Depresja, a prowadzenie 1-osobowej firmy ..

01.02.09, 21:31
Czy ktoś z Was ma takie doświadczenie?

Jak formalnie się zabezpieczyć/ mieć prawa ubezpieczeniowe dla
siebie i rodziny / kiedy nie daje się rady pracować?

Różne swoje aktywności rozliczałem przez swoją firmę, a ponieważ
wszytsko stało się nagle (opisałem to w innym wątku), to ostatnie
faktury wystawiłem na koniec lutego ub.roku. Potem "zero", zarwane
projekty i klienci. Żadnych przychodów już przez 11 m-cy. Na firmę
mam ubezpieczoną żonę i dzieci, więc z miesiąca na miesiąc
przelewałem z oszczędności ZUS, płaciłem Biuro rachunkowe, itd., nie
miałem siły na nic więcej.
Mimo propozycji nie wziąłem żadnego zwolnienia (?) nie wiem czemu
(? - nigdy z tego ni ekorzystałem), nie potrafiłem podjąć żadnej
decyji, czekałem aż mnie "szlag trafi", byłem pewny, że to nastąpi
lada moment. Teraz czasem też tak myślę, ale trochę zaczynam
porządkowac sprawy i wiem, że taki sztuczny stan nie może trwać. Nie
jestem zdolny do walki o klientów. Znowu psychiatra proponuje mi
zwolnienie (nigdy nie korzystałem).
Zastanawiam się czy:
- zawiesić firmę
- zamknąć firmę
- "niby" prowadzić ale korzystać ze zwolnienia i w ten sposób nieć
ubezpieczone dzieci, żonę i siebie (bo żona nie pracuje)

Gdybym zawiesił/zamknął firmę, to jest też opcja "niby-zatrudnienia"
w zaprzyjaźnionej firmie, no ale to też byłaby pół-fikcja i nie wiem
czy przeszedłbym badania lekarskie ...

Muszę to uporządkwoać, żeby dzieci miały opiekę lekarską, ew. jakieś
zabezpieczenie rentowe na wypadek mojej złej dyspozycji.
Nie mówię to o środkach na życie (to inny temat) tylko o tego typu
zabezpieczeniu.

Nie wiem czy żona da radę coś wziąć na siebie i pójść do pracy -
prowadzi dom i opiekuje się 3 dzieci.

Coś możecie doradzić - co da się "wycisnąć" z systemu
ubezpieczeniowego w takiej sytuacji?

Psychiatra uznaje mój stan za dosyć ciężki i uniemożliwający pracę.

Jeśli ktoś ma jakąś wiedzę, ew. doświadczenia, znajomość aktualnych
przepisów/możliwości, to proszę o podpowiedź.

Pozdrawiam D
    • bertrada Re: Depresja, a prowadzenie 1-osobowej firmy .. 01.02.09, 21:57
      Może tutaj będą coś wiedzieć:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26
      • d1963 Dzięki ... skorzystałem 01.02.09, 22:17
        i zamieściłem też w blogu PRACA.

        Moje biuro rachunkowe też powinno wiedzieć, ale tam się nie
        przyznałem, też nie wiem dlaczego (może dlatego, że prowadzą je
        znajomi, albo dlatego, że rodzina nie chce żebym się "afiszował" z
        chorobą??) Ale sprawdzę tam ..

        Pozdr D
    • mskaiq Re: Depresja, a prowadzenie 1-osobowej firmy .. 02.02.09, 12:58
      Dlaczego nie chcesz sprobowac i wrocic, odzyskac klientow ? Mysle ze
      brakuje Ci zupelnie wiary w siebie.
      Przeczytaj sobie ten post. Napisal go schizofrenik ktory bal sie
      wyjsc na ulice. Obecnie pracuje i swietnie sobie radzi.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33197&w=88983796
      Serdeczne pozdrowienia.
    • awanturka Re: Depresja, a prowadzenie 1-osobowej firmy .. 02.02.09, 16:12
      Nie czytałeś, że jego stan jest taki, że NIE MOZE PRACOWAĆ?

      Ja myślę, że wie co pisze. Zresztą to nie tylko jego własna opinia, ale i lekarza.

      Namawianie go w tej sytuacji do pracy może mu tylko zaszkodzić!

      Czy nie rozumiesz, że jak ktoś ma naprawdę głęboką depresję, to rzeczywiście nie może pracować, anie tylko mu się wydaje?
      • mskaiq Re: Depresja, a prowadzenie 1-osobowej firmy .. 03.02.09, 02:27
        Moj stan byl taki ze nie moglem pracowac rowniez, to samo
        powiedzialby Nadau, Koala i wielu innych.
        Dzieki temu ze zdecydowali sie na prace wrocili do normalnego zycia.
        Myslisz ze bylo latwo, nie bylo latwo, ale satysfakcja byla wielka a
        praca byla jedynym sposobem do przezycia. Dla mnie rezygnacja z
        pracy i dla wielu innych to kwestia bezdomnosci.
        Jesli chodzi o depresje to opowiadanie o naprawde glebokiej to
        nieporozumienie. Kazdy potrafi nakrecic swoja depresje do takiego
        stanu ze nie mozna zyc, ze bol jest nie do zniesienia. Nie ma
        bardziej cierpiacych w depresji, wszyscy cierpia podobnie bo to jest
        ta sama choroba.
        Kazdy rowniez moze zmiejszyc swoje cierpienie i pozbyc sie depresji
        ale podstawowym warunkiem jest kontrola emocjii. Kiedy kontrolujemy
        emocje nie dopuszczamy do nakrecania bolu i depresji, jest o wiele
        latwiej.
        Serdeczne pozdrowienia.
    • awanturka Re: Depresja, a prowadzenie 1-osobowej firmy .. 02.02.09, 16:18
      Na pewno należy Ci się półroczne L_4, potem świadczenie rehabilitacyjne (ale tego nie jestem pewna w Twojej sytuacji) przyznawane na pół roku z możliwością przedłużenia o następne pół roku. Potem ewentualnie renta. We wszystkich tych wypadkach Ty i cała rodzina jesteście ubezpieczeni.

      Ze świadczeniem rehabilitacyjnym jest o tyle problem, że płaci je pracodawca (więc płacił byś je sam sobie), chyba, że podmiot dający zatrudnienie (czyli Twoja firma) przestanie istnieć lub zawiesi działalność - wtedy swiadczenie rehabilitacyjne wypłaca ZUS w wysokości jaką deklarowałeś opłacając składki.

      To tyle co wiem na ten temat, ale radziłabym się jeszcze raz upewnić jak to jest w wypadku samozatrudnienia.

      • d1963 Awanturka, prawie jak ... 03.02.09, 10:06
        księgowa (?)
        prowadząca firmę (?)
        prawniczka (?)

        W tym przypadku "prawie" nie robi różnicy ...

        Bo prawie to samo dowiedziałem się w biurze rachunkowym ...

        Gratuluję i dziękuję

        PS. Dziwne, że po 10 m-cach "letargu" ustalam w sumie podstawowe
        rzeczy, a rodzina tez się tym nie interesowała (?)

        Zobaczymy co będzie ...

        Pozdr D
        • awanturka Re: Awanturka, prawie jak ... 03.02.09, 21:19
          awanturka - była nauczycielka, za nią: 9-cio miesięczne L_4 (nauczycielom przysługuje więcej), urlop dla poratowania zdrowia (coś takiego przysługuje nauczycielom), swiadczenie rehabilitacyjne (2razy po pół roku) a następnie renta :( i wszystko z powodu depresji :(
    • d1963 Coś się klaruje . .. 03.02.09, 09:06
      Jest tak jak napisała 'awanturka', wczoraj dostałem dużo
      informacji z mojego biura rachunkowego. Dziwne, przez 10 m-cy nie
      byłem zdolny do niczego, teraz coś kombinuję,
      szukam, nie wiem co będzie. Czuję, że potrzebuję wsparcia rodziny,
      przejęcia jakichś funkcji ... bo bywa bardzo różnie i mój stan nie
      jest "stały".
      Chcę teraz uporządkwoać podstawowe sprawy, którymi nie
      zajmowałem się bo nie mogłem, a potem może będzie lepiej ...
      może rodzina się uaktywni, choć jest oczekiwanie, że wróci "stara
      sytuacja" i to jest też problem.
      Sądzę, że to co robiłem to de facto zamknięty etap:
      - klienci "odjechali"
      - byłoby błędem, żebym angażował się w tej sytuacji w coś co zależy
      tylko ode mnie w tej sytuacji ...
      Uroki 1-osobwej pracy na swój rachunek. Smutny wniosek po kilkunastu
      latach takiej walki ...
      Pozdr D

      • awanturka Re: Coś się klaruje . .. 03.02.09, 21:22
        Teraz walcz przede wszystkim o swoje zdrowie psychiczne. Jak człowiek jest silny psychicznie to daje się radę przeciwstawić się wszystkim przeciwnościom. Zdroie psychiczne to podstawa wszystkiego, gdy go nie ma to nie pomogą nawet najbardziej sprzyjające warunki...

        Powodzenia!
        • d1963 Pani awanturko! 04.02.09, 11:32
          No to dobra nauczycielka z Ciebie ...

          Walczę ale jest mi ciężko, bo mam pisk w głowie (szumy uszne), które
          to chyba wywołały i ciągle "stymulują".
          Chcę "uporządkować" tyły, wszystko leżało 10 m-cy. Nie wiem czy to
          zdrowienie czy chwilowy przebłysk energii.
          Potem w zależności od sytuacji, od swoich zdolności - przyjąć jakąś
          rolę, ale "samotna walka" to już chyba przeszłość ...
          Dużo zależy od rodziny - co mogą przejąć ...
          A powiedz mi jak wygląda Twoja sytuacja, jak przebiega choroba, czy
          pozwala Ci na jakieś aktywności, jakie, kiedy (pora roku, pora
          dnia), czy da się coś robić, czy renta jest jedynym rozwiązaniem ?

          Założę zresztą osobny wątek: jaką prace można wykonywać mając
          depresję ...

          Pozdr D
          • awanturka Re: Pani awanturko! 04.02.09, 12:14
            No tutaj moje doświadczenia na niewiele się zdadzą. ja mam depresje w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej, a to zupełnie inna bajka. W tej chwili czuję się dobrze i mogłabym spokojnie pracować, ale ryzyko kolejnego, nawrotu jest tak duże, że lekarz medycyny pracy orzekł, że nie warto zaczynać, jeżeli mogę w niedługim czasie znowu pójść na L_4. No to jestem na rencie.

            Ale Ty masz inną diagnozę. Nawet jak pójdziesz na rentę to nie dadza Ci jej od razu dozywotnio tylko na rok dwa, góra trzy lata. Potem spokojenie możesz wrócić do pracy. I tak dzieje się w wielu przypadkach. I tego właśnie Ci życzę!
            • d1963 Dziękuję 04.02.09, 16:00
              czy w Twoim przypadku możesz/chcesz pracować okresowo w "dobrym
              czasie", korzystając rownolegle z renty?

              D
              • awanturka Re: Dziękuję 04.02.09, 21:13
                Póki co daję korepetycje "na czarno", ale myślę o zarejestrowaniu działalności. Gdybyś wystąpił o orzeczenie o niepełnosprawności, je dostał i dalej prowadził firmę masz zwracany przez PFRON ZUS!!
              • awanturka Re: Dziękuję 04.02.09, 21:15
                d1963 napisał:

                > czy w Twoim przypadku możesz/chcesz pracować okresowo w "dobrym
                > czasie", korzystając rownolegle z renty?
                >
                Jest taka możliwość a pracodawca ma z tego taką korzyść, że nie płaci składek ZUS.
              • awanturka 1963 to rok Twojego urodzenia? Bo mój też :) 04.02.09, 21:17
                • d1963 Awanturko! 05.02.09, 11:54
                  No to młoda laska jesteś!

                  Ty wiesz co ja robiłem w 63?! byłem ..... no nie, rzeczywiście
                  urodziłem się.

                  Czyli chcesz udzielać korepetycje "na firmę" (z czego?) czy robić
                  też coś innego?
                  Co to da w stosunku do działania "na czarno"?
                  Oficjalnie, więcej ...

                  A jak rodzina, masz (?), wsparcie, ciężar utrzymania itd. ? jak to
                  się układa? daje się?

                  To mi nie daje spokoju. No i wahania, po 2 dniach porządkowania,
                  małego optymizmu, wizycie w biurze rachunkowym, gdzie okazało się,
                  że wogóle nie mam ubezpieczenia chorobowego (przeoczenie przy
                  zgłoszeniu), znowu wymiękam ... piszczy we łbie, itd.

                  No i szukam pomysłu na coś niezależnego ode mnie.

                  Pozdr D
                  • awanturka Re: Awanturko! 05.02.09, 12:21
                    d1963 napisał:
                    Korepetycji udzielam z matematyki i fizyki. Rentę dostałam na dwa lata, co dalej nie wiem. Do pracę w szkole nie dostanę zgody lekarza medycyny pracy, pozatym przy mojej chorobie stresy związane z ta pracą to sprawa zabójcza. Chciałabym w przyszłości przejść na emeryturę a do potrzebnych 20 lat pracy brakuje mi jeszcze kilku. Gdybym prowadziła "korepetycyjną" działalność gospodarczą i NFZ zwracał mi składki ZUS, to mogłabym te parę lat potzrbnych do emerytury (a może więcej) "dopracować".
                    Tak sobie kombinuję. Co z tego wyjdzie, nie wiem. Na razie czekam na komisję (orzeczenie o niepełnosprawności).

                    A tak przy okazji, jaką masz oficjalną diagnozę Twojego schorzenia.
                    • bertrada Re: Awanturko! 05.02.09, 12:29
                      > Korepetycji udzielam z matematyki i fizyki. Rentę dostałam na dwa lata, co dale
                      > j nie wiem. Do pracę w szkole nie dostanę zgody lekarza medycyny pracy, pozatym
                      > przy mojej chorobie stresy związane z ta pracą to sprawa zabójcza.

                      A nie myślałaś o tym, żeby zatrudnić się w jakiejś prywatnej szkole? Jak już się
                      nie da jako nauczyciel to chociaż jako prowadząca kółko matematyczne albo
                      fizyczne? Prywatne szkoły są bardziej lajtowe i mniej stresujące nie tylko dla
                      uczniów, ale i także dla nauczycieli. A na nauczycieli przedmiotów ścisłych
                      zawsze jest popyt.
                      • awanturka Re: Awanturko! 05.02.09, 12:33

                        Niestety, stwierdzono moją niezdatność do wykonywania tego zawodu i cofnąć to orzeczenie będzie bardzo, bardzo trudno. Poza tym szkoła to ciągły obowiązek a ja miewam dni, że naprawdę nie mogę pracować. Korepetycje dają większe mozliwości "dawkowania" sobie pracy.
                      • d1963 Bardzo dobrze! 05.02.09, 13:11
                        Bertrado!

                        Ponieważ trochę danych formalnych już mam, to wkrótce (jak przeżyję)
                        utworzę wątek: co może robić taki "pacjent" jak ja i bardzo liczę na
                        Twoją Inteligencję ! Pozd D
                    • d1963 Oficjalnie 05.02.09, 13:07
                      żadnego papieru nie mam i kodu choroby też nie. Mam tylko kartotekę.
                      Mimo propozycji zwolnień, z różnych powodów (myślałem, że i tak lada
                      dzień "wykituję", brak zdolności do podjęcia jakiejkolwiek decyzji)
                      nie korzystałem z nich, a teraz sam i pod presją lekarza-terapeuty
                      próbuję uporządkować sytuację.

