak, jak umie. Tesciowie raczej nie
      rozumieją. Gdy zachorowałam na depresję, pracowałam. Nikt nie
      zrozumiał. Dla przełozonych to było jeden welki przekręt i
      kombinacje z mojej strony. Od współpracowników dostawałam sms-y
      różnej tresci, jaka to jestem kombinatorka itp. w trakcie leczenia
      się zwolniłam. Nie mogłam znieśc myśli, że mogłabym tam wrocić.


      Ale Mąż i rozumie i wspiera, wysyła do psychologa, odciąża w
      obowiązkach - mimo, ze pracuje. Jest ogromnym wsparciem.
      • ewucia12 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 07.10.09, 23:29
        Takie zrozumienie i wsparcie często się nie zdarza.
        Mój małż nie mając bladego pojęcia o temacie,twierdzi że jakbym się bardziej
        postarała to bym wyszła z tego.
        A tak to tylko biorę psychotropy i co gorsza
        wydaję JEGO kasę na wariatologa.
        W złości usłyszałam że jakby wcześniej wiedział że jestem wariatką w ogóle by
        się mną nie zainteresował.
        Milutki egoistyczny samiec.
        • al_bundy123 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 08.10.09, 20:53
          to ja odbiję piłeczkę na szczęście nie działo się to na poziomie małżeństwa. Moja była dziewczyna twierdzi że depresja nie jest chorobą psychiczną i nie wpływa na zachowanie. W znaczeniu że nie wpływa na tak banalne sprawy jak to że jestem/byłem często smutny, miałem lęki związane z pracą, nie potrafiłem się cieszyć itd I spróbuj dyskutować z taką oczywiście nie powie na co więc wpływa depresja. I dodam że nie mamy po 12 lat tylko ponad 20. Zdecydowanie takie wsparcie to rzadkość niestety :/
    • daszka26 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 16.10.09, 15:04
      Rok temu poestwiono diagnozę-depresja ze stanami lekowymi. Leki terapia po pół
      roku było na tyle dobrze, z3e odstwiono mi leki, ale na terapię chodzę do teraz
      (ostatnia wizyta 2 tyg.temu). Moja rodzina była w miarę porządku, choc nie
      bradzo wiedzili jak to ugryźć np. moja ciotka do mnie nie dzwoniła bo sie bała,
      e jej powiem, że chcę sie zabić.Bardzo pomogła mi siostra. Za to teraz pojawił
      się nowy problem. Ostatnio gorzej się czuję psychicznie i mój partner (jesteśmy
      razem od 5 miesięcy)nie bardzo wie jak się w stosunku do tego zachować. Wie, że
      chorowałam i że przeszło, a teraz wraca i mam wrażenie, że bierze to do siebie.
      Pyta czy zrobił cos nie tak bo jestem poddenerwowana itp. Tłumaczę, że on nie
      mam na to wpływu, że to jak grypa zaleczona ale nie do końca wyleczona wraca.
      Jest bardzo troskliwy i w ogóle, ale zachowuje śie trochę tak jakbym była
      nieszczęśliwa przez niego. A przecież tylko przy nim się uspokajam i potrafię
      normalnie wieczorem zasnąć, bez żadnych męczących mysl. jak mu to wytłumaczyć?

