Do tych, którzy tylko czytają

15.11.03, 18:03
... a nie piszą.
Ciekawi mnie wasza motywacja.
Po co czytacie?
Czy nikt was na tyle nie porusza, żeby się chcieć odezwać?
Czt może obawiacie się czegoś? Czego?

A może są tacy, którzy długo się wahali przed pierwszym postem
na to forum?
Odezwijcie się.

Marta
    • hella100 Re: Do tych, którzy tylko czytają 15.11.03, 18:39
      To moze ja zaczne.
      Czytam to forum /i nie tylko to/ od dawna i namietnie. Czasami nawet cos
      napisze, ale "kosztuje" mnie to dosyc duzo. Mam niska samoocene i wydaje mi
      sie, ze niewiele mam do powiedzenia, a w ogole to kto by chcial mnie sluchac,
      wszyscy wokol sa duzo ciekawsi, bardziej bystrzy i wygadani. A jak ktos mnie
      nie polubi?!?! Zawsze staralam sie byc mila, uprzejma i przejmowalam sie tym,
      czy ktos mnie lubi i co sobie o mnie mysli.
      Czasami rzygac mi sie chce od przymilania sie i wtedy staje sie niemila,
      zamknieta w sobie, a potem znowu mam wyrzuty sumienia, ze bylam antypatyczna...
      Wiem, ze nie mozna dogodzic wszystkim, ale to jest "celem" mojego zycia.
      tfu
      Pewnie napisalam bez ladu i skladu. Zanim skoncze jakas mysl, to zapominam od
      czego zaczelam. A przeciez mialam dobre oceny w szkole;-)
      Pozdrawiam czytajacych, jak rowniez tych piszacych /zeby sie przypadkiem nie
      poczuli urazeni, gdybym tego nie zrobiala;-)))/
      • samanta5 Re: Do tych, którzy tylko czytają 15.11.03, 18:47
        hella100 napisała:

        > To moze ja zaczne.
        > Czytam to forum /i nie tylko to/ od dawna i namietnie. Czasami nawet cos
        > napisze, ale "kosztuje" mnie to dosyc duzo. Mam niska samoocene i wydaje mi
        > sie, ze niewiele mam do powiedzenia, a w ogole to kto by chcial mnie
        sluchac, > wszyscy wokol sa duzo ciekawsi, bardziej bystrzy i wygadani. A jak
        ktos mnie > nie polubi?!?! Zawsze staralam sie byc mila, uprzejma i
        przejmowalam sie tym,> czy ktos mnie lubi i co sobie o mnie mysli.

        Bardzo podoba mi się Twój post: konkretny i jasny. Napisz, dlaczego zależy Ci
        na tym aby Cie wszyscy lubili? Czy Ty lubisz wszystkich? Ja nie lubie i na
        sympatii ludzi, których nie cenię, zupełnie mi nie zależy.

        > Czasami rzygac mi sie chce od przymilania sie i wtedy staje sie niemila,
        > zamknieta w sobie, a potem znowu mam wyrzuty sumienia, ze bylam
        antypatyczna...
        > Wiem, ze nie mozna dogodzic wszystkim, ale to jest "celem" mojego zycia.
        > tfu
        > Pewnie napisalam bez ladu i skladu. Zanim skoncze jakas mysl, to zapominam
        od > czego zaczelam. A przeciez mialam dobre oceny w szkole;-)
        > Pozdrawiam czytajacych, jak rowniez tych piszacych /zeby sie przypadkiem nie
        > poczuli urazeni, gdybym tego nie zrobiala;-)))/

        Jak na piszącą bez ładu i składu to nieźle, nawet swoje poczucie humoru udało
        Ci się ujawnić :)))
        >
        • hella100 Re: Do tych, którzy tylko czytają 16.11.03, 12:39
          samanta5 napisała:


          > Bardzo podoba mi się Twój post: konkretny i jasny. Napisz, dlaczego zależy Ci
          > na tym aby Cie wszyscy lubili? Czy Ty lubisz wszystkich? Ja nie lubie i na
          > sympatii ludzi, których nie cenię, zupełnie mi nie zależy.
          >
          NIE MAM POJECIA dlaczego mi na tym zalezy, tak naprawde to nawet nie wiem, czy
          mi mi tak bardzo zalezy - tak juz mam. Tez nie wszystkich lubie, ale i tak
          przewaznie staram sie byc mila.


          > Jak na piszącą bez ładu i składu to nieźle, nawet swoje poczucie humoru udało
          > Ci się ujawnić :)))


          Bardzo Ci dziekuje za pochwale;-)))
          A tak powaznie, to sama w sobie nie widze za duzo dobrych stron.
          Ale staram sie je zauwazyc.
          pozdrawiam
      • empeka Re: Do tych, którzy tylko czytają 15.11.03, 20:35
        Bardzo mnie poruszyło to co piszesz o potrzebie podobania się
        wszystkim.
        Kiedyś tego doświadczalam, a także straszliwego lęku co się stanie
        gdy nie sprostam.
        A teraz patrz - mam tu opozycję i żyję... i nawet mam wrażenie że
        niczego nie stracilam.
        Zawsze podziwiałam innych za owdagę. Teraz czasem przejawiam
        jej nadmiar (tej słownej). Ale cóż... żyje się raz :-)))

        Marta
        • hella100 Re: Do tych, którzy tylko czytają 16.11.03, 12:45
          Jak udalo Ci sie zmienic?
          Odwagi slownej nie brakuje mi, gdy musze wywalczyc cos dla swoich dzieci, no i
          moze w warzywniaku, kiedy probuja wcisnac mi nie swieze warzywa;-)
          pozdrawiam
          • empeka Re: Do tych, którzy tylko czytają 16.11.03, 14:38
            Zmienić to dużo powiedziane.
            Jestem świadoma tych sił, które każą tak a nie inaczej się zachować i
            powstrzymuję się od "kokietowania" byle kogo. To brzmi nieładnie,
            ale prawda rzadko jest tak ładna jak chcielibyśmy sądzić.

            Te siły, ktore tak tajemniczo wpływają na zachowanie, wywodzą się
            z bardzo wczesnego dzieciństwa. Kiedyś sądziłąm, że to lipa tak
            grzebać w przeszłości i to prehistorycznej, teraz widzę że nie.
            Uczy się dzieci pewnych zachowań, swiadomie czy nie, i uczy się że
            niepodporządkowanie będzie sankcjonowane. Np mama mniej kocha
            - nie kocha (?) dziecka "niegrzecznego". A ta "mama" to cały świat,
            bezpieczeństwo, poczucie wartości i znaczenia samego siebie. To się
            dzieje nie poziomie rozumowym, tylko prawie zwierzęcym.

            Nie wiem czy to co piszę jest zgodne z teoriami psychologicznymi,
            ale tak to teraz oceniam. Dzięki temu że samodzielnie grzebię w
            przeszłości, mniej się martwię co kto pomyśli.
            Wszystkich i tak nie zadowolisz.
            • beatapl Re: Do tych, którzy tylko czytają 17.11.03, 14:55
              witam serdecznie,

              ja tez z tych bardziej czytajacych.

              czytam bo:
              - bardzo mnie podbudowuje jak czytam ze cos sie komus udaje, cos osiaga,
              rozwija sie
              - sledze sobie poniekad losy innych i po cichu kibicuje aby sie wszystko udalo
              - wchodzac na to forum czuje sie jakbym dostala dawke dobra w zwariowanym
              swiecie komercji ktoy mie otacza
              - bardzo lubie inteligentnych ludzi a tacy tu przewazaja
              - pewne stwierdzenia, porownania, refleksje sa dla mnie bardzo odkrywcze i
              poruszaja mnie do glebi

              nie udzielam sie bo:
              - sadze ze moje rady moga byc bardzo powierzchowne i nic nie wniosą
              - czesto mam (pewnie mylne) wrazenie ze moge byc posadzona o to ze sie mądrze (
              to w kwestiach kiedy chce cos napisac z perspektywy psychologa)

              raz sie odwarzylam i zapytalam....:
              - w watku "jestem tu pierwszy raz i chyba mam problem" i sadze ze wypowiedzi
              forumowiczow pomogly mi ten problem znacznie zmniejszyc.
              - napewno jak znow sie pogubie w moim zyciu to sie ujawnie w formie nowego
              watku.............


              a narazie wszystkich pozdrawiam
              Beata
            • otryt Ja tylko czytam... 18.11.03, 15:13
              Ja też nie wiem czy to co piszę jest zgodne z teoriami psychologicznymi, ale w
              tej sprawie myślę jak Ty.
              Funkcjonuje jakiś stereotyp który karze myśleć, że miłość matki jest
              bezwarunkowa, a miłość ojca uwarunkowana tym co dziecko robi lub nie robi albo
              jak się zachowuje. Wtedy ojciec kocha bardziej lub mniej. Moja kochana żona
              długim przekonywaniem przekonała mnie w końcu, że i ojciec i matka powinni
              swoje dzieci kochać bezwarunkowo, że ta miłość jest im potrzebna do życia i
              rozwoju jak powietrze. Można stosować różne kary, ale odmowa miłości w stosunku
              do własnego dziecka jest najokrutniejsza i kładzie się cieniem na całym jego
              późniejszym życiu. Później mając swoje własne dzieci przekazuje się ten
              stereotyp z pokolenia na pokolenie, podcinając im skrzydła. Można jednak
              przerwać ten łańcuch. Wystarczy własne dzieci kochać za to, że są, a nie za to
              jakie są. Ma to również walor psychoterapeutyczny, bo kochając własne dziecko
              pochylamy się nad tym małym chłopczykiem, czy dziewczynką, które w nas cały
              czas są i przeżywają sytuacje z przed wielu, wielu lat. Gdy utulisz to dziecko
              w sobie, to tak jakbyś leczył swoje dawne rany.

              Odpowiadając na pytanie w temacie wątku powiem, że chciałbym po prostu lepiej
              rozumieć. Dlatego czasem czytam, nic nie pisząc. Nie chciałbym się wymądrzać i
              pisać o sprawach, które słabo znam i rozumiem, a materia o której na tym forum
              się rozmawia jest niezwykle delikatna. Sam nigdy nie miałem depresji, ani nie
              miał jej nikt z mojego najbliższego otoczenia. Zastanawiam się jednak jak to
              jest z ludźmi starymi. Czytałem gdzieś, że w tym wieku częściej cierpi się na
              depresję, niż gdy jest się młodszym. Ale jakoś za bardzo nie słychać, aby tych
              starych ludzi leczyli z depresji. Może to taka polityka ekonomiczna funduszy
              zdrowia.

              Pozdrawiam serdecznie:)
              Mirek
              • empeka Re: Ja tylko czytam... 18.11.03, 17:30
                Masz rację z bezwarunkowym kochaniem dzieci.
                Może dobrze by było to rozszerzyć o partnerów, a może jeszcze
                szerzej.

                Co osób starych - nie chcę opowiadać jakich koszmarnych odkryć
                dokonałam w tym względzie (szczególnie w szpitalach).
                Są - ogólnie rzecz biorąc - na odstrzał.

                A my żyjemy wśród chrześcijan...

                Marta
                • otryt Re: Ja tylko czytam... 26.11.03, 10:16
                  empeka napisała:

                  > Masz rację z bezwarunkowym kochaniem dzieci.
                  > Może dobrze by było to rozszerzyć o partnerów, a może jeszcze
                  > szerzej.

                  Chyba każdy ma w sobie wrodzoną tęsknotę do takiej miłości,o której piszesz.
                  Nie wiem, czy jest człowiek, który potrafi tak kochać?

                  Moc serdeczności :-)
                  Mirek
    • an_a1 Re: Do tych, którzy tylko czytają 18.11.03, 16:34
      Moj umysł jest w takim stanie, że to co przeczuwa (czyt. rozumie), sam spycha w
      nieogarnienie, nieuporządkownie. Boi się odczytać?
      Nie przełożę tego na słowa w normalnym języku, raczej na obrazy, więc jak mam
      cokolwiek napisać?
      Jeszcze trochę, a zobaczę robaczki na ekranie. Wtedy przestanę czytać.
      Czy to jest depresja?
      Ana
      • empeka Re: Do tych, którzy tylko czytają 19.11.03, 11:41
        Nie wiem czy to jest depresja, ale poszłabym do psychologa z tym
        pytaniem.

        Piszesz metaforami, bardzo pięknie, niezależnie od tego czy Ci coś
        dolega.

        M
        • an_a1 Re: Do tych, którzy tylko czytają 26.11.03, 20:17
          empeka napisała:

          > Nie wiem czy to jest depresja, ale poszłabym do psychologa z tym
          > pytaniem.
          >
          > Piszesz metaforami, bardzo pięknie, niezależnie od tego czy Ci coś
          > dolega.

          Dziękuję!
          Posiadam odrobinkę krytycyzmu i wiem, że moje pisarstwo nie taką miarę, żeby je
          publikować. Czytelnik, nie daj Boże, umarłby ze śmiechu, myśląc, że to komedia,
          a ja z rozmachem kreśliłam wielce dramatyczną, pompatyczną wizję.
          Wyszła tragifarsa.
          Ewentualnych czytelników chciałoby się uprzedzić: oszczędźcie sobie czasu, a
          łez wstydu autorce.
          Pozdrawiam
          Ana

Pełna wersja