                      W szpitalu wylądowałem z czymś innym "niedrożność jelit", co
                      towarzyszy moim "objawom depresyjnym". Mam też "tinnitus" - szumy
                      uszne, od czego wszystko się zaczęło. Na moje pytanie o diagnozę do
                      psychiatry w "państwowej" poradni, gdzie byłem parę miesięcy -
                      odpowiedź brzmiała: depresja (ciężki epizod)+ zaburzenia lękowe;
                      podejrzewano objawy psychotyczne (że niby sobie szumy i piski
                      wymyślam), dlatego uciekłem stamtąd, przerwałem leczenie, no i po
                      paru tygodniach była taka jazda, że prawie się wieszałem; rodzina
                      zaprowadziła mnie do lekarza prywatnego, który mówi: zespół zaburzeń
                      depresyjno-nerwicowych o ciężkim przebiegu.

                      Lekarz też jest trochę wkurzony sytaucją -niby pracuję (bo formalnie
                      firma nie jest zawieszona i co m-c wysyłane są "puste" deklaracje),
                      a nie pracuję (i jego zdaniem: nie mogę w dotychczasowym
                      charakterze). I uważa, że w takiej fikcji się nie wyleczę, stąd moje
                      posty i szukanie rozwiązania. Zresztą nie byłem w stanie się tym
                      wcześniej zająć. Nic. Teraz się trochę zająłem (i okazało się, że
                      nie mam "opcji chorobowej" w moim ubezpieczeniu), ale znowu po 2
                      dniach wymiękam, dzisiaj znowu ciężko.

                      Pytałem Cię o wsparcie rodziny (nie chcesz, to nie odpowiadaj), bo
                      tu pokładam jakąś nadzieję. Rodzina z kolei chce normalności, a ja
                      nie daję rady. Jak wymiękam - irytacja. To jest problem ... Niby
                      czują ale ... każdy lepszy moment zamienia się w oczekiwanie i
                      presję, że będzie już dobrze ...

                      Tak to wygląda.

                      PS. Twoją strategię rozumię - słusznie. Jak możesz aktywizuj się. W
                      tym sensie, to co pisze nielubiany "mask australijski" jest jakiś
                      sens. Czasem nic nie mogę, leżę ... ale jak jest "okienko", i da
                      radę się zmobilizować, z kimś się spotkam, coś zrobię, to jest
                      krótka chwila "niby-normalności". Udało mi się wyjechać na narty.
                      motywowałem się tylko tym, żeby zrobić przyjemność najmłodszej
                      córce. I np. rano płakałem, trząsłem się, nic ..., potem pomału,
                      żona zawiozła nas na stok, wyszedłem i przez parę godzin byłem
                      prawie jak kiedyś.


                      Pozd D
                      • mskaiq Re: Oficjalnie 05.02.09, 13:23
                        Dochodzenie do normalnosci nie przychodzi latwo, ale jaka jest
                        alternatywa. Jesli nie nie bedzie lepiej to w najlepszym przypadku
                        godzimy sie na wegetacje. Ta wegetacja moze szybko zmienic sie silna
                        depresje, wystarczy ze cos pojawi sie w naszym zyciu z czym nie
                        potrafimy sobie poradzic.
                        Pisze o tym ze z depresja mozna wygrac, ze mozna sie jej calkowicie
                        pozbyc, mysle ze to jest nadzieja. Dlaczego nie lubimy nadziei,
                        mysle ze to jest wlasnie depresja.
                        Odbiera wiare we wlasne sily, chec dzialania, decyduje o naszych
                        decyzjach strach.
                        Serdeczne pozdrowienia.
                      • awanturka Re: Oficjalnie 05.02.09, 13:58
                        Co do wsparcia rodziny sytuację mam komfortową, wspierający i rozumiejący mąż, bardzo, bardzo rozumiejący ojciec (choruje na to samo co ja). Mama do której po latach w końcu dotarło z jak poważną chorobą się borykam. Tylko siostra... no, ale nie chcę rozwijać tematu. Dzieci nie mam.
                        • d1963 No to od strony rodziny lepiej 05.02.09, 20:23
                          i nie lepiej. Rzecz względna.

                          Lepiej o tyle, że masz "jakiś" fundament (mąż), a tutaj ja byłem
                          fundamentem, jedynym żywicielem, 3 dzieci, itd.
                          No i teraz "kicha"... najmłodsze dziecko się mnie boi, nie
                          rozumie, ..., żona nie pracuje

                          Pytałaś o diagnozę. To ma jakieś znaczenie?

                          Aktualny lekarz macha na to ręką, jak go pytam jak to nazwać - mówi
                          np. że depresja "endo", epizod taki a taki, to anachronizm.
                          Przyczyny są zwykle złożone, a przebieg różny i dynamiczny,
                          nakładajacy się często z zaburzeniami nerwicowo-lękowymi.
                          Porywów entuzjazmu nie mam, więc 2-biegunówka to nie jest.

                          Pozdr D
                          • awanturka Re: No to od strony rodziny lepiej 07.02.09, 19:02
                            A jak zona przyjmuje Twoją depresję. Rozumie Cię trochę. Jak radzisz sobie materialnie? masz jakieś oszczedności z przed depresji?

                            U mnie z tym oparciem w mężu to nie dokonca jest tak. Mąż pracuje dorywczo i raczej sezonowo. Pieniądze są z tego niewielkie. Więc lekko nie jest..
                          • awanturka Re: No to od strony rodziny lepiej 07.02.09, 19:04
                            A co do diagnozy w Twoim przypadku to rzeczywiście nie ma większego znaczenia i tak i tak daje się antydepresanty. Tylko w endo stosuje się częściej te "cięższego kalibru".

                            A co bierzesz? (może już pisałeś, ale nie mogę tego znaleść)
                            • d1963 Co do rodziny 08.02.09, 10:58
                              żona stara się, ale uważa, że to w mojej głowie, że jak się staram
                              to mogę, itd. ... dzieci się denerwują i im się nie dziwię ...

                              oszczędności póki co mam

                              biorę Venlectine 150mg, już "nie zabijam się", mniej lęku, ale duże
                              problemy z przewodem pokarmowym, może będzie zmiana na Ixel, lub
                              mniej Venlectine 75mg ale + coś (?Seroxat, nie pamiętam)
                              dla "potencjalizacji" ...

                              *co to znaczy "cięższe" anty-?

                              Pozdr D
                              • awanturka Re: Co do rodziny 08.02.09, 12:19
                                Niewiele wiem na ten temat, określenia "antydepresanty cięższego kalibru" użył mój lekarz oraz słyszałam je leżąc na oddziale. Za taki antydepresant uwazana jest napewno amitryptylina, jeden z najstarszych antydepresantów, należąca do leków trójpierścieniowych, niestety jak wszyskie trójpierścieniowe ma wiele skutków ubocznych. Innym bardzo radykalnym antydepresantem była imipriamina (pierwszy antydepresant) wycofana w tej chwili w Polsce ze sprzedaży.

                                Co do venfalaxyny to podobno dobry lek (na mnie nie działał, ale na mnie nic nie działało). Należy do SNRI czyli działa nie tylko na układ serotoninowy ale też na norepinefrynę czyli jest dość wszechstronny.

                                Jak to dobrze, że masz oszczędności!