      • grosik68 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 16.10.09, 15:19
        Moj maz tez mial na poczatku ogromne problemy z moja depresja, a juz calkiem,
        jak sie okazalo, ze musze do kliniki. Ludziom z boku trudno jest zrozumiec, co
        sie z nami dzieje. Moj maz kupil sobie cala serie ksiazek o depresji i
        zrozumial. Moze to jest dobry pomysl dla Twojego przyjaciela. Poszukaj jakiejs
        latwo zrozumialej ksiazki, rzeczowej ale nie medycznej. Na pewno duzo jest
        takich. Niech poczyta, przemysli i moze nauczy sie nie odnosic Twojej choroby do
        siebie. Moze przeczytajcie ja oboje i porozmawiajcie o tym. Jest wiele drog, a
        niewiedza zawsze jest przeszkoda w drodze do zrozumienia.
        • daszka26 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 16.10.09, 16:06
          W sumie też o tych książkach myślałam. Zastanawiam się też czy nie umówić go z
          moją terapeutką, może ona mu wytłumaczy co i jak. To bardzo rzeczowa babka. To
          ona wyszła z tą propozycją. Tylko nie wiem czy to dobry pomysł.
          • grosik68 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 16.10.09, 16:17
            To zalezy od osoby. Zaproponuj mu rozmowe, jezeli nie bedzie mial oporow, to
            idzcie razem, ksiazke zawsze mozesz kupic jako bonus :)
          • lucyna_n Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 16.10.09, 20:43
            Wiesz co lepiej się zacznij zowu leczyć i poczuj dobrze nie wiem czy ma sens
            masz chłopaka ledwo co poznanego wkręcać w literaturę na temat depresji, no
            chyba że to miał być już taki związek stały, ślub te sprawy.
            Moim zdaniem wystarczy jak mu tak ogólnei wytłumaczysz o co chodzi.
            • aa.sia Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 16.11.09, 21:23
              Witam;
              Jestem teraz w koszmarnym stanie,w depresji.Chodze na terapie.Pomimo
              młodego wieku przeszłam kilka lat temu chyba najstraszniejsza traume
              jaka człowiek może sobie wyobrazic konsekwencją było 1,5 roku wyjęte
              z życiorysu.Z zewnątrz wygladam ładnie, staram zachowywac sie
              normalniea w środku jest ból,straszny ból.Otoczenie ocenia mnie po
              pozorach, i to przez nich cierpie, bo nie chzce ludziom opowiadać o
              tamtej traumnie.Nie chce mi się żyć,nie mam siły.
              • holenderka83 Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 17.11.09, 10:16
                aa.sienko glowa do gory, depresje da sie wyleczyc... dla mnie
                depresja jest tematem nowym... zwsze wlasnie wczesniej oceniałam
                ludzi, którzy na to cierpia, jako leniwych gorszych... Hmmm ale to
                chyba do momentu, w ktorym spostrzeglam, ze sama nie radze sobie z
                tym za bardzo... wydaje mi sie ze zrozumienie i uswiadomienie, to
                polowa sukcesu...
                • vento_p Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 17.11.09, 12:14
                  u mnie nikt nie wie, że choruję. Oficjalnie dla męża mam l4 z powodu tarczycy.
                  Jak wszyscy są w domu to ciągle coś robię. Jak jestem sama głównie leżę. Po
                  lekach nie mam już stanów lękowych ani myśli samobójczych. jest lepiej, nie mam
                  też tych wrednych wahań nastroju, więc dla otoczenia jest ok. To że nie mam siły
                  podjąć żadnej decyzji, ani że nic mnie nie cieszy, ani że raczej nie wychodzę z
                  domu ( raz w tygodniu ) tego nie widzi nikt. Pracodawca powiedział,że nie mam po
                  co wracać po przedstawieniu l4
                  • lucyna_n Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 17.11.09, 12:18
                    mąż też nic nie wie?
                    musi Ci być cholernie ciężko...
                    • vento_p Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 18.11.09, 11:06
                      nie wie i nie będzie wiedział.Co do ciężkości to jestem w stanie uśpienia, jest
                      mi wszystko obojętne. To że on nie wie to czysty racjonalizm - nie chcę
                      wysłuchiwać "weź się za siebie itp." od lat nie jesteśmy blisko, na nic mu taka
                      wiedza
                      • lucyna_n Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 18.11.09, 12:12
                        jaki jest powód że tkwicie w takim ukladzie?
                        oczywiście nie oczekuje odpowiedzi bo to zbyt prywatne sprawy, ale przyznam że
                        zawsze trudno mi było zrozumieć takie sytyacje.
    • patysiak Re: Jak reaguje otoczenie na Twoją depresję? 25.11.09, 20:34
      wciaz slysze ze przesadzam i ze powinnam cie cieszyc ze zyje
      ze jestem silna i sobie poradze

      nie wiem czy mam depresje ale z pewnoscia nie jestem szczesliwa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja