myślenie o śmierci...ale nie swojej...:(

13.11.03, 15:57
Może nie jest to depresja, ale mam problem dot prawie ciągłego myślenie o
śmierci matki i zamartwiania się tym.Jestem dorosła, mam swoją rodzinę, nie
jestem w jakichś zaborczych relacjach z Nią-wrecz przeciwnie-mieszkam
osobno, jestem niezależna i samodzielna.Moja matka jest starszą osobą, ma
chore serce, nadciśnienie.jak na razie radzi sobie dobrze, ale mnie nie
opuszcza myśl że niebawem nastapi taka chwila,że ...umrze.Nic nie pomaga mi
tłumaczenie że taka jest kolej rzeczy...,że każdego to czeka..itd.Jak sobie
radzić z tym stanem, jest to na tyle silne,że rzutuje na moje życie rodzinne
i osobiste.Pomóżcie...
    • demolka444 Re: myślenie o śmierci...ale nie swojej...:( 13.11.03, 16:17
      Doskonale Cie rozumiem- ja od 5 lat nie mieszkam w domu i coraz czesciej mam
      takie chwile, ze mysle , ze cos sie stalo zlego w domu - szczegolnie mamie.
      Szczegolnie dopada mnie to wieczorami- strasznie sie wtedy denerwuje i czesto
      placze. Nie wiem skad to sie bierze. Moja mama nie jest chora, ale ja np. widze
      jakis wypadek czy cos w tym rodzaju. Moze to jakis syndrom nieodcietej do konca
      pepowiny?
    • nadja Re: myślenie o śmierci...ale nie swojej...:( 13.11.03, 17:05
      Dolaczam sie. Mam dokladnie to samo...
      Ciekawa jestem co na to specjalista.
      Naprawde.
      n.
    • ewa021 Re: myślenie o śmierci...ale nie swojej...:( 13.11.03, 23:28
      ja od dziecka myślałam że mama umrze. Urodziła mnie przed 40 i powtarzała że
      nie zdąży mnie wychować. Wychowała i dzieci moje też wychowuje. Ale skutecznie
      mnie do siebie przywiązała. Mieszkamy razem bo się o nią martwię. Mam wyrzuty
      jak mi pomaga. Czasem myślę żeby to się skńczyło. Nic wam nie poradzę. ale
      gdybym mogła zmienić jedną rzecz w moim życiu to byłby to wyjazd po studiach .
      Aha inteligencja zwiększa się z wiekiem. uważajcie na swoje mamy bo Was dobrze
      znają i wiedzą jak zmanipulować
      • ja-sarenka Re: myślenie o śmierci...ale nie swojej...:( 15.11.03, 15:19
        dzięki za listy.Moze jeszcze ktoś napisze...
        • ankanka Re: myślenie o śmierci...ale nie swojej...:( 16.11.03, 11:18
          Jak bym o sobie czytała.:))
          Ja oprócz tego dzwonię i sprawdzam,czy wszytsko ok.
          Już parę razy postawiłam na nogi sąsiadów.Tyle,że mama ma nadciśnienie i taką
          kontrolę zachowam,gdy jest sama.
          Natomaist ten lęk o jej życie,jest bardzo uciążliwy.
          Przeżyłam śmierć ojca w wieku dojrzewania i od tej pory nie mogę się pogodzić
          ze śmiercią.
          Może mocna wiara dała by mi ukojenie?
          Moja mama nie chce tej mojej troski i nie manipuluje mną.Wie,jak jest i
          pociesza mnie.Stara mi się wytłumaczyć,że śmierć jast rzeczą naturalną.
          Generalnie ta myśl jest ze mną cały czas.

          Pozdrawiam
    • kobitka73 Re: myślenie o śmierci...ale nie swojej...:( 27.11.03, 22:02
      To są gdzieś też tacy ludzie ?!!
      Moja Mama juz bardzo długo choruje na raka. Są okresy wyleczenia i nawroty. I
      jest też mój paniczny lęk.Nie potrafię z tym normalnie żyć. Każde jej badanie,
      wizyta u lekarza , oczekiwanie na wyniki to dla mnie mordęga. W taki dzień,
      kiedy jedzie na badania ja nie mogę normalnie pracować, nie robię nic tylko
      czekam na telefon albo dzwonię sama, wyobrażam sobie co mi mówi, kiedy odbieram
      czy wszystko ok czy znowu... Dostaję ataku paniki albo wyladowuję złość na
      mężu, dzieciach. Nic nie mogę robic, niczym się zająć. Żyję tylko od badania do
      badania. Nawet myśl o świętach, urodzinach nawet o otwarciu hipermarketu jest
      poprzedzona myślą czy będzie wtedy żyła, czy to będzie przed badaniami czy po,
      czy może będzie w szpitalu. Koszmar.
      Każdego dnia dzwoniący telefon to w pierwszej chwili dla mnie myśl, że umarł
      Tato albo Mama. Kiedy gdzieś wyjeżdżają to na pewno nie wrócą :(
      Najgorzej jest, kiedy Mamę coś boli. Wtedy nie mogę się pozbierać, żyć,
      wychodzić z domu, cieszyć się czymkolwiek i tak az do wyjaśnienia tych bólów.
      Wiem, że moj mąż cierpi kiedy jestem taka nie do zniesienia ale nie potrafię
      nad tym zapanować :(
      Zresztą ten obsesyjny lęk dotyczy nie tylko Mamy ( choć w największym stopniu)
      ale i Rodzeństwa, Taty i moich dzieci.Jakiś dziwny spokój odczuwam myśląc o
      zdrowiu męża, wiem,że jemu nic nie grozi. Bo ja chyba "przewiduję" te wszystkie
      nieszczęścia. Wiem o nich jakby wcześniej. Tylko.,że boję się ciągle.
    • anieatak Re: myślenie o śmierci...ale nie swojej...:( 27.11.03, 23:07
      bedac malym chlopcem balem sie o smierc rodzicow..
      a reszta kolej..naturalna..
      nie wiem czy mowia szczerze..ale mowia niemal wszyscy ze woleliby umrzec przed
      swoimi dziecmi..
      coz..czasem zabijaja swoje dzieci..niestety..
    • bianca Re: myślenie o śmierci...ale nie swojej...:( 07.12.03, 16:38
      mam to samo uśmioerciłam juz swoją rodzinę tysiąc razy nie umiem sie tego
      oduczyc zamiast myslec o czyms przyjemnym to wyobrazam sobie same najgorsze
      rzeczy bi oczywiscie zaraz płacze myslałam że tylko ja tak mam ...
      • mr_hyde Re: myślenie o śmierci...ale nie swojej...:( 07.12.03, 16:57
        bianca napisała:

        > mam to samo uśmioerciłam juz swoją rodzinę tysiąc razy nie umiem sie tego
        > oduczyc zamiast myslec o czyms przyjemnym to wyobrazam sobie same najgorsze
        > rzeczy bi oczywiscie zaraz płacze myslałam że tylko ja tak mam ...


        Nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia.To tylko pogorszy sprawę.
Pełna wersja