                                Ja gdyby nie korepetycje byłabym w strasznej sytuacji. Renta nie pokrywa nawet ceny leków (oba laeki, które biorę są nierefundowane i potwornie drogie). Gdybym tak znowu miała depresję i nie mogła dawać lekcji to nie wiem co będzie... Mamy trochę oszczędności na trochę powinno starczyć, ale co dalej?
                                • d1963 Też nie wiem co będzie ... 09.02.09, 11:43
                                  póki co, zabezpieczenie jest, myślę, że gdyby u mnie to nie
                                  było "endo", tylko odpowiedź na gwałtowny stres (pisk) i co gorsza
                                  chroniczne problemy jelitowe, a potem spirala się nakręciła i może
                                  zrobiło się z "egzo" - "endo", no i te inne dolegliwości teraz
                                  stymulują "doły" ... gdyby nie one, to chyba bym się jakoś
                                  pozbierał ...
                                  zobaczymy ... dzisiaj gastrolog ... tego się boję
                                  Dobrze, że prowadzisz te korepetycje, może trzeba to jakoś rozkecać,
                                  może zlecenie w prywatnej szkole ...
                                  Powodzenia D
    • mskaiq Re: Depresja, a prowadzenie 1-osobowej firmy .. 08.02.09, 00:54
      Dla mnie rowniez nie mialo wiekszego znaczenia czy mam schizofrenie.
      Wazne bylo jak pozbyc sie glosow, urojen, omamow i depresji.
      Najwazniejszym pytaniem bylo czy jest to mozliwe. Wazne bylo rowniez
      czy moge wrocic do pracy ? Czy poradze sobie z chronicznym
      zmeczeniem, z zasypianiem gdziekolwiek usiadlem, schizofrenia i
      depresja, czy istnieje jakies zycie przede mna czy tylko wegatacja.
      Znalazlem prace, wyprowadzilem sie z domu i sprobowalem mojego
      szczescia.
      Nie radzilem sobie ze soba, z moim strachem, glosami, brakiem wiary,
      nierozwiazanymi problemami, itp. Nie mniej pracowalem, duzy wysilek,
      bo oprocz pracy musialem zajmowac sie takze soba.
      Wiedzialem co przeszkadza najbardziej, wiedzialem ze musze pokonac
      moj strach bo nie pozwala mi dzialac, ogranicza, potrafi zmusic mnie
      do milczenia, zatrzymac w domu, zlamac wszystkie moje wysilki.
      Powoli eliminowalem strach, przelamywalem go, ale wracal i trzeba
      bylo go przelamywac od nowa.
      Nie mniej wygrywalem z nim, odzyskiwalem to co stracilem. Robilem
      rzeczy ktore kiedys robilem bez wysilku, znow zaczalem sie odzywac w
      pracy bez obawy kompromitacji, rozmawiac z ludzmi, robic to co
      postanowilem.
      Cwiczylem fizycznie, bez tego nie bylbym w stanie pokonac strachu,
      obaw, lekow.

      Mysle ze przed Toba wybor, albo wrocisz do normalnosci, zaczniesz
      pracowac, przelamywac strach, ponownie nauczysz sie wierzyc w siebie
      albo wybierzesz chorobe.
      Na depresje czesto choruje sie pelen wymiar czasu, czesto choroba
      staje sie o wiele silniejsza kiedy nie mozna pomoc tym ktorych
      kochamy. Zwykle pojawiaja sie wyrzuty sumienia i nie potrafimy
      zniesc siebie, czujemy sie winni. Mozna za pomoca elektrowstarzasow
      zapomiec o tym na chwile, kiedys probowalem zapomiec za pomoca
      alkoholu, ale pamiec wraca, tej pamieci nie da sie wyeliminowac.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • d1963 Ja się np. nie czuję winny ani mniej 08.02.09, 13:09
        wartościowy.

        Coś mnie "trzyma", zniewala, lęk,...

        Oczywiście wiem już na pamięć co Ci pomogło i czasem tak bywa, że
        jak jest jakiś lepszy moment, to da radę coś zrobić i wtedy i jest
        lepiej ...

        Pozdr D
    • mskaiq Re: Depresja, a prowadzenie 1-osobowej firmy .. 09.02.09, 09:44
      Mysle ze musisz sam znalesc dla Siebie i Swojej rodziny jakies
      rozwiazanie. Sprawdz jak dlugo bedzie Ci placil ZUS, ile masz czasu.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • d1963 ... narazie ZUS mi nic nie płaci 09.02.09, 11:39
        to ja ciągle płacę ZUS (dzisiaj termin), a jak będzie płacił to
        baaaardzo małoooo

        Pozdr D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja